Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zarządzanie czasem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zarządzanie czasem. Pokaż wszystkie posty

Projekt niemiecki, czyli sprechać przyzwoicie

Oto krótkie podsumowanie mojego pierwszego miesiąca niemieckojęzycznego wyzwania. Postanowiłam w ciągu około roku powtórzyć niemiecki do mojego wcześniejszego poziomu (mocne B1) i dojść do poziomu C1 - zaawansowanego. Szczegółowy cel i założenia pierwotne znajdziesz tutaj

Zacznę od lekkiej zmiany założeń początkowych, bo takowe nastąpiły po pierwszych, testowych tygodniach pracy. Na razie nie wykupuję busuu premium, głównie ze względu na inne wydatki, ale gdy powtórzę materiał na poziomie B1, rozważam aktywację, choćby po to, by poćwiczyć dodatkowe, bardziej zaawansowane treści w interaktywnej formie. Nie wiem także, czy na pewno zdecyduję się na ogólne zajęcia z lektorem. Na ten moment zajęcia z lektorem rozważam tylko w formie przygotowania do certyfikatu językowego o profilu zawodowym, na poziomie C1. 

Teraz czas na podsumowanie pierwszego miesiąca pracy.

slowlingo, nauka języków, niemniecki, jak się uczyć.


Język niemiecki - sukcesy i porażki

Zacznę od "porażek". Piszę to w cudzysłowie, bo jako tako w nauce i rozwoju porażka nie istnieje. A przynajmniej nie według filozofii mindsetu, którą mocno propaguję. Możesz sobie o niej przypomnieć, klikając tutaj.

Są to zatem rzeczy, które nie poszły z godnie z planem - ale uwaga, z mojej winy, a raczej z mojego świadomego wyboru. Główną, a w sumie jedyną rzeczą, jest to, że nie udało mi się pracować na niemieckim codziennie i zrealizować tak dużo, jak sobie zakładałam. To mój powszechny problem - chęć robienia za dużo, w związku z czym, nie realizuję wszystkiego. W Instastories wspominałam, że przerabiam jednocześnie kurs z komunikacji interkulturowej, który zabiera ok 60-70% mojego czasu na naukę. Staram się jednak codziennie wypracować przynajmniej minimum - czyli obejrzeć video na YouTube, na kanale Easy German. Bardzo odpowiada mi ta forma.

To nie jest tak, że jestem bardzo do tyłu z materiałem i prawdopodobnie do końca sierpnia uda mi się powtórzyć gramatykę w takim zakresie, jaki założyłam. 

Oprócz czasowników i podstawowych czasów teraźniejszych i przeszłych, udało mi się przebrnąć przez rzeczowniki, przymiotniki i zaimki, które uważam za najbardziej dla mnie skomplikowane. To zdecydowanie sukces tego miesiąca.

To, co stanowi kolejne wyzwanie, to mowa zależna i Konjunktiv, z prostej przyczyny, że nie przerabiałam tego wcześniej, więc będzie to dla mnie nowość.

Zaskoczyło mnie natomiast, z jaką łatwością przyszło mi ogarnięcie tego, co powtórzyłam. Zwróciłam także uwagę na wiele elementów, które wcześniej mi umykały, a teraz wydały się oczywiste, proste i bardzo wiele wyjaśniające. Szczególnie dobrze pracuje mi się z gramatyką Klip und Klar, która w mojej ocenie genialnie dawkuje i wyjaśnia materiał.

Jak śledzić swoje postępy - Personal Growth Journal

Również na Instastories pokazywałam mój sposób na systematyczną pracę - Personal Growth Journal, czyli terminarz, w którym planuję i zapisuję realizację nauki i rozwoju osobistego z różnych dziedzin. Być może za jakiś czas napiszę o nim nieco więcej, gdyż wzbudził Wasze spore zainteresowanie.

Co dalej?

Plany na sierpień z grubsza się nie zmieniły. Walczymy dalej. Ten miesiąc jest jednak większym wyzwaniem, ze względu na ograniczone zasoby czasowe - wyjeżdżam na tydzień do Belgii i muszę się do tego wyjazdu także językowo przygotować (niderlandzki). Poza tym w najbliższych tygodniach będę także więcej udzielać się rodzinnie. Jednakże po łatwości z niemiecką gramatyką w lipcu, jestem dobrej myśli.

Nauka dorosłych - moja i nie moja

Kilka tygodni temu podzieliłam się z Tobą moimi problemami z nauką języków ogólnie oraz z problemami uczenia się dorosłych konkretnie na przypadku języka niderlandzkiego.

Dziś zapraszam Cię na przejażdżkę po różnych trudnościach z nauką języków jakie ogólnie towarzyszą dorosłym. Odpowiem dziś na pytanie skąd się biorą i jak można sobie z nimi radzić. Zapraszam serdecznie.

Problemy w uczeniu się języków dorosłych

Trudności w uczeniu się języków można podzielić na dwie grupy czynników. Pierwsza z nich dotyczy tego, co nazwałam "efektem dorosłego życia", a druga czynników biologiczno-fizjologicznych.


slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, angielski, niemiecki, hiszpański

Za stara na język...

Dziś zapraszam na kolejny video-post, tym razem o nauce języka u dorosłych z moimi doświadczeniami na pierwszym planie. Temat popularny i szeroko omawiany. Nigdy nie jest się za starym na naukę nowych rzeczy, w tym języka, ale do naszych aktualnych umiejętności i możliwości trzeba dostosować i dobrać odpowiednie metody uczenia się.

