Kolejne narzędzie biznesowe

Chcę dzisiaj powrócić do tematu narzędzi biznesowych, które z powodzeniem możemy wykorzystać w planowaniu i zarządzeniu nauką języków obcych. Narzędzie, które chcę zaproponować dzisiaj to tak zwana analiza PESTAnaliza PEST to narzędzie stosowane w biznesie do kreślenia ogólnego obrazu i szerokiej perspektywy danej sytuacji, możliwości oraz zagrożeń polityczno-ekonomiczno-społecznych. Więcej o niej możecie znaleźć m.ni tutaj.

slowlingo, nauka języków, podróż, PEST


Jak to się ma do nauki języków? Wciąż bardzo często dostaję prośby o radę na temat tego, jaki wybrać język obcy i czy znajomość danego języka się opłaca. Dzieje się tak mimo wielokrotnego podkreślania z mojej strony, że decyzję o tym każdy musi podjąć samodzielnie według indywidualnych potrzeb. Oznacza to jednak, że moi czytelnicy mają świadomość, że nauka języka i poznanie go w stopniu pozwalającym znaleźć satysfakcjonującą pracę (zagranicą lub w Polsce) wiąże się z ogromną ilością pracy. 

Bardzo mnie to cieszy, gdyż oznacza, że rozumiesz wagę wysiłku, jakiego nauka i opanowanie języka tak naprawdę wymagają. Nie chcesz tracić oddechu na takie działania, które nie przyniosą Ci satysfakcji oraz korzyści! To znaczy, że moja działalność blogowa przynosi wymierne rezultaty! Dzisiejszy post da Ci kolejne narzędzie, które pomoże Ci samodzielnie uporać się z tym aspektem nauki języka.

W jednym z wcześniejszych postów pisałam o tym, jakie kraje i miasta (a co za tym także idzie języki) są popularnymi miejscami do życia. Analiza ta uwzględniała także warunki biznesowe. Dziś spojrzymy szerzej. Proponowane przeze mnie dziś analiza PEST pozwoli Ci przyjrzeć się aspektom politycznym i społecznym kraju, którego języka chcesz się uczyć. Dogłębna analiza pomoże świadomie zdecydować, czy nauka tego konkretnego języka, z myślą o pracy w danym kraju lub o kontaktach biznesowych z przedstawicielami obcej kultury jest dla Ciebie korzystna i czy Ci odpowiada.

Czym jest analiza PEST?

Przejdźmy zatem do zdefiniowania czym jest analiza PEST. Jest to akronim od pierwszych liter następujących czynników:
  • politycznych (political)
  • ekonomicznych (economic)
  • społecznych (socio-cultural)
  • oraz technologicznych  (technological)
Czasami dodaje się również elementy:

  • środowiskowe oraz (environmental)
  • prawne (legal)
Powstaje wtedy twór PESTEL.

Analiza ta doskonale pomaga zidentyfikować szanse oraz zagrożenia w analizie biznesowej. Zazwyczaj stosuje się ją przy określaniu potencjału nowego rynku. Nie ma jednak żadnych przeciwwskazań, by zastosować tę analizę także w kontekście wyboru języka do nauki.

PEST a język obcy i kraj

Jak stosować PEST w określaniu potencjału języka? Odpowiedz sobie na następujące pytania:

➣ Czynniki polityczne:
  1. Czy sytuacja polityczna w danym kraju jest stabilna (wojna, zamieszki, zamachy)?
  2. Czy władze wspierają pracowników z zagranicy?
  3. Czy potrzebna mi wiza pracownicza?
  4. Czy władze przychylnie patrzą na międzykulturowe i międzynarodowe kontakty biznesowe?
➣ Czynniki ekonomiczne:
  1. Czy gospodarka sprzyja wymienianie kontaktów międzynarodowych?
  2. Czy płace są korzystne? 
  3. Jak wygląda bezrobocie?
  4. Jakie są trendy w zatrudnianiu oraz na rynku pracy?
  5. Ile wynosi PKB?
  6. Czy łatwo zbudować wykwalifikowaną kadrę?
  7. Jak globalizacja wpływa na gospodarkę kraju?
➣ Czynniki społeczno-kulturowe:
  1. Czy populacja kraju starzeje się, czy jest młoda (ma to wpływ na czynniki ekonomiczne)?
  2. Jakie jest podejście do zatrudnienia i pracy?
  3. Jakie jest podejście do zdrowia, wykształcenia, mobilności społecznej?
  4. Jakie jest podejście do kwestii społecznych (liberalne, konserwatywne), czy są jakieś społeczne tabu?
  5. Jak wyglądają kwestie religijne?
  6. Jakie są znaczące różnice komunikacyjne?
➣ Czynniki technologiczne:
  1. Czy istnieje odpowiednia infrastruktura technologiczna (być może niezbędna do twojej pracy)?
  2. Czy rozwój technologiczny jest wspierany?
  3. Czy istnieją tak zwane huby technologiczne?
Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć od razu na te pytania, po prostu poszukaj tych informacji. Da Ci to szeroki ogląd sytuacji w danym obszarze językowym. 

Po co analiza PEST?

Wiedza o tym, jak wygląda życie w danym kraju naprawdę jest istotna. Często może podobać Ci się język, ale gdy poznasz bliżej kulturę kraju okazuje się, że kompletnie się w niej nie odnajdziesz i nie popierasz rozwiązań społecznych. Różnice te stają się nie do przezwyciężenia. Ma to szczególnie często miejsce w przypadku kultur bardzo egzotycznych i odmiennych od naszej.

slowlingo, nauka języków, podróże

Bywa także odwrotnie. Na pierwszy rzut ucha język wcale nie wydaje się pociągający, ale porywająca kultura Cię kusi. Ze mną tak było w przypadku języka niderlandzkiego. Zaczęłam się go uczyć trochę z przypadku, a trochę z ciekawości kultury. Początkowo język nie wydawał mi się atrakcyjny. Do tej pory nie uważam, że jest wyjątkowo ponętny, ale znajomość sprawia, że nie zwracam już uwagi na ten aspekt.


slowlingo, nauka języków, podróże

Jeśli zatem chcesz podejść na nauki języka zupełnie logicznie i zdroworozsądkowo, ta analiza jest dla Ciebie doskonałym narzędziem. Ciekawa jestem, czy wcześniej, decydując się na naukę języków, również zdarzało Ci się rozważać powyższe czynniki? Jak ważne są dla Ciebie te aspekty? Daj znać w komentarzu.

Niemiecki - wracam do gry

Kilka dni temu na InstaStory dałam znać, że wracam do nauki niemieckiego. Wreszcie, oficjalnie. Ogłosiłam to publicznie, więc teraz głupio będzie się wycofać 😅. 

slowlingo, niemiecki, nauka języka

Kilka faktów - cel SMART

  • W ciągu roku (12-16 miesięcy) planuję dojść do poziomu C1 w języku niemieckim i zdać certyfikat (jaki? - jeszcze nie wiem).
  • W lipcu oraz sierpniu 2018 planuję powtórkę gramatyki (do poziomu B1/B2) oraz, jeśli starczy czasu, powtórkę słownictwa - praca na gramatykach zbiorczych (ćwiczenia + teoria) oraz słownikach tematycznych. 
  • Od września 2018 chcę pracować na konkretnych podręcznikach i przerabiać materiał krok po kroku, powoli dochodząc do poziomu C1. 

slowlingo, niemiecki, nauka języka

slowlingo, niemiecki, nauka języka

Oprócz pracy na materiałach książkowych i podręcznikowych planuję:

  • słuchanie podcastów,
  • oglądanie seriali, 
  • czytanie prasy,
  • oglądanie YouTube,
po niemiecku oczywiście.

