Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja. Pokaż wszystkie posty

Dlaczego zrezygnowałam z uczenia BE na Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu?

Kilka osób pytało mnie parę miesięcy temu, czy nadal uczę Business English na WSB w Poznaniu. Odpowiedź brzmi: nie. Zrezygnowałam z końcem ubiegłego roku akademickiego. Było ku temu kilka powodów, ale zanim do nich przejdę chcę zaznaczyć, że pracowało się dobrze i WSB to bardzo dobra szkoła wyższa. Sama robiłam u nich podyplomówkę i kilka kursów. To ja nie odnalazłam się w tym konkretnym formacie jako nauczyciel.

Od dawna chciałam pracować na uczelni wyższej i mieć wpływ na nieco bardziej sformalizowaną edukację kolejnych pokoleń. Bardzo cieszę się, że miałam taką szansę.

slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, strategie uczenia się

Jednakże, praca lektora BE wiązała się z kilkoma aspektami, na które nie byłam w tym momencie gotowa.
  1. Grafik - Pracując głównie z klientami indywidualnymi online przyzwyczajona byłam do dużej elastyczności w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń losowych. Niestety, życie uczelniane nie zna w tej kwestii litości. Gdy kilkukrotnie musiałam odwołać zajęcia z powodu choroby, trzeba było stawać na uszach, żeby je odrobić. Miałam bardzo napięty grafik i nie byłam w stanie wcisnąć nigdzie dodatkowych godzin. Do tego studenci, na takie odrabiane zajęcia, często po prostu nie przychodzili.
  2. Grupa wiekowa - To była jedna z głównych przyczyn. Pracując głównie z czynnymi zawodowo dorosłymi przyzwyczajona byłam do różnego rodzaju powodów nieprzygotowania do zajęć. Było ich wiele i były różne, ale przynajmniej były. Studenci nie przygotowywali się zazwyczaj tak "po prostu".
  3. Uczelniane struktury - Jak na uczelnię przystało wszystko było bardzo formalne i nieco... za bardzo formalne. Mimo nowoczesnych idei, wiele rzeczy działo się w "stary" sposób, a ja przyzwyczaiłam się do dużo większej elastyczności, której nie można wyegzekwować przy tak dużym przedsięwzięciu, jakim jest sprawne kierowanie uczelnią wyższą.
  4. Nieprzyjazna platforma e-learningowa - logowanie do Moodla WSB zawsze przyprawiało mnie o zwroty głowy. Nie można było jej nazwać nowoczesnym e-learningiem, choć dobrze, że było cokolwiek. Mi akurat przypadła praca na starych podręcznikach, których prawie nie można było już dostać. To w połączeniu z nieatrakcyjną platformą działało zniechęcająco.
  5. Wynagrodzenie - Oczywiście pieniądze nie są najważniejsze, ale stosunek ilości pracy do kompensacji wypadał nieco poniżej moich oczekiwań.

Nie zrozumiecie mnie źle, powyższe aspekty nie sprawiały, że nie dało się pracować, ale niestety wydajność pracy mocno spadała. Nie czułam się z tym komfortowo.

Co przepełniło kielich

Przyczyny, które sprawiły, że ostatecznie postanowiłam rozstać się z uczelnią, były dwie. Po pierwsze w lipcu musiałam się określić, czy będę pracować od października, przy czym nie miałam zagwarantowywanych godzin. Kiepski deal, jeśli miałabym odmówić innych projektów, a okazałoby się, że za 3 miesiące nie ma dla mnie jednak pracy. 

Po drugie już wtedy mocno koncentrowałam się na pracy B2B (pisałam o tym w poście tutaj) i czułam, że zagospodarowanie czasu na inne działania mijało się z celem.

Co dalej z uczeniami wyższymi?

Już w listopadzie potwierdzono, że wreszcie ruszy kierunek studiów podyplomowych na Collegium Da Vinci w Poznaniu, na którym miałam prowadzić przedmiot o zastosowaniu technologii w nauczaniu języków. Ta tematyka i forma pracy były mi dużo bliższe i pozwalały dzielić się wiedzą na wciąż dość niszowy temat. Tym samym od tego roku współpracuję z CDV, a moja przygoda wykładowcy akademickiego trwa nadal.

Wiem już także, że forma pracy przy studiach podyplomowych bardziej mi odpowiada, niż studia dzienne. Być może w przyszłości współpracę z WSB podejmę właśnie w sferze studiów podyplomowych?

A swoją drogą... doktorat na której z holenderskich uczelni zajmujących się e-learningiem i strategiami uczenia się wciąż chodzi mi po głowie... 😎

Bloga jakby mniej...

Poprzedni post podsumowujący naukę niemieckiego zapowiadał podsumowanie roku, którego nie robiłam w roku 2017. Tym razem jednak wydarzyło się tak wiele, że zdecydowałam się tym oficjalnie podzielić, tym bardziej, że ma to wypływ na bloga.

Z pewnością zauważyłeś, że blogowałam mniej. Pisałam już latem w newsletterach, że będzie mnie mniej na blogu, w związku z rozwojem własnym. Ostanie 2,5 roku to był okres intensywnej pracy nad blogiem i rozwijaniem SlowLingo, jako biznesu. W tym czasie pracowałam sporo z klientami, kursantami i czytelnikami nad opracowaniem ścieżek językowych, pomagałam pokonać problemy z nauką języków, wreszcie pracowaliśmy wspólnie nad angielskim i niderlandzkim, które zmieniały życie powyższych na lepsze. 

W tym samym czasie rozwijałam wiedzę i umiejętności z dziedziny szkoleń i rozwoju (Learning and Development), w ramach którego wraz z firmami budowałam kompleksowe ścieżki rozwojowe dla pracowników, przygotowywałam materiały edukacyjne wspierałam tym samym rozwój biznesów i wspierałam naukę języka biznesowego.

Bardzo dobrze odnalazłam się w tej roli i to na niej skupiałam się w prawie 100 % w ciągu ostatniego pół roku. Ograniczyłam liczbę studentów indywidualnych i koncentrowałam się klientach firmowych, od których zdobywałam i poszerzyłam wiedzę z tego zakresu.

slowlingo, nauka języka, jak się uczyć, wyzwanie językowe

Co się wydarzyło pod koniec 2018?

Końcówka roku przyniosła dodatkowo wiele niezwykłych szans, które udało mi się wykorzystać. Zaczynam nową zawodową przygodę w roli, która jest zwieńczeniem mojej pracy kilkunastu ostatnich lat. Łączy projektowanie ścieżek rozwojowych, propagowanie elearningu, coaching i strategie biznesowe i naukę języków. A wszystko będzie dziać się na międzynarodowym gruncie, na którym będę mogła regularnie wykorzystywać i rozwijać umiejętności językowe.

Co to oznacza dla SlowLingo? Blog, tak jak zapowiadałam, będzie działać nadal. Nadal będę opisywać skuteczne metody nauki i jestem przekonana, że nowe doświadczenia dostarczą mi wielu fantastycznych inspiracji. W ramach SlowLingo nadal będę prowadzić warsztaty gościnne, prelekcje oraz webinaria. Nie będę jednak już prowadzić zajęć indywidualnych. Jeśli więc jedynie śledzisz bloga, nie wiele się dla Ciebie zmieni.

Pisze o tym na blogu z dwóch względów: 
1) blog SlowLingo to moje wielkie osiągniecie i jestem z niego bardzo dumna; 
2) język zaważył na tym, że mogłam podjąć to właśnie wyzwanie.