W nagraniu dzielę się moją historią nauki nowego języka - niderlandzkiego - jako osoby dorosłej, obarczonej obowiązkami dorosłego życia. 

slowlingo, niderlandica, jak się uczyć, nauka języków

Mówię o tym jak przebiegała moja nauka, co dzięki niej zyskałam i z jakimi problemami się borykałam. Zwracam uwagę na trudności organizacyjne oraz czysto językowe.

Serdecznie zapraszam.

Gdzieś dzwoni metoda 3x3...

Nie pamiętam dokładnie, na którym blogu językowym po raz pierwszy zetknęłam się z metodą nauki języka 3x3 Mogło to być u Sandry albo u Lili. Zachęcam Was do zajrzenia na ich blogi i sprawdzenia jak one podchodzą do tematu. A tym czasem zapraszam Was na moją wersję tej metody uczenia się języków. Stosuję ją z powodzeniem od kilku miesięcy i nadszedł czas, by podzielić się z Wami moimi patentami i wrażeniami.


skuteczna metoda nauki języków, 3x3, slowlingo

Jak działa metoda uczenia się języków 3x3?

Czym jest i jak działa metoda uczenia się języków 3x3? Nauka ta zakłada uczenie się 3 x dziennie przez okres 3 tygodni lub miesięcy. Proste? Proste. I tu mogłabym teoretycznie zakończyć wpis. Ale oczywiście tego nie zrobię, a Ciebie czeka podróż po szczegółach zastosowania tej metody i moich osobistych doświadczeniach. 

Nie wystarczy 3 razy dziennie zrobić cokolwiek związanego z językiem, choć metoda nie zakłada także, że musi to być ślęczenie nad podręcznikiem do nauki języka. Zaletą tej metody jest to, że  bardzo dobrze sprawdza się w pracy samodzielnej, bez pomocy lektora.

Należy pamiętać, że liczba 3 jest umowna - przyjęło się, że to optimum, nie za dużo i nie za mało. Jeśli jednak czujesz, że możesz i chcesz pracować więcej - nie ma przeciwwskazań, oby nie było tego za dużo. Powyżej 5 sesji dziennie będzie Ci już dość ciężko, nie mówiąc o wytrwaniu w pracy z założeniem 5 miesięcy. Zostając zatem przy liczbie 3 można spokojnie planować efektywną naukę.

3 sesje dziennie powinno się uskuteczniać przez 3 tygodnie lub miesiące. Ja na początku proponuję zacząć od 3 tygodni, by wyrobić nawyk. Jeśli nawyk nauki codziennej już masz, możesz śmiało przejść do 3 miesięcy. Proponuję dzienne sesje nauki rozbić na następujące sekcje:
  1. Rano - czas niskiej jakości około 5-10 minut - szybka prasówka, podcast, czy video na YT. Możesz to robić do śniadania, kawy, czy w drodze do pracy lub szkoły. Rozgrzej mózg językowo od rana w czasie niskiej jakości. W ciągu dnia nie musisz już usilnie myśleć po tym, co udało Ci się przeczytać czy obejrzeć. Twój mózg sam przetrawi informacje i odpowiednio je przetworzy i zapamięta, na razie. Możesz wcześniej zaplanować, jakie językowe treści skonsumujesz danego dnia, albo potraktować to zupełnie spontanicznie.
  2. W ciągu dnia - produkcja językowa około 15-30 minut. W ciągu dnia znajdź chwilę, by wyprodukować trochę języka. Możesz napisać maila, czy krótki tekst na bloga lub do szuflady, albo po prostu z kimś pogadać w języku obcym. Możesz też nagrać się na dyktafon w telefonie. Możesz odnieść się do tematu, który udało Ci się przejrzeć rano. Będziesz na tyle na świeżo z językiem i zagadnieniem, że dasz radę wykorzystać wiedzę sprzed paru godzin, a ponowne aktywne użycie ugruntuje tę wiedzę i utrwali w Twojej pamięci.
  3. Po południu/wieczorem 30-45 minut - na spokojnie znajdź trochę czasu, by skupić się świadomie na nauce języka w czasie wysokiej jakości. Możesz ten czas przeznaczyć na naukę z kursem online, z lektorem lub z podręcznikiem. Rób wtedy skomplikowane i bardziej wymagające rzeczy. Ważne są także spokojne powtórki przed snem, więc możesz część nauki przenieść tutaj.
W ten sposób może Ci się udać pracować od około 45 minut do nawet 1,5 godziny dziennie. To bardzo dużo pracy, która da efekty.

Zauważ, że sugeruję zwiększanie ilości czasu na naukę wraz z upływem dnia. Możesz pozostać przy tym samym, niewielkim wkładzie, np. 5-10 minut dla każdej sesji, ale proponuję, by zacząć od większych założeń. Jeśli ciężko Ci będzie wygospodarować tyle czasu, możesz wtedy przejść na niższe wartości, ale trudniej Ci będzie wykorzystać sugerowane przeze mnie rozwiązania. Spróbuj pracować przez 3 tygodnie codziennie, lub przynajmniej 5 razy w tygodniu, by wyrobić trwały nawyk. Perspektywa "tylko" 3 tygodni sprawi, że przedsięwzięcie nie będzie wydawać się tak straszne.

Czy można odwrócić kolejność sesji i zacząć od najdłuższej i najbardziej skomplikowanej, jeśli wolisz uczyć się rano? Można! Ty decydujesz, który system działa dla Ciebie. Tak naprawdę nie ma to większej różnicy, o ile czas wysokiej jakości i związane z nim ćwiczenia wypadają gdy jesteś zrelaksowany i najedzony - wtedy wola do pracy jest największa. Przeczytaj o tym więcej tutaj.

