Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slow. Pokaż wszystkie posty

Pierwszy raz w życiu all-inclusive

Urlopowanie w tym roku rozpoczęłam, dość wcześnie, bo już w maju. Rodzinnie wybraliśmy się do Grecji, na wyspę Kos. Wyjazd ten był dla mnie nietypowy, gdyż pierwszy raz w życiu zdecydowałam się na wyprawę organizowaną w całości przez biuro podróży i to w wersji all-inclusive. Zazwyczaj wszelkie wypady organizuję sama: lot/ przejazd, transfery, zakwaterowanie, atrakcje i zwiedzanie, kontrola kosztów i budżetu. Pozwala mi to zwiedzić dokładnie to, co chcę i w taki sposób, który mi odpowiada. 

Raz zdarzyło mi się wykupić wycieczkę z biurem do Torremolinos (południowa Hiszpania), ale odpowiadali za hotel i przelot, bez atrakcji na miejscu, więc o tę część dbaliśmy sami.

Dlaczego zatem tym razem porzuciłam moje przyzwyczajenia? To proste - nie miałam czasu organizować wyjazdu, a w trakcie pobytu chciałam po prostu odpocząć, nie musząc martwić się o to, co dalej na liście do zrobienia. 

Jak wspomniałam, jechaliśmy rodzinnie i zależało mi na kompromisie, z którego każdy będzie zadowolony: mąż z ciepłej pogody i plażowania, teściowie z egzotycznego miejsca, a syn... z wody i lodów. Ja chciałam pojechać w nowe miejsce i... nic nie musieć. Wybór był dość przypadkowy. Uwzględniając powyższe czynniki oraz pasujący nam majowy termin poprosiliśmy w biurze o rekomendacje. I tak ostatecznie padło na Kos, hotel Sandy Beach w miasteczku Marmari na północy wybrzeżu wyspy, 500 metrów od piaszczystej plaży z klimatycznymi, niebieskimi parasolkami i pięknym widokiem na góry. Wybraliśmy Kos również ze względu na wycieczki fakultatywne.

Grecka przygoda z Turcją w tle

Tygodniowy pobyt upłynął nam nie tylko na odpoczynku i nicnierobieniu. Udało nam się także zwiedzić sporo okolicznych atrakcji: 
  • piękną i malowniczą Kardamenę
  • stolicę wyspy - miasto Kos pełne wpływów greckich, włoskich i osmańskich, 
  • Nisyros - wyspę wulkan 
  • oraz Bodrum, luksusowy kurort na tureckim wybrzeżu. 
Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, co z atrakcji turystycznych podobało mi się najbardziej. Niesamowite wrażenie zrobiło na mnie Nisyros oraz Bodrum, choć to drugie zdecydowanie było zbyt upalne. Cały wypad wspominam bardzo pozytywnie, z jednym tylko minusem - trwał za krótko! Tygodniowy termin spowodowany był moimi ograniczeniami czasowymi, ale w innych okolicznościach zdecydowałbym się przedłużyć pobyt o tydzień.

Nie będę opisywać szczegółowo wypadu, bo jakby nie patrzeć, nie jest to blog podróżniczy. Wrzucam za to poniżej kilka zdjęć. 

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, slowlife, wakacje, Grecja, Kos
Plaża w Marmari

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, slowlife, wakacje, Grecja, Kos
Widoki gór na Kos

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, slowlife, wakacje, Grecja, Kos
Kos - miasto

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, slowlife, wakacje, Grecja, Kos
Nikia, Nisyros

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, slowlife, wakacje, Grecja, Kos
Krater wulkanu, Nisyros

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, slowlife, wakacje, Grecja, Kos
Bodrum, Riviera Turecka

W tym wpisie skupię się za to na porównaniu wypadów organizowanych zupełnie na własną rękę i tych organizowanych przez biuro podróży. Teraz, gdy mam takie doświadczenie, mogę przedstawić własne obserwacje. 

Koszty - czas i pieniądze

Organizacja wypadu na własna rękę to świetna zabawa. Daje mnóstwo satysfakcji i pozwala w 100% wpływać na kształt wyprawy. Niestety... jest bardzo czasochłonna. To podstawowa rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, na niekorzyść organizacji własnej. Nie koszt finansowy, ale czasowy właśnie. Zdarzało mi się spędzać godziny, dni i nawet tygodnie w poszukiwaniu ciekawej oferty. Zazwyczaj spowodowane to było ograniczonym budżetem, ale zdecydowanie kosztowało zbyt wiele czasu.

Kolejną kwestią jest kontrola kosztów. Kupując wycieczkę w biurze, wiesz ile będzie kosztować. W przypadku opcji all-inclusive to już w ogóle cud-miód. O ile nie masz takiego życzenia, nie musisz martwić się o koszt wyżywienia, który w moim odczuciu jest chyba największy i najmniej przewidywalny. Decydując się na wycieczki fakultatywne z biurem także możesz w dużym stopniu przewidzieć wydatki związane z takimi atrakcjami. 

Wybierając się na samodzielnie organizowaną wyprawę, nawet jeśli przekalkujesz koszty, powinieneś dodać do nich ok 25-30%. Tyle z mojego doświadczenia wychodzą nieprzewidziane wydatki. Oczywiście możemy bardzo mocno trzymać się wyznaczonego budżetu, ale może to wiązać się z koniecznością rezygnacji z niektórych atrakcji, jeśli ich cena nas zaskoczy.

Kwestie bezpieczeństwa

Chyba nie muszę wiele tłumaczyć. Na zorganizowanej wycieczce jest ktoś, kto się nami "opiekuje", podpowie i pomoże w razie konieczności. Rezydent lub przewodnik doskonale (w założeniu) orientuje się w realiach, potrafi zareagować i interweniować. Ważne jest także to, że często osoba zorientowana zawczasu przestrzeże nas przed zagrożeniami lub przez popełnianiem gaf, które mogą źle się skończyć. 

Oczywiście kwestie bezpieczeństwa zależą od miejsca, do którego się udajemy. Jeśli nie znamy języka docelowego, (lub nawet angielski nie pomoże), warto mieć wsparcie rezydenta lub "lokalsa". To samo dotyczy mniej bezpiecznych miejsc, jak na przykład Ameryka Południowa, RPA, Indie, etc. Dlatego na wyprawę do Peru jadę z biurem i nie uważam, by płacenie im za powyższą wartość dodaną było zbędnym kosztem. 


slowlingo, nauka języków, podróże, jak się uczyć, wartość języka
Zdjęcie pochodzi z serwisu pixabay.com. Mam nadzieję, że wkrótce wkleję tu moje własne zdjęcia
Takiego poczucia bezpieczeństwa zdecydowanie brakowało mi na Kubie. Całą wyprawę organizowaliśmy sami i przez cały pobyt, codziennie działo się coś, co sprawiało że nie czuliśmy się bezpiecznie. O wyprawie na Kubę możesz przeczytać tutaj.