Jak znajomość języków sprawiła, że jestem tu, gdzie jestem?
  • Uczenie się języków pomogło mi wyćwiczyć pamięć, umiejętności syntezy informacji, analizy treści, szybkie przyswajanie.
  • Nauka języków siłą rzeczy wpłynęła na wrażliwość kulturową, którą umożliwiła mi swobodne poruszanie się wśród międzynarodowych kontaktów zawodowych.
  • Biegła znajomość angielskiego dała mi swobodny dostęp do wiedzy, kursów, szkoleń. 
  • Bardzo dobra znajomość języków obcych była wielokrotnie decydującym czynnikiem, który otwierał przed mną drzwi do ciekawych propozycji współpracy, jak obecna. 
  • Biegła znajomość słownictwa biznesowego oraz branżowego (angielski oraz niderlandzki) pomagała mi budować pozycję eksperta w dziedzinie edukacji i rozwoju.

Co dalej?

Przed mną, poza wyzwaniami związanymi z działką elearningu, szkoleń i rozwoju, nowa, niespodziewana przygoda językowa. W najbliższych miesiącach rozpocznę naukę języka arabskiego. Przyznam, że nigdy nie był to język, którego naukę rozważałam. Obecnie jednak przyda mi się w nowej pracy. Będzie to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. 

Będzie to dodatkowym wyzwaniem, ponieważ nadal chcę pracować nad niemieckim i hiszpańskim, a zamieszkanie w Berlinie jest nadal na mojej bucket list.

Nadal zatem będę raportować z postępów nauki niemieckiego, także a postaram się opisać doświadczenia z arabskim. Jak zacznę naukę tego języka? Nie będzie zaskoczeniem, jeśli wspomnę tu aplikacje busuu.

Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną i nadal będziesz korzystać z moich podpowiedzi.
Trochę czasu minęło od ostatniego podsumowania. I nieco się także wydarzyło. Dla przypomnienie polecam Ci zajrzeć do moich poprzednich postów. Tutaj znajdziesz plan, a tutaj pierwsze podsumowanie. A podsumowanie kolejnego, aktualnego etapu znajdziesz poniżej. Zapraszam.

Jedyną stałą jest zmiana

Ostatnie miesiące przyniosły mi życiowo wiele ciekawych zwrotów akcji. W związku z tym moja nauka niemieckiego była dość dynamicznie zależna od aktualnych wydarzeń. Z nieco innym tempem niż zamierzone, ale udało mi się zrealizować następujące cele:
  • powtórzenie gramatyki do poziomu B1/B2 - bez Konjkuntiv 1 - tego wcześniej nie przerabiałam i poświęcę na to świąteczny czas - wtedy bardzo lubię się uczyć;
  • powtórzenie zwrotów i fraz z sytuacji życia codziennego głównie w oparciu o Sage und Schreibe oraz  Aktywny Słownik Języka Niemieckiego (PONS).

slowlingo, niemiecki, nauka, materiały, PONS

Nie ruszyłam z podręcznikiem - w planach Auf Neuer Wege oraz Em - zostawiłam to na kolejne miesiące, gdy będzie u mnie nieco spokojniej. O ile powyższe rzeczy można spokojnie powtarzać z doskoku nie tracąc głównego wątku, o tyle w podręczniku mogłabym się pogubić, jeśli nie mogłabym sobie zapewnić bardzo rygorystycznej i regularnej ciągłości. Praca na podręczniku, by miała sens, w mojej ocenie wymaga skupienia. Stąd też decyzja o przełożeniu jej na spokojniejszy okres.

Potyczki i trudności - językowe lessons learnt

Poza rozjazdem czasowym pojawiła się jeszcze jedna komplikacja. To, co sprawiało mi kolejną trudność, to znalezienie i organizacja dobrych i ciekawych materiałów do biernej konsumpcji treści w niemieckim.  Wydawało mi się, ze będzie to zadanie dość proste, ale, poza Easy German, nie dodałam do YouTube'owych subskrypcji niczego więcej. Także mój Pocket nie zanotował nowych artykułów. To nie tak, że ich nie ma - na horyzoncie zasoby Netflixa, za mną dokument o murze berlińskim (dźwięk oryginalny + napisy). Na ten moment nie udało mi się jeszcze sprawnie zorganizować systemu, który by zarządzał zasobami do niemieckiego

Będzie mi to potrzebne na kolejnych etapach nauki. Nie muszę zaczynać od rzucenia na głęboką wodę i oglądania dokumentów historycznych, czy czytania Der Speigel, ale w perspektywie jest top jeden z etapów nauki, więc to zadanie pojawi się w dalszych krokach.

Zauważyłam także inną rzecz, poniekąd związaną zmianami i ich dynamiką i tu zaskoczyłam sama siebie. Gdy wiele rzeczy dzieje się na raz, trzeba z czegoś zrezygnować, bo nie jesteśmy w stanie wykonać wszystkiego, to jasne. Wcześniej nie odczuwałam osobiście, jak bardzo inne kwestie przejmą priorytet nad nauka niemieckiego, po prostu dlatego, że wcześniej pozostawała w fazie planów. Dopiero faktyczne rozpoczęcie zmagań i zadeklarowanie się zweryfikowało poziom trudności tego przedsięwzięcia.

Etap weryfikacji - nauka języka a zderzenie z rzeczywistością

Dlatego tak ważne jest, by rozpocząć naukę języka najwcześniej, jak tylko to możliwe. Jeśli planujesz to od dawna i wciąż odkładasz, to naprawdę warto wcześniej zweryfikować założenia. Zgodnie z ideami minimalizmu, lepiej nie trzymać w głowie myśli i planów dotyczących rzeczy, których nie chcemy tak naprawdę zrealizować. Warto poświęcić uwagę czemuś, na czym naprawdę w tej chwili Ci zależy.

Aby nauka od początku miała sens: przynosiła rezultaty i korzyści, serdecznie polecam rozpocząć ją z przytupem. Zrób to od razu i sprawdź, czy tego właśnie chcesz. Jeśli czytałeś/aś mój ostatni post o pierwszych 20 godzinach, to wiesz co robić. Jeśli jeszcze nie, to koniecznie go przeczytaj.

Jeśli chcesz zaplanować naukę na te 20 pierwszych godzin, pomoże Ci w tym post o metodzie 3x3 lub o wykorzystaniu metody Pomodoro. To także obowiązkowa lektura.

Pozdrawiam i do kolejnego postu.


Kolejny krok ku skutecznej nauce języków

Od kilka lat podpowiadam Ci skuteczne metody na naukę języka. Sugeruję jak i ile się uczyć, jakie narzędzie wypróbować, jak zmienić nastawienie i podejście do tego trudnego przedsięwzięcia. Pokazuję także jak znaleźć i zorganizować czas na naukę, a to właśnie brak jest jedną z najczęstszych przyczyn problemów z nauką czegokolwiek.

Ten post chodził za mną od dłuższego czasu, szczególnie w kontekście zaganianego świata i uczniów, którzy wiecznie nie przygotowani na zajęcia twierdzą, że (znów) nie mieli czasu. Tym, co wciąż (jednak wciąż) mnie zaskakuje w pracy trenera to fakt, że wiele osób oczekuje rezultatów bez pracy. Nie da się! Wszystko, co chcemy zrobić dobrze, wymaga pracy. Ale czasem wystarczy niewielka ilość dobrze zorganizowanego czasu i przemyślanych w tym czasie aktywności, by zdziałać cuda.

