Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla lektora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla lektora. Pokaż wszystkie posty

Dlaczego zrezygnowałam z uczenia BE na Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu?

Kilka osób pytało mnie parę miesięcy temu, czy nadal uczę Business English na WSB w Poznaniu. Odpowiedź brzmi: nie. Zrezygnowałam z końcem ubiegłego roku akademickiego. Było ku temu kilka powodów, ale zanim do nich przejdę chcę zaznaczyć, że pracowało się dobrze i WSB to bardzo dobra szkoła wyższa. Sama robiłam u nich podyplomówkę i kilka kursów. To ja nie odnalazłam się w tym konkretnym formacie jako nauczyciel.

Od dawna chciałam pracować na uczelni wyższej i mieć wpływ na nieco bardziej sformalizowaną edukację kolejnych pokoleń. Bardzo cieszę się, że miałam taką szansę.

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, strategie uczenia się

Jednakże, praca lektora BE wiązała się z kilkoma aspektami, na które nie byłam w tym momencie gotowa.
  1. Grafik - Pracując głównie z klientami indywidualnymi online przyzwyczajona byłam do dużej elastyczności w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń losowych. Niestety, życie uczelniane nie zna w tej kwestii litości. Gdy kilkukrotnie musiałam odwołać zajęcia z powodu choroby, trzeba było stawać na uszach, żeby je odrobić. Miałam bardzo napięty grafik i nie byłam w stanie wcisnąć nigdzie dodatkowych godzin. Do tego studenci, na takie odrabiane zajęcia, często po prostu nie przychodzili.
  2. Grupa wiekowa - To była jedna z głównych przyczyn. Pracując głównie z czynnymi zawodowo dorosłymi przyzwyczajona byłam do różnego rodzaju powodów nieprzygotowania do zajęć. Było ich wiele i były różne, ale przynajmniej były. Studenci nie przygotowywali się zazwyczaj tak "po prostu".
  3. Uczelniane struktury - Jak na uczelnię przystało wszystko było bardzo formalne i nieco... za bardzo formalne. Mimo nowoczesnych idei, wiele rzeczy działo się w "stary" sposób, a ja przyzwyczaiłam się do dużo większej elastyczności, której nie można wyegzekwować przy tak dużym przedsięwzięciu, jakim jest sprawne kierowanie uczelnią wyższą.
  4. Nieprzyjazna platforma e-learningowa - logowanie do Moodla WSB zawsze przyprawiało mnie o zwroty głowy. Nie można było jej nazwać nowoczesnym e-learningiem, choć dobrze, że było cokolwiek. Mi akurat przypadła praca na starych podręcznikach, których prawie nie można było już dostać. To w połączeniu z nieatrakcyjną platformą działało zniechęcająco.
  5. Wynagrodzenie - Oczywiście pieniądze nie są najważniejsze, ale stosunek ilości pracy do kompensacji wypadał nieco poniżej moich oczekiwań.

Nie zrozumiecie mnie źle, powyższe aspekty nie sprawiały, że nie dało się pracować, ale niestety wydajność pracy mocno spadała. Nie czułam się z tym komfortowo.

Co przepełniło kielich

Przyczyny, które sprawiły, że ostatecznie postanowiłam rozstać się z uczelnią, były dwie. Po pierwsze w lipcu musiałam się określić, czy będę pracować od października, przy czym nie miałam zagwarantowywanych godzin. Kiepski deal, jeśli miałabym odmówić innych projektów, a okazałoby się, że za 3 miesiące nie ma dla mnie jednak pracy. 

Po drugie już wtedy mocno koncentrowałam się na pracy B2B (pisałam o tym w poście tutaj) i czułam, że zagospodarowanie czasu na inne działania mijało się z celem.

Co dalej z uczeniami wyższymi?

Już w listopadzie potwierdzono, że wreszcie ruszy kierunek studiów podyplomowych na Collegium Da Vinci w Poznaniu, na którym miałam prowadzić przedmiot o zastosowaniu technologii w nauczaniu języków. Ta tematyka i forma pracy były mi dużo bliższe i pozwalały dzielić się wiedzą na wciąż dość niszowy temat. Tym samym od tego roku współpracuję z CDV, a moja przygoda wykładowcy akademickiego trwa nadal.