Inaczej sprawa ma się, gdy podróżujemy po Europie, krajach anglojęzycznych, czy np. Japonii. Uważam, że w przypadku tych lokalizacji nie ma konieczności angażowania pośrednika. Chyba, że nie ma się czasu lub ochoty na mozolne przekopywanie ofert (patrz początek postu). 

W przypadku wypadów weekendowych po Europie (tzw. citybreaks) doskonale sprawdzi się oczywiście organizacja własna. Wystarczy zarezerwować lot i hotel, a na miejscu wszystko można sprawnie ogarnąć (no... zazwyczaj). Ja wprost uwielbiam włóczyć się po miastach, zapuszczać w małe uliczki, w których kryje się prawdziwe życie, a nie jedynie turystyczna fasada. 


Moje wyprawy na własną rękę

Sama organizowałam wyjazdy do następujących miejsc:
  • Kuba: Hawana, Viñales,
  • Anglia: Nottingham,
  • Szwecja: Sztokholm,
  • Portugalia: Lizbona (z Vigo),
  • Holandia: Amsterdam, Rotterdam, Delft, Middelburg, Lejda,
  • Belgia: Antwerpia,
  • Niemcy: Berlin, Rostock, Frankfurt, Hamburg,
  • Hiszpania: Barcelona,
  • Francja: Paryż.
Nie wliczam tu wyjazdów, gdy jechaliśmy do rodziny i naszym zadaniem było tylko zabukowanie biletu lotniczego lub autokarowego.

Co ostatecznie polecam - wakacje z biurem czy na własną rękę?

Osobiście uważam, że organizowanie wycieczki na własną rękę pozwala lepiej poznać miejsce, do którego jedziemy. Ale wszystko zależy od aktualnych potrzeb. W przypadku Peru absolutnie nie czuję się na siłach organizować przelotów, transferów, szukać informacji o tym gdzie kupić bilety wstępów oraz zastanawiać się, ile czasu mogę poświęć na daną atrakcję. Obecnie nie byłabym w stanie tak sprawnie zorganizować tylu atrakcji w spójnej wyprawie. Jeśli interesuje Cię, którą wycieczkę chcę wykupić, to tutaj znajdziesz szczegóły.

Jeśli jednak będę się w przyszłości decydować na inne wielkie podróże nie wykluczam, że jeśli będę mieć odpowiednie zaplecze (czas i umiejętności), zorganizuję je sama.

A Ty co wolisz i polecasz?

Z okazji urodzin...

W tym roku urodzinowo ponownie zapraszam na post osobisty. Tym razem zmieniam konwencję - nie będzie faktów (ani mitów), ale konkretne plany na najbliższe 12 miesięcy. Lubię robić podsumowanie właśnie w okolicach urodzin, a nie Nowego Roku dlatego, że daje mi to lepszy ogląd na to, co udało mi się zrealizować w kolejnym roku mojego życia.  

slowlingo, plany na 2018, nauka języka, podróże, slow
A co TY zrobisz w ciągu najbliższych 12 miesięcy?

Co chcę zrobić  w ciągu najbliższych 12 miesięcy?

Jest co robić, więc nie ma na co czekać, zabieram się do pracy.
  1. Przede wszystkim kontynuować praktykę minimalizmu. Od ponad pół roku konsekwentnie pozbywam się zbędnych rzeczy i wymieniam kiepskie na te, lepszej jakości. Bardzo mi dobrze z tą filozofią i uczę się dzięki temu odpuszczać.
  2. Nadrobić podróże. Ostatnie 3 lata dość mocno trzymały mnie na miejscu. Teraz jest czas na nowe podróżnicze podboje. W tym roku Grecja, Utrecht i Monachium, a na początku przyszłego moje wymarzone, ukochane, wyczekiwane od ponad 20 lat Peru. To spora wyprawa, dlatego przygotowania zaczynam już teraz. Obecnie przeglądam oferty różnych biur podróży (jeśli coś polecasz, daj znać), w kolejnym etapie będzie odświeżanie hiszpańskiego, a na końcu kompletowanie ekwipunku i garderoby.
  3. Wreszcie - wrócić do niemieckiego. Odkładam to od roku, bo dzieją się inne rzeczy, zabierające temu priorytet. A że chcę to zrobić dla przyjemności, a nie z konieczności, do tej pory wybierałam absolutnie konieczne rzeczy. Teraz mogę zwolnić. W przyszłości chciałabym zamieszkać w Berlinie, do tego zaawansowana znajomość języka jest jak najbardziej wskazana. Nie jest to coś co absolutnie muszę zrobić w tym roku, ale chciałabym zacząć. Na wiosnę zawsze czuję ochotę by uczyć się nowych języków, a szczególnie właśnie niemieckiego oraz hiszpańskiego.
  4. Więcej czytać. W ubiegłym roku jakimś cudem udało mi się czytać całkiem sporo. Część książek przeczytanych stanowiły książki blogerskie. Większością byłam pozytywnie zaskoczona. W tym roku chcę skupić się na biografiach i książkach zakresu psychologii.
  5. Zorganizować czas dla siebie. W ostatnim roku bardzo dużo czasu poświęcałam na rozwój firmy, i siebie jako profesjonalisty, ale mniej czasu miałam na rzeczy, które są dla mnie ważne poza pracą. Dlatego planuje regularnie ćwiczyć jogę, i znaleźć więcej czasu na moje języki oraz szkolenia niekoniecznie związane z moja pracą.
  6. Tym samym chcę pójść w nowym kierunku z firmą i bardziej skupić się na blogowaniu, udziale w konferencjach i warsztatach jako prelegent oraz na szkoleniach indywidualnych.
  7. Czuję, że wracają mi siły, by realizować różne plany i marzenia i zamierzam całą energię i zasoby kierować właśnie ku temu. Będę działać i podejmować więcej inicjatyw!
Od początku 2018 roku czułam, że będzie dobry. Jak na razie, wszystko zdaje się to potwierdzać. Ale przede wszystkim znów mocno czuję, że to wszystko zależy ode mnie, i że to ja kształtuję "zrządzenia losu". Dotyczy to wszystkiego i wszystkich. Ty także możesz przejąć kontrolę nad Twoja nauką i sprawić, że będzie efektywniejsza i przyjemniejsza. Wystarczy zdecydować i zrobić pierwszy krok. To jak będzie? 💋💋💋

Czym jest uważność?