Projekt niemiecki - plan pracy

Chcę pracować zgodnie z metodą nauki języka 3x3, która bardzo dobrze sprawdza mi się przy pracy z niderlandzkim. Będę na bieżąco weryfikować postępy i aktualizować obciążenie oraz tempo pracy. Wiadomo - różnie w życiu bywa. Tu przydaje się wiedza z zarządzania projektami 😏.

W kolejnych etapach rozpocznę zajęcia z lektorem, który pomoże mi doszlifować język, a ostatecznie będę przygotowywać się do egzaminu. Nie planuję nauki w szkole językowej, gdyż kompletnie się tam nie odnajduję. Do certyfikatu z języka hiszpańskiego przygotowałam się wyłącznie poprzez zajęcia online i pracę własną.

Budżet

Budżet mam minimalny - prawdopodobnie aktywuję członkostwo busuu.com na 2 lata - koszt ok 160-200 zł. Zajęcia z lektorem planuję dopiero na przyszły rok, więc nie przewiduję jeszcze tak daleko. Zakładając jednak bezpiecznie, jedynie przygotowanie do egzaminu, min. 20 godzin, to około 1000 zł, w wersji optymistycznej. 

Postępy

Raz w tygodniu planuję na InstaStory podsumować osiągnięcia. Raz w miesiącu planuję krótki post z podsumowaniem. Trzymajcie kciuki!

A jakie są Wasz plany i wyzwania językowe?

Pierwszy raz w życiu all-inclusive

Urlopowanie w tym roku rozpoczęłam, dość wcześnie, bo już w maju. Rodzinnie wybraliśmy się do Grecji, na wyspę Kos. Wyjazd ten był dla mnie nietypowy, gdyż pierwszy raz w życiu zdecydowałam się na wyprawę organizowaną w całości przez biuro podróży i to w wersji all-inclusive. Zazwyczaj wszelkie wypady organizuję sama: lot/ przejazd, transfery, zakwaterowanie, atrakcje i zwiedzanie, kontrola kosztów i budżetu. Pozwala mi to zwiedzić dokładnie to, co chcę i w taki sposób, który mi odpowiada. 

Raz zdarzyło mi się wykupić wycieczkę z biurem do Torremolinos (południowa Hiszpania), ale odpowiadali za hotel i przelot, bez atrakcji na miejscu, więc o tę część dbaliśmy sami.

Dlaczego zatem tym razem porzuciłam moje przyzwyczajenia? To proste - nie miałam czasu organizować wyjazdu, a w trakcie pobytu chciałam po prostu odpocząć nie musząc martwić się o to, co dalej na liście do zorbienia. 

Jak wspomniałam, jechaliśmy rodzinnie i zależało mi na kompromisie, z którego każdy będzie zadowolony: mąż z cieplej pogody i plażowania, teściowie z egzotycznego miejsca, a syn... z wody i lodów. Ja chciałam pojechać w nowe miejsce i... nic nie musieć. Wybór był dość przypadkowy. Uwzględniając powyższe czynniki oraz pasujący nam majowy termin poprosiliśmy w biurze o rekomendacje. I tak ostatecznie padło na Kos, hotel Sandy Beach w miasteczku Marmari na północy wybrzeżu wyspy, 500 metrów od piaszczystej plaży z klimatycznymi, niebieskimi parasolkami i pięknym widokiem na góry. Wybraliśmy Kos również ze względu na wycieczki fakultatywne.

Grecka przygoda z Turcją w tle

Tygodniowy pobyt upłynął nam nie tylko na odpoczynku i nicnierobieniu. Udało nam się także zwiedzić sporo okolicznych atrakcji: 
  • piękną i malowniczą Kardamenę
  • stolicę wyspy - miasto Kos pełne wpływów greckich, włoskich i osmańskich, 
  • Nisyros - wyspę wulkan 
  • oraz Bodrum, luksusowy kurort na tureckim wybrzeżu. 
Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, co z atrakcji turystycznych podobało mi się najbardziej. Niesamowite wrażenie zrobiło na mnie Nisyros oraz Bodrum, choć to drugie zdecydowanie było zbyt upalne. Cały wypad wspominam bardzo pozytywnie, z jednym tylko minusem - trwał za krótko! Tygodniowy termin spowodowany był moimi ograniczeniami czasowy, ale w innych okolicznościach zdecydowałbym się przedłużyć pobyt o tydzień.

Nie będę opisywać szczegółowo wypadu, bo jakby nie patrzeć, nie jest to blog podróżniczy. Wrzucam za to poniżej kilka zdjęć. 

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, slowlife, wakacje, Grecja, Kos
Plaża w Marmari

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, slowlife, wakacje, Grecja, Kos
Widoki gór na Kos

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, slowlife, wakacje, Grecja, Kos
Kos - miasto

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, slowlife, wakacje, Grecja, Kos
Nikia, Nisyros

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, slowlife, wakacje, Grecja, Kos
Krater wulkanu, Nisyros

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, slowlife, wakacje, Grecja, Kos
Bodrum, Riviera Turecka

W tym wpisie skupię się za to na porównaniu wypadów organizowanych zupełnie na własna rękę i tych organizowanych przez biuro podróży. Teraz, gdy mam takie doświadczenie, mogę przedstawić własne obserwacje. 

Koszty - czas i pieniądze

Organizacja wypadu na własna rękę to świetna zabawa. Daje mnóstwo satysfakcji i pozwala w 100% wpływać na kształt wyprawy. Niestety... jest bardzo czasochłonna. To podstawowa rzecz, jaka przychodzi mi do głow, na niekorzyść organizacji własnej. Nie koszt finansowy, ale czasowy właśnie. Zdarzało mi się spędzać godziny, dni i nawet tygodnie w poszukiwaniu ciekawej oferty. Zazwyczaj spowodowane to było ograniczonym budżetem, ale zdecydowanie kosztowało zbyt wiele czasu.

Kolejną kwestią jest kontrola kosztów. Kupując wycieczkę w biurze, wiesz ile będzie kosztować. W przypadku opcji all-inclusive to już w ogóle cud-miód. O ile nie masz takiego życzenia, nie musisz martwić się o koszt wyżywienia, który w moim odczuciu jest chyba największy i najmniej przewidywalny. Decydując się na wycieczki fakultatywne z biurem także możesz w dużym stopniu przewidzieć wydatki związane z takimi atrakcjami. 

Wybierając się na samodzielnie organizowana wyprawę, nawet jeśli przekalkujesz koszty, powinieneś dodać do nich ok 25-30%. Tyle z mojego doświadczenia wychodzą nieprzewidziane wydatki. Oczywiście możemy bardzo mocno trzymać się wyznaczonego budżetu, ale może to wiązać się z koniecznością rezygnacji z niektórych atrakcji, jeśli ich cena nas zaskoczy.

Kwestie bezpieczeństwa

Chyba nie muszę wiele tłumaczyć. Na zorganizowanej wycieczce jest ktoś, kto się nami "opiekuje", podpowie i pomoże w razie konieczności. Rezydent lub przewodnik doskonale (w założeniu) orientuje się w realiach, potrafi zareagować i interweniować. Ważne jest także to, że często osoba zorientowana zawczasu przestrzeże nas przed zagrożeniami lub przez popełnianiem gaf, które mogą źle się skończyć. 

Oczywiście kwestie bezpieczeństwa zależą od miejsca, do którego się udajemy. Jeśli nie znamy języka docelowego, (lub nawet angielski nie pomoże), warto mieć wsparcie rezydenta lub "lokalsa". To samo dotyczy mniej bezpiecznych miejsc, jak na przykład Ameryka Południowa, RPA, Indie,m etc. Dlatego na wyprawę do Peru jadę z biurem i nie uważam, by płacenie im za powyższą wartość dodaną było zbędnym kosztem. 


slowlingo, nauka języków, podróże, jak się uczyć, wartość języka
Zdjęcie pochodzi z serwisu pixabay.com. Mam nadzieję, że wkrótce wkleję tu moje własne zdjęcia
Takiego poczucia bezpieczeństwa zdecydowanie brakowało mi na Kubie. Całą wyprawę organizowaliśmy sami i przez cały pobyt, codziennie działo się coś, co sprawiało że nie czuliśmy się bezpiecznie. O wyprawie na Kubę możesz przeczytać tutaj.