Po tym wstępie zapraszam Cię i przedstawiam Ci kolejną prostą oraz skuteczną, aczkolwiek (jak wszystkie do tej pory przeze mnie opisywane) wymagającą samozaparcia i pracy, metodę nauki. Oto tekst o tym, jak 20 pierwszych godzin nauki potrafi zmienić wszystko.


slowlingo, nauka języka, jak się uczyć


20 pierwszych godzin robi różnicę

Propagatorem idei 20 pierwszych godzin pierwotnie jest Josh Kaufman. Napisał książkę o tej tematyce oraz wygłosił wystąpienie na TED - wiesz, jak lubię TED.

W swoim wystąpieniu Josh Kaufman przedstawia 4 kroki w metodzie szybkiego i skutecznego zdobywania wiedzy i umiejętności.

  1. Przede wszystkim proponuje, by rozbić daną porcję informacji lub umiejętność na najważniejsze rzeczy do zrobienia. Porównuje to do znajomości kilku akordów w nauce muzyki, co z kolei daje dostęp do mnóstwa utworów i kombinacji. 

    I tak w przypadku nowego języka najlepiej nauczyć się najczęściej stosowanych 2000 słów, co daje pokrycie 80% codziennie używanego języka. Tu dodatkowo dochodzi zasada Pareto, o której pisałam tutaj - sprawdź koniecznie.
  2. W kolejnym kroku trzeba umieć samodzielnie się poprawiać: skorzystaj z materiałów referencyjnych (słowniki, gramatyki, podręczniki), aby dowiedzieć się wystarczająco dużo, aby umieć zorientować się, kiedy popełnisz błąd, by móc się poprawiać w trakcie ćwiczeń.
  3. Dalej należy usuwać przeszkody i rozpraszacze w nauce: rozpoznawaj i usuwaj wszystko, co odciąga cię od umiejętności, których chcesz się nauczyć. Mądrze zarządzaj czasem na naukę, ustal priorytety i cel. O tym także pisałam tutaj i tutaj.
  4. Ostatecznie, jedyne co musisz zrobić to ćwiczyć przez co najmniej 20 godzin. 20 godzin to zaledwie około 45 minut dziennie przez miesiąc. W ciągu miesiąca możesz opanować podstawy języka i zbudować solidne fundamenty do dalszej nauki. Kluczem jest systematyczna prac i regularność!

Wielu znanych poliglotów stosuje powyższe metody: Steve Kaufman zawsze uczy się podstawowych 2000 wyrażeń zanim zacznie się skutecznie komunikować, ale potem idzie już z górki.

A Luca Lampariello bardzo mocno podkreśla rolę własnego wysiłki i zaangażowania w naukę. Języka nikt nas nie nauczy, języka trzeba nauczyć się samemu (ang.: "a language cannot be taught, it can only be learnt").

Uwaga - nie opanujesz języka (na poziomie zaawansowanym / eksperckim) w 20 godzin. Chodzi o zdobycie podstawowych, bazowych, fundamentalnych umiejętności, które pozwolą Ci na tym gruncie budować dalej.

Podejmujesz wyzwanie 20 pierwszych godzin? Opisz swoje sukcesy w komentarzach!

Nauka formalna i nieformalna - co warto wiedzieć

slowlingo, nauka języka, jak się uczyć, formal informal learning

Zapraszam dziś na krótkie podsumowanie głównych zasad nauki formalnej i nieformalnej (ang.: formal and informal learning). To kolejny temat poruszany przez mnie w ramach cyklu o nauce dorosłych. Polecam także wcześniejsze teksty: o andragogice czyli teorii uczenia się dorosłych oraz o zasadzie 70:20:10 w nauce języków.

Czym zatem różni się nauka formalna od nieformalnej? To wyjaśnia poniższa infografika. Koniecznie ją przeanalizuj i podziel się przemyśleniami w komentarzach.


Nauka formalna i nieformalna a nauka języków 

Jakie ma to zastosowanie w nauce języków? Oczywiście naukę formalną skojarzymy od razu ze szkolną ławką. I jest to słuszne skojarzenie. Każda nauka języka według planu będzie nauką formalną. Jestem absolutnie przekonana, że ta forma nauki jest niezbędna w początkowych fazach procesu uczenia się języka. Musimy poznać język na zasadzie rusztowania, cegieł, które układane są jedna po drugiej.

Dopiero w fazie nabierania płynności i ćwiczenia umiejętności możemy efektywnie wykorzystywać naukę nieformalną w rozwijaniu językowych umiejętności. Czy oznacza to, że proponuję je rozdzielić? Absolutnie nie! Obie formy uczenia się powinny rozwijać Twoje umiejętności  jednocześnie. Nauka formalna jest doskonała do czasu wysokiej jakości i wtedy właśnie powinna zachodzić. A wszystko co dzieje się pomiędzy, w czasie niskiej jakości może być traktowane jako nauka nieformalna. 

Nawet na początkowych etapach uczenia się języka możesz czytać, oglądać, konwersować bez spiny i stresu, w bardzo nieformalnych okolicznościach. Nie musisz się przejmować rezultatem, bo nauka i tak zachodzi, ale mniej świadomie. Rezultat odczujesz z czasem.

Kluczowe jest jednak, by nie zakładać, że nauka nieformalna zastąpi nam całkowicie naukę formalną. Przestrzegam przed popadaniem w pułapkę nauki "lekkiej, łatwej i przyjemnej", jaka jest nam teraz obiecywana. Nauka formalna jest potrzebna, szczególnie dorosłym. Warto się nad nią nieco bliżej pochylić.

A Ty?

A jakie są twoje doświadczenia i preferencje w nauce języków? Który styl i dlaczego wolisz? Co nie odpowiada Ci w tym drugim. 

Podoba Ci się forma infografiki? Chcesz widzieć ich więcej? Daj znać.

70:20:10

Wracając do tematyki uczenia się dorosłych (andragogiki), której wstępne założenia opisałam w poście kilka tygodni temu, dziś idę o krok alej w tym kierunku. Jeśli masz styczność z HR lub doświadczasz działań edukacyjnych pracodawcy, być może spotkałeś się z pojęciem 70:20:10. Jest to model/referencja opisujący realizację uczenia się i rozwoju i jest on dosć powszechnie stosowaną formułą szkoleniową opisującą optymalny podział źródeł wiedzy i umiejętności, ze względu na ich pochodzenie. Brzmi enigmatycznie? Już wyjaśniam. W praktyce model ten oznacza, że ludzie uzyskują 70% swojej wiedzy z doświadczeń związanych z pracą, 20% z interakcji z innymi, a 10% z formalnych wydarzeń edukacyjnych, czyli szkoleń i treningów. Model 70:20:10 ma największą wartość jako ogólna wytyczna dla organizacji dążących do maksymalizacji efektów uczenia się oraz programów rozwojowych 

Model ten został stworzony w latach 80. dwudziestego wieku przez trzech badaczy i autorów pracujących w Centrum Kreatywnego Przywództwa. Autorami tej idei są Morgan McCall, Michael M. Lombardo i Robert A. Eichinger, którzy badali kluczowe doświadczenia rozwojowe odnoszących sukcesy menedżerów.

