O ile z Cluedo możliwa jest nauka jednego języka (różnego, zależnie od wersji), o tyle ze Story Cubes, mimo angielsko-brzmiącej nazwy, zagramy w każdy dowolny język na Ziemi.




Zagrać w kości
Story Cubes to kości reprezentujące, zależnie od typu rzeczowniki (Original), czasowniki (Actions) i elementy turystyczne (Voyages) oraz wydania tematyczne (ostatnia z motywem z "Batmana"). Ja mam w swoim posiadaniu dwie pierwsze wersje, ale planuję zakup kolejnych.




Jak grać?
Tu tak naprawdę nie ma ograniczeń. Możemy:
  • tworzyć zdania z wylosowaną kością,
I like apples. | Ik eet appeltjes graag.
  • budować narrację w każdym czasie: przeszły, przyszłym, teraźniejszym,
Yesterday I woke up, listened to some music, ate breakfast and left my house. | Gisteren werd ik wakker, luisterde naar muziek, ontbeette en vertrok mijn huis.
  • gdybać w trybach warunkowych i wyrażać życzenia,
If I won the lottery today, I'd buy a yacht! | Als ik vandaag de loterij won, zou ik een jacht kopen.
  • trenować słownictwo, np. podając synonim lub antonim wylosowanego, grać w skojarzenia,
happy - content, cheerful | blij - vrolijk, fideel
  • w wersji Voyages przygotować się do wymarzonych wakacji,
For my vacation I need... a tent, a flashlight and a ball. | Voor mijn vakantie heb ik... een tent, een zaklamp en een bal nodig.
  • i wiele, wiele innych.
Story Cubes możemy wykorzystać dowolnie. Nie wymagają przygotowania i wczytywania się reguły gry (co jest konieczne w przypadku Cluedo). Co więcej, możemy mieszać zestawy kości, by było jeszcze ciekawiej.


Kości zostały rzucone ;-)






Natychmiastowa i bezpośrednia interaktywność to główna zaleta e-learningu. A gdy dodamy do tego ciekawą i wciągającą treść filmową, to skuteczność i atrakcyjność takiej nauki jest niezaprzeczalna.

"Mi Vida Loca"



Ponad 2 lata temu natknęłam się na produkcję BBC do nauki języka hiszpańskiego "Mi Vida Loca". To interaktywny film akcji, w którym uczestniczymy z perspektywy pierwszej osoby. Do nas wypowiadane są kwestie bohaterów, ku nam zwrócone są ich twarze. 



Na początku stwarza to nieco dziwne wrażenie, ale po krótkiej chwili przyzwyczajamy się i zapominając, że jesteśmy częścią zewnętrznego świata, dajemy się wciągnąć w hiszpańską językową rzeczywistość. Niestety, z racji tego, że to produkcja brytyjska, wszelkie komentarze oraz objaśnienia są po angielsku, co może stanowić czynnik zniechęcający. Ale naprawdę warto spróbować, gdyż, mimo prowadzącego języka angielskiego oraz prostego i zachowawczego interfejsu, interakcje są bardzo dobrze przemyślane pod względem dydaktycznym i merytorycznym i faktycznie angażują nas do używania poznawanego języka.

Interakcja w akcji - warto?
Pośród sytuacji, na które musimy zareagować są np.:
  • zapłata taksówkarzowi
  • wybór odpowiedniego kierunku:
  • zrobienie zakupów spożywczych
  • i wiele innych (zakup prezentu, trafienie do hotelu, kupno biletu autobusowego, zakupy odzieżowe, etc., etc...).
Prawdą jest, że wykorzystana technologia pozostawia sporo do życzenia, ale dla mnie ma to swój urok. Nie jesteśmy odciągani od meritum wodotryskami i innymi modnymi "bajerami", skupiamy się na treści i przyswajaniu wiedzy. Sposób podania, film z prostą, ale dobrze zbudowaną fabułą, zachęca do przejścia całego kursu i rozwiązania zagadki. Poznajemy po drodze również elementy kultury hiszpańskiej i życia codziennego. Perspektywa pierwszej osoby jest w mojej ocenie doskonałym rozwiązaniem, ponieważ idealnie imituje prawdziwe sytuacje w obcym kraju.

Perspektywa prywatna...
Żałuję niezmiernie, że przed moim pobytem w Hiszpanii nie miałam okazji korzystać z tego typu materiałów. Z perspektywy czasu, oglądając "Mi Vida Loca" i reagując na interakcje z kursu, odbywałam podróż sentymentalną do moich "hiszpańskich czasów", z poczuciem lekkiego zgubienia i dyskomfortu, jakie na początku odczuwałam. Ale to mile  i chwilowe uczucie.

Co dalej?
Na Quizlet znajdziecie fiszki, z którymi możecie uczyć się słownictwa z kursu. Serdecznie zachęcam i polecam. Koniecznie dajcie znać, jakie będą Wasze odczucia względem "Mi Vida Loca".

Często dostaję pytania dotyczące tego, jaki podręcznik do angielskiego polecam. Zgodnie z modelami absorpcji nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Dla każdego z nas może to być co innego. 

Co poza merytoryką?
Na to czy podręcznik nam odpowiada, poza warstwą merytoryczną oczywiście, wpływ ma wiele czynników: 
  • ilość i zakres materiału (ogólne słownictwo czy specjalistyczne), 
  • podział materiału (leksyka, wymowa, gramatyka - przemieszane czy podzielone), 
  • szata graficzna (szalone czy stonowane kolory, zdjęcia czy tekst), 
  • papier (błyszczący, kolorowy, gruby, czy cienki, matowy) 
  • etc. 
Na moim hiszpański przykładzie: pisałam Wam już tutaj, że szata graficzna podręcznika do hiszpańskiego, który wybrałam do nauki (Prisma) była dla mnie średnio atrakcyjna. Jednak przeważyły wartości merytoryczne, zakres materiału i podejście do gramatyki.

Angielski
Na swojej drodze miałam do czynienia z wieloma podręcznikami do nauki angielskiego, ale żaden nie dorównał w mojej ocenie temu, z którego uczyłam się w liceum - serii Enterprise wydawnictwa Express Publishing. Dla mnie to do dziś najlepiej zorganizowane i najbogatsze w słownictwo publikacje.



Muszę jednak zaznaczyć, że wpisują się one w moje model absorpcji: lubię porządek na stronie i rozdział materiału na słownictwo i gramatykę. To właśnie zapewniały mi podręczniki Enterprise. Mój egzemplarz ze zdjęcia ma 15 lat i zostanie ze mną kolejnych kilkanaście, mam nadzieję. 

Ucząc innych przerabiałam różne inne publikacje, m. in. Headway, face2face, Insideout. Najgorzej z nich wspominam face2face: totalny chaos, mało wartościowych treści, w mojej ocenie. 

Ostatnio miałam w rękach SpeakOut, wydawnictwa Pearson. I o ile merytorycznie to bardzo dobry podręcznik, zupełnie nie mogłam odnaleźć się w układzie materiału: mówienie, słownictwo, gramatyka, wymowa, wszystko wymieszane. Jeśli chciałabym się do czegoś odnieść lub wrócić, wyszukanie nie byłoby proste ani intuicyjne dla mnie.

Zachęcam Was do przeglądania różnych podręczników, zobaczcie, który do Was przemawia. Merytorycznie raczej nie musicie się obawiać, że któryś będzie gorszy, o ile celujecie w duże rzetelne wydawnictwa. 

Chętnie poczytam o Waszych podręcznikowych doświadczeniach! Komentujcie!