Inaczej sprawa ma się, gdy podróżujemy po Europie, krajach anglojęzycznych, czy np. Japonii. Uważam, że w przypadku tych lokalizacji nie ma konieczności angażowania pośrednika. Chyba, że nie ma się czasu lub ochoty na mozolne przekopywanie ofert (patrz początek postu). 

W przypadku wypadów weekendowych po Europie (tzw. citybreaks) doskonale sprawdzi się oczywiście organizacja własna. Wystarczy zarezerwować lot i hotel, a na miejscu wszystko można sprawnie ogarnąć (no... zazwyczaj). Ja wprost uwielbiam włóczyć się miastach, zapuszczać w małe uliczki, w których kryje się prawdziwe życie, a nie jedynie turystyczna fasada. 


Moje wyprawy na własną rękę

Sama organizowałam wyjazdy do następujących miejsc:
  • Kuba: Hawana, Viñales,
  • Anglia: Nottingham,
  • Szwecja: Sztokholm,
  • Lizbona (z Vigo),
  • Holandia: Amsterdam, Rotterdam, Delft, Middelburg, Lejda,
  • Belgia: Antwerpia,
  • Niemcy: Berlin, Rostock, Frankfurt, Hamburg,
  • Hiszpania: Barcelona,
  • Francja: Paryż.
Nie wliczam tu wyjazdów, gdy jechaliśmy do rodziny i naszym zadaniem było tylko zabukowanie biletu lotniczego lub autokarowego.

Co ostatecznie polecam - wakacje z biurem czy na własną rękę?

Osobiście uważam, że organizowanie wycieczki na własną rękę pozwala lepiej poznać miejsce, do którego jedziemy. Ale wszystko zależy od aktualnych potrzeb. W przypadku Peru absolutnie nie czuję się na siłach organizować przelotów, transferów, szukać informacji o tym gdzie kupić bilety wstępów oraz zastanawiać się, ile czasu czasu mogę poświęć na daną atrakcję. Obecnie nie byłabym w stanie tak sprawnie zorganizować tylu atrakcji w spójnej wyprawie. Jeśli interesuje Cię, którą wycieczkę chcę wykupić, to tutaj znajdziesz szczegóły.

Jeśli jednak będę się w przyszłości decydować na inne wielkie podróże nie wykluczam, że jeśli będę mieć odpowiednie zaplecze (czas i umiejętności), zorganizuję je sama.

A Ty co wolisz i polecasz?

Uniwersalność nauczania dorosłych?

Teorie nauki dorosłych są ostatnio często poruszanym tematem. Założenia te są uniwersalne, ale mam wrażenie że w przypadku języków obcych nie zawsze tak dobrze się sprawdzają. Dlatego postanowiłam te założenia, oraz to jak one mają się do nauczania i uczenia się języków obcych, przedstawić i skontrastować z moją opinią oraz doświadczeniami. 

slowlingo, jak się uczyć, nauka języków, dorośli, nauka dorosłych

Najmniej znamy siebie - czas się poznać!

Nic nie gwarantuje skuteczniejszej nauki języków niż dobre poznanie siebie, swoich preferencji w nauce, swojej osobowości i małych dziwactwo. Zapraszam Cię dzisiaj na krótki przegląd czterech typów osobowości, które mają wpływ na to, jak codziennie funkcjonujemy, samodzielnie i wśród innych.

Zanim przejdę do opisu typów osobowości i tego jak w jaki sposób mogą pomóc Ci w nauce języków, wyjaśnię pokrótce skąd w ogóle tutaj pojawia się ten temat. Od dawna interesuję się kwestiami psychologiczno-behawioralnymi. Wiedza w tym zakresie pozwala mi skuteczniej stosować coaching językowy. Praktykuję go oczywiście na klientach indywidualnych, ale także na warsztatach filmowych, w większych grupach. 

Ostatnio ręce wpadła mi książka autorstwa Thomasa Erikssona, zatytułowana "Otoczeni przez idiotów". Wiedzę o tych podstawowych typach, które dalej opiszę, miałam już wcześniej. Odświeżona lektura tej tematyki sprawiła, że dojrzałam nowy potencjał w przekazaniu tej wiedzy właśnie tutaj, na blogu dotyczącym strategii uczenia się języków.

slowlingo, jak się uczyć, nauka języka, styl interpersonalny, kolory

Cztery typy osobowości, temperamenty, żywioły.

Jeden z podziałów kwalifikuje osobowości na cztery kolory czerwony, żółty, zielony i niebieski. Inne nomenklatura, wywodząca się jeszcze z czasów Hipokratesa, definiuje cztery typy osobowości według temperamentów: choleryk, sangwinik, flegmatyk, melancholikInna idea z kolei, podaje jeszcze inne nazewnictwo odnoszące się do żywiołów: ziemi, powietrza, wody oraz ognia. 

Czy na bazie samego nazewnictwa tych, tak naprawdę jednakowych klasyfikacji, jesteś w stanie przyporządkować typy osobowości do kolorów temperamentów oraz żywiołów? prezentują się one następująco:
  • Czerwony, choleryk, ogień,
  • Żółty, sangwinik, powietrze,
  • Zielony, flegmatyk, ziemia,
  • Niebieski, melancholik, woda. 

Cztery typy osobowości - różnice interpersonalne

No świetnie, pomyślisz. Co te behawioralno-psychologiczne wywody mają wspólnego ze skuteczną naukę języka, zapytasz. Każdy z nas funkcjonuje w pewien sposób, w otoczeniu innych ludzi, jak i indywidualnie. Dobre poznanie własnych zachowań, w oparciu o te typy osobowości, ułatwi Ci podejmowanie takich działań, również w zakresie uczenia się języków, które pomogą Ci z optymalizować procesy uczenia się. Dzięki temu unikniesz zachowań niepotrzebnych, stresujących, bezproduktywnych i takich, które w żaden sposób nie przyczyniają się do twojego rozwoju. Po tym krótkim wstępie zapraszam Cię więc na ogólną charakterystykę podstawowych czterech typów osobowości według kolorów.

Czerwony - charakterystyka

Czerwony to osoba impulsywna nastawiona na działanie oraz wynik. Nie przebiera w słowach i jest bezpośrednia. Niestety, przez te zachowania często odbierana jest przez otoczenie jako osoba agresywna i nie zważająca na uczucia innych. Ale nie to jest tutaj istotne. Istotne są te cechy które wpływają na to, jak czerwony przyswaja informacje. W jaki sposób uczy się najlepiej?

Czerwony to taki typ, który chce wykonać wszystko na raz. W związku z tym często miewa problemy z skupieniem się na jednym zadaniu, jednej umiejętności językowej, solidnym opanowaniu tylko jednego zagadnienia. 

Często przeskakuje z tematu na temat, wciąż wynajdując nowe, kolejne, fascynujące kwestie językowe. Przez to często nie udaje mu się dokończyć tego co rozpoczął, co może powodować frustrację. Wielu z moich klientów coachingowych, to osoby z dużą dominacją czerwonego w osobowości. Zazwyczaj muszę tłumaczyć, że nie da się wszystkiego zrobić na raz i że muszą wbrew sobie zwolnić, wystopować i postarać się skupić na jednym zadaniu. 

Czerwony - jak się uczyć?

Jeśli czujesz, że dotyczy to także Ciebie, mam radę. Ponieważ jako osoba czerwona jesteś nastawiony na wynik i działanie, postaw sobie jasny cel językowy. Dzięki temu łatwiej Ci będzie skupić się tylko na jednym zadaniu. Jeżeli będziesz chcieć ogólnie opanować język czy poprawić swoje umiejętności, a nie będziesz dążyć do bardzo specyficznego rezultatu i wyniku, możesz mieć trudności z opanowaniem tego, na czym ci zależy. 