Jak widzisz model ten ma zastosowanie głównie w środowisku zawodowym, menadżerskim, odnosi się osiągania dobrych rtezultatów w firmach. Coraz częściej jednak słychać głosy, że sprawdza się on równie dobrze w innych obszarach edukacyjnych, choć jest też krytykowany. Postanowiłam przeanalizować, jak sprawdzi się dla  nauki języków obcych.

slowlingo, nauka języków, 70:20:10, strategie uczenia, metoda

70:20:10 a nauka języków?

Przekładając powyższy model nauka języka musiałaby wyglądać następująco:

  • 70% umiejętności zdobywasz poprzez używanie języka. Masz jakieś podstawy, ale bez zbędnego rozbudowywania wiedzy ruszasz na miasto, pytasz, odpowiadasz, załatwiasz co masz załatwić. Ćwiczysz, uczysz się na błędach, nie straszne Ci ich popełnianie. Z poprawnością jest na razie tak sobie, ale jeśli trafi Ci się życzliwy rozmówca, delikatnie zwróci uwagę na Twoje niedociągnięcia.
  • 20% to nieco bardziej sformalizowana wspomniana powyżej informacja zwrotna wynikająca z interakcji z innymi, bardziej doświadczonymi użytkownikami języka. Jak na tak dużą liczbę faktycznych interakcji (70% powyżej), te 20% wydaje się mało.
  • 10% to formalna nauka: na kursach językowych, z podręcznikiem, samodzielnie. Ważne, że odbywa się w ustrukturyzowany sposób i jej celem jest stricte zdobycie jakiejś porcji wiedzy.
Tak, w mojej ocenie, musiałoby to wyglądać. Tylko czy jest to efektywny podział? Zdecydowanie połączyłabym ze sobą obszar nauki poprzez praktykę oraz uczenia społecznego, czyli social learning, w postaci informacji zwrotnej od innych użytkowników języka. Praca na języku i używanie go odbywa się głównie poprzez interakcje z użytkownikami, jednakże interakcje z samym językiem (konsumowanie treści: czytanie, słuchanie czy pisanie) także tu przynależą. 

Formalna nauka musi także mieć miejsce. Jeśli nie chcesz, by późniejsze interakcje były zabawą w ciuciubabkę i błądzeniem po omacku, trzeba zbudować solidne podstawy. To jak budowanie rusztowania, nie zaczniesz od góry, choćby nie wiem co. Przykładem na to są opisywane przeze mnie pobyty za granicą, wsparte kursami językowymi, o których przeczytasz tutaj.

60:40 - optymalny podział?

Prawdę mówiąc, waham się, jaki podział przyjąć w tym przypadku. Czy 60:40 wystarczy? Czy może 70:30? Myślę, że ta granica jest płynna i zależy od predyspozycji. Są osoby, które spokojnie mogą opanować sporo języka "na sucho" i z większą łatwością wejść w interakcje na żywo. Ja tak mam. Inna grupa osób zapewne będzie potrzebować więcej uczenia społecznego i praktyki, by zdobyć podobny poziom kompetencji.

Do której grupy zaliczysz siebie?

Projekt niemiecki, czyli sprechać przyzwoicie

Oto krótkie podsumowanie mojego pierwszego miesiąca niemieckojęzycznego wyzwania. Postanowiłam w ciągu około roku powtórzyć niemiecki do mojego wcześniejszego poziomu (mocne B1) i dojść do poziomu C1 - zaawansowanego. Szczegółowy cel i założenia pierwotne znajdziesz tutaj

Zacznę od lekkiej zmiany założeń początkowych, bo takowe nastąpiły po pierwszych, testowych tygodniach pracy. Na razie nie wykupuję busuu premium, głównie ze względu na inne wydatki, ale gdy powtórzę materiał na poziomie B1, rozważam aktywację, choćby po to, by poćwiczyć dodatkowe, bardziej zaawansowane treści w interaktywnej formie. Nie wiem także, czy na pewno zdecyduję się na ogólne zajęcia z lektorem. Na ten moment zajęcia z lektorem rozważam tylko w formie przygotowania do certyfikatu językowego o profilu zawodowym, na poziomie C1. 

Teraz czas na podsumowanie pierwszego miesiąca pracy.

slowlingo, nauka języków, niemniecki, jak się uczyć.


Język niemiecki - sukcesy i porażki

Zacznę od "porażek". Piszę to w cudzysłowie, bo jako tako w nauce i rozwoju porażka nie istnieje. A przynajmniej nie według filozofii mindsetu, którą mocno propaguję. Możesz sobie o niej przypomnieć, klikając tutaj.

Są to zatem rzeczy, które nie poszły z godnie z planem - ale uwaga, z mojej winy, a raczej z mojego świadomego wyboru. Główną, a w sumie jedyną rzeczą, jest to, że nie udało mi się pracować na niemieckim codziennie i zrealizować tak dużo, jak sobie zakładałam. To mój powszechny problem - chęć robienia za dużo, w związku z czym, nie realizuję wszystkiego. W Instastories wspominałam, że przerabiam jednocześnie kurs z komunikacji interkulturowej, który zabiera ok 60-70% mojego czasu na naukę. Staram się jednak codziennie wypracować przynajmniej minimum - czyli obejrzeć video na YouTube, na kanale Easy German. Bardzo odpowiada mi ta forma.

To nie jest tak, że jestem bardzo do tyłu z materiałem i prawdopodobnie do końca sierpnia uda mi się powtórzyć gramatykę w takim zakresie, jaki założyłam. 

Oprócz czasowników i podstawowych czasów teraźniejszych i przeszłych, udało mi się przebrnąć przez rzeczowniki, przymiotniki i zaimki, które uważam za najbardziej dla mnie skomplikowane. To zdecydowanie sukces tego miesiąca.

To, co stanowi kolejne wyzwanie, to mowa zależna i Konjunktiv, z prostej przyczyny, że nie przerabiałam tego wcześniej, więc będzie to dla mnie nowość.

Zaskoczyło mnie natomiast, z jaką łatwością przyszło mi ogarnięcie tego, co powtórzyłam. Zwróciłam także uwagę na wiele elementów, które wcześniej mi umykały, a teraz wydały się oczywiste, proste i bardzo wiele wyjaśniające. Szczególnie dobrze pracuje mi się z gramatyką Klip und Klar, która w mojej ocenie genialnie dawkuje i wyjaśnia materiał.

Jak śledzić swoje postępy - Personal Growth Journal

Również na Instastories pokazywałam mój sposób na systematyczną pracę - Personal Growth Journal, czyli terminarz, w którym planuję i zapisuję realizację nauki i rozwoju osobistego z różnych dziedzin. Być może za jakiś czas napiszę o nim nieco więcej, gdyż wzbudził Wasze spore zainteresowanie.

Co dalej?

Plany na sierpień z grubsza się nie zmieniły. Walczymy dalej. Ten miesiąc jest jednak większym wyzwaniem, ze względu na ograniczone zasoby czasowe - wyjeżdżam na tydzień do Belgii i muszę się do tego wyjazdu także językowo przygotować (niderlandzki). Poza tym w najbliższych tygodniach będę także więcej udzielać się rodzinnie. Jednakże po łatwości z niemiecką gramatyką w lipcu, jestem dobrej myśli.