Wiem już także, że forma pracy przy studiach podyplomowych bardziej mi odpowiada, niż studia dzienne. Być może w przyszłości współpracę z WSB podejmę właśnie w sferze studiów podyplomowych?

A swoją drogą... doktorat na której z holenderskich uczelni zajmujących się e-learningiem i strategiami uczenia się wciąż chodzi mi po głowie... 😎

By nie targać komputera

Już kilkukrotnie pisałam o tym, jak bardzo iPad pomaga mi w codziennej pracy. Dzięki swoim niewielkim rozmiarom i wielu fantastycznym, dedykowanym aplikacjom pozwala mi wykonać ok. 30% mojej pracy bez komputera. Dzięki temu udaje mi się także oszczędzić czas. Ten wpis poświęcam aplikacjom mobilnym dostępnym na tablet, które sprawiają, że staje się on niezbędnym narzędziem w codziennej pracy freelancera i nie tylko. Można podciągnąć ten wpis pod kategorię tagu "What's on my iPad" (co jest na moim iPadzie) w wersji dla lektorów. Wcześniejszy post dotyczący stosowanych przeze mnie narzędzi lektorskich znajdziecie tutaj.

slowlingo, nauka języków, praca lektora

Jak prace ułatwia mi iPad

1.
Pisanie postów - to najbardziej oczywiste i najprostsze zastosowanie. Klawiatura dotykowa nie jest moją ulubioną, ale daje radę, a poprawianie pisowni pozwala mi pisać dość szybko. Piszę zazwyczaj od razu w aplikacji bloggera, do której mogę także wrzucić zdjęcia. 

2. 
Zarządzanie pracą i zadaniami Trello - w Trello planuję zajęcia ze studentami i klientami coachingowymi, dorzucam bieżące materiały dodatkowe, rozkładam w czasie

3.
Odręczne pisanie, notatki wizualne, szkice - Evernote - gdy planuję schemat kursu, warsztatu lub chce zanotować coś w bardziej wizualnej formie, jak np. przygotować mapę myśli, używam aplikacji Evernote z funkcją odręcznego pisania. Taką notatkę mogę wyeksportować do PDF, dowolnie edytować, kopiować. 

4.
Poszukiwanie ciekawych treści - Pocket - o tej aplikacji także pisałam już wcześniej. Poszukuję inspiracji na zajęcia i do moich kursów, czytam interesującą mnie tematykę z zakresu biznesu i psychologii. Pocket podpowiada mi treści na podstawie moich wcześniejszych wyborów, więc przyspiesza moją pracę.

5.
Aplikacja MindTools - ta aplikacja zbiera narzędzia biznesowe i rozwojowe opisując ich podstawy i przykładowe zastosowanie. Genialna ściąga, zawsze pod ręką!

6.
Grafio - oczywiście nad grafikami wolę pracować na komputerze stacjonarnym, ale bardzo lubię pracować także na tej aplikacji, bo jest łatwa w obsłudze i szybko mogę przygotować w niej infografikę, schemat czy własną wersję graficzną jakiegoś narzędzia.


7.
iBooks - przeglądanie PDF w trybie offline jest mega proste. Oczywiście można też zapisać offline plik z dysku Google, ale jeśli z góry wiem, że będę przeglądać większy plik, od razu zapisuję go stacjonarnie.

8.
Komunikator - to raczej oczywiste. Skype, Hangout, FaceTime używam regularnie do kontaktów z klientami i studentami, jasna sprawa.



A Ty jak wykorzystujesz możliwości tabletu jako lektor?

Dawno nie poruszałam tematu z życia wziętych przykładów coachingowych. Dziś wracam to tej tematyki, gdyż ostatnio zebrało się sporo świeżych doświadczeń. Tym razem piszę trochę bardziej z perspektywy coacha i nie skupiam się tylko na kliencie. Lektorzy zainteresowani coachingiem z pewnością znajdą tu kilka inspiracji. Zapraszam.

Chcę, ale nie chcę...