Zbyt wiele rzeczy wydaje Ci się interesujących, przez co błądzisz i kluczysz. Nie potrafisz skupić się tylko i wyłącznie na zdobyciu jednej umiejętności. Co to jeszcze może pomóc ci w tym skupieniu? Ponieważ liczy się dla Ciebie konkretny wynik i rezultat, postaraj sobie wyznaczyć postaraj się wyznaczyć sobie cel np. w postaci certyfikatu językowe go. Pozwoli ci to skupić się tylko i wyłącznie na tym jednym zdaniu. No dobrze, to tyle jeśli chodzi o trudności.

Podobno czerwony to typ ekstrawertyczny. Uważam jednak, że czerwony nie potrzebuje innych do uczenia się i zdobywania wiedzy, jak ma to miejsce w przypadku innych kolorów. Lubi pracować sam, sam podejmować decyzje o tym jak i czego się uczy. Dlatego jeśli masz w sobie kolor czerwony, dobrze odnajdziesz się w nauce indywidualnej. Możesz z powodzeniem uczyć się samodzielnie, np. wykorzystując kursy online. Równie doskonale odnajdziesz się w sytuacji, gdy samodzielnie będziesz pracować z podręcznikiem czy innymi materiałami. Czujesz że czujesz, że nauczyciel nie do końca jest ci potrzebny, poza tym czasami możesz wiedzieć od niego lepiej. 

Praca w grupie, z kolei, może być dla ciebie nieco frustrująca, ponieważ będziesz mieć wrażenie, że inni nie nadążają ze swoim tempem pracy. Osoby które będą obawiać się konfrontacji językowej, mówienia, i szybkiego dynamicznego wykonywania poleceń lektora czy nauczyciela, będą wywoływać w Tobie zdenerwowanie, złość, frustrację. Możesz sobie tego oszczędzić, wybierając właśnie naukę indywidualną. 

Z drugiej strony, jeżeli już znajdziesz się w grupie, nie będziesz mieć żadnych problemów, bo komunikować się swobodnie. Wypowiedzi na forum są dla ciebie naturalne. Blokady językowe oraz inne bariery komunikacyjne raczej nie będą Ciebie dotyczyć.

Żółty - charakterystyka

Żółci to typowi ekstrawertycy. Lubią towarzystwo innych, lubią dużo i kwieciście mówić. Jak możesz się domyślić, oni również nie będą czuli blokady ani bariery w komunikacji. Za to w odróżnieniu od czerwonych, zdecydowanie potrzebują publiki i widowni, czyli grupy, w nauce języka. Dzięki temu będą czuli, że się realizują. Dodatkowo, nie będą się bać popełniać błędów. Inną kwestią jest, czy z tych błędów wyciągną wnioski i czy będą chcieli je poprawiać. Jest duże prawdopodobieństwo, że nie. 

Żółty - jak się uczyć?

Żółty, podobnie jak czerwony, lubi wyzwania i gdy dużo się dzieje. Również ma problemy z dokończeniem zadań, ale nie dlatego, że nastawiony jest na wynik i łapie zbyt wiele srok za ogon, tylko dlatego że jest nieco roztargniony. Od samego zdobywania wiedzy, ważniejsze jest dla niego interakcja w grupie. Z drugiej strony, dzięki interakcji, wymianie wiedzy i kontaktów społecznych, także się uczy (tutaj kłania się teoria konstruktywizmu w uczeniu się).

Czy jako żółty, przyznaj szczerze, że nie zawsze przygotowujesz się na zajęcia? Żółty lubi spontaniczność, dlatego nie zawsze czuje potrzebę, by podążać za planem. Często nie odrabia prac domowych i w rezultacie nie przygotowuje się na lekcje, tak, jak powinien. Jeśli chcesz by twoja nauka była skuteczniejsza, a lektor każdorazowo nie rwał włosów z głowy, postaraj się od czasu do czasu jednak odrobić zadanie domowe i przygotować do zajęć. 

Z drugiej strony pamiętaj, że nie zmienisz wszystkiego. Lubisz aktywność, kontakty z innymi i to jest dla ciebie najważniejsze. Postaraj się wykorzystać te interakcje, których doświadczasz na zajęciach, by jak najwięcej z nich wyciągnąć i się nauczyć. Postaraj się choć od czasu do czasu posłuchać informacji zwrotnej i skupić się na tym, co potencjalnie możesz usprawnić swojej komunikacji.

Doskonałym rozwiązaniem dla Ciebie będą także kontakty z native speakerami. Lubisz gadać, więc konwersacje na żywo to woda na twój młyn. Angażuj się jak najwięcej w działania, w których możesz używać języka w interakcjach. Pamiętaj jednak, żeby monitorować błędy.

Niebieski - charakterystyka

Kolejnym kolorem jest niebieski. Niebieski to umysł analityczny. Potrzebuje szczegółów, informacji, czasu do namysłu i analizy. Niebiescy lubią wiedzieć co, jak i dlaczego. Ponadto, doskonale czują się w środowisku uporządkowanym, a chaos i brak informacji kompletnie ich paraliżuje. 

Jeśli jesteś niebieski, to owszem możesz pracować w grupie, ale tylko jeśli zajęcia są uporządkowane i spokojne, a lektor jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie, nawet najbardziej skomplikowane, twoje pytania. Jeżeli jednak na zajęciach będzie panować chaos, często powodowany przez żółtych, możesz mieć problem, by odnaleźć się na takich grupowych zajęciach. W tej sytuacji proponowałbym jednak naukę w mniejszej grupie, lub indywidualną. 

Niebieski - jak się uczyć?

Doskonale odnajdziesz się w pracy z podręcznikiem, w którym materiał jest systematycznie i logicznie poukładany. Chaotyczne zajęcia, bez planu i struktury, którą znasz z góry, nie będą Ci odpowiadać. Postaraj się wybrać taki podręcznik do języka oraz gramatyki, który będzie Ci naprawdę odpowiadać i spełniać wszystkie twoje wyśrubowane wymagania. Inaczej nie będziesz czuć się komfortowo z tym materiałem. 

Daj sobie dodatkową ilość czasu na spokojną i dogłębną analizę uczonego materiału. Presja innych, by szybko pracować z materiałem, nie działa korzystanie. Nie daj się omamić hasłom "język w tydzień". Dla Ciebie liczy się proces nauki i to jak go doświadczasz. Korzystaj z ręcznych notatek i sam twórz materiały językowe. Będziesz mieć wtedy pewność, że jakość odpowiada Twoim wymaganiom.

Pamiętaj także, że nauczyciel czy lektor jest tylko człowiekiem. Nie musi wszystkiego wiedzieć i raczej nigdy wszystkiego wiedzieć nie będzie. Jeśli zadajesz pytania, na które nie zna odpowiedzi, przyjmij to ze spokojem.

Zielony - charakterystyka

Na koniec, celowo, zostawiłam kolor zielony. Zrobiłam to dlatego, że sama nie mam go w sobie zbyt dużo. Zachowania charakterystyczne dla tego koloru są i praktycznie obce. W związku z tym opisywanie tego, jak można wykorzystać umiejętności wynikające z tego typu osobowości, opieram na obserwacjach innych osób, a nie na własnych doświadczeniach, jak to miało miejsce w przypadku wszystkich pozostałych trzech kolorów. 