Kolejne narzędzie biznesowe

Chcę dzisiaj powrócić do tematu narzędzi biznesowych, które z powodzeniem możemy wykorzystać w planowaniu i zarządzeniu nauką języków obcych. Narzędzie, które chcę zaproponować dzisiaj to tak zwana analiza PESTAnaliza PEST to narzędzie stosowane w biznesie do kreślenia ogólnego obrazu i szerokiej perspektywy danej sytuacji, możliwości oraz zagrożeń polityczno-ekonomiczno-społecznych. Więcej o niej możecie znaleźć m.ni tutaj.

slowlingo, nauka języków, podróż, PEST


Jak to się ma do nauki języków? Wciąż bardzo często dostaję prośby o radę na temat tego, jaki wybrać język obcy i czy znajomość danego języka się opłaca. Dzieje się tak mimo wielokrotnego podkreślania z mojej strony, że decyzję o tym każdy musi podjąć samodzielnie według indywidualnych potrzeb. Oznacza to jednak, że moi czytelnicy mają świadomość, że nauka języka i poznanie go w stopniu pozwalającym znaleźć satysfakcjonującą pracę (zagranicą lub w Polsce) wiąże się z ogromną ilością pracy. 

Bardzo mnie to cieszy, gdyż oznacza, że rozumiesz wagę wysiłku, jakiego nauka i opanowanie języka tak naprawdę wymagają. Nie chcesz tracić oddechu na takie działania, które nie przyniosą Ci satysfakcji oraz korzyści! To znaczy, że moja działalność blogowa przynosi wymierne rezultaty! Dzisiejszy post da Ci kolejne narzędzie, które pomoże Ci samodzielnie uporać się z tym aspektem nauki języka.

W jednym z wcześniejszych postów pisałam o tym, jakie kraje i miasta (a co za tym także idzie języki) są popularnymi miejscami do życia. Analiza ta uwzględniała także warunki biznesowe. Dziś spojrzymy szerzej. Proponowane przeze mnie dziś analiza PEST pozwoli Ci przyjrzeć się aspektom politycznym i społecznym kraju, którego języka chcesz się uczyć. Dogłębna analiza pomoże świadomie zdecydować, czy nauka tego konkretnego języka, z myślą o pracy w danym kraju lub o kontaktach biznesowych z przedstawicielami obcej kultury jest dla Ciebie korzystna i czy Ci odpowiada.

Czym jest analiza PEST?

Przejdźmy zatem do zdefiniowania czym jest analiza PEST. Jest to akronim od pierwszych liter następujących czynników:
  • politycznych (political)
  • ekonomicznych (economic)
  • społecznych (socio-cultural)
  • oraz technologicznych  (technological)
Czasami dodaje się również elementy:

  • środowiskowe oraz (environmental)
  • prawne (legal)
Powstaje wtedy twór PESTEL.

Analiza ta doskonale pomaga zidentyfikować szanse oraz zagrożenia w analizie biznesowej. Zazwyczaj stosuje się ją przy określaniu potencjału nowego rynku. Nie ma jednak żadnych przeciwwskazań, by zastosować tę analizę także w kontekście wyboru języka do nauki.

PEST a język obcy i kraj

Jak stosować PEST w określaniu potencjału języka? Odpowiedz sobie na następujące pytania:

➣ Czynniki polityczne:
  1. Czy sytuacja polityczna w danym kraju jest stabilna (wojna, zamieszki, zamachy)?
  2. Czy władze wspierają pracowników z zagranicy?
  3. Czy potrzebna mi wiza pracownicza?
  4. Czy władze przychylnie patrzą na międzykulturowe i międzynarodowe kontakty biznesowe?
➣ Czynniki ekonomiczne:
  1. Czy gospodarka sprzyja wymienianie kontaktów międzynarodowych?
  2. Czy płace są korzystne? 
  3. Jak wygląda bezrobocie?
  4. Jakie są trendy w zatrudnianiu oraz na rynku pracy?
  5. Ile wynosi PKB?
  6. Czy łatwo zbudować wykwalifikowaną kadrę?
  7. Jak globalizacja wpływa na gospodarkę kraju?
➣ Czynniki społeczno-kulturowe:
  1. Czy populacja kraju starzeje się, czy jest młoda (ma to wpływ na czynniki ekonomiczne)?
  2. Jakie jest podejście do zatrudnienia i pracy?
  3. Jakie jest podejście do zdrowia, wykształcenia, mobilności społecznej?
  4. Jakie jest podejście do kwestii społecznych (liberalne, konserwatywne), czy są jakieś społeczne tabu?
  5. Jak wyglądają kwestie religijne?
  6. Jakie są znaczące różnice komunikacyjne?
➣ Czynniki technologiczne:
  1. Czy istnieje odpowiednia infrastruktura technologiczna (być może niezbędna do twojej pracy)?
  2. Czy rozwój technologiczny jest wspierany?
  3. Czy istnieją tak zwane huby technologiczne?
Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć od razu na te pytania, po prostu poszukaj tych informacji. Da Ci to szeroki ogląd sytuacji w danym obszarze językowym. 

Po co analiza PEST?

Wiedza o tym, jak wygląda życie w danym kraju naprawdę jest istotna. Często może podobać Ci się język, ale gdy poznasz bliżej kulturę kraju okazuje się, że kompletnie się w niej nie odnajdziesz i nie popierasz rozwiązań społecznych. Różnice te stają się nie do przezwyciężenia. Ma to szczególnie często miejsce w przypadku kultur bardzo egzotycznych i odmiennych od naszej.

slowlingo, nauka języków, podróże

Bywa także odwrotnie. Na pierwszy rzut ucha język wcale nie wydaje się pociągający, ale porywająca kultura Cię kusi. Ze mną tak było w przypadku języka niderlandzkiego. Zaczęłam się go uczyć trochę z przypadku, a trochę z ciekawości kultury. Początkowo język nie wydawał mi się atrakcyjny. Do tej pory nie uważam, że jest wyjątkowo ponętny, ale znajomość sprawia, że nie zwracam już uwagi na ten aspekt.


slowlingo, nauka języków, podróże

Jeśli zatem chcesz podejść na nauki języka zupełnie logicznie i zdroworozsądkowo, ta analiza jest dla Ciebie doskonałym narzędziem. Ciekawa jestem, czy wcześniej, decydując się na naukę języków, również zdarzało Ci się rozważać powyższe czynniki? Jak ważne są dla Ciebie te aspekty? Daj znać w komentarzu.

Jak działa Pinterest?

Wcześniej w serii "Patenty językowe" pisałam o wyklejankach oraz infografikach. Dzisiaj z kolei zapraszam na małą podpowiedź, jak można w nauce języków wykorzystać Pinterest - narzędzie do tworzenia tablic inspiracji (o Pinterest wspominałam także w poście o Moodboard).

slowlingo, nauka języków, Pinterest, jak się uczyć?

Nauka dorosłych - moja i nie moja

Kilka tygodni temu podzieliłam się z Tobą moimi problemami z nauką języków ogólnie oraz z problemami uczenia się dorosłych konkretnie na przypadku języka niderlandzkiego.

Dziś zapraszam Cię na przejażdżkę po różnych trudnościach z nauką języków jakie ogólnie towarzyszą dorosłym. Odpowiem dziś na pytanie skąd się biorą i jak można sobie z nimi radzić. Zapraszam serdecznie.

Problemy w uczeniu się języków dorosłych

Trudności w uczeniu się języków można podzielić na dwie grupy czynników. Pierwsza z nich dotyczy tego, co nazwałam "efektem dorosłego życia", a druga czynników biologiczno-fizjologicznych.


slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, angielski, niemiecki, hiszpański

Za stara na język...