Dziś wracam z miękkim tematem coachingowym. Postaram się przedstawić Wam, jak można stosować uważność do skuteczniejszej nauki języków. 

uważność, mindfulness, slow, slowlingo, nauka języków, język obcy

Czym jest uważność (ang. mindfulness)? Jest to względnie młode pojęcie wywodzące się z dziedziny medytacji. Polega na świadomym przeżywaniu każdej chwili, skupieniu się na "tu i teraz" i głębszym doświadczaniu wszystkiego. Takie odczuwanie rzeczywistości pozwala redukować stres i czuć satysfakcję. Nie jest to proste, ale uważność można wyćwiczyć. O tym jak ćwiczyć i stosować uważność na co dzień pisze m.in. Katarzyna Kędzierska z bloga simplicite.pl. O zastosowaniu uważności w pracy przeczytacie także w Harvard Business Review

Co możesz zrobić czy być uważnym? Pokrótce - należy skupić się na każdym małym elemencie danej czynności, smaku, zapachu, etc., i świadomie go analizować. Wymaga to praktyki, ale da się osiągnąć. Szczególnie uważność ma sprawdzać się w redukowaniu napięcia i stresu. Mnie się jeszcze nie udało, ale pracuję nad tym.

Uważność a nauka języków

Kluczowe w nauce języków, jak w nauce wszystkiego z resztą, jest skupienie. Dzięki niemu łatwiej rozumiemy, analizujemy i przyswajamy informacje. Z tego względu, przed każdą sesja nauki w czasie wysokiej jakości powinniśmy wykonać kilka ćwiczeń uważności, by się skupić i skuteczniej wykorzystać czas nauki języka.

Przykładowe ćwiczenie uważności na skupienie:
Usiądź wygodnie i zamknij oczy. Wykonaj 3 głębokie wdechy i wydechy. Skup się na uczuciu, jakie towarzyszy tej czynności. Poczuj, jak z każdym wydechem się rozluźniasz.

Zastanów się co czujesz w opuszkach palców. Przeanalizuj miejsce, gdzie położyłeś/aś dłonie. Jakie wrażenie czujesz w tym miejscu? Poczuj włosy na skórze głowy, ich ciężar.
Możesz powtórzyć ćwiczenie dla różnych części ciała. Gdy poczujesz się gotowy/a i skupiony/a, przejdź do nauki.
Wydawać by się mogło, że korzystając z nauki w czasie niskiej jakości, nie zdążymy się wprawić w odpowiedni tryb. Faktycznie może być nieco mniej czasu na pełen relaks i koncentrację, ale z powodzeniem uważność można zastosować także w tym przypadku. Jak to zrobić? 

Przerabiając czy powtarzając materiał językowy lub chłonąc treści (audio lub video), maksymalnie skup się na jednym elemencie. Może to być brzmienie słów, powtarzająca się fraza lub struktura gramatyczna. Dokładnie przeanalizuj okoliczności wystąpienia tego elementu. Zrozum jego istotę. Nie rozpraszaj się na inne kwestie. Zobaczysz, że dysponując nawet niewielka ilością czasu, możesz skutecznie przetworzyć dane element materiału językowego. 

Powyższe rozwiązanie można oczywiście zastosować także podczas nauki w czasie wysokiej jakości, ale proponuję zacząć od czasu niskiej jakości, by zobaczyć, jak wiele można "wycisnąć" także z niego. Jest to tym bardziej skuteczne w przypadku osób zabieganych, dla które dysponują niewielką ilością czasu.

Co więcej, polecam to ćwiczenie szczególnie kursantom, którzy są na zaawansowanym poziomie językowym i mają wrażenie, że nie uczą się nowych rzeczy, co czasem działa demotywująco. Ćwiczenie uważności w takim przypadku pozwala zauważyć, że faktycznie robią postęp w nauce. 

A czy Ty trenujesz już uważność? Widzisz pozytywne skutki?

Lekko, łatwo i przyjemnie - inspiracje (nie stricte) językowe

Tuż przed majowym weekendem zapraszam Was na krótką listę inspiracji językowych. Zbierałam się do napisania tego posta od kilku tygodni i tak z inspiracji początku roku zrobiły się inspiracje całego pierwszego kwartału, a potem po prostu inspiracje (bo już dawno po kwartale 😂).

nauka języków, slowlingo, inspiracje


Dlaczego inspiracje a nie ulubieńcy? Pisząc "inspiracje językowe" nie mam na myśli materiałów do nauki języka, a głównie idee sprzyjające nauce języków, inspirujące do podejmowania działań i motywujące do zmian postawy. 

Mózg, etos pracy i manbox*

Zacznę od kilku książek które szalenie mnie inspirują. Na początku roku wreszcie dosiadłam się do Brain Rules. Słyszałam o niej już dawno, ale zawsze było coś innego do czytania. Jednakże wyprzedaż na Amazonie i redukcja ceny do $2 były decydującym czynnikiem. Kupiłam, przeczytałam, pokochałam.
Jak działa mózg? Jak zmaksymalizować jego potencjał? Jak się uczyć jeszcze skuteczniej? Co zrobić, by mózg był sprawny jak najdłużej? Odpowiedzi na te i inne pytania wraz z krótką historią badań nad mózgiem znajdują się właśnie w książce, a wszystko podane w super przyjaznej formie. 💕 Polecam!

Post udostępniony przez Karolina Roziewicz (@slowlingo)

Jeśli śledzicie mnie na Instagramie, wiecie także zapewne, że mam słabość do Karla Lagerfelda. Na urodziny dostałam "Świat według Karla", która również zalegała na mojej książkowej wish-liście. 



Karla można kochać lub nienawidzić, ale nie można mu odmówi etosu pracy i wielkiego kunszt wszystkiego, czego się podejmuje! Czytając jego wypowiedzi czułam bijącą z nich determinację i wezwanie do działania. Dla Karla dążenie do celu i praca ku temu jest czymś absolutnie naturalnym. Urzekły mnie m.in. te cytaty:

  • Uważam, że praca to SPOKÓJ, OPANOWANIE, ORGANIZACJA. Nienawidzę histeryzowania.
  • Nienawidzę wakacji! Są dla ludzi, którzy  robią wciąż to samo, wciąż w tym samym miejscu. Ja spędzam czas między Mediolanem, Paryżem i Nowym Jorkiem [...].
  • Nie mam żadnych problemów. To prawdziwie cudowny wymiar mego życia. Nie ma problemów, są tylko rozwiązania - dobre albo złe.
  • Nie ma nic gorszego niż wspominanie "starych dobrych czasów". W moich uszach brzmi to jak jednoznaczne przyznanie się do porażki.
  • Kiedy już coś robię, robię to na sto procent, do końca. Jak zawodowy morderca.
  • Jedno kocham na tym świecie: uczyć się.
Ostatnią książką na liście inspiracji jest "Dlaczego Zalando" (*manbox występuje w obecnych spotach reklamowych Zalando). Uwielbiam analizować rozmaite modele biznesowe. Książka bardziej skupia się na historii e-commerce'u w Niemczech i Europie niż na szczegółach modelu Zalando. Mimo tego motywuje mnie zawarta w publikacji idea propagowana przez założycieli firmy, żeby podążać na swoimi przekonaniami, dawać z siebie wszystko i robić to naprawdę porządnie. Jak w nauce języków - trzeba się przykładać i solidnie pracować, a efekty będą na pewno.

