Prawdziwa wartość e-learningu

Prawdziwa wartość e-learningu jest mylnie rozumiana, a skupienie na temacie jest w niewłaściwym miejscu. Specjaliści od e-learningu i cała branża zbyt mocno podkreślają i wspierają współpracę ("collaboration"), pomijając aspekt indywidualny w procesie uczenia się. Co więcej, nauka języków obcych bardzo różni się od nauki innych przedmiotów, ponieważ jest złożonym procesem transformacji. E-learning dla języków obcych musi być postrzegany z innej perspektywy. Językowy e-learning należy przedefiniować. Tekst oryginalny opublikowany po angielsku znajdziesz tutaj.

e-learning językowy, nauka języków online

Współczesny e-learning językowy - stan rzeczy

Główny nacisk w zakresie e-learningu (w badaniach, artykułach i kursach) pada na rozwiązania blended-learningowe dla klas w edukacji szkolnej. Można znaleźć wiele artykułów odpowiadających na pytania „Jak...?", głównie koncentrujących się na tworzeniu treści lub wsparciu nauczycieli, a w dużo mniejszym stopniu poruszających kwestie uczącego się. To nie tu powinien być fokus e-learningu. 

Z racji tego, że e-learning wspiera i niezależność i indywidualizm, powinien promować indywidualne i autonomiczne rozwiązania edukacyjne dla uczniów. Jest to szczególnie ważne w językach, w nauczaniu których cały nacisk kładziony jest na współpracę poza klasą i poza szkołą, zamiast na indywidualną, wspieraną przez rozwiązania komputerowe, pracę studenta. Uczę się i nauczam języków obcych w środowisku e-learningowym od 8 lat i każdego dnia widzę, że nawet w dobie aplikacji mobilnych, czyli dowolności czasu i miejsca nauki, istnieje wiele nieporozumień dotyczących tego, jak e-learning powinien funkcjonować. 

E-learning nie jest dla wszystkich 

E-learning generuje dużo zamieszania. Mówi się, że jest to wspaniałe narzędzie dla efektywnego i nowoczesnego nauczania. Daje dowolność czasu i miejsca nauki i promuje zaangażowanie. Niestety, takie postrzeganie jest bardzo niedokładne. Prawdziwe doświadczenie e-learningowe nie jest dla wszystkich. Wymaga od ucznia zestawu pewnych predyspozycji, takich jak silna motywacja własna do nauki i brak zahamowań w używaniu elementów „e” - nauki elektronicznej. Nie każdy uczeń jest na to gotowy. 

Czym są e-learning i blended learning? 

Zanim przejdziemy dalej, warto zwrócić uwagę na różnicę między e-learningiem i blended-learningiem. E-learning to termin ogólny dla nauki wykonanej z pomocą technologii. To jest wzajemne oddziaływanie pomiędzy człowiekiem a komputerem. Innymi słowy, interaktywność jest e-learningiem. To natychmiastowa informacja zwrotna, czynnik stymulujący, tak istotny w procesie uczenia się. 

Według powszechnej opinii blended-learning łączy standardowe zajęcia lekcyjne z nauką poza klasą i współpracą pomiędzy uczniami, wspieraną rozwiązaniami technologicznymi. Ta definicja mogłaby być wystarczająca dla większości przedmiotów szkolnych, jest jednak niewłaściwa dla nauki języków i niesprawiedliwie faworyzuje klasę i pracę w grupie ponad indywidualnym, osobistym i efektywnym doświadczeniem. Nauczanie fizyki różni się od nauczania literatury angielskiej i zdecydowanie różni się od nauczania języków, więc podejście do każdego powinno być inne. 

Języki powinny iść własną drogą 

Dlaczego więc podejście do językowego e-learningu powinno się różnić od podejścia do innych przedmiotów? Wielu uczniów i nauczycieli nadal wierzy, że nauka języków obcych polega na komunikacji. Jest to oczywiście częściowo prawdą, ale nauka języka polega na wielu jeszcze innych aspektach. Nie należy mylić procesu uczenia się z końcowym rezultatem, jakim jest znajomość języka i umiejętność komunikacji. 