Dziś zapraszam na kolejny video-post, tym razem o nauce języka u dorosłych z moimi doświadczeniami na pierwszym planie. Temat popularny i szeroko omawiany. Nigdy nie jest się za starym na naukę nowych rzeczy, w tym języka, ale do naszych aktualnych umiejętności i możliwości trzeba dostosować i dobrać odpowiednie metody uczenia się.

W nagraniu dzielę się moją historią nauki nowego języka - niderlandzkiego - jako osoby dorosłej, obarczonej obowiązkami dorosłego życia. 

slowlingo, niderlandica, jak się uczyć, nauka języków

Mówię o tym jak przebiegała moja nauka, co dzięki niej zyskałam i z jakimi problemami się borykałam. Zwracam uwagę na trudności organizacyjne oraz czysto językowe.

Serdecznie zapraszam.

"Szewc bez butów chodzi", ale czy na pewno?

Pisząc o moich planach  na nadchodzący rok zdałam sobie sprawę, że nigdy nie pisałam o moich trudnościach z uczeniem się języków. W pierwszej chwili przyszły mi do głowy powiedzenia takie jak "szewc bez butów chodzi", czy "lekarz nie powinien leczyć sam siebie", ale przecież one kompletnie nie mają tu zastosowania, bo znam metody uczenia się i je stosuję. Ba! Sama się nawet czasem coachuję, szczególnie testując nowe rozwiązania na sobie.

slowlingo, coaching, problem z nauką, język obcy, jak się uczyć

Czy to oznacza, że nie mam lub nie powinnam mieć z racji tego problemów z nauką języka? Bynajmniej. Mam prawo do takich samych trudności, jak Ty. Pytanie, jakie się pojawia, to jak sobie z nimi radzę. To tak kwestia jest tu najistotniejsza. 

Łatwość w nauce języków




Zabrzmi to dość przewrotnie, ale ja generalnie nie mam problemów z nauka języków. "Hola, hola - pomyślisz - to po co ten post?" Już wyjaśniam o co mi chodzi. 

Nie mam problemów z nauką języków jako tako, ani z zapamiętywaniem słówek, ani z rozumieniem gramatyki. Bardzo lubię gramatykę, dla mnie jest (zazwyczaj) bardzo logiczna. I tak przerzucanie czasownika na koniec zdania w szyku całkowicie przestawnym, czy rozdzielenie przedrostka w czasowniku rozdzielnie złożonym to dla mnie pikuś. 

Słówek z kolei uczę się z list i raczej bezproblemowo buduję skojarzenia, nie mam większych problemów z zapamiętywaniem ich. Zazwyczaj, jak na rasowego wzrokowca przystało, pamiętam dokładnie gdzie to słówko było zapisane i w jakim kontekście. 

Znam (oczywiście) strategie skutecznej nauki, stosuję je od zawsze, optymalizuję proces i czas. Nie potrzebuję wyjątkowej zachęty ani motywacji do nauki, jak mam się nauczyć, to się uczę. Można to nazwać talentem lub wyjątkową predyspozycją językowa. Napisawszy to wszystko chcę Ci powiedzieć, że ja także mam trudności z uczeniem się języków? Jak to? A tak to.

Moje problemy z nauką języków

Moje problemy z uczeniem się języków wynikają z czegoś innego niż nieefektywne metody uczenia się, czy nieumiejętność zarządzania czasem. W moim przypadku szyki psuje mi... problem z priorytetami i chęć robienia wszystkiego na raz. Mam z tym prawdziwy problem. 

slowlingo, nauka języków, jak radzić sobie z problemami, problemy w nauce, jak się uczyć

Zazwyczaj biorę sobie na głowę zbyt dużo na raz: 



  • zrobienie raportów z zajęć dla kursantów i przygotowanie zajęć,
  • tym samym dalsze uczenie się angielskiego / niderlandzkiego (oba te języki znam w stopniu zaawansowanym, i uczę ich, na bieżąco na nich pracuję i traktuję ten element jako naukę/szlifowanie)
  • zaplanowanie postów,
  • napisanie nowych postów,
  • przygotowanie nowego kursu dla lektorów,
  • przygotowanie mailingów,
  • opracowanie kampanii marketingowej,
  • zaplanowanie postów na facebooka,
  • ogarnięcie spraw administracyjnych,
    ---
  • czytanie książek branżowych i innych,
  • ćwiczenie jogi,
  • wyspanie się...
Te zajęcia to to, co absolutnie muszę zrobić, by mój biznes się kręcił (oraz bym nie zwariowała i nie padła z zmęczenia - patrz 3 ostatnie pozycje). Zostaje mi niewiele czasu na dodatkowe, niekonieczne działania, jak nauka języka tylko dla przyjemności, co ma miejsce w moim przypadku dla hiszpańskiego czy niemieckiego.

Mój problem polega na tym, że nie potrafię odpuścić niektórych rzeczy, przez co wszystko to, co nie jest bezwzględnie niezbędne spada na ostatnie miejsce długiej listy priorytetów, a często wręcz z niej spada. W konsekwencji czasem nie zostaje zrealizowane. 

Nie zrozum mnie źle. To nie tak, że uczę innych jak zarządzać nauką, a sama nie potrafię. Jak wspomniałam wcześniej, potrafię 😎. Gdy mam konkretny cel językowy, mogę przeznaczyć na naukę kilka(naście) godzin w tygodniu i nie mam trudności z organizacją czasu. Po prostu mam pełną świadomość tego, co akurat jest ważne. Na ten moment ważniejsze są jedne rzeczy, przez co pozwalam sobie na odpuszczenie w innych dziedzinach. Świadomie wybieram to, co chcę robić, nie pozwalam, tym samym, chwilowym słabościom wpłynąć na moje decyzje dotyczące alokacji czasu i uwagi. Jeśli nauka kolejnego języka będzie dla mnie odpowiednio ważna i wyprze inne działania, znajdę czas na te naukę.

Ty też masz prawdo sobie odpuścić, jeśli akurat masz coś ważniejszego do zrobienia. O ile to naprawdę jest ważniejsze. 

Jak radzę sobie z problemami w nauce języków?

Gdy miałam jasny i konkretny cel językowy - przygotować się do certyfikatu, czy egzaminu - siadałam, uczyłam się, zdawałam i byłam z siebie dumna. Teraz czasem naprawdę wolę się wyspać, niż zarwać nockę. Priorytety się zmieniają i to jest normalne. Przyznam jednak szczerze, że nie czuję się dobrze z tym, że czasem odpuszczam  końcówkę listy priorytetów. Dlatego od kilku miesięcy uczę się minimalizować i eliminować wszystko co zbędne, by zyskać więcej czasu na to, co ważne. Dotyczy to także kwestii zawodowych. 

Potrzeba reorganizacja sprawia, że zaczynam zmieniać postrzeganie tego, co ważne, uczę się akceptować to co jest (i jest niedoskonałe) i dzięki temu łatwiej mi odpuszczać. Krok po kroku przebudowywuję mój tryb i sposób pracy, rezygnuję z niektórych jej aspektów, by zwolnić i na spokojnie, bez stresu i wyrzutów sumienia móc oddać się nauce języków i rozwojowi osobistemu. Nie jest łatwy proces i wymaga ode mnie dużo pracy nad sobą. Widzę jednak ogromne korzyści z tego i daje mi to kopa do dalszego działania. W poprzednim poście zadeklarowałam, że wreszcie chciałabym znaleźć czas (czytaj = nadąć odpowiedni priorytet) nauce niemieckiego, bo bardzo mi tego brakuje. Uczę się alokować działania gdzie indziej. 