Ogarnięty blog

Inspiracją również biznesową jest dla mnie blog Oli - Englishake. Blog i fanpage są dość młode, ale rozwijają się bardzo prężnie. Jestem pod wrażeniem jasnej i spójnej strategii Oli - regularne posty, ładna i konsekwentna oprawa graficzna no i ciekawe treści! Do takiego blogowania i tworzenia angażujących treści koniecznie trzeba dążyć! Anglofilom i nie tylko polecam serdecznie.

To by było na tyle

To tyle moich inspiracji. Wszystkie przedstawione inspiracje skupiają się na motywowaniu i przypominaniu, że warto dążyć do realizacji planów. Podkreślają także, jak ważna jest systematyczna, ciężka praca. Bez tego nauka języków nie będzie skuteczna ani długotrwała. 

Planuję w kolejnych miesiącach kontynuować wpisy i być może uczynić z nich serię. Oby takich inspiracji było jak najwięcej. A co Was inspiruje do podejmowania trudów nauki?

Rozmówki? A co to takiego?

Piszę tego posta niejako z nostalgią dla spraw straconych, bo trochę tak ma się sytuacja rynku książek, ale stwierdziłam, że mimo wszystko warto zaproponować Ci to nieco inne podejście do nauki.

Pamiętasz jeszcze w ogóle rozmówki? Wiesz co to? W czasach aplikacji mobilnych (które polecam i uwielbiam) oraz wszech-dostępnego internetu warto czasem wrócić do rozwiązań analogowych: błyszczącego papieru, ładnych zdjęć i wolności od rozładowanej baterii lub słabego zasięgu.

Na dobry analogowy początek: rozmówki

Zastanawiasz się czasem od czego zacząć naukę języka obcego? Nie masz jeszcze pewności, czy chcesz inwestować czas i pieniądze, nie wiesz, czy język Ci się spodoba. A może Twój cel to dogadać się w hotelowej recepcji, w barze, w taksówce. W takiej sytuacji idealnym rozwiązaniem dla Ciebie będą rozmówki. Ale uwaga, nie byle jakie. Wybór tych odpowiednich wcale nie jest banalny.

slowlingo, nauka języków, rozmówki, jak się uczyć?

Rozmówki to nie wszystko

Nie chodzi wcale o to, by z księgarnianej półki chwycić pierwsze lepsze rozmówki. Z zasady surowa forma rozmówek sama w sobie nie zachęca do nauki. Warto poszukać czegoś, co zaoferuje nam więcej niż jedynie dwa tematyczne rzędy słówek z zapisem fonetycznym.

Co lepsze rozmówki są praktycznie mini-podręcznikami, zawierają objaśnienia leksykalne i gramatyczne, zdjęcia, grafiki, ciekawostki. 

Pokażę Wam dziś 3 typy rozmówek, opiszę ich wady oraz zalety a gdzieś w treści postu umieszczę niespodziankę 😄- tylko dla dokładnych i wytrwałych czytelników 📖. Do dzieła.

Rozmówki na wypasie

Rozmówki, które widzisz poniżej, reprezentują 3 różne poziomy atrakcyjności, funkcjonalności oraz przydatności.

slowlingo, nauka języków, rozmówki, jak się uczyć?
  • Harald G - najprostsze, rozmówki ze słowniczkiem.
  • Pons - Rozmówki ilustrowane niderlandzkie - słowniczek, objaśnienia, zdjęcia i ilustracje
  • Wiedza i Życie - Hiszpania - Rozmawiaj bez tłumacza (już niedostępne) - pełen zestaw: ciekawostki kulturowe wraz z ilustracjami, objaśnienia gramatyczne i leksykalne no i oczywiście zwroty typowo rozmówkowe.
➽➽➽➽➽➽➽➽➽➽➽➽

➤➤➤
Na pierwszy ogień idą najprostsze i najbardziej tekstowe rozmówki  - szwedzkie. To rozmówki "w starym stylu" - czyli prezentujące słówka oraz frazy wraz z polskimi tłumaczeniami i wymową. Proste i słownikowe. Czy dobre? To zależy. Uważam, że ten styl wydawania czegokolwiek już przeminął, nie jest obecnie ani atrakcyjny, ani szczególnie pomocny przy uczeniu się języków. Może sprawdzić się jako mini słownik na drogę, ale nie jako materiał do nauki.


slowlingo, nauka języków, rozmówki, jak się uczyć?
rozmówki szwedzkie (Harald G - góra) oraz niderlandzkie (Pons - dół)
➤➤➤
Kolejne na liście są rozmówki niderlandzkie (powyżej). To wydanie jest już dużo ciekawsze i o wiele bardziej atrakcyjne. Oprócz fraz zawiera zdjęcia wraz z objaśnieniami i jest graficznie przyjemniejsze, ale używając go wciąż pamiętamy, że to rozmówki. Polecam? Tak, jest to dobre źródło i przyjemnie się z niego korzysta. Moje serce skradła jednak ostatnia propozycja.

slowlingo, nauka języków, rozmówki, jak się uczyć?
rozmówki hiszpańskie, Wiedza i Życie





➤➤➤

Moje serce należy do rozmówek Wiedzy i Życia. Sam tytuł tej publikacji nie nawiązuje bezpośrednio do rozmówek, ale do korzyści, jakie się osiąga korzystając z nich - można opanować podstawy języka i porozumiewać się bez tłumacza. To faktyczny mini-podręcznik codziennych sytuacji.

Rozmówki ogólnie: zalety i wady

Rozmówki mimo, iż ich papierowej formie można zarzucić przestarzałość, mają kilka zalet. Oto one:
  • nie potrzebują prądu ani internetu - przydatne w niektórych miejscach na globie 🌏.
  • mają tematyczne działy 🍶
  • format mini-podręcznika 📕- reprezentacja graficzna, która pozwala lepiej zapamiętać materiał i jest miła dla oka.
  • są przyjazne dla wzrokowców i miło się je trzyma w ręku ✋. Zwiedzanie z rozmówkami w ręku jest może staroświeckie, ale pełne uroku.
 Mają także wady:
  • gdy czegoś w nich nie ma, to nie ma, koniec.
  • chyba już nie są "trendy".

A gdy rozmówek zabraknie...

Niestety, rynek rozmówek powoli umiera, a szkoda, bo to fajna alternatywa dla niektórych sytuacji. Oby były z nami jak najdłużej. Pomimo mojej całej sympatii do papierowych rozmówek, jeśli nie przemawiają do Ciebie, jako elektroniczną alternatywę serdecznie polecam kursy turystyczne oferowane przez busuu w ramach konta premium. Ta rekomendacja chyba nikogo już nie zaskoczy.