Nauka języka polega na wypracowaniu nowego wzorcu myślowego i innej mentalnej konstrukcji rzeczywistości. Nieporozumienie dotyczące aspektu komunikacyjnego w uczeniu się języków wpływa na sposób, w jaki postrzega się e-learning i strategie uczenia się i nauczania online. Jeśli skupimy się na indywidualnym mentalnym procesie w nauce języka, zobaczymy, jak różny powinien być z założenia e-learning od tak bardzo promowanego modelu klasy, w której główny nacisk jest na komunikację i współpracę. Odpowiedzmy zatem na fundamentalne pytanie. 

Czy muszę uczyć się w klasę, aby się nauczyć? 

Nie, nie muszę. Wszechobecna jest spora presja na współpracę w procesie uczenia się i jest to uważane za główną zaletę e-learningu, podczas gdy powinno być zupełnie odwrotnie. Wspólne uczenie się jest błędnym pojęciem, gdy stosuje się do wszystkich. Współpraca jest często wymuszona na uczniu, który niekoniecznie chce się dzielić z innymi osobistym, prywatnym doświadczeniem przyswajania informacji. Stwierdzenie, że nauka nie powinna angażować współpracy na wczesnych etapach uczenia się może być kontrowersyjne, ale sama byłam świadkiem wielu potwierdzających to sytuacji: miałam zajęcia z wieloma uczniami, których umiejętności językowe rozkwitły, gdy nie byli zmuszeni do nauki z innymi, a mieli możliwość uczenia się swoim tempem, w samotności. Wielu studentów nie czuje potrzeby, aby uczyć się z innymi, a wręcz odczuwają pewnego rodzaju dyskomfortu, gdy są do tego zmuszani. To nie musi mieć nic wspólnego z nieśmiałością czy brakiem pewności siebie. Oznacza to po prostu, że chcą, aby ich nauka, ich aktywność umysłowa i złożony proces myślowy, jaki wykonują, był ich prywatną sprawą. Ufają nauczycielowi i nie chcą być rozpraszani przez innych uczniów. 

Bardzo ważne jest również, aby uświadomić sobie, że profil ucznia e-learningowego, takiego, który świadomie wybiera naukę indywidualną (z lektorem online) różni się od zwykłego ucznia w klasie. Taki uczeń wybiera e-learning nie tylko ze względu na oszczędność czasu. Wybiera e-learning, ponieważ czuje, że może wykorzystać swój potencjał do maksimum, a proces nauki nie zostanie zachwiany przez innych uczących się. 

Nie neguję znaczenia i wpływu współpracy i komunikacji w grupie. Po prostu muszą one wystąpić na samym końcu całego procesu i być polem do ćwiczeń. Współpraca i komunikacja w grupie są istotne na wyższych poziomach biegłości językowej, ale muszą służyć doprowadzaniu do perfekcji i ćwiczeniu tego, co już wiemy, a nie wprowadzać nowe informacje. Współpraca nie powinna być traktowana rdzeń językowego e-learningu, ponieważ przepełnione klasa nie jest niezbędne do robienia postępów. 

Prawdziwa wartość e-learningu 

Czynnikiem sukcesu w nauce języka obcego jest praktyka i informacje zwrotne. Dużo praktyki i wiele informacji. Nauka języka jest specyficzna, ponieważ ilość praktyki jest rzeczywiście tym, co stanowi naukę. Nie wystarczy po prostu wkuć teorię, zrozumieć i zapamiętać, a następnie ćwiczyć przywoływanie. Trzeba ciągle stosować wiedzę, aż stanie się nieodłączną częścią wzorców myślenia, kiedy zmieni się z informacji w proces. Ćwiczenia online ułatwiają praktykowanie wiedzy i dają natychmiastową informację zwrotną, co pozwala na szybsze przyswojenie języka i sprawniejsze internalizowanie uczonego materiału. 