Zieloni nie lubią ryzyka, ani zamieszania, nie lubią także podejmować inicjatywy. Dobrze czują się wtedy, gdy ktoś wskaże im jakiś kierunek działania, a sami nie muszą o niczym decydować. Zajęcia grupowe dla zielonych jak najbardziej wchodzą w grę, bo zależy im na relacjach z innymi. Nie lubią jednak konfliktów, dlatego jeśli w grupie trafią się czerwoni, może im być trudno czerpać z zajęć tyle, ile faktycznie mogliby. Natomiast w gronie innych zielonych, niebieskich czy nawet żółtych, czują się w miarę dobrze, o ile dobrze się poznają. 

Zielony - jak się uczyć?

To dlatego o zielonych często mówi się, że z czasem się rozkręcają. Zielonym na początku trudno jest przełamać blokadę komunikacyjną, dlatego to ta grupa ma najwięcej problemów z tak zwaną barierą językową. Paradoksalnie, według badań, zielonych jest najwięcej w społeczeństwie. Potwierdzałby to fakt, że jednak większość osób narzeka na problemy w komunikacji i barierę językową. 

Jeśli należysz do grupy zielonych, dobrze poczujesz się podobnie jak niebieski, z wcześniej przygotowanym planem działania, wynika to z faktu, że nie lubisz być zaskakiwany. Jeśli wiesz czego się spodziewać, masz wcześniej przygotowane materiały do nauki, to dobrze poradzisz sobie z wszystkimi zadaniami. Jednakże, nie lubisz się spieszyć. Pracujesz zazwyczaj swoim tempem, dlatego ważne jest w grupie w której się uczysz, inne osoby pracowały w tempie zbliżonym do swojego, by nie czuć presji, którą zazwyczaj możesz odczuć ze strony czerwonych.

Jaki kolor mam ja?

Tak pokrótce wygląda charakterystyka czterech typów osobowości. Postarałam się tym samym przybliżyć Ci pewne prawidłowości, które występują w procesie nauki języka dla każdego z tych kolorów. Teraz zdradzę ci jakie ja mam kolory. Prawdą jest że jedynie garstka populacji jest jednokolorowa. Większość z nas to mieszanka kolorów dwóch lub trzech, z jednym bardziej dominującym. 

Ja jestem czerwona z elementami żółtego oraz niebieskiego. Co to w praktyce oznacza? Od razu działam, jeśli mam coś do zrobienia, to to robię. Podobnie ma się sprawa w nauce języków. Mam się czegoś nauczyć, to po prostu się tego uczę. Wspominałam o tym przy okazji postu o problemach w nauce języków. Pisałam tam że dla mnie problemem jest to, że chcą robić zbyt wiele rzeczy na raz, a nie fakt, że mam coś zrobić. To właśnie przemawia przeze mnie moja czerwoność. Z drugiej strony bardzo lubię, wręcz potrzebuję znać wszystkie zasady gramatyczne. To moja niebieskość. 

Jeżeli chodzi o elementy żółty, to nie mam obawy przed komunikacją, ale o ile jest to uzasadnione i konieczne. Nie lubię być do tej komunikacji zmuszona. Jeżeli jednak sytuacja jest ku temu sprzyjająca, wylewam z siebie potok słów.

A jaki Ty masz kolor?

Zapewne interesuje Cię, jakim jesteś kolorem lub które kolory u ciebie dominują i łączą się w jakiej konfiguracji. Załączam tutaj link do prostego testu, które możesz wykonać. Pobierz plik na swój komputer i wykonaj test. Ciekawa jestem czy będziesz zgadzać się zaproponowanym wynikiem. Koniecznie daj znać w komentarzach. Ale pamiętaj - ten test nie jest wyrocznią. To forma zabawy, która ma na celu pomóc Ci poznać się lepiej i wykorzystać tę wiedzę  skuteczniejszej nauce języków.

Jak działa Pinterest?

Wcześniej w serii "Patenty językowe" pisałam o wyklejankach oraz infografikach. Dzisiaj z kolei zapraszam na małą podpowiedź, jak można w nauce języków wykorzystać Pinterest - narzędzie do tworzenia tablic inspiracji (o Pinterest wspominałam także w poście o Moodboard).

slowlingo, nauka języków, Pinterest, jak się uczyć?

Darmowe kursy online w wysokiej jakości, czy to możliwe?

O nauce z kursami typu MOOC (Massive Open Online Courses) wspominałam już wielokrotnie i pisałam o nich także tutaj. Czym są MOOCi? To ogólnodostępne, darmowe (zazwyczaj) kursy online, oferowane na agregujących je platformach (o nich więcej za chwilę). Większość z nich posiada także wersje płatne, umożliwiające zdobycie certyfikatu.

Sama uczyłam się do tej pory głównie z jednej platformy - Coursera. Zdobywałam wiedzę z zakresu nauczania online, strategii uczenia się, biznesu, gier czy kina. Mogę śmiało powiedzieć, że jakość nauczania i materiał dydaktyczny nie odbiegają jakością od programów uczelni wyższych. Co więcej, w niektórych przypadkach nawet je przewyższają.

slowlingo, nauka online, MOOC, nauka języka, e-leargning

Ostatnio natknęłam się na całą gamę nowych, niezwykle dla mnie ciekawych kursów na platformach innych niż wcześniej proponowana Coursera. W związku z tym postanowiłam rozszerzyć propozycje dla Ciebie o te nowe platformy i dostępne na nich kursy językowe.

MOOC językowe - nauka języka online

W tym wpisie polecę Ci kursy językowe dla języków innych niż angielski. Kursów typu MOOC do nauki gramatyki, pisania, słówek właśnie po angielsku jest oczywiście masa i bardzo trudno byłoby wybrać zaledwie kilka. Zachęcam Cię jednak do przejrzenia również oferty tych kursów, jeśli interesuje Cię język angielski. Ja jednak skupię się na innych językach.

Zanim przedstawię konkretne propozycje, wspomnę krótko o zaletach kursów MOOC w nauce języka:
  • darmowe ;-)
  • ok, inne źródła także są darmowe (np. video na YouTube czy blogi językowe), ale kursy MOOC oferowane są przez uczelnie wyższe, gwarantują zatem wysoki poziom (nie ujmując wcześniej wspomnianym źródłom)
  • w lekkiej formie zbliżonej do rozmaitych zasobów internetowych skupiają kluczowe zagadnienia i nie wymagają przekopywania się przez ogrom wszystkich zasobów dostępnych w sieci.
Czy mają jakieś wady? Niestety większość dostępna jest w języku angielskim, ale część posiada napisy. Mimo wszystko uważam, że warto rzucić na nie okiem. Gotowi?
_________________________________________________

➢ edX - platforma Harvard i MIT
  • Tu chciałabym skupić się na kursie języka włoskiego. edX oferuje całkiem spory kurs na poziomach:
  • Kurs oferuje video sytuacyjne, podcasty, lekcje video, szablony gramatyczne, fora dyskusyjne. 
  • Wśród użytkowników kurs ma ocenę 4,5/5.
➢ Coursera
Coursera oferuje sporo kursów dla języków azjatyckich i to one, oprócz angielskiego dominują w ofercie:
FutureLearn - platforma, z której jeszcze nie korzystałam. Oferuje także język włoski, ale obecnie dostępne są tylko niektóre moduły, więc pomijam go w tym zestawieniu. Skupię się na innych, specjalistycznych i tematycznych kursach:
  • podstawowy kurs języka niemieckiego autorstwa the Open University, skupiający się na aspektach zawodowych i komunikacji międzykulturowej,
  • podstawy języka fryzyjskiego, przygotowany przez Uniwersytet w Groningen,
  • moje zainteresowanie wzbudził także kurs dotyczący języka i kultury irlandzkiej: Irish 101,
  • ostatecznie polecam kurs hiszpańskiego w ujęciu kultury Ameryki Łacińskiej, który porusza także kwestie kulturowe obszarów Meksyku, Kolumbii, Peru and Argentyny.