Jak planować naukę języka w systemie 3x3?

Wiesz już, jak uczyć się codziennie. Ale jak zaplanować naukę globalnie, na całe 3 tygodnie lub miesiące? Polecam planowanie nauki tylko do sesji (wieczornych) w czasie wysokiej jakości. Pod ten cykl nauki zaplanuj materiał i spotkanie z lektorem, jeśli się na nie zdecydujesz. A czego się uczyć? To już zależy od Ciebie. Możesz pracować na kursie online lub podręczniku. 

Jeśli na naukę poświęcisz około 30 minut, możesz stosować metodę zarządzanie czasem Pomodoro, która skupia się na procesie, a nie na finalnym efekcie. W związku z tym, jeśli nie uda Ci się czegoś dokończyć, nie musisz się frustrować, bo liczy się praca w danym czasie. To jest już osiągnięcie i to działa motywująco.

Aby dopracować cele na poszczególne etapy pracy możesz skorzystać z planera językowego, który pomoże Ci ogarnąć kolejne kroki i szczególnie dobrze sprawdzi się tutaj szablon dziennego rozkładu pracy
slowlingo, planer językowy, planner
Fragment dziennego planera SlowLingo


Moje doświadczenia z metodą nauki języków 3x3

Nie jest łatwo, przynajmniej nie na początku. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że przy moim obecnym trybie życia w ogóle ciężko mi cokolwiek dodatkowego planować. Ale wiadomo - w nauce języków trzeba. Wycwaniłam się i na start tego przedsięwzięcia wybrałam nieco spokojniejszy, wakacyjny okres. Wiedziałam, że wtedy łatwiej mi będzie pamiętać i skupić się na nauce. Miałam ten komfort, że uczyłam się języka dla siebie i nikt ani nic mnie nie goniło, więc mogłam wybrać taki moment dowolnie. 

Postanowiłam tą metodą odświeżyć zaawansowany niderlandzki i podłapać nieco nowych słówek. To wszystko zgrało się idealnie. Z rana krótka treść - artykuł, audycja radiowa albo nowy vlog. W ciągu dnia gadałam do sobie - ja tak mam jak uczę się języka. Czasem się nagrywałam, ale nie zawsze. Czasami pisałam maila po niderlandzku. Albo prowadziłam zajęcia ;-)

Z racji tego, że tylko odświeżałam materiał, wieczory zostawiłam na powtórki wyjątków albo stronę bierną. Rozwiązywałam także testy leksykalne i gramatyczne.

Ja przyjęłam od razu czas trzech miesięcy. Dzięki tej metodzie już po 2 tygodniach czułam, że głowa "puchnie" mi od wiedzy. Pracowałam przez 3 miesiące, choć przyznaję, że zdarzały się tygodnie, gdy umknął mi cały dzień pracy (ale dopiero po pierwszym miesiącu) a okazjonalnie opuszczałam którąś z sesji dziennych. Odbywało się to jednak sporadycznie łącznie z 5-6 razy w ciągu trzech miesięcy. Gdy tylko wypadała taka przerwa, czułam, że czegoś mi brakuje. 

Po trzech miesiącach nieco zwolniłam. Obecnie pracuję intensywnie w czasie wysokiej jakości średnio 2 x w tygodniu (punkt nr 3) , ale czytam lub oglądam coś codziennie (punkt nr 1). 

Dzięki tej pracy będę w stanie w pełni wykorzystać kurs dla lektorów języka niderlandzkiego, na który planuje wybrać się latem. 


Teraz czas na Ciebie!

Podejmij wyzwanie 3x3! Zacznij pracę, choćby małymi krokami. Daj sobie 3 tygodnie regularnej pracy z językiem i obserwuj swoje postępy. Podziel się wynikami pracy w komentarzu. 

O kilkanaście godzin na naukę więcej

O tym, że ilość czasu  na naukę, którym dysponujemy jest względna pisałam już wcześniej tutaj, opisując beczkę oraz jakość czasu. Optymalizując nasz czas możemy zyskać nawet kilkanaście dodatkowych godzin na naukę w tygodniu. Wystarczy dopasować to czego i jak się uczymy do ilości czasu, jakim dysponujemy w danej chwili i miejsca a którym się znajdujemy, maksymalnie wykorzystując czas niskiej jakości.

Co robić w czasie niskiej jakości?

slowlingo, nauka języka, efektywna nauka, YouTube, Pocket
kaboompics

Przypomnę, że czas niskiej jakości to ten, kiedy nasze zasoby są ograniczone lub mamy za mało czasu, by rozpocząć bardziej złożone zadanie. 

Idealnie wypełni go konsumowanie treści w języku obcym, nie produkowanie. Musisz napisać esej, pogadać z lektorem, przygotować prezentację? Te czynności zostaw sobie na potem, gdy będziesz dysponować czasem wysokiej jakości, czyli będziesz w stanie się skupić bez przeszkadzaczy i będziesz mieć do dyspozycji wszystkie zasoby na raz.

Czas niskiej jakości idealnie nadaje się do korzystania z aplikacji mobilnych. O moim ulubionym serwisie, busuu, pisałam wcześniej tutaj. Jeżeli interesują Cię także inne platformy, koniecznie przeczytaj tekst Lingwoholik, który opisuje naukę z memrise.

Inną genialną opcją jest wspomniane wcześniej konsumowanie treści. Polecam tu oglądanie filmików (np. na YouTube czy Vimeo) oraz czytanie artykułów.