Tymi słowami mogę podsumować typ klienta, który dziś opisuję. Na 10 osób, które zgłaszają się do mnie w kwestii coachingu językowego, średnio dwie tak naprawdę nie chcą zmiany

slowlingo, coaching języków, nauka języków

Zdarza się, że przed rozpoczęciem coachingu przez kilka tygodni próbuję ustalić z potencjalnym klientem na czym miałby polegać coaching w tym konkretnym przypadku. Klient zgłasza się do mnie, dość dokładnie opisuje swoją sytuację i problem z językiem. Zazwyczaj to strach przed mówieniem, brak postępów w nauce, albo niechęć do nauki konkretnego języka. 

Najpierw klient jest bardzo zainteresowany. Potem trochę się waha czy potrzebuje aż takiej zmiany w życiu jak swoje podejście i nastawienie. Ostatecznie stwierdza, że w sumie to nie potrzebuje zmieniać się wcale i najlepiej jeśli od razu zaczniemy pracę nad samym językiem. Jako lektor i coach nie podejmuję się nauczania, jeśli wiem, że gdzieś tam leży grubszy problem, który będzie przeszkadzał w skutecznej pracy. Obstaję przy przynajmniej kilku sesjach coachingowych. Czasem klient się nie zgadza, czasem chce się "wreszcie uczyć języka". Bywa, że kontakt nagle zupełnie się urywa.

Nie jest to oczywiście przyjemne. Zawsze też zastanawiam się, czy dana osoba poradzi sobie z językowymi problemami, które często zakorzenione są głębiej niż sama znajomość języka.

Co robić, gdy klient (nie) chce?

Jeżeli jednak kontakt się nie urywa i klient twierdzi, że chce, to w takiej sytuacji często i tak nie dochodzi ostatecznie do współpracy. Zdarzyło się, że podziękowałam. Być może pomyślicie, że to dziwne, odrzucić klienta albo, że jako coach powinnam podjąć wyzwanie. I oba stwierdzenia są w teorii słuszne. Ale ja bardzo cenię swój czas i umiejętności. Jeśli na początku współpracy czuję, że będzie nieowocna dla obu stron, jeśli po kilku tygodniach nie udało nam się nawet porządnie rozpocząć, a potencjalny klient zwodzi i zbywa, decyduję ukierunkować moje umiejętności na kogoś innego. 

Nie z każdym trzeba pracować, nie zawsze jest chemia. I to jest w porządku, zdarza się. 

Jak pomóc klientowi, który nie chce

Można próbować. Na początku mojej drogi za wszelką cenę starałam się przekonać klienta, że powinien jednak spróbować. Szeroko rysowałam korzyści płynące ze zmian. Czasem działało na krótką chwilę. Po kilku sesjach jednak oboje stawaliśmy przed murem, za którym kryło się stwierdzenie:
Jednak  nie chcę, nie czuję potrzeby zmian, mój problem na pewno leży gdzie indziej.
I rozstawaliśmy się. Teraz już nie próbuję tak usilnie, gdy na początkowym etapie coś nie działa, to wiem, że już nie zadziała. Wtedy pasuję.

Klient odrzucony?

Mimo ewidentnego braku chemii klient był zaskoczony, gdy kończyłam współpracę. Nawet po kilku takich mało udanych sesjach, zostawiam klienta z zestawem narzędzi, które może wykorzystać, gdy tylko będzie gotowy. Dwa razy zdarzyło się także, że klient wrócił po kilku miesiącach z nowym podejściem i udało się z sukcesem wznowić współpracę. Klient nigdy nie jest odrzucony.

Jak wyglądają Wasze doświadczenia z niezdecydowanymi klientami? Jestem niezmiernie ciekawa Waszych komentarzy.

Drażliwy temat

Ile kosztuje nauka języka? Zdaję sobie sprawę, że temat opłat za lekcje może być nieco drażliwy zarówno dla lektorów jak i uczniów - kwestie finansowe wzbudzają zawsze wiele emocji. Postanowiłam jednak podjąć to zagadnienie, ponieważ powraca ono przecież każdorazowo, gdy nowemu klientowi przedstawiam(y) ofertę. 

Czasem (lub często) widzimy i słyszymy zaskoczenie z niewypowiedzianym na głos pytaniem "czemu tak drogo"? Stwierdzenie "drogo" jest zawsze względne, bez znaczenia jaki to towar, czy usługa. Nie będę więc tutaj porównywać cen i podawać widełek. Postaram się jednak wyjaśnić za co tak dokładnie płacisz lektorowi.

nauka online, koszt zajęć, ile kosztuje lekcja
Źródło:pixabay.com

Ile to kosztuje?