Na koniec bonusik: poniżej zdjęcie rozmówek hiszpańskich, które przed wieloma laty były moim pierwszym kontaktem z językiem hiszpańskim (oper mydlanych nie licząc). Rok wydania: 1981 😏 

slowlingo, nauka języków, rozmówki, jak się uczyć?
rozmówki hiszpańskie, wydanie z 1981 roku
Jakie są Twoje doświadczenia z rozmówkami? Podziel się nimi w komentarzu.

Życie zaczyna się po 30-tce

Tak mówią... U mnie na pewno nastąpiła rewolucja, ale i wcześniej już sporo się działo. Z okazji moich 33. urodzin, zapraszam na garść językowo-podróżniczo-lajfstyle'owych faktów o mnie w mniej więcej chronologicznym porządku.

slowlingo, nauka języków, online, karolina roziewicz
33 fakty o mnie.
  1. Języka angielskiego zaczęłam uczyć się tak wcześnie, że nie pamiętam kiedy.
  2. Języków obcych uczyłam się w takiej kolejności: angielski, niemiecki, niderlandzki, hiszpański.
  3. Języki szwedzki, francuski, norweski i duński również (choć epizodycznie) pojawiły się w moim życiu.
  4. Podstawy angielskiego zdobywałam oglądając Sky One Cartoon Network w oryginale, m.in. seriale Bewitched oraz Josie and the Pussycats.
  5. W czasach popularności kanału Polonia 1 namiętnie oglądałam także japońskie anime: Yattaman, Calendarman i inne.
  6. W podstawówce chciałam znać 27 języków, jak Indiana Jones.
  7. W liceum chodziłam do klasy językowej z rozszerzonym angielskim.
  8. Zdawałam maturę (starą) z angielskiego (pisemną) i niemieckiego (ustną).
  9. Na maturę z angielskiego i studia językowe zdecydowałam się w ostatniej chwili - przed końcem pierwszego półrocza. Wcześniej miałam zdawać historię i iść na archeologię (jak Indiana Jones).
  10. Ze studiów językowych rozważałam: filologie angielską, norweską, niderlandzką oraz klasyczną.
  11. W liceum hiszpański bardzo mi się nie podobał i chciałam się uczyć włoskiego.
  12. Podobnie kiedyś nie mogłam znieść niemieckiego.
  13. Dziś nie cierpię włoskiego i rosyjskiego, uwielbiam niemiecki i hiszpański.
  14. Na drugim roku anglistyki poszłam na filologię norweską i rozpoczęłam równoległe studia. Zrezygnowałam z norweskiego po dwóch tygodniach, bo ze zmęczenia zasypiałam o 19 na siedząco.
  15. Na Erasmusa wyjechałam do Vigo, w Galicji, Hiszpanii. Moim pierwotnym celem było Tromsø w Norwegii.
  16. Po kilku miesiącach pobytu na Erasmusie komunikowałam się po hiszpańsku swobodnie w podstawowych sytuacjach. W powrotnym samolocie rozmawiałam z hiszpańskim biznesmenem.
  17. Moja miłość do języka niemieckiego zaczęła się od Xaviera Naidoo w 2006 roku. Na pierwszy jego koncert pojechałam do Berlina w 2009 r. i od tamtej pory byłam już na (chyba) 6 kolejnych, w różnych częściach Niemiec.
  18. Ze zwiedzonych do tej pory miast w Europie mogłabym mieszkać w trzech: Berlinie, Barcelonie i Rotterdamie.
  19. 23. urodziny świętowałam w Vigo, 27. Paryżu, a 31. w Berlinie.
  20. Kiedyś nie chciałam uczyć. Dziś przekazywanie wiedzy o językach i metodach nauki jest dla mnie zawodowym i osobistym spełnieniem.
  21. Materiały do pracy magisterskiej z anglistyki zbierałam w Roosevelt Study Center w Middelburgu. Pisałam o dziedzictwie kulturowym Holendrów w Stanach Zjednoczonych.
  22. Najodleglejszym odwiedzonym przeze mnie miejscem na świecie jest Kuba, w Europie Gibraltar.
  23. Naukę niderlandzkiego podjęłam głównie dlatego, że uczelnia oferowała darmową specjalizację. Fascynacja językiem i krajem przyszła później.
  24. Gdy zdawałam na studia na filologii niderlandzkiej, wciąż zastanawiałam się nad norweskim. Górę jednak wziął rozsądek i listą za i przeciw zdecydowałam kontynuować język ze specjalizacji - niderlandzki. Nie żałuję.
  25. Jestem autorką różnych materiałów do nauki języków, w tym samouczka do nauki niderlandzkiego.
  26. Po angielsku mówię z amerykańskim akcentem, po niderlandzku z holenderskim, a po hiszpańsku i niemiecku ze swoim własnym.
  27. Wciąż mam wiele papierowych słowników, których już nie używam, ale nie mam serca się pozbyć.
  28. Z hiszpańskiego mam certyfikat językowy na poziomie B2, a z niderlandzkiego na C1. 
  29. W kulinarnej kulturze Niderlandów najbardziej lubię wiśniowego Kriek'a oraz gulasz z frytkami.
  30. Do moich ulubionych anglojęzycznych seriali należą: Friends, Frasier, Breaking Bad, The Big Bang Theory. Polecam także ze względu na warstwę językową!
  31. Potrafię płynnie wypowiedzieć następujące słowa: floccinaucinihilipilification oraz antidisestablishmentarianism.
  32. Moim największym podróżniczym marzeniem jest wyprawa do Peru. Zbieram na nie środki finansowe oraz lingwistyczne.
  33. Co do moich językowych planów na pierwszym miejscu są: opanowanie hiszpańskiego i niemieckiego na zaawansowanym poziomie, a potem może powrót do języków skandynawskich. Gdzieś z tyłu głowy kołacze mi się również japoński, ale to bardzo odległe plany.
Uuuffffff... To chyba już wszystko. Jak widzicie moje życie od początku naszpikowane było językowo-kulturowymi elementami. Mam nadzieję, że miło spędziliście tę chwilę i poznaliście mnie nieco bliżej.

W komentarzach czekam na Wasze ciekawe historie językowe z życia wzięte!

Uniwersalne hygge?

Być może dotarło do Ciebie ostatnio moje zdjęcie książki "Hygge. Klucz do szczęścia". Książka ta trafiła do mnie dość przypadkowo. Gdzieś wcześniej obiło mi się o uszy pojęcie hygge, ale dopiero intensywna ekspozycja tej książki w jednej z sieci księgarni zwróciła moją uwagę na ideę hygge


hygge, slowlingo, slowlife, szczęście, nauka języków
Źródło:pixabay.com

Książkę przeczytałam, wyciągnęłam kilka wniosków i postanowiłam pokazać Wam jak można zastosować elementy hygge w nauce języków. 

Ale uwaga! W tym poście nie będę przekonywać, że hygge jest doskonałym rozwiązaniem dla każdego, ani że jest uniwersalnym sposobem na szczęście. Osobiście widzę wiele elementów, które mogę odnaleźć w moim postrzeganiu świata, ale mam pełną świadomość, że inni mogą widzieć świat inaczej.

