Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narzędzia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narzędzia. Pokaż wszystkie posty

Kolejny krok ku skutecznej nauce języków

Od kilka lat podpowiadam Ci skuteczne metody na naukę języka. Sugeruję jak i ile się uczyć, jakie narzędzie wypróbować, jak zmienić nastawienie i podejście do tego trudnego przedsięwzięcia. Pokazuję także jak znaleźć i zorganizować czas na naukę, a to właśnie brak jest jedną z najczęstszych przyczyn problemów z nauką czegokolwiek.

Ten post chodził za mną od dłuższego czasu, szczególnie w kontekście zaganianego świata i uczniów, którzy wiecznie nie przygotowani na zajęcia twierdzą, że (znów) nie mieli czasu. Tym, co wciąż (jednak wciąż) mnie zaskakuje w pracy trenera to fakt, że wiele osób oczekuje rezultatów bez pracy. Nie da się! Wszystko, co chcemy zrobić dobrze, wymaga pracy. Ale czasem wystarczy niewielka ilość dobrze zorganizowanego czasu i przemyślanych w tym czasie aktywności, by zdziałać cuda.

Po tym wstępie zapraszam Cię i przedstawiam Ci kolejną prostą oraz skuteczną, aczkolwiek (jak wszystkie do tej pory przeze mnie opisywane) wymagającą samozaparcia i pracy, metodę nauki. Oto tekst o tym, jak 20 pierwszych godzin nauki potrafi zmienić wszystko.


slowlingo, nauka języka, jak się uczyć


20 pierwszych godzin robi różnicę

Propagatorem idei 20 pierwszych godzin pierwotnie jest Josh Kaufman. Napisał książkę o tej tematyce oraz wygłosił wystąpienie na TED - wiesz, jak lubię TED.

W swoim wystąpieniu Josh Kaufman przedstawia 4 kroki w metodzie szybkiego i skutecznego zdobywania wiedzy i umiejętności.

  1. Przede wszystkim proponuje, by rozbić daną porcję informacji lub umiejętność na najważniejsze rzeczy do zrobienia. Porównuje to do znajomości kilku akordów w nauce muzyki, co z kolei daje dostęp do mnóstwa utworów i kombinacji. 

    I tak w przypadku nowego języka najlepiej nauczyć się najczęściej stosowanych 2000 słów, co daje pokrycie 80% codziennie używanego języka. Tu dodatkowo dochodzi zasada Pareto, o której pisałam tutaj - sprawdź koniecznie.
  2. W kolejnym kroku trzeba umieć samodzielnie się poprawiać: skorzystaj z materiałów referencyjnych (słowniki, gramatyki, podręczniki), aby dowiedzieć się wystarczająco dużo, aby umieć zorientować się, kiedy popełnisz błąd, by móc się poprawiać w trakcie ćwiczeń.
  3. Dalej należy usuwać przeszkody i rozpraszacze w nauce: rozpoznawaj i usuwaj wszystko, co odciąga cię od umiejętności, których chcesz się nauczyć. Mądrze zarządzaj czasem na naukę, ustal priorytety i cel. O tym także pisałam tutaj i tutaj.
  4. Ostatecznie, jedyne co musisz zrobić to ćwiczyć przez co najmniej 20 godzin. 20 godzin to zaledwie około 45 minut dziennie przez miesiąc. W ciągu miesiąca możesz opanować podstawy języka i zbudować solidne fundamenty do dalszej nauki. Kluczem jest systematyczna prac i regularność!

Wielu znanych poliglotów stosuje powyższe metody: Steve Kaufman zawsze uczy się podstawowych 2000 wyrażeń zanim zacznie się skutecznie komunikować, ale potem idzie już z górki.

A Luca Lampariello bardzo mocno podkreśla rolę własnego wysiłki i zaangażowania w naukę. Języka nikt nas nie nauczy, języka trzeba nauczyć się samemu (ang.: "a language cannot be taught, it can only be learnt").

Uwaga - nie opanujesz języka (na poziomie zaawansowanym / eksperckim) w 20 godzin. Chodzi o zdobycie podstawowych, bazowych, fundamentalnych umiejętności, które pozwolą Ci na tym gruncie budować dalej.

Podejmujesz wyzwanie 20 pierwszych godzin? Opisz swoje sukcesy w komentarzach!

Nie lubię języka włoskiego...

... i wiem, że jestem nudna wciąż to powtarzając. Ale tak jakoś zawsze już było. Włosi - głośni, wymachujący rękami, zaparzeni w  siebie. Dodatkowo nie cierpię rosyjskiego. Paskudnie brzmi i do tego mam jakiś taki niesmak kulturowy. 


Rok temu pisałam na blogu, że nie ma czegoś takiego, jak nielubienie języka. No bo jak i dlaczego? Pisałam także o tym, że nielubienie języka nie może stać na drodze do opanowania go. Nie jest to powód, by się języka nie uczyć. Zaprzeczam sama sobie? Nie! 

slowlingo, nauka języka, metoda, strategie nauki


Bo co to w sumie znaczy, że "nie lubię języka"? Albo, że Ty nie lubisz. Może Ci się nie podobać wymowa. Możesz nie przepadać za rozwiązaniami kulturowymi. Ale nie lubić języka? Zauważ, że moja niechęć do języka włoskiego i rosyjskiego skupia się właśnie wokół tych dwóch aspektów: wymowy i kultury. Po prostu mi nie odpowiadają. Ale muszę przyznać, że nie jest to taka niechęć, jak ta do głośnego i wulgarnego sąsiada za ścianą. Zwyczajnie nie wybrałabym tych języków do spontanicznej nieprzymuszonej nauki i tyle. 