Jak efektywnie konsumować treści w językach obcych?

#1.
Opcją #1 jest przerobienie porcji materiału w językowej aplikacji mobilnej. Zazwyczaj zajmuje to kilka minut, więc idealnie nadaje się do jazdy komunikacją miejską, stania w kolejce, czy nawet leżenia do góry brzuchem na plaży, gdy nie za dużo nam się chce. Umówmy się, latem z trybem leniucha wiele naszego czasu zmienia się w czas niskiej jakości.

Problem? Nie wszystkie języki są dostępne w dobrych serwisach e-learningowych do nauki języków.

#2 wersja oglądana.
To, że polecam oglądnie filmików na YT, czy czytanie, nie znaczy wcale, że polecam robienie tego bez przygotowania. Zanim będziemy mogli efektywnie wykorzystywać czas niskiej jakości, powinniśmy przefiltrować i wybrać te treści, które chcemy konsumować. 

Poświęć około 30 minut na początku tygodnia, by wybrać te filmiki i artykuły które chcesz przeczytać. Filmiki dodaj do listy "do obejrzenia". YouTube sam podpowiada dodanie filmików to tej właśnie listy. Postaraj się wybierać niedłuższe niż 10 minut. Wybierz kilkanaście filmików, będziesz mieć pewność, że masz co oglądać. Zaleta YT? Znajdziesz treści w prawie każdym języku 😃.

Alternatywą mogą być krótkie wydania wiadomości w języku obcym. Ja uwielbiam oglądać południowe wydanie NOS Journal z wiadomościami holenderskimi.

#2 wersja czytana.
Podobnie do lektury warto się wcześniej przygotować. Polecam do tego aplikację Pocket. Pozwala zapisać artykuły z sieci w formie magazynowej - zostawiając tylko tekst, bez zbędnych ozdabiaczy, znajdujących się na stronach internetowych. Można też dowolnie tagować artykuły.

Co więcej, Pocket w aplikacjach mobilnych posiada opcję text-to-speech, czyli generator mowy. Wybrany tekst możesz nie tylko przeczytać, ale także odsłuchać. Genialne rozwiązanie!

W przypadku artykułów postępuj podobnie: wcześniej przygotuj sobie treści, które chcesz przeczytaj. W Pocket znajdziesz opcje rekomendacji nowych tekstów na podstawie Twoich wyborów, więc możesz mieć pewność, że mnie zabraknie Ci inspiracji.

Bez wyrzutów sumienia...

Teraz, bez wyrzutów sumienia, możesz oddawać się bezwstydnie oglądaniu filmików z YouTuba i przeglądaniu czytaniu ulubionych blogów, gdy tylko masz wolniejszą chwilkę. Pod 3 warunkami:
  1. są w języku obcym,
  2. treści są starannie wybranie
  3. robisz to w czasie niskiej jakości
A Ty jak najwydajniej spędzasz czas niskiej jakości?

Lubisz energię spotkań i warsztatów live...

... to serdecznie zachęcam Cię do zapisu na listę informacyjną dotyczącą warsztatu na żywo, na którym na własnej skórze doświadczysz efektywności metody BALL - czyli zastosowania narzędzi biznesowych do optymalizowania nauki języków.

O tym wykorzystaniu narzędzi biznesowych do nauki języków rozpisuję się od kilku lat. Teraz wychodzę o krok dalej i rozpoczynam serię warsztatów na żywo. Super sprawa. 


slowlingo, metoda BALL, nauka języków, skuteczna nauka języków

Czego nauczę się podczas warsztatu?

Podczas warsztatu nauczysz się wyznaczać dokładne cele językowe, organizować czas na naukę, planować kolejne kroki i stosować metody uczenia się, które lubi nasz mózg. Brzmi ciekawie? No ba!
Zapisz się na listę informacyjną i oczekuj więcej informacji już wkrótce.



Pozdrawiam i do zobaczenia na żywo!

Planner jest trendy, planner jest slow

Jednym z nieodłącznych elementów lifestyle'u i slow są wszelkiej maści plannery. Nie są to jednak tylko gadżety, ale naprawdę poręczne narzędzia do zarządzania sobą i własnym czasem.

O plannerze, którego używałam w tym roku, Happy Planner autorstwa Madama Company, pisałam kilkukrotnie, m.in. tutaj oraz tutaj. I mimo, że uważam go za wspaniały i piękny projekt, w tym roku zdecydowałam się coś innego, co nieco lepiej odpowiada na moje obecne potrzeby. Mój nowy planner upolowałam podczas pobytu w Belinie w TKMaxx. O tajemniczym zakupie wspominałam we vlogu z Berlina. Jeśli jeszcze go nie widzieliście, serdecznie zapraszam tutaj.

Na najbliższy rok potrzebowałam plannera z innym układem tygodniowym, ze względu na to, że większość moich zadań jest do wykonania właśnie w blokach tygodniowych. Potrzebna mi była obszerna tygodniowa lista "do zrobienia" z miejscem na notatki oraz możliwością planowania miesięcznego. Zdecydowałam się na planner marki Eccolo.

Do czego będę używać mojego plannera? Oczywiście do planowania nauki języków (a jest co planować!) oraz do planowania pracy, m.in. nad blogiem i nowymi kursami. A oto jak prezentuje się mój nowy planner.

slowlingo, planner, nauka języków

slowlingo, planner, nauka języków

slowlingo, planner, nauka języków

Prawdą jest, że nieco musiałam mój planner stuningować. Dodałam widoczną na pierwszym zdjęciu elastyczną tasiemkę oraz na tylnej ścianie wkleiłam kopertę na notatki i drobne karteczki.