Decydując się na zajęcia 1:1 z danym lektorem często patrzymy tylko na stawkę godzinową za zajęcia. Na tej podstawie podejmujemy decyzję o współpracy. Rzadko zastanawiamy się nad tym, ile pracy wkoło tej jednej godziny dodatkowo wykonuje lektor. Nie mam tu oczywiście na myśli lektora, który zerka do Twoich materiałów 5 minut przed zajęciami i podczas nich improwizuje. Lektor, który przykłada się do swojej pracy, poświęca czas na dopasowanie i aktualizowanie planu nauki do Twoich bieżących potrzeb. Wykonuje przy tym ogrom dodatkowej pracy. O tym jakie cechy powinien posiadać profesjonalny lektor przeczytasz więcej tutaj.

nauka online, slowlingo, język obcy
Źródło: pixabay.com

Co się za tym kryje?
  • dobre przygotowanie merytoryczne lektora płacisz za lata nauki języka i dydaktyki.
  • przygotowanie programu nauczania - przygotowanie planu nauki i materiałów odpowiednich dla Ciebie zabiera często od kilku do kilkunastu godzin pracy.
  • faktyczne zajęcia - nawet ze z góry opracowanym planem działania trzeba na bieżąco przygotowywać się do konkretnych zajęć językowych. Do czasu samych zajęć dodaj ok 30%. Dla lektorów dojeżdżających na zajęcia do uczniów czas ten wynosi czasem nawet 200% samych zajęć lub więcej.
  • monitorowanie i raportowanie postępów ucznia
  • dokształcenie - o tym, że w każdym zawodzie trzeba się ciągle dokształcać nie muszę chyba nikogo przekonywać. Lektor musi na bieżąco śledzić trendy, rozwiązania, metody tak jak każdy inny profesjonalista. Wiąże się to z kolejnymi godzinami badan i analiz oraz często ze sporym kosztem.
  • infrastruktura Twojej nauki - jeżeli lektor pracuje na systemach e-learingowych musi również opłacić narzędzia, dzięki którym Twoja nauka jest efektywniejsza.
  • koszty prowadzenia firmy - o tym zapominamy chyba najczęściej. W skrajnych przypadkach koszty związanie z przeprowadzeniem 1 zajęć mogą wynosić 40-50% ceny. 

Ile to kosztuje? - przykładowa analiza

nauka języka, slowlingo, nauka online

Przyjmijmy następujące założenia:
  • przykładowy koszt brutto zajęć: 50 zł /za godzinę zegarową
  • ustalenie programu nauki dla 20 godzin zajęć (ok pół roku nauki):  5 godzin.
  • +30% czasu na przygotowanie 1 zajęć
  • monitorowanie postępów dla 1 zajęć: ok 30 minut.
  • dokształcanie lektora: ok 2 godziny tygodniowo.
Policzmy:
  • 5 godzin (300 minut) przygotowania programu : 20 zajęć = 15 minut na przygotowanie programu 1 zajęć
  • 30 %  z zajęć 60 minut = 20 minut
  • 120 minut dokształcania : ~ 30 godzin zajęć w tygodniu = kilka minut
Podsumowując czas poświęcony za jedne zajęcia:

60 + 30 + 15 + 20 + kilka minut = ponad 2 godziny pracy.

Gdy Ty płacisz przykładowe 50 zł, lektor zarabia 25 zł / godzinę brutto.

Kosztów prowadzenia firmy i infrastruktury już nie odliczam ;-( . 

Płacisz za dużo?

Jeśli koszt zajęć językowych wydaje Ci się wysoki, miej na uwadze, za co dokładnie płacisz. Jakość nauczania kosztuje, ale to inwestycja, która się zwróci dając Tobie najlepsze rozwiązania edukacyjne.

Lektorzy - zgadzacie się? Dodalibyście coś jeszcze? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.
Dzisiejszy post wyda się atrakcyjny zapewne dla grona lektorów, ale może nie tylko? Dzielę się z Wami moimi ulubionymi i sprawdzonymi patentami, dzięki którym praca lektora jest nie tylko dużo przyjemniejsza, ale także efektywniejsza. Przedstawiam Wam mój warsztat lektora - narzędzia, metody i triki pracy.

