Głowa do liczb, głowa do języków. Recenzja książki

Skąd się wzięła Głowa do liczb?

Mogę śmiało powiedzieć, że lektura tej książki w oryginale kilka lat temu przyczyniła się do ukierunkowania mnie w stronę strategii uczenia się, jako głównej ścieżki zawodowej. W 2014 roku wzięłam udział w kursie dr Barbary Oakley i wtedy też przeczytam "A Mind for Numbers" po raz pierwszy. Z jednej strony książka omawiała wiele rzeczy, które podświadomie czułam i stosowałam w nauczaniu, a jednocześnie doskonale zebrała wszystkie wątki w spójną całość. Od tamtej pory praktykowałam przedstawione w niej założenia i przekazywałam wiedzę dalej. 

Po latach wróciłam do tej pozycji ponownie, tym razem ją w języku polskim. Na mojej liście "do przeczytania" była od dawna, jednak ze względu na fakt, że już ją wcześniej czytałam miała dość niski priorytet. 

Jednakże ostatnie zamieszanie spowodowane wydaniem polskiej propozycji o metodach uczenia się, "Włam się do mózgu" Radka Kotarskiego (recenzje znajdziesz tutaj) sprawiło, że postanowiłam już teraz odświeżyć wiedzę i przybliżyć Wam "Głowę do liczb", jak głosi polskie tłumaczenie tytułu.

Niech nie zwiedzie Was tytuł. Książka co prawda skupia się na nauce przedmiotów ścisłych, głównie  matematyki, ale prezentuje ogólne strategie uczenia się, jakie są skuteczne z punktu widzenia mózgu. Z powodzeniem można zastosować je w nauce czegokolwiek, szczególnie języków obcych.  


slowlingo, głowa do liczb, jak się uczyć, skuteczna nauka, język obcy

Głowa do liczb - więcej niż spis treści 

"Głowa do liczb" jest w mojej ocenie książką wyjątkową. Nie dlatego, że prezentuje jakieś fenomenalne, nowe i wcześniej nieznane sposoby na efektywną naukę języka. Ta książka wyróżnia się, ponieważ w genialnym sposób syntezuje rożne informacje i w bardzo płynnie podchodzi do opisywanych zagadnień. Doskonale pokazuje zależności pomiędzy rożnymi trikami. Autorka zgrabnie przeplata cechy mózgu i to, jak lubi się uczyć, z przykładami z życia praktyków. 

Mimo, iż w książce omawianych jest bardzo wiele metod, wtóruje im jedna myśl przewodnia. Tą myślą jest zmiana sposobu postrzegania nauki i uczenia się. Kluczem do skutecznej nauki jest bowiem podejście do procesu. Dla mnie ta mieszanka - informacji naukowych i praktycznych - ma idealne proporcje. Co więcej, w każdym rozdziale zaproponowane są ćwiczenia, odzwierciedlające daną technikę. Można na własnej skórze odczuć i odkryć, jak ta metoda działa. 

Niezwykle ważnym elementem w tej książce jest także wprowadzenie do technik zarządzania czasem i unikania prokrastynacji - wielkiego wroga efektywności. Te tematy nie są stricte powiązane z samym uczeniem się, ale odnoszą się do zachowań mózgu w kwestii wykonywania nieprzyjemnych zadań. Nie czarujmy się - nauka bywa często postrzegana jako zło konieczne, które nasz mózg chętnie zamknąłby w małej szufladce gdzieś daleko, daleko od teraźniejszości. "Głowa co liczb" wprowadza strategie radzenia sobie z wiecznym odkładaniem na później. I to w moim odczuciu jest ogromna zaleta tej książki. Jej kompleksowość pozwala spojrzeć na uczenie się jak na fascynujący, wymagający, ale jakże satysfakcjonujący projekt, dodający pikanterii naszemu życiu. Sama uwierzyłam, że mogłabym nieźle radzić sobie z matematyką, z którą obecnie się nie lubimy.

Co takiego ma w sobie "Głowa do liczb"? Jakie zagadnienia poruszane są w książce? Najważniejsze to:
  • Rola czasu w procesie uczenia się,
  • Testowanie się i powtórki,
  • Iluzje uczenia się - czego nie robić,
  • Synteza informacji i skupienie,
  • Unikanie rozpraszaczy i zarządzanie czasem. 

Czy warto przeczytać tę książkę? 

Z całych sił krzyczę: TAK! Według mnie to jedna z najlepiej opracowanych pozycji, jeśli chodzi przedstawiane  treści, sposób prezentacji - prosty, ale nie banalny język komunikacji.

Jedyne, co mogłabym zarzucić tej publikacji to jej szata graficzna. O ile okładka jest bardzo pomysłowa i wspaniale oddaje ideę "Głowy do liczb", o tyle wnętrze wystawia na próbę miłośników ciekawego i jednolitego layout'u (ang. - układ), a przeciwników Times New RomanTym nie mniej, zdecydowanie polecam tę lekturę każdemu.


slowlingo, głowa do liczb, jak się uczyć, skuteczna nauka, język obcy

Głowa do liczb a inne książki

Na to porównanie czekają na pewno wszyscy, którzy czytali moją recenzję "Włam się do mózgu". Jeżeli jednak spodziewacie się, że jednoznacznie powiem "wybierzcie tę jedną jedyną książkę", to muszę Was rozczarować. Żadna nie jest lepsza, są po prostu inne. 

Warto czytać wiele źródeł. Każde spojrzy na temat z innej perspektywy, dostarczając nie tylko cennego wkładu, który nasz mózg lepiej przyswoi, ale także świeżego spojrzenia. Gdybym miała jednak polecić, co przeczytać najpierw, to zdecydowanie wskażę "Głowę do liczb" jako podstawę, a "Włam się do mózgu" jako uzupełnienie.

Podobnie sprawa się ma z polecaną przeze mnie wielokrotnie "Brain Rules". Dla mnie genialna książka, ale zdaję sobie sprawę, że naukowe podejście do tematu może przytłaczać, dlatego zasugerowałabym ją także jako uzupełnienie.

Pod postem o "Włam się do mózgu" pojawiło się ostatnio pytanie, czy poza "Głową do liczb" polecam coś jeszcze w języku polskim. Ostatnio wertowałam książkę "Myśleć efektywnie" autorstwa Arta Markmana i ona wydaje się mieć podobny wydźwięk do "głowy". Nie czytałam jej jednak jeszcze, więc póki co, to tylko czyste spekulacje.

---

A czy Wy czytaliście te książki? Jakie są Wasze wrażenia i przemyślenia?

0 komentarze:

Prześlij komentarz