Jak wykorzystam ten planner do planowania i monitorowania nauki języków?

W trybie tygodniowym będę wpisywać "do zrobienia" tylko takie zadania, które będą zmienne i wynikać będą z bieżącej nauki, czyli aktualne eseje, prezentacje, testy, itd.

Nie będę natomiast wpisywać rutynowych czynności, jak stałe zajęcia z lektorem, poranna prasa obcojęzyczna, czy wieczorny serial. Będę za to notować ilość wykorzystanego czasu niskiej jakości oraz wszelkie ciekawostki i odkrycia językowe każdego dnia. Ten planner posłuży mi jako pewnego rodzaju dziennik językowy.

Tak naprawdę będę stosować te same wartości i założenia, które wprowadziłam w życie w moim plannerze językowym. Jeśli jeszcze go nie macie, serdecznie zachęcam do pobrania i korzystania.


Prace nad jakimi kursami rozplanuję w plannerze?

Już teraz pracuję nad kolejnymi kursami e-learningowymi. Niebawem w ofercie, oprócz kursów Warsztat lektora online oraz Progressing to Advanced English, pojawią się także nowe kursy biznesowe online. Więcej informacji o nich zajdziecie tutaj. Ponadto planuję uruchomić kolejne kursy dla lektorów oraz kursy motywacyjno-coachingowe. 

Póki co, prace trwają, a planner już jest w użytku i zapełnia się kolejnymi zadaniami edytorskimi ;-).

Ciekawa jestem jak Wy podchodzicie do planowania nauki. Czy też lubicie mieć wszystko z góry rozpisane, czy raczej uczycie się spontanicznie?
Zapraszam serdecznie do pobrania wyjątkowego plannera językowego.

planner językowy, nauka języków
Źródło:pixabay.com
Planner językowy jest w wygodnym formacie broszury, pozwalającym na tygodniowe zaplanowanie nauki języka.

Dlaczego ten planner jest wyjątkowy? Planner uwzględnia: 
  • cel nauki na dany tydzień, 
  • wykorzystanie czasu wysokiej i niskiej jakości,
  • oraz posiada narzędzia analizy zarządzania czasem.
Aby pobrać planner, wystarczy wypełnić formularz dostępny tutaj.

Zachęcam Was też do zajrzenia na stronę z darmowymi materiałami do pobrania, które przygotowałam. Znajdziecie je tutaj. Korzystajcie z plannera i koniecznie dajcie znać, jak się u Was sprawdza! 

Pozdrawiam.

Ewolucje... rewolucje...

Nie wiem w sumie, czy to, co się teraz dzieje to wynik powolnej ewolucji, czy raczej rewolucyjna zmiana. Ale dzieje się i zmienia się.

nowości slowlingo, nauka języków, blog


Blog zdecydowanie ewoluował przez ponad dwa lata swojego istnienia. Ja też dojrzałam do tego, by zaangażować się w niego jeszcze bardziej i przekuć pasję w etatowe zajęcie. Powoli zmierzam w tym kierunku.

Rewolucyjne jest to, że wreszcie podjęłam wyzwanie prowadzenia własnej firmy i stworzenia własnej marki. To właśnie się dzieje. Chciałabym zaprosić Was na "premierę". 

Nowy kierunek

Kierunek, w którym zmierzam nie różni się bardzo od dotychczasowego. To wciąż strategie uczenia się języków, metody i modele absorpcji. Zwiększy się jednak nacisk kładziony na aspekt nauki języków jako stylu życia. Zgodnie z tym hasłem nauka języków jest nie tylko celem, ale też środkiem ku pełniejszemu korzystaniu z życia, poprzez sprawniejszy mózg, lepszą pamięć i rozwinięte umiejętności poznawcze, ale też dbanie o ciało i otoczenie. 

Mam szczerą nadzieję, że ta zapowiedź Was zainteresuje. Jesteście ciekawi szczegółów? Już w środę (10.08.2016) wszystkiego się dowiecie. By być na bieżąco, dołączcie do wydarzenia tutaj

Zapraszam serdecznie!
Wiecie doskonale, jak bardzo uwielbiam e-learning językowy w prawie każdej postaci. Większość z Was zapewne zna też busuu - serwis do nauki języków oparty na zdjęciach i dopasowanych do nich hasłach. Można to nazwać metoda wizualną. Postanowiłam w najbliższych miesiącach postawić główny nacisk w mojej nauce właśnie na busuu.

Źródło: nenetus at FreeDigitalPhotos.net
Dlaczego busuu?
Busuu od początku swego istnienia ewoluowało w formie i treści. Jako rozwiązanie e-learningowej sprawdza się całkiem poprawnie, nie jest jednak wolne od wad. Busuu zawiera sporo błędów (np. niedopasowane audio do tekstu), które mogą wprowadzać zamęt w nauce. Pamiętam też, że wcześniej busuu oferowało możliwość ustalenia celu językowego i według tego proponowało tempo nauki. Dziś, niestety, nie mogę się doszukać tej opcji.