Zanim ruszysz dalej, koniecznie przeczytaj mój wcześniejszy tekst o tej tematyce, podlinkowany powyżej, o ile już go nie czytałeś. Jest tam wiele cennych informacji i przykładów, których nie chcę tutaj powielać. 

Wszystko ma swój cel

Niby nie przepadam, ale gdyby pojawiła się ciekawa perspektywa życiowa lub zawodowa, która wymagałaby ode mnie nauczenia się któregoś z tych języków, to oczywiście! Patrzmy perspektywicznie i szeroko - końcowa korzyść osłodzi wszelkie niedogodności. Gdy wiesz po co konkretnie uczysz się języka i co świetnego z tego potem wyniknie, od razu inaczej patrzysz na nielubiany język.

Ale prawdą jest, że polubienie znienawidzonego języka obcego może być trudną przeprawą. Dlatego chcę Ci zaproponować kilka kroków i narzędzi, które pozwolą Ci dostrzec więcej pozytywów w nauce tego języka, zmienić podejście, a może nawet polubić język.

Polub język w 5 krokach

Przedstawię Ci 5 prostych kroków do polubienia języka. Ale uwaga - jeśli okaże się, że wcale nie chcesz się go uczyć, nie masz w tym żadnego celu ani korzyści, to najprawdopodobniej i tak go nie polubisz. Musisz chcieć zmienić te sytuację.

Krok 1.
Zastanów się dlaczego tak bardzo nie lubisz danego języka? I co właściwie dla Ciebie oznacza? Czy nie lubisz brzmienia, kultury, ludzi? Masz jakiś uraz z przeszłości? Jeśli tak, to zapewne dotyczy on jakiegoś zachowania użytkowników języka. A może Twój (szkolny) nauczyciel potrafił bardzo zniechęcić Cię do nauki? Zauważ, że większość tych powodów nie ma nic wspólnego z samym językiem, ale z ludźmi. Oddziel narzędzie od użytkownika. Jeśli twój zły nauczyciel nosił zielony sweter, a ty kochasz zielony i kochasz swetry, to czy przestaniesz je kochać i nosić? No nie!

Jeśli nie przepadasz za brzemieniem, tu po prostu musisz mnie, sobie i językowi zaufać i dać temu trochę czasu. Gdy zaczniesz rozumieć i używać język, warstwa brzmienia zejdzie na dalszy plan i przestanie przeszkadzać.

Zresetuj swoje negatywne nastawienie i bądź otwarty. Nie musisz od razu kochać języka, przestań go nie cierpieć.

Krok 2.
Wyjrzyj poza. Dlaczego chcesz/musisz/masz uczysz się tego języka? Wypisz wszystkie korzyści jakie czekają Cię na końcu żmudnej drogi i dalej. Ten język może być doskonałą trampoliną do kolejnych, fantastycznych okazji w twoim życiu.

Wreszcie dotrzesz do wartościowych materiałów dostępnych (tylko) w danym języku? A może czeka Cię nowa praca? Odbędziesz fascynującą podróż? Poznasz autorytet w swojej dziedzinie? Dostaniesz się dzięki temu na studia? To wartości, które sprawiają, że inaczej spojrzysz na nienajfajniejsze jak dotąd doświadczenie.

A co, gdy musisz tylko zaliczyć egzamin, a potem koniec? Pomyśl, co będzie dalej. Jakie drzwi pojawią się przed tobą? Pójdź je otworzyć.

Krok 3. 
Spójrz na język ponownie, jak możesz go wykorzystać? Język obcy to przede wszystkim narzędzie. Uczysz się go tak samo jak uczysz się prowadzić samochód, obsługiwać skomplikowane formuły w Excelu, czy pisać kod. Codziennie przyswajasz ogrom informacji i procedur, które ułatwiają Ci życie i pracę. W życiu zawodowym dodatkowo nieustannie musisz się doszkalać. Niczym się to nie różni od nauki języka. 

Zastanów się jakie usprawnienia w codziennym funkcjonowaniu przyniesie Ci znajomość języka:
  • szybszy dostęp do większej liczby informacji,
  • lepsze relacje z klientami i współpracowaniami,
  • wrażliwość międzykulturową (uwaga - tu sam język nie wystarczy, ale zdecydowanie bez niego się nie obejdzie!),
  • lepiej rozwiniętą świadomość poznawczą,
  • silniejszą pozycję w gronie użytkowników danego języka,
  • etc.
Krok 4.
Przełam się i znajdź interesujące Cię tematy w danym języku - w książkach, magazynach online, na YouTube. Proponuje zacząć od tego ostatniego, bo jest w czym wybierać i, o ile twój język nie jest bardzo niszowy, znajdziesz multum materiałów. Przefiltruj język przez coś, co lubisz. Zobacz, że w tym języku to jest tak samo ciekawe i wartościowe jak w innym. 

Ten krok wymaga od Ciebie sporo wysiłku, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Daj szansę językowi. Nie musisz się od razu zachwycać, ale pracuj na nim, zobacz jak funkcjonuje, jak może ci się faktycznie przysłużyć. Zawsze, gdy coś cię pozytywnie zaskoczy, zanotuj ten fakt i opisz, dlaczego tak się stało.

Krok 5.
Używaj języka. Masz już odpowiednie nastawienie i widzisz jasne korzyści. Rozumiesz, w jaki dokładnie sposób język obcy, nawet ten nielubiany, pomoże ci rozwijać się każdego dnia.