Czym jest hygge?

Podobno zdefiniować hygge jest bardzo trudno, bo to zestaw odczuć, ale jednak spróbuję. W dużym skrócie hygge to uczucie szczęścia, komfortu, spokoju, przynależności, bezpieczeństwa i brak konieczności robienia czegokolwiek wbrew sobie. To przytulność i po prostu czucie się dobrze. Mocno slow, prawda? 

Uważam, że o ile zestaw powyższych wartości jest chyba ważny dla każdego człowieka, to już realizacja tych odczuć może się bardzo różnić. Nie wchodząc więc w szczegóły duńskiego rozumienia hygge, zapraszam na kilka przykładów zastosowania filozofii w nauce języków.

Hygge a nauka języków

Nie do podważenia jest fakt, że nasz mózg uczy się lepiej, gdy jest szczęśliwy, zatem stosowanie elementów hygge na pewno wyjdzie nam na dobre. 

  1. Ucz się języka tam, gdzie czujesz się komfortowo. Proste.
  2. Szczególnie trudnych aspektów językowych ucz się wtedy, gdy nic innego nie zaprząta Twojej głowy - w poczuciu spokoju i bezpieczeństwa. Mózg nie lubi wielozadaniowości.
  3. Jeśli coś Cię stresuje i nie możesz się skupić, spróbuj zrelaksować się słuchając dźwięków natury (np. fale, śpiew ptaków, szum drzew - najlepiej własnoręcznie nagranych) lub dotykając kojących naturalnych materiałów, np. drewna czy futra ukochanego zwierzaka.
  4. Ucząc się buduj skojarzenia z miłymi dla Ciebie rzeczami. Jeśli np. poznasz nowe słówko oglądając ulubiony serial, z pewnością łatwiej będzie Ci je zapamiętać. A kubek ulubionego napoju na pewno dodatkowo wprawi Cię w błogi nastrój, więc zapamiętasz jeszcze chętniej.
  5. Jeśli tylko możesz, ucz się na świeżym powietrzu, w otoczeniu zieleni, śpiewu ptaków... Łatwiej też będzie zorganizować miłą przerwę.
  6. Jeśli masz ochotę odpocząć od nauki, popatrzeć w pustkę i ponicnierobić, zrób to!
  7. Nagradzaj się w nauce, np. kawałkiem ulubionego ciasta (baaardzo hygge). Sprawdzi się doskonale, jeśli zastosujesz to jako element metody Pomodoro.

I jak? Fajne to hygge w nauce języków, prawda?

Czas postanowień i stawiania sobie wyzwań

W okolicy nowego pojawia się wiele postanowień, niektóre z nich dotyczą oczywiście nauki języka. W ubiegłym tygodniu popełniłam post, w którym zachęcałam Was do podjęcia językowego wyzwania styczniowo-noworocznego właśnie. W związku z tym postem, ale nie tylko, pojawiło się wiele pytań o to, jak utrzymać motywację. Już wcześniej pisałam o tym w inspirującym poście tutaj, a dodatkowe praktyczne przykłady na utrzymanie motywacji znajdziecie również tutaj

Bez względu jednak na to, jak bardzo zmotywowani do nauki języków czujecie się na początku Waszej drogi, często w trakcie podróży pojawiają się przeszkody negatywnie wpływające na zaangażowanie oraz nastawienie. Szczególnie destrukcyjnie działają "porażki". Słowo to nie bez powodu umieściłam w cudzysłowie. "Porażka" jest pojęciem względnym i dziś chcę się z Wami podzielić bardzo mądrą filozofią myślenia o swoich sukcesach i porażkach - ideą "mindset" czyli nastawiania.

slowlingo, growth mindset, nauka języków

Postanowienie noworoczne

Już we wrześniu zaproponowałam wyzwanie językowe. Codziennie przez 30 dni można było wykonywać zadania, które przybliżały do językowego celu. W związku z nowym rokiem i wszechobecnymi postanowieniami wielkich zmian i osiągnięć, w tym poście znajdziecie wszystkie zadania z wyzwania. Serdecznie zapraszam Cię do podjęcia tego styczniowo-noworocznego wyzwania językowego . Codziennie wykonuj jedno, kolejne zadanie, zobacz jak łatwo jest zacząć się uczyć.
slowlingo, wyzwanie językowe, nauka języków

Wyzwanie językowe

Wyzwanie językowe będzie od Ciebie wymagać dyscypliny i dobrej organizacji. Jest coś, co Ci w tym pomoże - nowy planer jezykowy. Nowy planer językowy to doskonałe narzędzie do planowania nauki języka. Pakiet planera zawiera aż 7 produktów, w tym e-book, pełne metod skutecznego zarządzania czasem na naukę. Interesują Cię szczegóły? Zajrzyj tutaj.

A teraz - podejmij wyzwanie!
Dzień 1. wyzwania językowego.
Zastanów się jaki cel chcesz osiągnąć w nauce języka. Ale uwaga, bądź bardzo dokładny/a. Wyznacz termin realizacji i zastanów się, jak sprawdzisz czy Twój cel został osiągnięty. Zapisz cel w widocznym miejscu. Zerkaj na niego często. Odpowiadaj sobie szczerze, czy ten cel faktycznie chcesz zrealizować? Czy jest on realny.
Dzień 2. wyzwania językowego.
Jak tam Twój cel? Ustalony? Określony? Z datą realizacji? Bardzo dobrze. Dziś zastanów się jakie realne korzyści Ci przyniesie. Wypisz ich sobie przynajmniej 15. To da się zrobić. Unikaj ogólników, typu: "większe możliwości zawodowe", czy "ułatwione kontakty z obcokrajowcami". Szukamy konkretu. Podziel korzyści na kategorie.
Dzień 3. wyzwania językowego.
Masz jasno określony cel językowy. Wiesz, jakie korzyści Ci przyniesie.  UWAGA! >>Sprawdź, czy na pewno Twój cel i spisane korzyści są zbieżne!<<  Wydaje się dziwne? Wręcz przeciwnie, często pomiędzy celem, a tym, co postrzegamy jako korzyść zdarzają się różnice. Jeśli zaobserwujesz je u siebie, zmodyfikuj cel tak, aby był zgodny z korzyściami. Jeśli wszytko się zgadza - super! A teraz faktyczne wyzwanie na dziś. Wybierz 5 najważniejszych dla Ciebie korzyści i jednym zdaniem opisz, jak chcesz osiągnąć każdą z nich!
Dzień 4. wyzwania językowego.
Co Cię powstrzymuje? Jest coś takiego? Pewnie tak, skoro do tej pory tkwisz językowo w miejscu. Zastanów się dziś, co tak naprawdę Cię powstrzymuje przed nauczeniem się wymarzonego języka.
>> Nie jest wcale wymarzony (nie ten cel?)
>> Nie masz czasu? (ściema ;-p)
>> Nie masz motywacji (wewnętrzny leniuszek?)
etc., etc.