W e-learningu student może ćwiczyć materiał, przyswajając go na własną rękę, z dala od presji zewnętrznej. Może odnosić się do dowolnego źródła, czy to nauczyciela, podręcznika, a nawet strony internetowej, aby przepracować trudne aspekty. A wtedy może ćwiczyć jeszcze więcej. Istnieje wiele różnych zasobów e-learningowych (filmy, teksty i aplikacje mobilne), które mogą posłużyć jako pole dla językowych manewrów. Dostarczają one użyteczne przykłady, jeszcze bardziej bogate treści i interaktywność. Wszystko dla praktyki, dla większej automatyzacji, dla natychmiastowej informacji zwrotnej. To rzeczywista wartość e-learningu. Czynnik ludzki – nauczyciel - jednak jest niezbędny. Nauczyciel pełni funkcję przewodnika i motywatora, trzymającego rękę na pulsie postępów studenta. 

Tutoring 1:1 - Przyszłość 

Efektywne rozwiązania e-learningowe polegają na interakcji uczeń-nauczyciel online, w przeciwieństwie do zwykłej klasy, gdzie panuje interakcja nauczyciel-klasa. Zaskakujące jest to, że tutoringowi online 1:1 poświęca się bardzo mało uwagi. Pomimo tego, że staje się coraz bardziej popularny, wciąż mówi się i pisze o nim mało. Gdy Coursera oferowało MOOC dotyczący nauczania online (kurs "Learning to teach online"), instruktorzy ominęli aspekt indywidualnej nauki, twierdząc, że jest to po prostu nowy trend i że nie mają wystarczającej wiedzy na ten temat. 

Niemniej jednak to właśnie tutoring 1:1 online jest podstawą e-learningu i prawdziwego blended learningu. Nowoczesne i efektywny blended learning powinien przede wszystkim polegać na zajęciach online z nauczycielem (poprzez Skype, Hangout lub wirtualnej klasie), który służy jako pomocna dłoń w zrozumieniu zagwozdek, a także ogromnej ilości samodzielnej pracy studenta z materiałem e-learngowym (online, mobile etc.). 
To właśnie prawdziwy blended learning. 
Kochani, bardzo dziękujemy za zainteresowanie warsztatami. Wiele z Was pyta, czy warsztaty odbędą się też jeszcze w późniejszym terminie, gdyż teraz nie możecie uczestniczyć. 

Oczywiście - jeśli bedziecie zainteresowani zorganizujemy dla Was kolejne sesje.

Ty czasem wracamy do przygotowań! Wrócimy do Was z relacją.
Drodzy lektorzy języków obcych!

Uczycie online, a może dopiero planujecie karierę w tym kierunku? Czy na pewno jesteście w pełni przygotowani do profesjonalnego nauczania? Czy na pewno wiecie jak wykorzystać potencjał narzędzi e-learningowych?

Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości zapraszamy do udziału w serii bezpłatnych warsztatów i webinariów, które zaadresują 5 podstawowych kwestii w warsztatcie lektora online:
  1. podejście biznesowe
  2. znajomość trendów
  3. znajomość narzędzi
  4. warsztat coach'a
  5. techniki uczenia się

 Image courtesy of koratmember at FreeDigitalPhotos.net

Pierwsze warsztaty planowane są na 11 kwietnia 2015 na godzinę 11.30. Serdecznie zapraszamy! Jeżeli jesteście zainteresowani udziałem, wypełnijcie poniższy formularz i zostawcie namiary. Skontaktujemy się z Wami i prześlemy szczegóły. Liczba miejsc ograniczona.

Dodatkowe informacje znajdziecie również na naszym profilu na facebook'u, gdzie także będzie mogli zapisać się na warsztaty!

Zapraszamy!




To już drugi nasz arykuł na branżowym portalu elearningindustry.com

Tym razem skierowany do nauczycieli. Jesli chcecie uczyć online, koniecznie zapoznajcie się z nim!

"Checkpoints for being an online tutor" - wkrótce również Polska wersja! Zapraszamy do lektury.

Prosty wybór?

Założę się, że zdecydowana większość z Was w odpowiedzi na pytanie o to, czy wolelibyście zajęcia z native speakerem czy polskim nauczycielem wybrałaby native speakera. Przecież lepiej zna język, ma doskonałą wymowę, można z nim swobodniej pogadać. To po części prawda, ale nie zawsze ma zastosowanie.

Bardzo ciekawi mnie, ile/ilu z Was miało zajęcia z języka z naprawdę kompetentnym native speakerem? Poprzez kompetentnego rozumiem nie tylko wyluzownego i charyzmatycznego mówcę, ale nauczyciela z przygotowaniem metodycznym i wiedzą o języku? Mi się udało raz, połowicznie.

slowlingo, nauka języka, jak się uczyć?