Teraz czas na twój najważniejszy ruch. Zacznij aktywnie używać języka. Dopóki to nie nastąpi, będzie on jedynie jedynie mglistym, niefajnym tworem, z którym musisz się mierzyć. Niby wiesz, że w słusznej sprawie, ale nie poczujesz tego, dopóki z niego nie skorzystasz.

Cały czas pamiętaj wszystkie kroki i pracuj nad nimi i nad sobą. Jeśli chcesz uczyć się skuteczniej i jednak polubić język, będzie to od ciebie wymagać pracy, inaczej się nie da. 

Gotowy?

Gdy już odniesiesz sukces i polubisz nielubiany język, podziel się doświaadczeniem w komentarzach.

Kolejne narzędzie biznesowe

Chcę dzisiaj powrócić do tematu narzędzi biznesowych, które z powodzeniem możemy wykorzystać w planowaniu i zarządzeniu nauką języków obcych. Narzędzie, które chcę zaproponować dzisiaj to tak zwana analiza PESTAnaliza PEST to narzędzie stosowane w biznesie do kreślenia ogólnego obrazu i szerokiej perspektywy danej sytuacji, możliwości oraz zagrożeń polityczno-ekonomiczno-społecznych. Więcej o niej możecie znaleźć m.ni tutaj.

slowlingo, nauka języków, podróż, PEST


Jak to się ma do nauki języków? Wciąż bardzo często dostaję prośby o radę na temat tego, jaki wybrać język obcy i czy znajomość danego języka się opłaca. Dzieje się tak mimo wielokrotnego podkreślania z mojej strony, że decyzję o tym każdy musi podjąć samodzielnie według indywidualnych potrzeb. Oznacza to jednak, że moi czytelnicy mają świadomość, że nauka języka i poznanie go w stopniu pozwalającym znaleźć satysfakcjonującą pracę (zagranicą lub w Polsce) wiąże się z ogromną ilością pracy. 

Bardzo mnie to cieszy, gdyż oznacza, że rozumiesz wagę wysiłku, jakiego nauka i opanowanie języka tak naprawdę wymagają. Nie chcesz tracić oddechu na takie działania, które nie przyniosą Ci satysfakcji oraz korzyści! To znaczy, że moja działalność blogowa przynosi wymierne rezultaty! Dzisiejszy post da Ci kolejne narzędzie, które pomoże Ci samodzielnie uporać się z tym aspektem nauki języka.

W jednym z wcześniejszych postów pisałam o tym, jakie kraje i miasta (a co za tym także idzie języki) są popularnymi miejscami do życia. Analiza ta uwzględniała także warunki biznesowe. Dziś spojrzymy szerzej. Proponowane przeze mnie dziś analiza PEST pozwoli Ci przyjrzeć się aspektom politycznym i społecznym kraju, którego języka chcesz się uczyć. Dogłębna analiza pomoże świadomie zdecydować, czy nauka tego konkretnego języka, z myślą o pracy w danym kraju lub o kontaktach biznesowych z przedstawicielami obcej kultury jest dla Ciebie korzystna i czy Ci odpowiada.

Czym jest analiza PEST?

Przejdźmy zatem do zdefiniowania czym jest analiza PEST. Jest to akronim od pierwszych liter następujących czynników:
  • politycznych (political)
  • ekonomicznych (economic)
  • społecznych (socio-cultural)
  • oraz technologicznych  (technological)
Czasami dodaje się również elementy:

  • środowiskowe oraz (environmental)
  • prawne (legal)
Powstaje wtedy twór PESTEL.

Analiza ta doskonale pomaga zidentyfikować szanse oraz zagrożenia w analizie biznesowej. Zazwyczaj stosuje się ją przy określaniu potencjału nowego rynku. Nie ma jednak żadnych przeciwwskazań, by zastosować tę analizę także w kontekście wyboru języka do nauki.

PEST a język obcy i kraj

Jak stosować PEST w określaniu potencjału języka? Odpowiedz sobie na następujące pytania:

➣ Czynniki polityczne:
  1. Czy sytuacja polityczna w danym kraju jest stabilna (wojna, zamieszki, zamachy)?
  2. Czy władze wspierają pracowników z zagranicy?
  3. Czy potrzebna mi wiza pracownicza?
  4. Czy władze przychylnie patrzą na międzykulturowe i międzynarodowe kontakty biznesowe?
➣ Czynniki ekonomiczne:
  1. Czy gospodarka sprzyja wymienianie kontaktów międzynarodowych?
  2. Czy płace są korzystne? 
  3. Jak wygląda bezrobocie?
  4. Jakie są trendy w zatrudnianiu oraz na rynku pracy?
  5. Ile wynosi PKB?
  6. Czy łatwo zbudować wykwalifikowaną kadrę?
  7. Jak globalizacja wpływa na gospodarkę kraju?
➣ Czynniki społeczno-kulturowe:
  1. Czy populacja kraju starzeje się, czy jest młoda (ma to wpływ na czynniki ekonomiczne)?
  2. Jakie jest podejście do zatrudnienia i pracy?
  3. Jakie jest podejście do zdrowia, wykształcenia, mobilności społecznej?
  4. Jakie jest podejście do kwestii społecznych (liberalne, konserwatywne), czy są jakieś społeczne tabu?
  5. Jak wyglądają kwestie religijne?
  6. Jakie są znaczące różnice komunikacyjne?
➣ Czynniki technologiczne:
  1. Czy istnieje odpowiednia infrastruktura technologiczna (być może niezbędna do twojej pracy)?
  2. Czy rozwój technologiczny jest wspierany?
  3. Czy istnieją tak zwane huby technologiczne?
Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć od razu na te pytania, po prostu poszukaj tych informacji. Da Ci to szeroki ogląd sytuacji w danym obszarze językowym. 