Wypisz wszystko, co przyjdzie Ci do głowy. Nie ograniczaj się. Zastanów się, skąd biorą się te ograniczenia. Czy to przypadkiem nie kwestia Twojego podejścia? Ok, to trudne zadanie, trzeba przyznać się do słabości, ale będzie dobrze. 
Dzień 5. wyzwania językowego.
Dziś kolejny smaczek. Kto "nie ma czasu" na naukę ręka w górę? ?
Kto dziś już siedział na fejsie? Kto wieczorem będzie grać na konsoli? A kto wczoraj zbierał pokemony?

Każdego dnia marnujemy mnóstwo czasu, który z powodzeniem moglibyśmy wykorzystać na naukę języka. Przez kolejne 5 dni obserwuj się, zapisuj wszystko, co robisz i jak długo, ale uczciwie.
Dzień 6. wyzwania językowego.
A dziś po prostu pójdź na spacer. Obserwuj świat i spróbuj go opisać w wybranym języku. Zanotuj wszystkie rzeczy, których nie wiesz, nie pamiętasz, nie potrafisz przekazać. W domu poszukaj informacji o tym, jak to zrobić. Jak ponownie pójdziesz na spacer, nie będzie już problemu.
Jeśli jeszcze wcale nie znasz języka, nie ma problemu. Podobnie - zapisz zwroty, których potrzebujesz do opisu i w domu poszukaj informacji o tym, jak to zrobić, jakiego słownictwa użyć. Zobaczysz jak łatwo zacząć naukę.
Dzień 7. wyzwania językowego.
Wybierz pierwszą korzyść ze swojej listy wraz z opisem realizacji. Rozpisz dokładnie plan realizacji krok po kroku. Zastanów się, jakich zasobów będziesz potrzebować. Masz do nich dostęp? Czego Ci brak? Jak możesz to zdobyć?
Dzień 8. wyzwania językowego.
Jaka inspirująca książka jest na twojej liście do przeczytania? Pamiętasz? Koniecznie ją odgrzeb. Jeśli nie masz nic takiego na Twojej liście, znajdź taką książkę już dziś. Nie odkładaj dłużej zakupu czy zamówienia.
Oczywiście dla każdego "inspirująca" znaczy co innego: może to być książka kucharska, relacja podróżnicza, wybrane zagadnienia z psychologii, czy beletrystyka. Nie ma to znaczenia. To ma być coś, co chcesz przeczytać, na co czekasz!
Dlaczego to ważne w nauce języków? Dlatego, że czas zacząć budować pozytywne skojarzenia z Twoją nauką języków! Inspirująca książka da Ci energię potrzebną na początku nauki i oczywiście zainspiruje do nowych wyzwań, a w trakcie będzie wspierać naukę. Czytając ją i delektując się treścią, buduj skojarzenia z językiem, którego chcesz się uczyć. To zdziała cuda. Zatem do księgarni!
Dzień 9. wyzwania językowego.
Dziś zastanów się co Cię odpręża i relaksuje. Dzięki czemu możesz się wyciszyć? Czy udaje Ci się to praktykować każdego dnia? Jeśli nie, pomyśl, co zrobić, by jednak stosować to na co dzień. Relaks jest bardzo ważny w nauce, pozwala lepiej wykorzystać możliwości mózgu i utrzymać koncentrację.
Spróbuj się świadomie zrelaksować a potem pouczyć języka. Zobacz, jaką ogromną różnicę odczujesz.
Dzień 10. wyzwania językowego.
Czas stanąć w obliczu wyzwania dnia piątego. Podlicz wszystkie zjadacze czasu i zmarnowany czas, jaki udało Ci się zanotować przez ostatnie 5 dni. Pomyśl, czym możesz je zastąpić. Jakie czynności możesz wprowadzić, by każda chwila wiązała się z nauka języka. Dzięki temu możesz zyskać nawet kilkanaście godzin na naukę języka w tygodniu.
Dzień 11. wyzwania językowego.
Dzisiaj zrewiduj swoje ograniczenie i już teraz zdecyduj jak się ich pozbyć. Już wiesz skąd się biorą i gdzie mają źródło? Super, łatwiej będzie je wykorzenić! Trzymam kciuki.
Dzień 12. wyzwania językowego.
Dziś czas na internet. Znajdź na YouTube lub w innym miejscu filmik/kanał w interesującym Cię języku i o ciekawej dla ciebie tematyce.
Usiądź wygodnie z kubkiem kawy, herbaty lub kakao i delektuj się treścią. Obejrzyj ponownie i wypisz wszystkie ciekawe zwroty, które udało Ci się wyłapać. Jeśli nie znasz języka, możesz zacząć od bajek dla dzieci. Tak też można się przecież zrelaksować. Zastanów się, co udało Ci się dzięki temu zyskać?
Dzień 13. wyzwania językowego.
Wybierz drugą korzyść ze swojej listy wraz z opisem realizacji. Ponownie rozpisz dokładnie plan realizacji krok po kroku. Zastanów się jakich zasobów będziesz potrzebować?
Czy udało Ci się zrobić cokolwiek w kierunku realizacji pierwszej korzyści? Jeśli tak, to gratulacje! Jeśli jeszcze nie, to nie zwlekaj. Bierz się do pracy, nim nazbiera się więcej!
Dzień 14. wyzwania językowego.
Zastanów się jaki aspekt związany z nauką języka Cię paraliżuje i masz wrażenie, że przerasta? Dlaczego tak jest? Dziś usiądź i ogarnij temat. Jeśli to gramatyka: poczytaj, obejrzyj filmik z zastosowaniem, spróbuj zrozumieć; jeśli wymowa: posłuchaj, powtórz, nagraj się, etc.