Nie-native

W Polsce panuje przekonanie, że native speaker ma magiczną moc. Ale postawmy przed klasą gdzieś w Hondurasie przeciętnego Kowalskiego i każmy mu przeprowadzić lekcję języka polskiego. Spodziewacie się zapewne jaki będzie rezultat tej symulacji - marny. A jednak oczekuje się od native speakerów umiejętności, których, bez konkretnego wykształcenia, nie mogą posiadać. 

Spójrzmy na polski przykład. W Polsce nauczyciel musi mieć przygotowanie metodyczne. Według mnie to bardzo dobrze. Oczywiście, nie jest to absolutnie gwarantem wysokiej jakości nauczania, ale zwiększa szanse na umiejętne przekazanie pewnych kwestii. Dodatkowo, taki nauczyciel często potrafi odnieść się rzeczywistości językowej, którą dzieli z uczącym się języka, co działa na korzyść obojga. 

W mojej nauce z native speakerami zawsze brakowało tego odniesienia, czy wytłumaczenia, które mogłabym przypisać do znanej mi rzeczywistości logicznej i lingwistycznej i tym samym łatwiej i szybciej przyswoić materiał. Mój model absorpcji tego wymaga, a wobec ewidentnego braku, miałam poczucie, że proces uczenia się nie przebiega tak efektywnie, jak by mógł. 

W mojej ocenie na początek naszej językowej przygody zdecydowanie lepszy jest nasz lokalny tutor, mentor, nauczyciel. Będzie lepiej przystosowany, żeby prowadzić nas przez skomplikowane zagadnienia. Native speakera polecam na późniejsze etapy nauki, gdy będziemy chcieli ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć! 

Jakie są Wasze doświadczenia z native speakerami? Piszcie w komentarzach!
Z dumą przekazujemy Wam informację o tym, że nasz artykuł dotyczące e-learningu w językach obcych został opublikowany w branżowym portalu elearningindustry.com

Zapraszamy Wam do zapoznania się z tekstem redefiniującym pogląd na e-learning i nauczanie jezyków. Tekst jest w języku angielskim, ale już wkrótce na linguamodel.blogspot.com pojawi się jego polska wersja!

Zapraszamy do lektury! Oryginalny tekst znajdziecie tu: Language e-learning redefined! @elearningindustry.com


Czas się nie rozciąga

Mimo iż zawsze sobie obiecuję, że w tygodniu znajdę niczym nieobciążony czas na naukę hiszpańskiego, zazwyczaj uczę się tylko wieczorami, w łóżku, na chwilę przed snem. 

Tak porządnie, na spokojnie z czasem zarezerwowanym tylko na naukę hiszpańskiego, bez "przeszkadzaczy" udaje mi pouczyć się dopiero w weekend. Brzmi znajomo?

Wynika to oczywiście głównie z braku czasu i całej masy innych obowiązków oraz zobowiązań, nie jest to jednak żadnym usprawiedliwieniem. Nie mogę sobie pozwolić na motywowanie Was i nakłanianie do ciągłej nauki bez reprezentowania silnie zmotywowanej postawy u samej siebie.

Dlatego dziś przychodzę do Was z bardzo prostą radą / lifehackiem dotyczącym motywacji w nauce. Wywodzi się on po części z idei metody zarządzania czasem pomodoro, którą już doskonale znacie. Chodzi oczywiście o nagradzanie się.

slowlingo, nauka języków, motywacja
drobne przyjemności

Struktura a motywacja

O tym, że trzeba mieć ustrukturyzowaną rutynę w nauce zapewne już wiecie. Pozwala ona przypisywać sobie nowe informacje do znanego schematu czasowego lub miejsca. Sprawia, że czujemy się bardziej komfortowo ucząc się nowych rzeczy, możemy się skupić na materiale, gdyż otoczenie i czynniki zewnętrzne nie rozpraszają nas. Problem w tym, że rutyna źle się kojarzy - z powtarzalnością, trudem, zniechęceniem, nudą.