Również w moim przypadku trudności z nauką nie wynikają z faktu, że język, którego się uczę jest zły, trudny, a ja nie mogę sobie poradzić z nauką. Źródło problemów organizacyjnych zazwyczaj leży gdzie indziej.

A Ty?

A jaki jest Twój problem z nauka języków? Czy to tez kwestia priorytetów, organizacji, a może przekonania o słuszności celu językowego? Podziel się w komentarzach!

Gdzieś dzwoni metoda 3x3...

Nie pamiętam dokładnie, na którym blogu językowym po raz pierwszy zetknęłam się z metodą nauki języka 3x3 Mogło to być u Sandry albo u Lili. Zachęcam Was do zajrzenia na ich blogi i sprawdzenia jak one podchodzą do tematu. A tym czasem zapraszam Was na moją wersję tej metody uczenia się języków. Stosuję ją z powodzeniem od kilku miesięcy i nadszedł czas, by podzielić się z Wami moimi patentami i wrażeniami.


skuteczna metoda nauki języków, 3x3, slowlingo

Jak działa metoda uczenia się języków 3x3?

Czym jest i jak działa metoda uczenia się języków 3x3? Nauka ta zakłada uczenie się 3 x dziennie przez okres 3 tygodni lub miesięcy. Proste? Proste. I tu mogłabym teoretycznie zakończyć wpis. Ale oczywiście tego nie zrobię, a Ciebie czeka podróż po szczegółach zastosowania tej metody i moich osobistych doświadczeniach. 

Nie wystarczy 3 razy dziennie zrobić cokolwiek związanego z językiem, choć metoda nie zakłada także, że musi to być ślęczenie nad podręcznikiem do nauki języka. Zaletą tej metody jest to, że  bardzo dobrze sprawdza się w pracy samodzielnej, bez pomocy lektora.

Należy pamiętać, że liczba 3 jest umowna - przyjęło się, że to optimum, nie za dużo i nie za mało. Jeśli jednak czujesz, że możesz i chcesz pracować więcej - nie ma przeciwwskazań, oby nie było tego za dużo. Powyżej 5 sesji dziennie będzie Ci już dość ciężko, nie mówiąc o wytrwaniu w pracy z założeniem 5 miesięcy. Zostając zatem przy liczbie 3 można spokojnie planować efektywną naukę.

3 sesje dziennie powinno się uskuteczniać przez 3 tygodnie lub miesiące. Ja na początku proponuję zacząć od 3 tygodni, by wyrobić nawyk. Jeśli nawyk nauki codziennej już masz, możesz śmiało przejść do 3 miesięcy. Proponuję dzienne sesje nauki rozbić na następujące sekcje:
  1. Rano - czas niskiej jakości około 5-10 minut - szybka prasówka, podcast, czy video na YT. Możesz to robić do śniadania, kawy, czy w drodze do pracy lub szkoły. Rozgrzej mózg językowo od rana w czasie niskiej jakości. W ciągu dnia nie musisz już usilnie myśleć po tym, co udało Ci się przeczytać czy obejrzeć. Twój mózg sam przetrawi informacje i odpowiednio je przetworzy i zapamięta, na razie. Możesz wcześniej zaplanować, jakie językowe treści skonsumujesz danego dnia, albo potraktować to zupełnie spontanicznie.
  2. W ciągu dnia - produkcja językowa około 15-30 minut. W ciągu dnia znajdź chwilę, by wyprodukować trochę języka. Możesz napisać maila, czy krótki tekst na bloga lub do szuflady, albo po prostu z kimś pogadać w języku obcym. Możesz też nagrać się na dyktafon w telefonie. Możesz odnieść się do tematu, który udało Ci się przejrzeć rano. Będziesz na tyle na świeżo z językiem i zagadnieniem, że dasz radę wykorzystać wiedzę sprzed paru godzin, a ponowne aktywne użycie ugruntuje tę wiedzę i utrwali w Twojej pamięci.
  3. Po południu/wieczorem 30-45 minut - na spokojnie znajdź trochę czasu, by skupić się świadomie na nauce języka w czasie wysokiej jakości. Możesz ten czas przeznaczyć na naukę z kursem online, z lektorem lub z podręcznikiem. Rób wtedy skomplikowane i bardziej wymagające rzeczy. Ważne są także spokojne powtórki przed snem, więc możesz część nauki przenieść tutaj.
W ten sposób może Ci się udać pracować od około 45 minut do nawet 1,5 godziny dziennie. To bardzo dużo pracy, która da efekty.

Zauważ, że sugeruję zwiększanie ilości czasu na naukę wraz z upływem dnia. Możesz pozostać przy tym samym, niewielkim wkładzie, np. 5-10 minut dla każdej sesji, ale proponuję, by zacząć od większych założeń. Jeśli ciężko Ci będzie wygospodarować tyle czasu, możesz wtedy przejść na niższe wartości, ale trudniej Ci będzie wykorzystać sugerowane przeze mnie rozwiązania. Spróbuj pracować przez 3 tygodnie codziennie, lub przynajmniej 5 razy w tygodniu, by wyrobić trwały nawyk. Perspektywa "tylko" 3 tygodni sprawi, że przedsięwzięcie nie będzie wydawać się tak straszne.

Czy można odwrócić kolejność sesji i zacząć od najdłuższej i najbardziej skomplikowanej, jeśli wolisz uczyć się rano? Można! Ty decydujesz, który system działa dla Ciebie. Tak naprawdę nie ma to większej różnicy, o ile czas wysokiej jakości i związane z nim ćwiczenia wypadają gdy jesteś zrelaksowany i najedzony - wtedy wola do pracy jest największa. Przeczytaj o tym więcej tutaj.

Jak planować naukę języka w systemie 3x3?

Wiesz już, jak uczyć się codziennie. Ale jak zaplanować naukę globalnie, na całe 3 tygodnie lub miesiące? Polecam planowanie nauki tylko do sesji (wieczornych) w czasie wysokiej jakości. Pod ten cykl nauki zaplanuj materiał i spotkanie z lektorem, jeśli się na nie zdecydujesz. A czego się uczyć? To już zależy od Ciebie. Możesz pracować na kursie online lub podręczniku. 

Jeśli na naukę poświęcisz około 30 minut, możesz stosować metodę zarządzanie czasem Pomodoro, która skupia się na procesie, a nie na finalnym efekcie. W związku z tym, jeśli nie uda Ci się czegoś dokończyć, nie musisz się frustrować, bo liczy się praca w danym czasie. To jest już osiągnięcie i to działa motywująco.

Aby dopracować cele na poszczególne etapy pracy możesz skorzystać z planera językowego, który pomoże Ci ogarnąć kolejne kroki i szczególnie dobrze sprawdzi się tutaj szablon dziennego rozkładu pracy
slowlingo, planer językowy, planner
Fragment dziennego planera SlowLingo


Moje doświadczenia z metodą nauki języków 3x3

Nie jest łatwo, przynajmniej nie na początku. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że przy moim obecnym trybie życia w ogóle ciężko mi cokolwiek dodatkowego planować. Ale wiadomo - w nauce języków trzeba. Wycwaniłam się i na start tego przedsięwzięcia wybrałam nieco spokojniejszy, wakacyjny okres. Wiedziałam, że wtedy łatwiej mi będzie pamiętać i skupić się na nauce. Miałam ten komfort, że uczyłam się języka dla siebie i nikt ani nic mnie nie goniło, więc mogłam wybrać taki moment dowolnie. 