Dlaczego zatem zdecydowałam się wybrać akurat to narzędzie do nauki? 
  • Miedzy innymi dlatego, że do tej pory nie znalazłam innego narzędzia e-learningowego do nauki języków, które byłoby równie łatwe w obsłudze, w miarę kompleksowe, w miarę poprawne i do tego oferowało możliwość konwersacji i sprawdzenie ćwiczeń pisemnych przez członków społeczności, w tym oczywiście native speakerów. Z busuu możemy uczyć się od zera do poziomu średnio-zaawansowanego, czyli od A1 do B2 (według CEFR).
    Poniższa grafika prezentuje zalety busuu, według jego twórców.
Zrzut ekranu ze strony busuu
  • Poza tym koszt konta premium jest relatywnie niewielki, w opcji rocznej wynosi około 20 PLN miesięcznie, dając dostęp do wszystkich kursów (12 języków) oraz kursów języka biznesowego oraz podróżniczego. W tym roku kontynuuję naukę hiszpańskiego oraz wracam do niemieckiego, dzieląc zatem koszt rocznej subskrypcji na dwa języki staje się on jeszcze rozsądniejszy. 
  • Najważniejszym jednak argumentem przemawiającym za busuu jest dostępność aplikacji mobilnych, a tym samym łatwość nauki w każdym miejscu i czasie, na szybko, nawet na chwilę. Ale uwaga, w aplikacjach nie są dostępne wszystkie elementy kursu, które znajdziecie w wersji przeglądarkowej.
    W najbliższych miesiącach nie będę w stanie z góry przewidzieć odpowiedniej ilości czasu wysokiej jakości, będę za to mieć wiele godzin porozbijanych pomiędzy rożne inne obowiązki. Jak pisałam w poprzednim poście dotyczącym jakości czasu, aplikacje mobilne idealnie nadają się do wykorzystywania czasu niskiej jakości. Korzystając więc z aplikacji mobilnych będę mogła w pełni wykorzystać potencjał mojego czasu.
busuu w wersji przeglądarkowej

busuu w aplikacji na iOS

Inne opcje nauki
Rozważałam też naukę z Livemocha - serwisem opartym na podobnej zasadzie jak busuu, z którego korzystałam w przeszłości do nauki hiszpańskiego. Livemocha, jednakże, opiera się głównie na materiale tworzonym przez użytkowników i nie zawsze jest on dobrej jakości (np. nagrania). Ponad to, pośród dostępnych zagadnień panuje duży chaos, niektóre powtarzają się, trudno zorientować się w poziomach. Rekreacyjnie polecam, ale kompleksowo już niestety nie.


Livemocha w wersji przeglądarkowej
Nauka z aplikacją nie oznacza oczywiście, że zarzucę inne metody. Jeśli tylko znajdę spokojną chwilę (najlepiej chwil kilka), planuję dalszą naukę hiszpańskiego z podręcznikami, z którymi uczyłam się wcześniej. Szczegóły znajdziecie tutaj.

Niemiecki chcę najpierw solidnie odświeżyć, a potem być może uda mi się znaleźć inne kursy online na odpowiednio wysokim poziomie.

Podsumowanie
Za kilka miesięcy podzielę się z Wami szczegółowymi wrażeniami i rzeczową opinią na temat busuu, pod względem funkcjonalności oraz merytorycznej poprawności. Tymczasem zapraszam Was do spróbowania, o ile jeszcze tego nie zrobiliście, i nauki z busuu lub innym serwisem oferującym e-learning językowy. 

Jeśli interesują Was inne platformy i kursy e-learningowe, dajcie znać. Jest jeszcze kilka innych propozycji, szczególnie dla wyższych poziomów, którymi chętnie się z Wami podzielę. 

Trzymam kciuki za Waszą naukę i pozdrawiam!
Z zamiarem napisania tego postu noszę się już od jakiegoś czasu. Już dawno przeczytałam bardzo ciekawy artykuł dotyczący maksymalizacji i optymalizacji czasu zatytułowany "How to find more time learning a language: Unlocking your true potential". Nie ukrywam, że dzięki temu prostemu ujęciu tematu w tym artykule o wiele łatwiej było mi przekonywać moich studentów do pewnych praktyk w nauce. Zachęcam do lektury oryginału, a tymczasem przybliżę Wam główne jego idee, te, które w mojej ocenie są najistotniejsze.


Źródło: pixabay.com
Czas
Aby nauka języków była skuteczna, musimy na nią poświęcić minimum 4 godziny w tygodniu. W codziennym zabieganiu może się to wydawać sporo, ale przekonacie się, jak w prosty sposób można dojść do 10-15, a nawet 20 godzin nauki w tygodniu. Oczywiście 20 godzin to już bardzo dużo, ale jeden z moich uczniów pracuje z językiem właśnie tyle czasu, maksymalnie wykorzystując każdą chwilę. 

Dlaczego czas jest tak istotny? Jak słusznie zauważa autor "How to find more time learning a language: Unlocking your true potential", Olle Linge, czynników odpowiedzialnych za sukces w nauce jest kilka, np. talent językowy, wiek, metoda i czas. Nie mamy wpływu na talent ani na upływający czas, ale możemy odpowiednio dobrać metodę i zmaksymalizować czas poświęcany na naukę. Nawet najlepsza metoda nie będzie skuteczna, jeśli nie poświęcimy jej odpowiednio dużo czasu ("coś pomnożone przez 0 daje 0").



Jakość czasu

Czas jest niezmiernie ważnym czynnikiem w naszym sukcesie, dlatego tak wiele miejsca poświęciłam do tej pory zarządzaniu czasem (tu i tu) oraz organizacji nauki (tu i tu). Warto zapamiętać, że czas, którym dysponujemy, nie jest wartością stałą. Mimo, iż każdego dnia powinniśmy mieć wydzielony konkretny czas na naukę, nasza nauka nie musi się ograniczać jedynie do tego właśnie czasu.

Olle Linge wprowadza pojęcie "jakości czasu" i zwraca uwagę na dwa typy czasu: czas wysokiej jakości i czas niskiej jakości. 