Ale przecież rutyna nie musi dotyczyć tylko tych trudniejszych rzeczy i nie musi wywoływać negatywnych skojarzeń. Trzeba sobie stworzyć rutynę przyjemności, rutynę nagradzania się. W jaki sposób?

Uczenie się języków to styl życia. Propagujemy tę ideę na każdym kroku. Nie trzeba mieć konkretnego powodu, by się uczyć, to po prostu rozwija. Jednak wybór danego języka zazwyczaj ma swoją bardziej konkretną motywację, np.: kultura kulinarna lub muzyczna Hiszpanii, hobby wywodzące się z Japonii, fascynacja powieściami szwedzkiego autora, lub po prostu: praca w anglojęzycznym środowisku. To wszystko jest oczywiste, a jak ma się nagradzania?

Często stawiamy sobie odległe cele, które traktujemy jak nagrodę. Te cele są spore, wymagające i zazwyczaj jednorazowe, np. wypad do Granady latem na zwiedzanie Alhambry. Wiecie, na co czekacie, przygotowujecie się długo by osiągnąć cel. Jednak gratyfikacja jest zbyt daleko, by bez problemu utrzymać stałą motywację. Nagradzanie musi następować częściej, bo to regularne drobiazgi są najbardziej skuteczne i motywujące.

Ustalcie sobie schemat czasowy, kiedy nagradzacie się jakimś drobiazgiem związanym z językiem, którego się uczycie. Może to być np. pójście na pyszny obiad do hiszpańskiej knajpy raz w tygodniu, w miesiącu. A jeśli uwielbiacie tańczyć, zapiszcie się na kurs salsy, a cotygodniowe zajęcia traktujcie jako nagrodę w wysiłkach językowych. Opcji jest dużo więcej. Wracając do szwedzkiego przykładu - może to być zakup kolejnej powieści albo drobne zakupy w Ikea (jeśli lubicie).

Nieważne co potraktujecie jako nagrodę. Ważne, by nagradzanie było regularne i świadome, byście wyrobili sobie nawyk nagradzania się, a tym samym motywowania do dalszej pracy. 

Samą metodę pomodoro i nieco częstsze nagrody co 25 minut wysiłku stosujcie oczywiście na co dzień!

Bądźcie zmotywowani!

Jestem lingwistycznym terrorystą?

Mimo, że staram się być bardzo otwarta na lingwistycznych i edukacyjnych laików, zawsze daję się zaskoczyć ich postrzeganiu świata języków obcych. 

Ostatnio zmroziło mnie pytanie jednego ze współpracowników biznesowych: po co mi język niderlandzki, skoro nie wykorzystuję go w bieżącej współpracy? Nie chodziło tylko o to pytanie, ale też o towarzyszące mu zdziwienie, że można uczyć się innego języka niż angielski. I że jedyny powód znajomości języka to praca. Prawie z wyrzutem, że poświęcam czas na języki, a nie coś innego.

slowlingo, nauka języków, niderlandzki
różne języki
Dosłownie nie wiedziałam co odpowiedzieć. Po głowie kołatały mi się myśli: "No ale jak to, przecież moje życie nie kończy się na pracy.", "To doskonała stymulacja intelektualna.", "Mój mózg się dzięki temu rozwija.", "To przecież ciekawe wyzwanie." Oczywiste stwierdzenia o podróżowaniu i poznawaniu kultur nawet nie przyszły mi do głowy. 

Nieświadomość, czy ignorancja?

Bardzo zaskoczył mnie brak świadomości o tym, co poza konkretną wiedzą i wynikającymi z niej korzyściami biznesowymi daje nauka języków. Gdy minęło pierwsze zdziwienie, wymieniłam kilka faktów o nauce języków, ale miałam wrażenie, że mój rozmówca nie dał się przekonać. Stwierdziłam potem, że w sumie nie powinno mnie to dziwić, bo on od kilkunastu lat pracuje w jednej firmie, na jednym stanowisku i pewnie świata poza nią nie widzi. Prawdopodobnie zobaczyłby, gdyby znał języki i uczył się ich.

Nie będę się spierać z faktem, że moje postrzeganie tego tematu jest mocno . Być może nie powinna mnie dziwić ignorancja innych. Mimo wszystko jednak trudno mi się choc odrobinę wewnętrznie nie burzyć, prawdopodobnie również ze względu na to, że mój system wartości jest, poprzez takie oburzone dziwienie się, praktycznie podważany. 