Po co analiza PEST?

Wiedza o tym, jak wygląda życie w danym kraju naprawdę jest istotna. Często może podobać Ci się język, ale gdy poznasz bliżej kulturę kraju okazuje się, że kompletnie się w niej nie odnajdziesz i nie popierasz rozwiązań społecznych. Różnice te stają się nie do przezwyciężenia. Ma to szczególnie często miejsce w przypadku kultur bardzo egzotycznych i odmiennych od naszej.

slowlingo, nauka języków, podróże

Bywa także odwrotnie. Na pierwszy rzut ucha język wcale nie wydaje się pociągający, ale porywająca kultura Cię kusi. Ze mną tak było w przypadku języka niderlandzkiego. Zaczęłam się go uczyć trochę z przypadku, a trochę z ciekawości kultury. Początkowo język nie wydawał mi się atrakcyjny. Do tej pory nie uważam, że jest wyjątkowo ponętny, ale znajomość sprawia, że nie zwracam już uwagi na ten aspekt.


slowlingo, nauka języków, podróże

Jeśli zatem chcesz podejść na nauki języka zupełnie logicznie i zdroworozsądkowo, ta analiza jest dla Ciebie doskonałym narzędziem. Ciekawa jestem, czy wcześniej, decydując się na naukę języków, również zdarzało Ci się rozważać powyższe czynniki? Jak ważne są dla Ciebie te aspekty? Daj znać w komentarzu.

Gdzieś dzwoni metoda 3x3...

Nie pamiętam dokładnie, na którym blogu językowym po raz pierwszy zetknęłam się z metodą nauki języka 3x3 Mogło to być u Sandry albo u Lili. Zachęcam Was do zajrzenia na ich blogi i sprawdzenia jak one podchodzą do tematu. A tym czasem zapraszam Was na moją wersję tej metody uczenia się języków. Stosuję ją z powodzeniem od kilku miesięcy i nadszedł czas, by podzielić się z Wami moimi patentami i wrażeniami.


skuteczna metoda nauki języków, 3x3, slowlingo

Jak działa metoda uczenia się języków 3x3?

Czym jest i jak działa metoda uczenia się języków 3x3? Nauka ta zakłada uczenie się 3 x dziennie przez okres 3 tygodni lub miesięcy. Proste? Proste. I tu mogłabym teoretycznie zakończyć wpis. Ale oczywiście tego nie zrobię, a Ciebie czeka podróż po szczegółach zastosowania tej metody i moich osobistych doświadczeniach. 

Nie wystarczy 3 razy dziennie zrobić cokolwiek związanego z językiem, choć metoda nie zakłada także, że musi to być ślęczenie nad podręcznikiem do nauki języka. Zaletą tej metody jest to, że  bardzo dobrze sprawdza się w pracy samodzielnej, bez pomocy lektora.

Należy pamiętać, że liczba 3 jest umowna - przyjęło się, że to optimum, nie za dużo i nie za mało. Jeśli jednak czujesz, że możesz i chcesz pracować więcej - nie ma przeciwwskazań, oby nie było tego za dużo. Powyżej 5 sesji dziennie będzie Ci już dość ciężko, nie mówiąc o wytrwaniu w pracy z założeniem 5 miesięcy. Zostając zatem przy liczbie 3 można spokojnie planować efektywną naukę.

3 sesje dziennie powinno się uskuteczniać przez 3 tygodnie lub miesiące. Ja na początku proponuję zacząć od 3 tygodni, by wyrobić nawyk. Jeśli nawyk nauki codziennej już masz, możesz śmiało przejść do 3 miesięcy. Proponuję dzienne sesje nauki rozbić na następujące sekcje:
  1. Rano - czas niskiej jakości około 5-10 minut - szybka prasówka, podcast, czy video na YT. Możesz to robić do śniadania, kawy, czy w drodze do pracy lub szkoły. Rozgrzej mózg językowo od rana w czasie niskiej jakości. W ciągu dnia nie musisz już usilnie myśleć po tym, co udało Ci się przeczytać czy obejrzeć. Twój mózg sam przetrawi informacje i odpowiednio je przetworzy i zapamięta, na razie. Możesz wcześniej zaplanować, jakie językowe treści skonsumujesz danego dnia, albo potraktować to zupełnie spontanicznie.
  2. W ciągu dnia - produkcja językowa około 15-30 minut. W ciągu dnia znajdź chwilę, by wyprodukować trochę języka. Możesz napisać maila, czy krótki tekst na bloga lub do szuflady, albo po prostu z kimś pogadać w języku obcym. Możesz też nagrać się na dyktafon w telefonie. Możesz odnieść się do tematu, który udało Ci się przejrzeć rano. Będziesz na tyle na świeżo z językiem i zagadnieniem, że dasz radę wykorzystać wiedzę sprzed paru godzin, a ponowne aktywne użycie ugruntuje tę wiedzę i utrwali w Twojej pamięci.
  3. Po południu/wieczorem 30-45 minut - na spokojnie znajdź trochę czasu, by skupić się świadomie na nauce języka w czasie wysokiej jakości. Możesz ten czas przeznaczyć na naukę z kursem online, z lektorem lub z podręcznikiem. Rób wtedy skomplikowane i bardziej wymagające rzeczy. Ważne są także spokojne powtórki przed snem, więc możesz część nauki przenieść tutaj.
W ten sposób może Ci się udać pracować od około 45 minut do nawet 1,5 godziny dziennie. To bardzo dużo pracy, która da efekty.