Czy coś Cię zainteresowało? Daj znać z komentarzach, czy znasz kursy MOOC i czy już się z nimi uczyłeś. Koniecznie przeszukaj też całą ofertę kursów językowych, oferowanych przez te oraz inne platformy. Serdecznie polecam.

Nauka dorosłych - moja i nie moja

Kilka tygodni temu podzieliłam się z Tobą moimi problemami z nauką języków ogólnie oraz z problemami uczenia się dorosłych konkretnie na przypadku języka niderlandzkiego.

Dziś zapraszam Cię na przejażdżkę po różnych trudnościach z nauką języków jakie ogólnie towarzyszą dorosłym. Odpowiem dziś na pytanie skąd się biorą i jak można sobie z nimi radzić. Zapraszam serdecznie.

Problemy w uczeniu się języków dorosłych

Trudności w uczeniu się języków można podzielić na dwie grupy czynników. Pierwsza z nich dotyczy tego, co nazwałam "efektem dorosłego życia", a druga czynników biologiczno-fizjologicznych.


slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, angielski, niemiecki, hiszpański

Dlaczego on(a) tak czepia się mojej wymowy?

Jeśli podczas nauki języka nigdy nie padło w Twojej głowie to pytanie, to:

a) albo miałeś(aś) złego nauczyciela języków,
b) albo radzisz sobie na tyle dobrze, że poprawianie nie jest konieczne,
c) albo radzisz sobie na tyle źle, że nie ma dla Ciebie ratunku - to oczywiście ŻART! 😅😅😅. Choć oddać muszę, że u mnie na 1. roku studiów była w grupie dziewczyna, która miała naprawdę fatalną wymowę - wszystko akcentowała niewłaściwie. Kompletnie nie słyszała różnicy i twierdziła, że wykładowca się czepia. Zrezygnowała w połowie roku. Nie było dla niej ratunku.

Prawdą jest to, że każdego z nas kiedyś poprawiono w kwestii akcentu, intonacji, czy innych zniekształceń dźwięków. Prawdą jest także to, że różnie na to poprawianie reagujemy. Czasem czujemy się zaszczuci, a czasem z uśmiechem przyjmujemy nasz błąd, bo nie da się ukryć, że bywają sytuacje, w których pomyłka w wymowie może wywołać salwy niezłośliwego śmiechy. 


slowlingo, wymowa, nauka języków, języki obce

Czy jest się zatem czego czepiać? Czy nie lepiej pozwolić na niewinne pomyłki, wprowadzające od czasu do czasu nieco rozrywki? A kto się zmotywuje do poprawnej wymowy, ten się zmotywuje, i tyle. Otóż, śmiem twierdzić, że jest się czego czepiać i powinno się poprawiać nawet te niewinne (a czasem i winne) pomyłki. Oto dlaczego.

Za stara na język...

Dziś zapraszam na kolejny video-post, tym razem o nauce języka u dorosłych z moimi doświadczeniami na pierwszym planie. Temat popularny i szeroko omawiany. Nigdy nie jest się za starym na naukę nowych rzeczy, w tym języka, ale do naszych aktualnych umiejętności i możliwości trzeba dostosować i dobrać odpowiednie metody uczenia się.

W nagraniu dzielę się moją historią nauki nowego języka - niderlandzkiego - jako osoby dorosłej, obarczonej obowiązkami dorosłego życia. 

slowlingo, niderlandica, jak się uczyć, nauka języków

Mówię o tym jak przebiegała moja nauka, co dzięki niej zyskałam i z jakimi problemami się borykałam. Zwracam uwagę na trudności organizacyjne oraz czysto językowe.

Serdecznie zapraszam.

"Szewc bez butów chodzi", ale czy na pewno?

Pisząc o moich planach  na nadchodzący rok zdałam sobie sprawę, że nigdy nie pisałam o moich trudnościach z uczeniem się języków. W pierwszej chwili przyszły mi do głowy powiedzenia takie jak "szewc bez butów chodzi", czy "lekarz nie powinien leczyć sam siebie", ale przecież one kompletnie nie mają tu zastosowania, bo znam metody uczenia się i je stosuję. Ba! Sama się nawet czasem coachuję, szczególnie testując nowe rozwiązania na sobie.

slowlingo, coaching, problem z nauką, język obcy, jak się uczyć

Czy to oznacza, że nie mam lub nie powinnam mieć z racji tego problemów z nauką języka? Bynajmniej. Mam prawo do takich samych trudności, jak Ty. Pytanie, jakie się pojawia, to jak sobie z nimi radzę. To tak kwestia jest tu najistotniejsza. 

Łatwość w nauce języków




Zabrzmi to dość przewrotnie, ale ja generalnie nie mam problemów z nauka języków. "Hola, hola - pomyślisz - to po co ten post?" Już wyjaśniam o co mi chodzi. 

Nie mam problemów z nauką języków jako tako, ani z zapamiętywaniem słówek, ani z rozumieniem gramatyki. Bardzo lubię gramatykę, dla mnie jest (zazwyczaj) bardzo logiczna. I tak przerzucanie czasownika na koniec zdania w szyku całkowicie przestawnym, czy rozdzielenie przedrostka w czasowniku rozdzielnie złożonym to dla mnie pikuś. 

Słówek z kolei uczę się z list i raczej bezproblemowo buduję skojarzenia, nie mam większych problemów z zapamiętywaniem ich. Zazwyczaj, jak na rasowego wzrokowca przystało, pamiętam dokładnie gdzie to słówko było zapisane i w jakim kontekście. 

Znam (oczywiście) strategie skutecznej nauki, stosuję je od zawsze, optymalizuję proces i czas. Nie potrzebuję wyjątkowej zachęty ani motywacji do nauki, jak mam się nauczyć, to się uczę. Można to nazwać talentem lub wyjątkową predyspozycją językowa. Napisawszy to wszystko chcę Ci powiedzieć, że ja także mam trudności z uczeniem się języków? Jak to? A tak to.

Moje problemy z nauką języków

Moje problemy z uczeniem się języków wynikają z czegoś innego niż nieefektywne metody uczenia się, czy nieumiejętność zarządzania czasem. W moim przypadku szyki psuje mi... problem z priorytetami i chęć robienia wszystkiego na raz. Mam z tym prawdziwy problem. 

slowlingo, nauka języków, jak radzić sobie z problemami, problemy w nauce, jak się uczyć

Zazwyczaj biorę sobie na głowę zbyt dużo na raz: 



  • zrobienie raportów z zajęć dla kursantów i przygotowanie zajęć,
  • tym samym dalsze uczenie się angielskiego / niderlandzkiego (oba te języki znam w stopniu zaawansowanym, i uczę ich, na bieżąco na nich pracuję i traktuję ten element jako naukę/szlifowanie)
  • zaplanowanie postów,
  • napisanie nowych postów,
  • przygotowanie nowego kursu dla lektorów,
  • przygotowanie mailingów,
  • opracowanie kampanii marketingowej,
  • zaplanowanie postów na facebooka,
  • ogarnięcie spraw administracyjnych,
    ---
  • czytanie książek branżowych i innych,
  • ćwiczenie jogi,
  • wyspanie się...
Te zajęcia to to, co absolutnie muszę zrobić, by mój biznes się kręcił (oraz bym nie zwariowała i nie padła z zmęczenia - patrz 3 ostatnie pozycje). Zostaje mi niewiele czasu na dodatkowe, niekonieczne działania, jak nauka języka tylko dla przyjemności, co ma miejsce w moim przypadku dla hiszpańskiego czy niemieckiego.

Mój problem polega na tym, że nie potrafię odpuścić niektórych rzeczy, przez co wszystko to, co nie jest bezwzględnie niezbędne spada na ostatnie miejsce długiej listy priorytetów, a często wręcz z niej spada. W konsekwencji czasem nie zostaje zrealizowane. 