Uwaga: Nie chodzi tu o ograniczenia wewnętrzne, które powstrzymują Cię przed działaniem.
Dzień 15. wyzwania językowego.
Wybierz narzędzia, którymi chcesz dalej planować i realizować swoją naukę języka. Zrób listę min. 10 rzeczy, z których chcesz/możesz codziennie korzystać (książka, aplikacja, czasopismo, fiszki, podcast etc.). Czy masz pod ręką któreś z nich? Jeśli nie, koniecznie już dziś zacznij je zbierać.
Dzień 16. wyzwania językowego.
Czy na Twojej liście są jeszcze jakieś ograniczenia? Jeśli tak, przeanalizuj je i zastanów się, czy wciąż są aktualne. Dziś Twoja perspektywa na nie powinna być już inna. Przez ostatnie dwa tygodnie, dzień po dniu, pokazywałam Ci, jak niewielkie kroki mogą zmienić bardzo dużo. Dziś poczuj się wolny/wolna od ograniczeń!
Dzień 17. wyzwania językowego.
10. dnia wyzwania zadałam Ci rachunek sumienia - spisanie, ile czasu marnujesz. Czy być może przez ten tydzień coś się zmieniło?
Czy udało Ci się lepiej wykorzystać czas i przeznaczyć go na naukę języka? Jeśli tak, to wspaniale! Pogratuluj sobie i zapisz w widocznym miejscu, ile czasu wykorzystujesz lepiej każdego dnia.
Jeśli jeszcze nie, koniecznie wprowadź w życie zmiany już dziś. Zobaczysz, że zyskasz tyle czasu, że będziesz w stanie realizować również inne cele.
Dzień 18. wyzwania językowego.
By pomóc Ci w realizacji wczorajszego wyzwania, dziś mam następującą propozycję: zaplanuj dokładnie rutyny i nawyki nauki na najbliższy tydzień: artykuł w języku docelowym do porannej kawy, słówka z fiszek przed snem, etc. etc. Potem dzielnie je realizuj!
Dzień 19. wyzwania językowego.
Napisz coś! Cokolwiek, ale nie byle co. Napisz tekst o swojej pasji w języku, którego chcesz się nauczyć lub się uczysz. Wykorzystaj wszelkie sposoby, by to osiągnąć: godziny spędzone nad kartką, słownik, artykuły, czy choćby wspomóż się Google Translate.
Najważniejsze, że wyciągniesz z tego wartość - nauczysz się czegoś nowego, a osiągając tak trudny cel poczujesz się wspaniale!
Dzień 20. wyzwania językowego.
Wyobraź sobie siebie za jakiś czas, gdy będziesz mieć za sobą realizację niektórych celów językowych i będziesz dokładnie tam, dokąd zmierzasz.
Udało Ci się wiele osiągać, znasz język, ale nadal z przyjemnością się go uczysz (bo nauka języka nigdy nie ma końca ;-), masz poczucie, że każdego języka możesz się nauczyć i wszystko możesz zdobyć.
Czujesz się świetnie, prawda? Zapamiętaj to uczucie i myśl o nim każdego dnia. Będzie Cię motywować do dalszej pracy.
Dzień 21. wyzwania językowego.
Wybierz 3. korzyść ze swojej listy wraz z opisem realizacji. Masz już wprawę w planowaniu kroków i budowaniu rutyn - nawyków pracy z językiem. Będzie Ci łatwiej realizować kolejne. Zauważ, że wiesz już jak zrealizować cel, osiągając 3 korzyści! To ogromny postęp w Twojej nauce. Może Cię przepełniać duma!
Ale uważaj, plan jest, ale czy realizacja postępuje? Czy udało się faktycznie osiągnąć poprzednie dwie korzyści? Nie zabieraj się za trzecią, o ile poprzednie jeszcze czekają na realizację!
Dzień 22. wyzwania językowego.
Po raz kolejny będziesz dziś planować, ale planować same przyjemne rzeczy. Dziś zacznij planować… podróż! Dokąd marzysz, by pojechać? Napisz to miejsce na kartce i przyczep w widocznym miejscu. Zrób burzę mózgów i wypisz wszelkie pomysły na realizację tego planu. Na końcu wypisz obok miejsca to, w jaki sposób nauka języka pomoże Ci tam dotrzeć.
Dzień 23. wyzwania językowego.
Zminimalizuj przeszkadzacze w twoim otoczeniu. Rozejrzyj się i zobacz, co zagraca Twoją przestrzeń. Pozbądź się wszystkiego, co nie jest Ci potrzebne i co Cię bezpośrednio nie uszczęśliwia. Poczujesz prawdziwe oczyszczenie.


Dzień 24. wyzwania językowego.

Wykonaj pierwszy krok, który faktycznie zbliży Cię do realizacji Twojej podróży: kup przewodnik, sprawdź ceny biletów lotniczych, sprzedaj niepotrzebne rzeczy z wczoraj i zacznij zbierać na wyprawę życia. Możliwości jest wiele, zrób ten pierwszy krok.
Aha, i koniecznie poszukaj kursu survivalowego w języku miejsca do którego chcesz się wybrać!
Dzień 25. wyzwania językowego.
Dziś ugotuj potrawę pochodzącą z kraju języka, którego się uczysz. Proste? Proste. Wybierz coś, co Ci odpowiada lub totalnie zaszalej z nieznanymi nowościami.
Dzień 26. wyzwania językowego.
Znajdź zagranicą ofertę pracy, która Cię interesuje. Przygotuj aplikację i prezentację siebie w języku obcym, tak jakby rozmowa kwalifikacyjna faktycznie miała się odbyć. Użyj wszelkich środków i narzędzi, by dobrze się do tego przygotować. Zobaczysz, że to wykonanie tego zadania doda Ci pewności siebie. Kto wie, może faktycznie zaaplikujesz?
Dzień 27. wyzwania językowego.
Dziś kolejne zadanie kreatywne. Nagraj podcast w języku obcym. Nie przejmuj się, jeśli nie znasz języka w stopniu zaawansowanym, po prostu zrób to najlepiej jak potrafisz. Opowiedz o czymś co lubisz, co Cię fascynuje, czym chcesz się podzielić. Ale podejdź do tego profesjonalnie, postaraj się wyedytować plik, tak jakby miał zostać opublikowany. Dlaczego to ważne? Chodzi o to, by przykładać się do realizacji zadań i budować dobre nawyki pracy.
Dzień 28. wyzwania językowego.
Nagraj film. Przygotuj krótki scenariusz przedstawiający sytuację, z którą zawsze borykasz się w języku obcym. Przygotuj się dobrze do tego zadania: przeanalizuj swoją reakcję, odegraj rolę, uwiecznij na nagraniu. Posiłkuj się tymi środkami, które masz, ale postaraj się sięgnąć wyżej i naucz się nowych rzeczy.
Dzień 29. wyzwania językowego.
Jesteś już u kresu wyzwania. Czeka Cię już tylko 1 zadanie. Do tej pory zadania skupiały się na Tobie i tym co sam/sama możesz zrobić, by poznać lepiej język i zanurzyć się w kulturę. Dziś zapukaj do nieznanych drzwi - wykorzystaj to, co już umiesz i zadziałaj w życiu w interakcji z innymi. Jeśli Twoja praca przez ten miesiąc była sumienna, na pewno dasz radę.
Dzień 30. wyzwania językowego.
Gratuluję! Udało Ci się dobrnąć do samego końca. Dziś podsumuj wszystko to, co udało Ci się osiągnąć: wyznaczyć cel, wyeliminować zjadacze czasu, inwestować czas efektywniej, podjąć realizację celów językowych i zanurzyć się w języku w wyzwaniach dnia powszedniego. To Twój ogromny sukces. Spisz to osiągnięcie i wracaj do niego codziennie, dodając nowe sukcesy. Podejmuj kolejne wyzwania.

Powodzenia!