Źródło:pixabay.com

Skąd ja to wiem?

Jako lektor pracuję od ponad dziesięciu lat, zaczęłam jeszcze na studiach. Początkowo nie było to moje zajęcie docelowe, ale dość szybko zorientowałam się, że sprawia mi ogromną frajdę i do tego wychodzi mi całkiem nieźle. W międzyczasie, oprócz uczenia, pracowałam w firmach, gdzie zajmowałam stanowiska związane z biznesem i zarządzaniem. To właśnie kontakt z produktami edukacyjnymi, technologiami informacyjnymi i procesami biznesowymi sprawił, że dziś mam tak bogaty wachlarz umiejętności pozajęzykowych, które mogę wykorzystać w pracy lektora. 

Młotki, tablety i inne...

Wszystkie narzędzia, z których korzystam, są elektroniczne. Pracuję online, więc mnie wyobrażam sobie innego typu pomocy. Wszystkie wymienione narzędzia działają bez problemu także na urządzeniach mobilnych (yeeeey!)

Oto moja lista:
  • Trello - używam go do zarządzania uczniami, planowania zajęć, zbierania w jednym miejscu wszystkich linków, grafik, etc. do wykorzystania na zajęciach. Supersprawą jest to, że można podpinać materiały bezpośrednio z Dysku Google, OneDrive, Dropboxa, etc.
  • Dysk Google - chyba nie trzeba tu dużo wyjaśniać. Trzymam tu foldery uczniów - podsumowania zajęć, które im wysyłam, inne dokumenty związane z zajęciami. 
  • Dokumenty/Formularze Google - stosuję do szybkiego wypełniania raportów zajęć, sprawdzania prac pisemnych i innych.
  • Versal - buduję w nim kursy, śledzę postępy uczniów, testuję. Cudna sprawa. Więcej o Versal'u pisałam wcześniej tutaj. Mogę osadzać wideo, dokumenty Google, pisać teksty, wrzucać pdf'y, tworzyć testy: jednokrotnego wyboru, luk, oznaczania, dodawać grafiki i wiele, wiele innych.
  • Quizlet - buduję lub wykorzystuję gotowe listy słownictwa do implementowania w moich kursach. Fiszki z Quizlet można zaciągać do Versal'a.
  • Quill - świetne narzędzie do pracy własnej uczniów, niestety tylko dla języka angielskiego. Pozwala przypisywać uczniom zadania pisemne na ćwiczenia gramatyki oraz pisowni, które sprawdzane są automatycznie.
  • Grammarly - kolejne narzędzie zbudowane tylko do obsługi języka angielskiego. Pozwala sprawdzać automatycznie teksty pisane. W wersji bezpłatnej wyłapuje tylko najczęstsze i najbardziej podstawowe błędy, w wersji płatnej jest w stanie zidentyfikować około 200 różnych typów błędów w gramatyce i pisowni. To narzędzie jest bardziej dla ucznia, niż lektora, ale co bardziej zapracowany lektor może użyć go do zautomatyzowanego sprawdzania tekstów uczniów.
  • Prasa: NYT, TIME, the Guardian, Business Insider. Uwielbiam korzystać z prasy - do analizy tekstów oraz inspiracji w dyskusji.

To już wszystkie narzędzia, których używam obecnie. A z czego Wy korzystacie w pracy lektora? Możecie podzielić się świetnymi patentami na usprawnienie pracy? Koniecznie piszcie w komentarzach!

Dobry lektor to... 

Nawiązując do posta z ubiegłego tygodnia i podejmowania nowych wyzwań językowych wraz z nowym rokiem szkolnym (akademickim), postanowiłam przybliżyć Ci sylwetkę dobrego lektora języków / tutora. Zastanawiasz się teraz gdzie, jak i z kim podjąć naukę języków. Ofert jest multum i ciężko z tego gąszczu wyłowić tę jedną wartościową dla Ciebie. 