Zauważ, że sugeruję zwiększanie ilości czasu na naukę wraz z upływem dnia. Możesz pozostać przy tym samym, niewielkim wkładzie, np. 5-10 minut dla każdej sesji, ale proponuję, by zacząć od większych założeń. Jeśli ciężko Ci będzie wygospodarować tyle czasu, możesz wtedy przejść na niższe wartości, ale trudniej Ci będzie wykorzystać sugerowane przeze mnie rozwiązania. Spróbuj pracować przez 3 tygodnie codziennie, lub przynajmniej 5 razy w tygodniu, by wyrobić trwały nawyk. Perspektywa "tylko" 3 tygodni sprawi, że przedsięwzięcie nie będzie wydawać się tak straszne.

Czy można odwrócić kolejność sesji i zacząć od najdłuższej i najbardziej skomplikowanej, jeśli wolisz uczyć się rano? Można! Ty decydujesz, który system działa dla Ciebie. Tak naprawdę nie ma to większej różnicy, o ile czas wysokiej jakości i związane z nim ćwiczenia wypadają gdy jesteś zrelaksowany i najedzony - wtedy wola do pracy jest największa. Przeczytaj o tym więcej tutaj.

Jak planować naukę języka w systemie 3x3?

Wiesz już, jak uczyć się codziennie. Ale jak zaplanować naukę globalnie, na całe 3 tygodnie lub miesiące? Polecam planowanie nauki tylko do sesji (wieczornych) w czasie wysokiej jakości. Pod ten cykl nauki zaplanuj materiał i spotkanie z lektorem, jeśli się na nie zdecydujesz. A czego się uczyć? To już zależy od Ciebie. Możesz pracować na kursie online lub podręczniku. 

Jeśli na naukę poświęcisz około 30 minut, możesz stosować metodę zarządzanie czasem Pomodoro, która skupia się na procesie, a nie na finalnym efekcie. W związku z tym, jeśli nie uda Ci się czegoś dokończyć, nie musisz się frustrować, bo liczy się praca w danym czasie. To jest już osiągnięcie i to działa motywująco.

Aby dopracować cele na poszczególne etapy pracy możesz skorzystać z planera językowego, który pomoże Ci ogarnąć kolejne kroki i szczególnie dobrze sprawdzi się tutaj szablon dziennego rozkładu pracy
slowlingo, planer językowy, planner
Fragment dziennego planera SlowLingo


Moje doświadczenia z metodą nauki języków 3x3

Nie jest łatwo, przynajmniej nie na początku. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że przy moim obecnym trybie życia w ogóle ciężko mi cokolwiek dodatkowego planować. Ale wiadomo - w nauce języków trzeba. Wycwaniłam się i na start tego przedsięwzięcia wybrałam nieco spokojniejszy, wakacyjny okres. Wiedziałam, że wtedy łatwiej mi będzie pamiętać i skupić się na nauce. Miałam ten komfort, że uczyłam się języka dla siebie i nikt ani nic mnie nie goniło, więc mogłam wybrać taki moment dowolnie. 

Postanowiłam tą metodą odświeżyć zaawansowany niderlandzki i podłapać nieco nowych słówek. To wszystko zgrało się idealnie. Z rana krótka treść - artykuł, audycja radiowa albo nowy vlog. W ciągu dnia gadałam do sobie - ja tak mam jak uczę się języka. Czasem się nagrywałam, ale nie zawsze. Czasami pisałam maila po niderlandzku. Albo prowadziłam zajęcia ;-)

Z racji tego, że tylko odświeżałam materiał, wieczory zostawiłam na powtórki wyjątków albo stronę bierną. Rozwiązywałam także testy leksykalne i gramatyczne.

Ja przyjęłam od razu czas trzech miesięcy. Dzięki tej metodzie już po 2 tygodniach czułam, że głowa "puchnie" mi od wiedzy. Pracowałam przez 3 miesiące, choć przyznaję, że zdarzały się tygodnie, gdy umknął mi cały dzień pracy (ale dopiero po pierwszym miesiącu) a okazjonalnie opuszczałam którąś z sesji dziennych. Odbywało się to jednak sporadycznie łącznie z 5-6 razy w ciągu trzech miesięcy. Gdy tylko wypadała taka przerwa, czułam, że czegoś mi brakuje. 

Po trzech miesiącach nieco zwolniłam. Obecnie pracuję intensywnie w czasie wysokiej jakości średnio 2 x w tygodniu (punkt nr 3) , ale czytam lub oglądam coś codziennie (punkt nr 1). 

Dzięki tej pracy będę w stanie w pełni wykorzystać kurs dla lektorów języka niderlandzkiego, na który planuje wybrać się latem. 


Teraz czas na Ciebie!

Podejmij wyzwanie 3x3! Zacznij pracę, choćby małymi krokami. Daj sobie 3 tygodnie regularnej pracy z językiem i obserwuj swoje postępy. Podziel się wynikami pracy w komentarzu. 
Dziś, wbrew pozorom i tytułowi nie zabieram Cię do przedszkola, ale ku bardzo skutecznej metodzie uczenia się. Metodą, którą chcę Ci dzisiaj zaproponować, jako niezwykle efektywny sposób przyswajania treści językowych, jest tworzenie swoich własnych materiałów językowych, techniką wyklejanek. 


slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, wyklejanki

Nawiązując do poprzedniego postu, dotyczącego infografik i ich zastosowania w uczeniu się języków, dziś chcę przedstawić Ci coś podobnego. Wyklejanki w podobny sposób pozwalają tworzyć treść, którą łatwiej przyswoić. W przeciwieństwie jednak do infografiki, wyklejanki należy zawsze zrobić w 100% samodzielnie.

Co to takiego, ta wyklejanka?