Zapraszam Was tym bardziej do lektury artykułu z magazynu Forbes, który podkreśla, że nauka języków nie sprowadza się jedynie do biznesowych korzyści. Jest ich przecież o wiele więcej.

A Wy dlaczego konkretnie uczycie się języków? Jakie widzicie korzyści? Piszcie w komentarzach.

Lubię gramatykę

via rapida, hiszpański, nauka języka, slowlingo

Mam to szczęście należeć do osób, które nie mają trudności z nauką języków. Rozumiem zasady, jakimi rządzi się gramatyka, wyczuwam intuicyjnie dlaczego i o co chodzi. Nie jest jednak tylko "różowo". Jeśli mam nauczyć się odmiany, muszę ją zobaczyć, rozpisaną, na papierze. Z wyróżnionymi końcówkami. Najlepiej w książce, żebym zawsze łatwo mogła odnaleźć miejsce, stronę, gdzie ta informacja się znajduje. Jeśli mam zrozumieć i zapamiętać szyk zdania również potrzebuję reprezentacji graficznej. Ze strzałkami, kolorami. I też najlepiej w książce.

Nowoczesna nauka bez nauki?

Co niektórzy propagatorzy "nowoczesnego" uczenia się z pewnością zakwestionują te "tradycyjne metody". Przecież teraz wszystko jest elektroniczne i można się nauczyć języka z apci z obrazkami, pojedynczymi słówkami i społecznością innych osób, które również wierzą w magiczne działanie mobilnych aplikacji. Owszem, można ćwiczyć, rozwijać, "dirillować" (ang. "drill" oznacza wielokrotne powtarzanie tych samych treści w celu opanowania ich), ale nabyte już wcześniej umiejętności i wiedzę, ewentualnie a priori pracować interaktywnie z treściami, które pozwolą później zrozumieć złożoność języka, ale nie nauczą w danej chwili.

Nie myślcie, że nie popieram e-learningu, czy m-learningu. Wręcz przeciwnie, propaguję, stosuję i rozwijam. Jednakże w całej tej szalonej euforii nie można zapominać, że największą zaletą e-learningu jest możliwość dostosowania treści i metod do indywidualnych preferencji. I to musimy robić, budując i rozwijając nasze modele absorpcji. Jeśli potrzebujemy tabelkę z odmianą, pochłońmy tę wiedzę w sposób dla nas przystępny — dla mnie poprzez analizę schematów graficznych i przypięcie do tego logicznych zasad. Gdy już przeprocesuję te informacje mogę do woli ćwiczyć i ćwiczyć i ćwiczyć w dowolnej formie elektronicznej. Muszę jednak wiedzieć, skąd bierze się dana forma i dlaczego mam jej użyć. Brak takiej wiedzy mnie dezorientuje i irytuje.

Dlatego sięgam po książkę, schemat, rozpisane zasady gramatyczne. A skąd taki tytuł tego posta? Moje wszystkie odczucia i opinie związane z propagacją u dorosłych naturalnego uczenia się języka, tj. uczenia się tylko poprzez ekspozycję na język (np. podczas pobytu w innym kraju), są wspaniale wyrażone w artykule The Guardian "I need a verb table, I can't learn Spanish with just a smartphone". Autor Alan Haburchak zauważa, że nie potrafi uczyć się bez struktury, bez wiedzy i rozumienia dlaczego, tylko w ten sposób potrafi i tym samym chce się uczyć.