W dzisiejszym tekście znajdziesz cechy, jakie zdecydowanie powinien posiadać dobry (czytaj: profesjonalny) lektor. W tej ocenie opieram się na 10-letnim doświadczeniu w nauczaniu oraz na moich przygodach językowych jako student. Oba te doświadczenia pokazały mi wiele braków na rynku. 


dobry lektor, lektor online, biznes
Źródło: pixabay.com/canva
Temat dobrego lektora częściowo poruszyłam w dwóch innych artykułach, które pisałam wcześniej (tutaj oraz tutaj). Z pewnością jednak przyda się zebranie w jednym miejscu, uściślenie i aktualizacja tego wątku. Zapraszam gorąco wszystkich uczniów. Polecam jednak również lektorom - sprawdźcie, czy na pewno dajecie z siebie 100%.

10 cech dobrego lektora (online)

By zachować większy porządek dzielę cechy na dwie kategorie:

  • miękkie, związane ze strefą komunikacji oraz kontaktu, 
  • oraz twarde, związane z umiejętnościami zawodowymi oraz zarządzaniem swoją pracą i Twoim procesem uczenia.

Cechy miękkie:

  1. Zaangażowanie. Rzecz oczywista, prawda? Wydaje się banalne, a jednak bardzo często można wyczuć, że lektor "jest w pracy" i odwala swoje. Owszem, jest w pracy! Jednak wybierając taki a nie inny zawód powinien dać Ci odczuć, że możesz na niego/nią liczyć w zmaganiach z językiem, a nie, że zabierasz cenny czas. O ile pracując z lektorem 1:1 możesz łatwiej zaobserwować zaangażowanie, o tyle lektor pracujący z grupą często nie ma możliwości poświęcenia się Ci w 100%. Watro to rozważyć, jeśli wahasz się czy uczyć się samodzielnie czy w grupie.
  2. Przyjazny dystans. Jeżeli relacja z uczniem jest przyjazna, ale odpowiednio zdystansowana, to uczeń będzie chcieć wracać do lektora. Mój rekord w zajęciach z jednym uczniem to 8 lat. Relacja, którą zbudowaliśmy sprawia, że dobrze nam się razem pracuje. To ważne. Szukaj lektora, którego, poza innymi kwestiami, polubisz.
  3. Wymaganie i egzekwowanie, ale nie w sposób roszczeniowy. Lektor zaangażowany powinien być wymagający. Lektor ceni swój czas i szanuje swoją własną pracę dając z siebie 100%, ale jest to partnerstwo. Jeśli więc Ty nie dajesz z siebie wszystkiego, czasem musimy wejść na bardziej wymagającą ścieżkę i tupnąć nogą. Ale pamiętaj, powinno się to odbyć w sposób neutralny, a nie wrogi.
  4. Motywowanie i coaching. To już wiemy ;-) Lektor powinien wspierać ucznia w procesie uczenia się poprzez (delikatny) coaching i sugerować odpowiednie metody, intensywność oraz najefektywniejszy dla danej osoby czas nauki. Lektor, z którym pracujesz powinien zatem pomagać Ci opanować Twoje słabe strony i utrzymać się na właściwej drodze.

Cechy twarde:


  1. Kompetencje. Tu chyba większy komentarz jest zbędny. Lektor musi być kompetentny w swoim zakresie pracy. Ale uwaga, nie znaczy to, że musi wiedzieć wszystko, z każdej dziedziny i na każdym poziomie. Jeśli czuje się lepiej nauczając na początkowych poziomach nastolatków, to ok! Jeśli lepiej sprawdza się pracując z zaawansowanymi dorosłymi, to super. Ważne, że jest tego świadom. Warto postawić na lektora, który jawnie przestawia swoje kompetencje, a nie twierdzi, że jest w stanie zrobić wszystko. Pamiętaj jednak, kompetencje danego lektora muszą odpowiadać Twoim aktualnym potrzebom!
  2. Badanie potrzeb, preferencji - poza umiejętnościami językowymi oczywiście, profesjonalny lektor powinien z własnej inicjatywy zbadać Twoje potrzeby oraz preferencje różnymi narzędziami oraz wywiadem. Jednakże, pytania o to jak i w jakim celu chcielibyście się uczyć nie powinny stanowić jedynego wyznacznika danej metody.
  3. Nauka innych języków. Nie jest to warunek konieczny, ale zdecydowanie sprzyjający. Jeśli lektor jednocześnie sam dokształca się językowo (z innych języków niż ten, którego naucza), ma pełniejszy obraz potrzeb ucznia i zyskuje jego perspektywę. To baaaardzo pomaga!
  4. Znajomość różnych metody. Lektor oczywiście może stosować tylko jedną metodę, ale powinien Cię o tym uprzedzić i uzasadnić. Pamiętaj, że być może Tobie ta metoda nie będzie odpowiadać. W każdym innym przypadku powinien zaproponować takie metody nauki, które są zgodne z Twoimi modelami absorpcji i sprawią, że będziesz uczyć się wydajniej.
  5. Zmysł biznesowy. Lektor ma uczyć i tyle? No właśnie nie tylko tyle. Jak by nie patrzeć, jesteś klientem lektora. Sprawne prowadzenie Waszej współpracy od strony formalnej jest wskazane. Dodatkowo dobrze, jeśli lektor ma swoją witrynę w sieci, choć oczywiście nie jest to obowiązkowe. Ale już za absolutną konieczność uważam autoresponder mailowy w trakcie nieobecności. Zdarzało się, że mój lektor wyjeżdżał na kilkutygodniowe wakacje, nie zostawiając żadnej wiadomości zwrotnej w mailu, że będzie nieosiągalny. Uwaga, lektor ma prawo do wakacji! ;-).
  6. Znajomość technologii. Dziś to absolutna konieczność. Technologia pomaga oszczędzić czas i daje większe możliwości kontaktu z językiem. Nie każdy musi w pełni pracować na kursach elektronicznych, ale znajomość narzędzi jest podstawą!



Czy przychodzi Ci coś jeszcze do głowy? Jakie są Twoje doświadczenia z lektorami? Koniecznie daj znać w komentarzach.

Ewolucje... rewolucje...

Nie wiem w sumie, czy to, co się teraz dzieje to wynik powolnej ewolucji, czy raczej rewolucyjna zmiana. Ale dzieje się i zmienia się.

nowości slowlingo, nauka języków, blog


Blog zdecydowanie ewoluował przez ponad dwa lata swojego istnienia. Ja też dojrzałam do tego, by zaangażować się w niego jeszcze bardziej i przekuć pasję w etatowe zajęcie. Powoli zmierzam w tym kierunku.

Rewolucyjne jest to, że wreszcie podjęłam wyzwanie prowadzenia własnej firmy i stworzenia własnej marki. To właśnie się dzieje. Chciałabym zaprosić Was na "premierę". 

Nowy kierunek

Kierunek, w którym zmierzam nie różni się bardzo od dotychczasowego. To wciąż strategie uczenia się języków, metody i modele absorpcji. Zwiększy się jednak nacisk kładziony na aspekt nauki języków jako stylu życia. Zgodnie z tym hasłem nauka języków jest nie tylko celem, ale też środkiem ku pełniejszemu korzystaniu z życia, poprzez sprawniejszy mózg, lepszą pamięć i rozwinięte umiejętności poznawcze, ale też dbanie o ciało i otoczenie. 

Mam szczerą nadzieję, że ta zapowiedź Was zainteresuje. Jesteście ciekawi szczegółów? Już w środę (10.08.2016) wszystkiego się dowiecie. By być na bieżąco, dołączcie do wydarzenia tutaj

Zapraszam serdecznie!

Uprościć pracę lektora

Jak bardzo by nie kochać swojej pracy, każdy z nas chciałby na pewno, by można ją było uprościć i zautomatyzować, a jednocześnie zapewnić najwyższe standardy jakości. To samo tyczy się lektorów i nauczycieli wszelkiej maści. Dziś dzielę się z Wami szanowni lektorzy i tutorzy wiedzą, która uczyni naszą pracę jeszcze przyjemniejszą. 

W poszukiwaniu złotego środka z dziedziny produktów e-learningowych znalazłam narzędzie, które jest w zupełności wystarczającym rozwiązaniem powyżej opisanego dylematu.

versal, e-learning, online, nauka języków,
Źródło: pixabay.com

Dla zainteresowanych szerszym opisem możliwości wejścia na rynek twórców treści edukacyjnych polecam mój tekst na LinkedIn Pulse: Entry barrier in e-learning is dead.