Czas wysokiej jakości to taki, kiedy mamy do dyspozycji wszystkie zasoby na raz, np.: 
  • materiały, 
  • wolne ręce, uszy, oczy 
  • możliwość 100% skupienia, 
  • ciszę, 
  • przestrzeń, 
  • nauczyciela etc. 
Wtedy powinniśmy prowadzić konwersacje z native speakerem, rozwiązywać wątpliwości z nauczycielem, pisać eseje.

Czas niskiej jakości, z kolei, to ten, kiedy nasze zasoby są ograniczone lub mamy za mało czasu, by rozpocząć bardziej złożone zadanie: 
  • możemy słuchać i mówić, ale nie możemy patrzeć (np. prowadząc samochód lub idąc ulicą), 
  • możemy słuchać i patrzeć, ale nie możemy mówić (np. w metrze czy tramwaju), 
  • możemy patrzeć i obsługiwać manualnie, ale nie słychać (np. w starym, głośnym pociągu), etc. 
Doskonale można wykorzystać ten czas słuchając podcastów, audycji, oglądając seriale, ucząc się z aplikacji mobilnych. Dodatkowo można zmienić język interfejsu naszych urządzeń elektronicznych, czy kont internetowych.

Nie zawsze mamy czas wysokiej jakości, ale ZAWSZE znajdzie się czas niskiej jakości. Olle opisuje to na przykładzie beczki wypełnionej kamieniami. Większe kamienie symbolizują czas wysokiej jakości (na naukę lub inne czynności wymagające naszego skupienia), jedynie ich ograniczona ilość zmieści się do beczki. Natomiast mniejsze, drobne kamyczki są w stanie dość szczelnie wypełnić przestrzenie pomiędzy dużymi kamieniami. Małe kamyczki reprezentują czas niskiej jakości, który zawsze da się "upchnąć" pomiędzy inne codzienne działania. Dzięki temu możemy zyskać nawet od kilku do kilkunastu godzin dodatkowego obcowania z językiem.


 Źródło: Stoonn at FreeDigitalPhotos.net
Musimy też pamiętać, aby nie wykorzystywać czasu wysokiej jakości na te rzeczy, które z powodzeniem możemy wykonywać w czasie o niskiej jakości. Jeśli mamy wolny wieczór tylko dla siebie, bez czekających obowiązków, hałasu i zgiełku, nie słuchajmy muzyki czy audiobooka. Napiszmy zaległy esej lub poćwiczmy sprawność komunikacyjną z zaprzyjaźnionym obcojęzycznym.

Podsumowanie
Teraz nie ma już wymówek, że nie mamy czasu na naukę! Czas znajdzie się zawsze i nie musi on koniecznie oznaczać siedzenia w skupieniu z nosem w podręczniku. E-learning i aplikacje mobilne doskonale wspomagają wykorzystanie czasu niskiej jakości, zatem, do dzieła!
Ostatnio moją uwagę zwróciły 2 teksty dotyczące stylów uczenia się. Od jakiegoś czasu mówi się, że nie ma dowodów naukowych na to, że style uczenia faktycznie wpływają na proces nauki. Według mnie wpływ takowy istnieje, natomiast nie należy ślepo podążać za wytycznymi tych stylów i działać wbrew sobie. Zamiast reguł stylu uczenia się zdecydowanie efektywniej naszą naukę optymalizuje nasz indywidualny model absorpcji. Ale zacznijmy od początku.


Źródło: gameanna at FreeDigitalPhotos.net

Czym jest styl uczenia się?
Przypomnę, że wcześniejsze teorie opisujące style uczenia zakładają 4 modalności - wzrokową, słuchową, kinestetyczną i czuciową, które wpływają na to w jaki sposób (jak efektywnie, jak szybko, jak trwale) przyswajamy informacje. Nowsze idee mówią o 7 lub 8 stylach opartych na inteligencji wielorakiej. Inne teorie postulują brak istnienia stylów uczenia się, nazywając je wręcz mitem. 

Od publikacji ostatniego postu minęły nieco ponad 3 tygodnie. W tym czasie na pewno przeanalizowaliście już Wasz standardowy dzień i wyeliminowaliście czynności zbędne, zjadające cenny czas. Był to krok pierwszy w skutecznym dysponowaniu własnym czasem. Teraz możecie go przeznaczyć na całą masę przyjemności: spacery po lesie (ok, może niekoniecznie w taką pogodę), gotowanie, czy oczywiście naukę języków.


Źródło:stockimages at FreeDigitalPhotos.net
Dziś pora na krok kolejny - rutynowe i zautomatyzowane działania. Rutyna pozwala kontrolować co i kiedy robimy. Automatyzacja natomiast sprawia, że działamy szybciej i efektywniej. 

W ostatnim poście z serii "Biznesowo o językach" pisałam jak radzić sobie z nagłymi "ważnymi" sprawami, które kradną nasz czas przeznaczony na naukę. Dziś skupimy się na innej kwestii, mianowicie na tym, jak ogólnie zarządzać naszym czasem i codziennymi obowiązkami, by czasu na naukę mieć tyle, ile nam potrzeba.

Wystarczą 2 proste kroki i trochę silnej woli ;-) Dziś zajmiemy się krokiem numer 1 - eliminacją zbędnego!