Postanowiłam tą metodą odświeżyć zaawansowany niderlandzki i podłapać nieco nowych słówek. To wszystko zgrało się idealnie. Z rana krótka treść - artykuł, audycja radiowa albo nowy vlog. W ciągu dnia gadałam do sobie - ja tak mam jak uczę się języka. Czasem się nagrywałam, ale nie zawsze. Czasami pisałam maila po niderlandzku. Albo prowadziłam zajęcia ;-)

Z racji tego, że tylko odświeżałam materiał, wieczory zostawiłam na powtórki wyjątków albo stronę bierną. Rozwiązywałam także testy leksykalne i gramatyczne.

Ja przyjęłam od razu czas trzech miesięcy. Dzięki tej metodzie już po 2 tygodniach czułam, że głowa "puchnie" mi od wiedzy. Pracowałam przez 3 miesiące, choć przyznaję, że zdarzały się tygodnie, gdy umknął mi cały dzień pracy (ale dopiero po pierwszym miesiącu) a okazjonalnie opuszczałam którąś z sesji dziennych. Odbywało się to jednak sporadycznie łącznie z 5-6 razy w ciągu trzech miesięcy. Gdy tylko wypadała taka przerwa, czułam, że czegoś mi brakuje. 

Po trzech miesiącach nieco zwolniłam. Obecnie pracuję intensywnie w czasie wysokiej jakości średnio 2 x w tygodniu (punkt nr 3) , ale czytam lub oglądam coś codziennie (punkt nr 1). 

Dzięki tej pracy będę w stanie w pełni wykorzystać kurs dla lektorów języka niderlandzkiego, na który planuje wybrać się latem. 


Teraz czas na Ciebie!

Podejmij wyzwanie 3x3! Zacznij pracę, choćby małymi krokami. Daj sobie 3 tygodnie regularnej pracy z językiem i obserwuj swoje postępy. Podziel się wynikami pracy w komentarzu. 
Dziś, wbrew pozorom i tytułowi nie zabieram Cię do przedszkola, ale ku bardzo skutecznej metodzie uczenia się. Metodą, którą chcę Ci dzisiaj zaproponować, jako niezwykle efektywny sposób przyswajania treści językowych, jest tworzenie swoich własnych materiałów językowych, techniką wyklejanek. 


slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, wyklejanki

Nawiązując do poprzedniego postu, dotyczącego infografik i ich zastosowania w uczeniu się języków, dziś chcę przedstawić Ci coś podobnego. Wyklejanki w podobny sposób pozwalają tworzyć treść, którą łatwiej przyswoić. W przeciwieństwie jednak do infografiki, wyklejanki należy zawsze zrobić w 100% samodzielnie.

Co to takiego, ta wyklejanka?

Już kilkukrotnie padło słowo wyklejanka, ale nie do końca przedstawiłam, czym ona tak naprawdę jest. Pod pojęciem wyklejanki rozumiem własnoręcznie przygotowane - wyklejone - materiały do nauki języków. Interesujące Cię treści tworzysz w taki sposób w jaki chcesz i w takiej konfiguracji w jakiej Ci wygodnie. Wyklejać możesz w zeszycie, bloku lub innym dowolnym narzędziu biurowym/plastycznym, z którego lubisz się uczyć. Tak naprawdę tworzysz własny podręcznik do nauki języka, składający się z tych elementów wizualnych i graficznych, które Tobie odpowiadają i w takim układzie graficznym, który jest dla Ciebie czytelny i przyjemny. 

Co daje robienie materiałów samemu? 

#1
Po pierwsze wybierasz to co Cię interesuje, jeżeli chodzi o zakres tematyczny, czy graficzny. Dodatkowo wybierasz te rzeczy, które są Ci akurat potrzebne. Zazwyczaj wiesz, Czy potrzebujesz nauczyć się takiego czy innego słownictwa, takich czy innych zwrotów. Jesteś w stanie samodzielnie je przygotować. 

#2
Kolejnym bardzo ważnym aspektem przygotowania własnych materiałów jest etap poszukiwania. Ten etap bardzo angażuje, wzbudza ciekawość i przygotowuje mózg do procesowania treści, które później będziesz internalizować i wprowadzać do pamięci, czyli po prostu zapamiętywać. 

Załóżmy, że interesujesz się modą. Wyszukujesz zatem w różnego rodzaju katalogach, gazetach i czasopismach te reprezentacje graficzne oraz obrazy, które odzwierciedlają to, czego chcesz się nauczyć. Mogą to być kroje sukienek, fasony butów, czy modele torebek. A jeżeli interesuje cię motoryzacja, to z pewnością najchętniej wyszukasz elementy budowy samochodów czy innych pojazdów. Nie tylko obracasz się w kręgu swoich zainteresowań, prowadzisz badania nad tym co cię naprawdę naprawdę pasjonuje,  ale przede wszystkim dzięki temu nie masz wrażenia, że tracisz czas na naukę rzeczy, których nie możesz (lub nie chcesz) od razu wykorzystać.

#3
Następnym bardzo ważnym aspektem tworzenia własnych wyklejanek, o którym wspomniałam wcześniej, jest indywidualny układ - twoja własna konfiguracja tych materiałów. Przypomina to trochę proces tworzenia mapy myśli. Mapa myśli charakteryzuje się tym, że odzwierciedla osobliwy sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości danej osoby. Rysujesz odnogi i rozgałęzienia pomysłów, w taki sposób, w jaki naturalnie postrzega je twój mózg. Dzięki temu nie musisz zastanawiać się co gdzie jest, bo intuicyjnie wiesz, gdzie szukać danej informacji na mapie. Nawet jeżeli jakaś informacja ci ucieknie, zapomnisz jak dane słowo się nazywało, będziesz w stanie szybko, w naturalny sposób odnaleźć to na twojej mapie myśli. To samo będzie miało przełożenie na materiały językowe które stworzysz.

#4
Nie muszę chyba bardzo przekonywać Cię także do tego, że praca twórcza, jakakolwiek, sprzyja uczeniu się. Dzięki niej tworzą się silniejsze połączenia neuronowe i informacje są lepiej zapamiętywane. Nosi to prawie znamiona rękodzieła...


Wspaniałe w tej metodzie jest także to, że możesz stosować ten trik nie tylko do nauki słówek, ale również pokazywać gramatykę. Czasowniki, struktury, zależności czy tryby - to wszystko można odpowiednio odzwierciedlić obrazami oraz połączeniami między nimi. W tej kwestii wchodzimy w sferę działania metody wizualnej, o której nagrałam serię filmów, możecie je znaleźć tutaj.

Zastanawiasz się jak to może wyglądać w praktyce? Zerknijcie proszę poniżej na zdjęcia publikowane przez Natalię z Włoskielove. Natalia pokazuje jak uczyć języka włoskiego, ale nie tylko. Tutaj sama uczy się języka tureckiego zwarcie jak pomysłowo wykorzystała wyklejanki.



W związku z tym wszystkim powyżej, mam dla ciebie super ważne zadanie. Przygotuj swoją własną wyklejankę tematyczną. Temat – może być dowolny. Ważne żeby oddawał to, co Cię pasjonuję i fascynuje, i żebyś włożył lub włożyła w to całe językowe serce. Następnie zrób zdjęcie, wrzuć je do sieci a link do niego wklej w komentarzu. 

Gotowi?