Jestem dorosła, nie jestem już dzieckiem

We wszystkich wspaniałych ideach głoszących naukę poprzez naturalną ekspozycję zapomina się wciąż o jednej, niezwykle istotnej rzeczy. Nie jesteśmy już niemowlakami, nasze mózgi są w pełni rozwinięte, a umiejętność analizowania i przetwarzania danych w sposób świadomy wymusza na nas podanie tych danych w sposób ułatwiający procesowanie informacji. Na co dzień nasze mózgi wykonują ogrom pracy. Wymaganie od nich podświadomego odnajdywania i wyłapywania zasad gramatyki, przetwarzania ich na zrozumiałe schematy i internalizowania w przystępny dla nas (i naszych mózgów) sposób jest wymaganiem nazbyt wygórowanym. Nasze mózgi potrzebują maksymalnie uproszczonych danych, w postaci schematów, grafik, rzeczy, które uznają za logiczne (dla każdego logika może oznaczać co innego). Dzięki takiemu odciążeniu mogą skupić się na najważniejszej rzeczy — absorbowaniu i internalizowaniu informacji. Dlatego tak ważne jest wypracowanie własnych modeli absorpcji. Tylko właściwe ich dobranie sprawi, że nasz mózg będzie przyswajał wszelkie nowe informacje dużo lepiej.

A czy Wam wystarczy tylko aplikacja na komórce? Podzielcie się swoimi doświadczeniami i modelami absorpcji!

Byle zdążyć

Założę się, że wiele i wielu z Was czasami wychodziło z siebie żeby tylko "zdążyć" się nauczyć jakiegoś aspektu językowego przed konkretnym deadline'm: egzamin, certyfikat, rozmowa kwalifikacyjna? Udawało się? Być może chwilowo, ale z pewnością było to bardzo wyczerpujące przedsięwzięcie. Musimy pamiętać, że nasz mózg funkcjonuje non-stop, 24/7 przez całe nasze życie i trzeba mu dać czasem odetchnąć! Szczególnie dobrze widać to w przypadku nauki języków.

nauka języków, slowlingo, jak się uczyć
Źródło: pixabay.com

Daj sobie czas na odpoczynek

Wszyscy moi uczniowie zawsze podlegali jednej zasadzie - po dłuższej przerwie w nauce (np. miesiąc, lub w czasie wakacji 2) zawsze wracali na zajęcia a świetnej formie intelektualnej. Używali bardziej wyszukanego słownictwa, robili mniej błędów gramatycznych i mówili bardziej płynnie, jakby zrobili ogromny postęp! Na pytanie, czy wyjątkowo dużo ćwiczyli, mieli kontakt z żywym językiem odpowiadali - nie! "Nie robiliśmy nic z naszym angielskim, odpoczywaliśmy, daliśmy sobie wolne od nauki, nie było czasu... etc."

Tryb rozproszony - diffuse mode

Zasada świetnej formy językowej po "odpoczynku" sprawdzała się w każdym jednym przypadku. Zaobserwowałam to również u siebie, po kilku(nasto) tygodniowej przerwie w nauce hiszpańskiego nie miałam żadnym problemów by na kolejnych pierwszych zajęciach mówić swobodnie, płynnie, i co najważniejsze, w miarę poprawnie. Działa to zazwyczaj tylko w przypadku pierwszych zajęć, potem następuje powrót do "regularnego" poziomu znajomości języka danej osoby. Pokazuje to jednak, że dając naszemu mózgowi i umysłowi czas na swobodne przetwarzanie przyswajanych informacji bez presji, też uczymy się języka. Możemy to zjawisko przyrównać do zmiany trybów - skupionego (focused mode) i rozluźnionego (diffuse mode - więcej tu), będących jednymi z technik efektywnego uczenia się.

Nie znaczy to oczywiście, że nie trzeba ciężko pracować nad nowym językiem, wręcz przeciwnie. Trzeba to jednak robić umiejętnie, z dobrze opracowanym modelem absorpcji. Trzeba wiedzieć, kiedy potrzebujemy przerwy, jak długiej i jak ją efektywnie wykorzystać. Musimy poznać nasz mózg i nauczyć się z nim współpracować.

Pomysł na ten wpis przyszedł mi do głowy, gdy natknęłam się na artykuł w TIME Magazine, traktujący o nowym badaniu przeprowadzonym przez MIT, dotyczącym wysiłku i pracy mózgu w nauce języków. Szczegóły znajdziecie tu. Artykuł ten skupia się również na tym, jak funkcjonuje nasz mózg podczas nauki. 

Polecam Wam zapoznanie się również z oryginałem, a w międzyczasie zostawiam Was z refleksją na temat Waszych doświadczeń z przerwami w nauce. Czy też mieliście po takiej przerwie "językowego kopa"?

Pozdrawiam i do następnego razu!