Już kilkukrotnie padło słowo wyklejanka, ale nie do końca przedstawiłam, czym ona tak naprawdę jest. Pod pojęciem wyklejanki rozumiem własnoręcznie przygotowane - wyklejone - materiały do nauki języków. Interesujące Cię treści tworzysz w taki sposób w jaki chcesz i w takiej konfiguracji w jakiej Ci wygodnie. Wyklejać możesz w zeszycie, bloku lub innym dowolnym narzędziu biurowym/plastycznym, z którego lubisz się uczyć. Tak naprawdę tworzysz własny podręcznik do nauki języka, składający się z tych elementów wizualnych i graficznych, które Tobie odpowiadają i w takim układzie graficznym, który jest dla Ciebie czytelny i przyjemny. 

Co daje robienie materiałów samemu? 

#1
Po pierwsze wybierasz to co Cię interesuje, jeżeli chodzi o zakres tematyczny, czy graficzny. Dodatkowo wybierasz te rzeczy, które są Ci akurat potrzebne. Zazwyczaj wiesz, Czy potrzebujesz nauczyć się takiego czy innego słownictwa, takich czy innych zwrotów. Jesteś w stanie samodzielnie je przygotować. 

#2
Kolejnym bardzo ważnym aspektem przygotowania własnych materiałów jest etap poszukiwania. Ten etap bardzo angażuje, wzbudza ciekawość i przygotowuje mózg do procesowania treści, które później będziesz internalizować i wprowadzać do pamięci, czyli po prostu zapamiętywać. 

Załóżmy, że interesujesz się modą. Wyszukujesz zatem w różnego rodzaju katalogach, gazetach i czasopismach te reprezentacje graficzne oraz obrazy, które odzwierciedlają to, czego chcesz się nauczyć. Mogą to być kroje sukienek, fasony butów, czy modele torebek. A jeżeli interesuje cię motoryzacja, to z pewnością najchętniej wyszukasz elementy budowy samochodów czy innych pojazdów. Nie tylko obracasz się w kręgu swoich zainteresowań, prowadzisz badania nad tym co cię naprawdę naprawdę pasjonuje,  ale przede wszystkim dzięki temu nie masz wrażenia, że tracisz czas na naukę rzeczy, których nie możesz (lub nie chcesz) od razu wykorzystać.

#3
Następnym bardzo ważnym aspektem tworzenia własnych wyklejanek, o którym wspomniałam wcześniej, jest indywidualny układ - twoja własna konfiguracja tych materiałów. Przypomina to trochę proces tworzenia mapy myśli. Mapa myśli charakteryzuje się tym, że odzwierciedla osobliwy sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości danej osoby. Rysujesz odnogi i rozgałęzienia pomysłów, w taki sposób, w jaki naturalnie postrzega je twój mózg. Dzięki temu nie musisz zastanawiać się co gdzie jest, bo intuicyjnie wiesz, gdzie szukać danej informacji na mapie. Nawet jeżeli jakaś informacja ci ucieknie, zapomnisz jak dane słowo się nazywało, będziesz w stanie szybko, w naturalny sposób odnaleźć to na twojej mapie myśli. To samo będzie miało przełożenie na materiały językowe które stworzysz.

#4
Nie muszę chyba bardzo przekonywać Cię także do tego, że praca twórcza, jakakolwiek, sprzyja uczeniu się. Dzięki niej tworzą się silniejsze połączenia neuronowe i informacje są lepiej zapamiętywane. Nosi to prawie znamiona rękodzieła...


Wspaniałe w tej metodzie jest także to, że możesz stosować ten trik nie tylko do nauki słówek, ale również pokazywać gramatykę. Czasowniki, struktury, zależności czy tryby - to wszystko można odpowiednio odzwierciedlić obrazami oraz połączeniami między nimi. W tej kwestii wchodzimy w sferę działania metody wizualnej, o której nagrałam serię filmów, możecie je znaleźć tutaj.

Zastanawiasz się jak to może wyglądać w praktyce? Zerknijcie proszę poniżej na zdjęcia publikowane przez Natalię z Włoskielove. Natalia pokazuje jak uczyć języka włoskiego, ale nie tylko. Tutaj sama uczy się języka tureckiego zwarcie jak pomysłowo wykorzystała wyklejanki.



W związku z tym wszystkim powyżej, mam dla ciebie super ważne zadanie. Przygotuj swoją własną wyklejankę tematyczną. Temat – może być dowolny. Ważne żeby oddawał to, co Cię pasjonuję i fascynuje, i żebyś włożył lub włożyła w to całe językowe serce. Następnie zrób zdjęcie, wrzuć je do sieci a link do niego wklej w komentarzu. 

Gotowi?
Zapraszam Cię dzisiaj na post z serii którą chciałabym nazwać Patent językowe. Będę opisywać nie do końca oczywiste sposoby i materiały, z których możesz uczyć się różnych języków obcych. Wcześniej w tej serii mogłyby także znaleźć się chociażby Pięć sposobów na to jak się rozgadać, wykorzystanie metody Pomodoro do nauki języków, czy efektywne wykorzystanie czasu niskiej jakości.

slowlingo, infografiki językowe, nauka języków, język obcy

Dlaczego infografika?

Najprawdopodobniej świetnie znasz infografiki. To połączenie obrazu, treści oraz danych. Po co Ci tym mówię, przecież to oczywiste? Chcę Ci dzisiaj opowiedzieć o tym, jak można stosować infografiki do uczenia się języków. To doskonałe narzędzie do przyswajania słownictwa, ćwiczenia mówienia i po prostu zdobywania wiedzy.