Nie zrozum mnie źle. To nie tak, że uczę innych jak zarządzać nauką, a sama nie potrafię. Jak wspomniałam wcześniej, potrafię 😎. Gdy mam konkretny cel językowy, mogę przeznaczyć na naukę kilka(naście) godzin w tygodniu i nie mam trudności z organizacją czasu. Po prostu mam pełną świadomość tego, co akurat jest ważne. Na ten moment ważniejsze są jedne rzeczy, przez co pozwalam sobie na odpuszczenie w innych dziedzinach. Świadomie wybieram to, co chcę robić, nie pozwalam, tym samym, chwilowym słabościom wpłynąć na moje decyzje dotyczące alokacji czasu i uwagi. Jeśli nauka kolejnego języka będzie dla mnie odpowiednio ważna i wyprze inne działania, znajdę czas na te naukę.

Ty też masz prawdo sobie odpuścić, jeśli akurat masz coś ważniejszego do zrobienia. O ile to naprawdę jest ważniejsze. 

Jak radzę sobie z problemami w nauce języków?

Gdy miałam jasny i konkretny cel językowy - przygotować się do certyfikatu, czy egzaminu - siadałam, uczyłam się, zdawałam i byłam z siebie dumna. Teraz czasem naprawdę wolę się wyspać, niż zarwać nockę. Priorytety się zmieniają i to jest normalne. Przyznam jednak szczerze, że nie czuję się dobrze z tym, że czasem odpuszczam  końcówkę listy priorytetów. Dlatego od kilku miesięcy uczę się minimalizować i eliminować wszystko co zbędne, by zyskać więcej czasu na to, co ważne. Dotyczy to także kwestii zawodowych. 

Potrzeba reorganizacja sprawia, że zaczynam zmieniać postrzeganie tego, co ważne, uczę się akceptować to co jest (i jest niedoskonałe) i dzięki temu łatwiej mi odpuszczać. Krok po kroku przebudowywuję mój tryb i sposób pracy, rezygnuję z niektórych jej aspektów, by zwolnić i na spokojnie, bez stresu i wyrzutów sumienia móc oddać się nauce języków i rozwojowi osobistemu. Nie jest łatwy proces i wymaga ode mnie dużo pracy nad sobą. Widzę jednak ogromne korzyści z tego i daje mi to kopa do dalszego działania. W poprzednim poście zadeklarowałam, że wreszcie chciałabym znaleźć czas (czytaj = nadąć odpowiedni priorytet) nauce niemieckiego, bo bardzo mi tego brakuje. Uczę się alokować działania gdzie indziej. 

Również w moim przypadku trudności z nauką nie wynikają z faktu, że język, którego się uczę jest zły, trudny, a ja nie mogę sobie poradzić z nauką. Źródło problemów organizacyjnych zazwyczaj leży gdzie indziej.

A Ty?

A jaki jest Twój problem z nauka języków? Czy to tez kwestia priorytetów, organizacji, a może przekonania o słuszności celu językowego? Podziel się w komentarzach!

Z okazji urodzin...

W tym roku urodzinowo ponownie zapraszam na post osobisty. Tym razem zmieniam konwencję - nie będzie faktów (ani mitów), ale konkretne plany na najbliższe 12 miesięcy. Lubię robić podsumowanie właśnie w okolicach urodzin, a nie Nowego Roku dlatego, że daje mi to lepszy ogląd na to, co udało mi się zrealizować w kolejnym roku mojego życia.  

slowlingo, plany na 2018, nauka języka, podróże, slow
A co TY zrobisz w ciągu najbliższych 12 miesięcy?

Co chcę zrobić  w ciągu najbliższych 12 miesięcy?

Jest co robić, więc nie ma na co czekać, zabieram się do pracy.
  1. Przede wszystkim kontynuować praktykę minimalizmu. Od ponad pół roku konsekwentnie pozbywam się zbędnych rzeczy i wymieniam kiepskie na te, lepszej jakości. Bardzo mi dobrze z tą filozofią i uczę się dzięki temu odpuszczać.
  2. Nadrobić podróże. Ostatnie 3 lata dość mocno trzymały mnie na miejscu. Teraz jest czas na nowe podróżnicze podboje. W tym roku Grecja, Utrecht i Monachium, a na początku przyszłego moje wymarzone, ukochane, wyczekiwane od ponad 20 lat Peru. To spora wyprawa, dlatego przygotowania zaczynam już teraz. Obecnie przeglądam oferty różnych biur podróży (jeśli coś polecasz, daj znać), w kolejnym etapie będzie odświeżanie hiszpańskiego, a na końcu kompletowanie ekwipunku i garderoby.
  3. Wreszcie - wrócić do niemieckiego. Odkładam to od roku, bo dzieją się inne rzeczy, zabierające temu priorytet. A że chcę to zrobić dla przyjemności, a nie z konieczności, do tej pory wybierałam absolutnie konieczne rzeczy. Teraz mogę zwolnić. W przyszłości chciałabym zamieszkać w Berlinie, do tego zaawansowana znajomość języka jest jak najbardziej wskazana. Nie jest to coś co absolutnie muszę zrobić w tym roku, ale chciałabym zacząć. Na wiosnę zawsze czuję ochotę by uczyć się nowych języków, a szczególnie właśnie niemieckiego oraz hiszpańskiego.
  4. Więcej czytać. W ubiegłym roku jakimś cudem udało mi się czytać całkiem sporo. Część książek przeczytanych stanowiły książki blogerskie. Większością byłam pozytywnie zaskoczona. W tym roku chcę skupić się na biografiach i książkach zakresu psychologii.
  5. Zorganizować czas dla siebie. W ostatnim roku bardzo dużo czasu poświęcałam na rozwój firmy, i siebie jako profesjonalisty, ale mniej czasu miałam na rzeczy, które są dla mnie ważne poza pracą. Dlatego planuje regularnie ćwiczyć jogę, i znaleźć więcej czasu na moje języki oraz szkolenia niekoniecznie związane z moja pracą.
  6. Tym samym chcę pójść w nowym kierunku z firmą i bardziej skupić się na blogowaniu, udziale w konferencjach i warsztatach jako prelegent oraz na szkoleniach indywidualnych.
  7. Czuję, że wracają mi siły, by realizować różne plany i marzenia i zamierzam całą energię i zasoby kierować właśnie ku temu. Będę działać i podejmować więcej inicjatyw!
Od początku 2018 roku czułam, że będzie dobry. Jak na razie, wszystko zdaje się to potwierdzać. Ale przede wszystkim znów mocno czuję, że to wszystko zależy ode mnie, i że to ja kształtuję "zrządzenia losu". Dotyczy to wszystkiego i wszystkich. Ty także możesz przejąć kontrolę nad Twoja nauką i sprawić, że będzie efektywniejsza i przyjemniejsza. Wystarczy zdecydować i zrobić pierwszy krok. To jak będzie? 💋💋💋

Gdzieś dzwoni metoda 3x3...

Nie pamiętam dokładnie, na którym blogu językowym po raz pierwszy zetknęłam się z metodą nauki języka 3x3 Mogło to być u Sandry albo u Lili. Zachęcam Was do zajrzenia na ich blogi i sprawdzenia jak one podchodzą do tematu. A tym czasem zapraszam Was na moją wersję tej metody uczenia się języków. Stosuję ją z powodzeniem od kilku miesięcy i nadszedł czas, by podzielić się z Wami moimi patentami i wrażeniami.


skuteczna metoda nauki języków, 3x3, slowlingo

Jak działa metoda uczenia się języków 3x3?

Czym jest i jak działa metoda uczenia się języków 3x3? Nauka ta zakłada uczenie się 3 x dziennie przez okres 3 tygodni lub miesięcy. Proste? Proste. I tu mogłabym teoretycznie zakończyć wpis. Ale oczywiście tego nie zrobię, a Ciebie czeka podróż po szczegółach zastosowania tej metody i moich osobistych doświadczeniach. 