Źródło: start08 at FreeDigitalPhotos.net
Zoptymalizowaliście dokładnie opisany cel nauki? Zaplanowaliście sam proces nauki, wyszczególniając etapy, zadania, przypisując zasoby? Użyliście metody organizacji i zarządzania zadaniami? Świetnie! Pamiętajcie, by sprawdzać aktualność celu i optymalizować go na bieżąco, analiza aktualnych ryzyk jest niezbędna by eliminować i minimalizować potencjalne problemy, które mogą zakłócić nasz postęp. 

Chciałabym dziś polecić dwa narzędzia, które pomogą zapanować nad zdarzeniami losowymi w naszym życiu i zachować nam plan nauki. Gdy pojawia się nagle coś nieprzewidzianego, co może potencjalnie mieć większy priorytet niż nasza aktualna nauka powinniśmy podejść do tego zdarzenia w dwóch krokach: spróbować zastosować dla niego Prawo Parkinsona, a jeśli nie możemy tego zrobić, ustalić priorytet według Matrycy Eisenhowera (oba opisane poniżej). Zapraszam do lektury.



Praca się rozciąga

Pierwszym niezwykle przydatnym narzędziem jest świadomość Prawa Parkinsona. Mówi ono, że praca (zadanie) zajmuje cały czas, jaki na nią przeznaczymy. Oznacza to generalnie, że nie ważne czy na zadanie mamy tydzień, dwa, czy miesiąc. Wykonanie rozciągnie się w czasie do dnia ostatniego i nie ukończymy zadania wcześniej. Zasada ta oznacza też zjawisko odwrotne: jeżeli damy sobie mniej czasu na coś, i tak będziemy w stanie to w danym czasie wykonać. Słyszałam kiedyś powiedzenie, że najbardziej zajęci ludzie na świecie mają czas na wszystko. Zgadzam się z tym.

Ciekawie zjawisko to opisane jest w książce "4-godzinny tydzień pracy", autorstwa Timothy Ferriss'a (2011. MT Business. Warszawa). Oczywiście samo zjawisko znane jest od dawna i często stosowane w zarządzaniu projektami. Ferriss pisze: 
"Zgodnie z Prawem Parkinsona zadanie zyskuje na ważności i stopniu skomplikowanie proporcjonalnie do czasu poświęconego na jego realizację. Na tym polega magia krótkich terminów. Jeśli dam Ci dwadzieścia cztery godziny na wykonanie projektu, presja czasu zmusza Cię do skoncentrowania się na realizacji". (str. 112)
Jeśli więc już wypadnie nam dodatkowe zajęcie, które potencjalnie może zakłócić nasz schemat nauki, najlepiej spróbować "wcisnąć" je w obecny grafik. Według Prawa Parkinsona uda nam się to, bez szkody ani dla tego zadania ani dla naszego procesu nauki. Jeżeli jednak zadanie to lub zdarzenia wymaga od nas poświęcenia mu całego naszego dostępnego czasu, warto ustalić priorytety i zaplanować dalsze działania. W tym pomoże nam matryce Eisenhower'a.

Priorytety

Matryca Eisenhower'a jest dość uproszczoną wersją matrycy ryzyk (przykłady znajdziecie tu), ale na nasze potrzeby w zupełności wystarczy. Dzieli zdarzenia według ważności i pilności i proponuje 4 podejścia. Poniższa grafika przedstawia podział i generyczne rozwiązania.



Oczywiście zanim przyporządkujemy zdarzenia do naszej matrycy, musimy zdecydować jaką mają wagę i pilność. Jak to zrobić najefektywniej? Zazwyczaj nie mamy wątpliwości, które rzeczy są w życiu ważne, a które ważniejsze (wiadomo, ze zdrowiem czy Urzędem Skarbowym nie ma żartów), ale nie zawsze wszystkie te zdarzenia są równie pilne. W takich sytuacjach dobrze zastanowić się jakie będą faktyczne konsekwencje odłożenia naszej nauki na późniejszy moment i czy musi się to zadziać teraz. Odpowiedzmy sobie na następujące pytania:
  • Czy jeżeli jednak nie pouczę się dziś, to czy jutro, pojutrze nie wypadnie coś równie ważnego lub ważniejszego jak to, co wypadło dziś? 
  • Czy nauka znów nie odwlecze się w czasie? 
  • Czy będę w stanie nadrobić zaległości, a jeśli nie, to czy jestem w stanie pozwolić sobie na zmianę deadline'u dla mojego celu?

Jeżeli nie chcemy stracić naszego językowego celu z oczu, dobrze faktycznie korzystać z rozwiązań w matrycy Eisenhower'a. Szczególnie istotne jest delegowanie tych zadań, których nie musimy wykonywać osobiście, które są dla nas jednak mniej ważne. O tym również dość obszernie pisze Tim Ferriss.

Pamiętajmy też, że nasza nauka powinna być dla nas istotna, bo prowadzi nas do konkretnego celu, który ulepszy nasze życie, a nauka sama w sobie jest potężnym ćwiczeniem intelektualnym. Nie powinniśmy zatem łatwo spychać na dalszy plan nauki, do czego mamy tendencję wobec codziennego natłoku przeróżnych spraw. Utrzymanie motywacji poruszałam już w artykułach o inspirujących cytatach motywacyjnych oraz o rutynie drobnych przyjemności, zachęcam do odświeżenia :)

Podsumowując

Regularne stosowanie narzędzi biznesowych, w tym matrycy Eisenhowera czy stosowanie minimalizacji przeznaczanego czasu zgodnie z Prawem Parkinsona, oraz solidne planowanie bieżącego czasu, pozwala zapanować nad nieprzewidzianymi kolejami dnia codziennego.

Pozdrawiam i trzymam kciuki za Wasze zarządzanie czasem.