Infografiki genialnie nadają się do uczenia się języka, ponieważ zawierają słownictwo tematyczne, ale jednocześnie często jest to podstawowe, bardzo istotne słownictwo. Na zaawansowanych poziomach i przy konkretnych tematach dostarczają również cennego słownictwa z wybranego zakresu, czy specjalizacji. No i informacje. Dzięki infografikom otrzymujesz na tacy od razu treść, którą możesz wypełnić Twoje wypowiedzi i dyskusje.

Jak stosować infografikę w nauce języków? 

slowlingo, inforgrafka, narzędzie, metoda

To bardzo proste. Przejrzyj opisane poniżej kroki:

#1
Zacznij od interesującego tematu. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę dany temat i słowo infografika, najlepiej w języku, którego chcesz się uczyć. Jeśli jeszcze nie znasz tego języka lub dopiero zaczynasz się go uczyć i słownictwo czy określenie danego zagadnienia jest Ci obce, sprawdź je najpierw po prostu słowniku.
Zobacz powyższy przykład dla włoskiego ↑↑↑.

#2
W kolejnym kroku przejrzyj różne dostępne infografiki. Zazwyczaj wszystkie są dosyć dobrej jakości, ale nie musi tak być. Wybierz tę, która do ciebie przemawia wizualnie, i która w Twojej ocenie na dany moment ma najciekawsze słownictwo, dane, czy też po prostu szatę graficzną. 

#3
Następnie wydrukuj sobie koniecznie wybraną infografikę. Idealnie byłoby zrobić to w kolorze, żeby móc w pełni korzystać się z tego narzędzia. Jeśli jednak nie masz takiej możliwości, to wydrukuj ją po prostu w odcieniach szarości, a konkretne elementy możesz zaznaczyć kolorowymi pisakami na swoje czarno białe kopii.

#4
Teraz zastanów się, które z informacji widocznych na Twojej infografice są kluczowe. Jakie słowa są tam wyrażone? Czy znasz te wszystkie zwroty? Jeśli nie, koniecznie sprawdźcie je słowniku.

#5
Następnym krokiem jest opowiedzenie sobie tego, co jest przedstawione na infografice. Opowiedz sobie to wszystko, zerkając na grafikę i wskazując dane, o których mówisz tak, jakbyś prezentował/a informacje szerszej publiczności. Powtórz to kilka razy, aż uda Ci się z grubsza zapamiętać i słownictwo i konkretne fakty.

#6
Przedostatnim etapem ćwiczenia jest przedstawienie informacji zawartych na infografice już bez często posiłkowania się nią. Znasz już słownictwo i wiesz o czym możesz nim opowiadać.

#7
Ostatni krok to powtarzanie. Wróć do tej grafiki, słownictwa i danych po kolejnych 2, potem 5, dalej 9, a następnie około 20 dniach. Sprawdź czy wciąż pamiętasz. Jeśli nie, powtarzaj aż zapamiętasz i zwiększ częstotliwość powtarzania.

O poziom wyżej

Jeśli jesteś bardziej zaawansowany/a lub chcesz się trochę bardziej wysilić, polecam wyszukiwanie infografik w języku polskim i tłumaczenie jej na język docelowy. 

Innym ćwiczeniem może być tworzenie infografiki samemu. Możesz to zrobić w różnych programach (np. Canva czy Crello) Możesz także po prostu stworzyć własną infografikę na zasadzie wyklejanki. Albo możesz wykorzystać gotowe szablony, jak ten poniżej. Pamiętaj, że te materiały, które stworzysz własnoręcznie mają dla Twojego mózgu większą wartość.



Serdecznie i gorąco Cie zachęcam, do wypełnienia Twojej osobistej infografiki językowej. Możesz ją pobrać (kliknij tutaj), wydrukować i uzupełnić dowolnie!



slowlingo, nauka języków


Chętnie także poznam Twoją twórczość. Gdy wypełnisz Twoją grafikę podziel się nią i prześlij do mnie!

Skąd się wzięła Głowa do liczb?

Mogę śmiało powiedzieć, że lektura tej książki w oryginale kilka lat temu przyczyniła się do ukierunkowania mnie w stronę strategii uczenia się, jako głównej ścieżki zawodowej. W 2014 roku wzięłam udział w kursie dr Barbary Oakley i wtedy też przeczytam "A Mind for Numbers" po raz pierwszy. Z jednej strony książka omawiała wiele rzeczy, które podświadomie czułam i stosowałam w nauczaniu, a jednocześnie doskonale zebrała wszystkie wątki w spójną całość. Od tamtej pory praktykowałam przedstawione w niej założenia i przekazywałam wiedzę dalej. 

Po latach wróciłam do tej pozycji ponownie, tym razem ją w języku polskim. Na mojej liście "do przeczytania" była od dawna, jednak ze względu na fakt, że już ją wcześniej czytałam miała dość niski priorytet. 

Jednakże ostatnie zamieszanie spowodowane wydaniem polskiej propozycji o metodach uczenia się, "Włam się do mózgu" Radka Kotarskiego (recenzje znajdziesz tutaj) sprawiło, że postanowiłam już teraz odświeżyć wiedzę i przybliżyć Wam "Głowę do liczb", jak głosi polskie tłumaczenie tytułu.