Nie wystarczy 3 razy dziennie zrobić cokolwiek związanego z językiem, choć metoda nie zakłada także, że musi to być ślęczenie nad podręcznikiem do nauki języka. Zaletą tej metody jest to, że  bardzo dobrze sprawdza się w pracy samodzielnej, bez pomocy lektora.

Należy pamiętać, że liczba 3 jest umowna - przyjęło się, że to optimum, nie za dużo i nie za mało. Jeśli jednak czujesz, że możesz i chcesz pracować więcej - nie ma przeciwwskazań, oby nie było tego za dużo. Powyżej 5 sesji dziennie będzie Ci już dość ciężko, nie mówiąc o wytrwaniu w pracy z założeniem 5 miesięcy. Zostając zatem przy liczbie 3 można spokojnie planować efektywną naukę.

3 sesje dziennie powinno się uskuteczniać przez 3 tygodnie lub miesiące. Ja na początku proponuję zacząć od 3 tygodni, by wyrobić nawyk. Jeśli nawyk nauki codziennej już masz, możesz śmiało przejść do 3 miesięcy. Proponuję dzienne sesje nauki rozbić na następujące sekcje:
  1. Rano - czas niskiej jakości około 5-10 minut - szybka prasówka, podcast, czy video na YT. Możesz to robić do śniadania, kawy, czy w drodze do pracy lub szkoły. Rozgrzej mózg językowo od rana w czasie niskiej jakości. W ciągu dnia nie musisz już usilnie myśleć po tym, co udało Ci się przeczytać czy obejrzeć. Twój mózg sam przetrawi informacje i odpowiednio je przetworzy i zapamięta, na razie. Możesz wcześniej zaplanować, jakie językowe treści skonsumujesz danego dnia, albo potraktować to zupełnie spontanicznie.
  2. W ciągu dnia - produkcja językowa około 15-30 minut. W ciągu dnia znajdź chwilę, by wyprodukować trochę języka. Możesz napisać maila, czy krótki tekst na bloga lub do szuflady, albo po prostu z kimś pogadać w języku obcym. Możesz też nagrać się na dyktafon w telefonie. Możesz odnieść się do tematu, który udało Ci się przejrzeć rano. Będziesz na tyle na świeżo z językiem i zagadnieniem, że dasz radę wykorzystać wiedzę sprzed paru godzin, a ponowne aktywne użycie ugruntuje tę wiedzę i utrwali w Twojej pamięci.
  3. Po południu/wieczorem 30-45 minut - na spokojnie znajdź trochę czasu, by skupić się świadomie na nauce języka w czasie wysokiej jakości. Możesz ten czas przeznaczyć na naukę z kursem online, z lektorem lub z podręcznikiem. Rób wtedy skomplikowane i bardziej wymagające rzeczy. Ważne są także spokojne powtórki przed snem, więc możesz część nauki przenieść tutaj.
W ten sposób może Ci się udać pracować od około 45 minut do nawet 1,5 godziny dziennie. To bardzo dużo pracy, która da efekty.

Zauważ, że sugeruję zwiększanie ilości czasu na naukę wraz z upływem dnia. Możesz pozostać przy tym samym, niewielkim wkładzie, np. 5-10 minut dla każdej sesji, ale proponuję, by zacząć od większych założeń. Jeśli ciężko Ci będzie wygospodarować tyle czasu, możesz wtedy przejść na niższe wartości, ale trudniej Ci będzie wykorzystać sugerowane przeze mnie rozwiązania. Spróbuj pracować przez 3 tygodnie codziennie, lub przynajmniej 5 razy w tygodniu, by wyrobić trwały nawyk. Perspektywa "tylko" 3 tygodni sprawi, że przedsięwzięcie nie będzie wydawać się tak straszne.

Czy można odwrócić kolejność sesji i zacząć od najdłuższej i najbardziej skomplikowanej, jeśli wolisz uczyć się rano? Można! Ty decydujesz, który system działa dla Ciebie. Tak naprawdę nie ma to większej różnicy, o ile czas wysokiej jakości i związane z nim ćwiczenia wypadają gdy jesteś zrelaksowany i najedzony - wtedy wola do pracy jest największa. Przeczytaj o tym więcej tutaj.

Jak planować naukę języka w systemie 3x3?

Wiesz już, jak uczyć się codziennie. Ale jak zaplanować naukę globalnie, na całe 3 tygodnie lub miesiące? Polecam planowanie nauki tylko do sesji (wieczornych) w czasie wysokiej jakości. Pod ten cykl nauki zaplanuj materiał i spotkanie z lektorem, jeśli się na nie zdecydujesz. A czego się uczyć? To już zależy od Ciebie. Możesz pracować na kursie online lub podręczniku. 

Jeśli na naukę poświęcisz około 30 minut, możesz stosować metodę zarządzanie czasem Pomodoro, która skupia się na procesie, a nie na finalnym efekcie. W związku z tym, jeśli nie uda Ci się czegoś dokończyć, nie musisz się frustrować, bo liczy się praca w danym czasie. To jest już osiągnięcie i to działa motywująco.

Aby dopracować cele na poszczególne etapy pracy możesz skorzystać z planera językowego, który pomoże Ci ogarnąć kolejne kroki i szczególnie dobrze sprawdzi się tutaj szablon dziennego rozkładu pracy
slowlingo, planer językowy, planner
Fragment dziennego planera SlowLingo


Moje doświadczenia z metodą nauki języków 3x3

Nie jest łatwo, przynajmniej nie na początku. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że przy moim obecnym trybie życia w ogóle ciężko mi cokolwiek dodatkowego planować. Ale wiadomo - w nauce języków trzeba. Wycwaniłam się i na start tego przedsięwzięcia wybrałam nieco spokojniejszy, wakacyjny okres. Wiedziałam, że wtedy łatwiej mi będzie pamiętać i skupić się na nauce. Miałam ten komfort, że uczyłam się języka dla siebie i nikt ani nic mnie nie goniło, więc mogłam wybrać taki moment dowolnie. 

Postanowiłam tą metodą odświeżyć zaawansowany niderlandzki i podłapać nieco nowych słówek. To wszystko zgrało się idealnie. Z rana krótka treść - artykuł, audycja radiowa albo nowy vlog. W ciągu dnia gadałam do sobie - ja tak mam jak uczę się języka. Czasem się nagrywałam, ale nie zawsze. Czasami pisałam maila po niderlandzku. Albo prowadziłam zajęcia ;-)

Z racji tego, że tylko odświeżałam materiał, wieczory zostawiłam na powtórki wyjątków albo stronę bierną. Rozwiązywałam także testy leksykalne i gramatyczne.

Ja przyjęłam od razu czas trzech miesięcy. Dzięki tej metodzie już po 2 tygodniach czułam, że głowa "puchnie" mi od wiedzy. Pracowałam przez 3 miesiące, choć przyznaję, że zdarzały się tygodnie, gdy umknął mi cały dzień pracy (ale dopiero po pierwszym miesiącu) a okazjonalnie opuszczałam którąś z sesji dziennych. Odbywało się to jednak sporadycznie łącznie z 5-6 razy w ciągu trzech miesięcy. Gdy tylko wypadała taka przerwa, czułam, że czegoś mi brakuje. 

Po trzech miesiącach nieco zwolniłam. Obecnie pracuję intensywnie w czasie wysokiej jakości średnio 2 x w tygodniu (punkt nr 3) , ale czytam lub oglądam coś codziennie (punkt nr 1). 

Dzięki tej pracy będę w stanie w pełni wykorzystać kurs dla lektorów języka niderlandzkiego, na który planuje wybrać się latem. 


Teraz czas na Ciebie!

Podejmij wyzwanie 3x3! Zacznij pracę, choćby małymi krokami. Daj sobie 3 tygodnie regularnej pracy z językiem i obserwuj swoje postępy. Podziel się wynikami pracy w komentarzu.