Niech nie zwiedzie Was tytuł. Książka co prawda skupia się na nauce przedmiotów ścisłych, głównie  matematyki, ale prezentuje ogólne strategie uczenia się, jakie są skuteczne z punktu widzenia mózgu. Z powodzeniem można zastosować je w nauce czegokolwiek, szczególnie języków obcych.  


slowlingo, głowa do liczb, jak się uczyć, skuteczna nauka, język obcy

Głowa do liczb - więcej niż spis treści 

"Głowa do liczb" jest w mojej ocenie książką wyjątkową. Nie dlatego, że prezentuje jakieś fenomenalne, nowe i wcześniej nieznane sposoby na efektywną naukę języka. Ta książka wyróżnia się, ponieważ w genialnym sposób syntezuje rożne informacje i w bardzo płynnie podchodzi do opisywanych zagadnień. Doskonale pokazuje zależności pomiędzy rożnymi trikami. Autorka zgrabnie przeplata cechy mózgu i to, jak lubi się uczyć, z przykładami z życia praktyków. 

Mimo, iż w książce omawianych jest bardzo wiele metod, wtóruje im jedna myśl przewodnia. Tą myślą jest zmiana sposobu postrzegania nauki i uczenia się. Kluczem do skutecznej nauki jest bowiem podejście do procesu. Dla mnie ta mieszanka - informacji naukowych i praktycznych - ma idealne proporcje. Co więcej, w każdym rozdziale zaproponowane są ćwiczenia, odzwierciedlające daną technikę. Można na własnej skórze odczuć i odkryć, jak ta metoda działa. 

Niezwykle ważnym elementem w tej książce jest także wprowadzenie do technik zarządzania czasem i unikania prokrastynacji - wielkiego wroga efektywności. Te tematy nie są stricte powiązane z samym uczeniem się, ale odnoszą się do zachowań mózgu w kwestii wykonywania nieprzyjemnych zadań. Nie czarujmy się - nauka bywa często postrzegana jako zło konieczne, które nasz mózg chętnie zamknąłby w małej szufladce gdzieś daleko, daleko od teraźniejszości. "Głowa co liczb" wprowadza strategie radzenia sobie z wiecznym odkładaniem na później. I to w moim odczuciu jest ogromna zaleta tej książki. Jej kompleksowość pozwala spojrzeć na uczenie się jak na fascynujący, wymagający, ale jakże satysfakcjonujący projekt, dodający pikanterii naszemu życiu. Sama uwierzyłam, że mogłabym nieźle radzić sobie z matematyką, z którą obecnie się nie lubimy.

Co takiego ma w sobie "Głowa do liczb"? Jakie zagadnienia poruszane są w książce? Najważniejsze to:
  • Rola czasu w procesie uczenia się,
  • Testowanie się i powtórki,
  • Iluzje uczenia się - czego nie robić,
  • Synteza informacji i skupienie,
  • Unikanie rozpraszaczy i zarządzanie czasem. 

Czy warto przeczytać tę książkę? 

Z całych sił krzyczę: TAK! Według mnie to jedna z najlepiej opracowanych pozycji, jeśli chodzi przedstawiane  treści, sposób prezentacji - prosty, ale nie banalny język komunikacji.

Jedyne, co mogłabym zarzucić tej publikacji to jej szata graficzna. O ile okładka jest bardzo pomysłowa i wspaniale oddaje ideę "Głowy do liczb", o tyle wnętrze wystawia na próbę miłośników ciekawego i jednolitego layout'u (ang. - układ), a przeciwników Times New RomanTym nie mniej, zdecydowanie polecam tę lekturę każdemu.


slowlingo, głowa do liczb, jak się uczyć, skuteczna nauka, język obcy

Głowa do liczb a inne książki

Na to porównanie czekają na pewno wszyscy, którzy czytali moją recenzję "Włam się do mózgu". Jeżeli jednak spodziewacie się, że jednoznacznie powiem "wybierzcie tę jedną jedyną książkę", to muszę Was rozczarować. Żadna nie jest lepsza, są po prostu inne. 

Warto czytać wiele źródeł. Każde spojrzy na temat z innej perspektywy, dostarczając nie tylko cennego wkładu, który nasz mózg lepiej przyswoi, ale także świeżego spojrzenia. Gdybym miała jednak polecić, co przeczytać najpierw, to zdecydowanie wskażę "Głowę do liczb" jako podstawę, a "Włam się do mózgu" jako uzupełnienie.

Podobnie sprawa się ma z polecaną przeze mnie wielokrotnie "Brain Rules". Dla mnie genialna książka, ale zdaję sobie sprawę, że naukowe podejście do tematu może przytłaczać, dlatego zasugerowałabym ją także jako uzupełnienie.

Pod postem o "Włam się do mózgu" pojawiło się ostatnio pytanie, czy poza "Głową do liczb" polecam coś jeszcze w języku polskim. Ostatnio wertowałam książkę "Myśleć efektywnie" autorstwa Arta Markmana i ona wydaje się mieć podobny wydźwięk do "głowy". Nie czytałam jej jednak jeszcze, więc póki co, to tylko czyste spekulacje.

---

A czy Wy czytaliście te książki? Jakie są Wasze wrażenia i przemyślenia?

Po prawie miesięcznej przerwie w pisaniu wracam z nowymi tekstami. Zapraszam serdecznie na najnowszy wpis.

Webinar dla pasjonatów skutecznej nauki języków

W piątek 12 stycznia 2018 odbył się webinar dotyczący zasad skutecznej nauki języków. Ponad setka uczestników miała możliwość skonfrontować skuteczne metody uczenia ze swoimi zwyczajami i praktykami. Poznali 10 podstawowych, ogólnych zasad, które sprawiają, że uczony materiał zostaje w pamięci, a czas poświęcony na naukę nie idzie na marne.

jak się uczyć języków, skuteczna nauka, język obcy, slowlingo

Oprócz omawianych 10 podstawowych zasad uczestnicy webinaru mieli możliwość usłyszeć odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Mogli je zadać podczas zapisu na webinar. Wśród najpopularniejszych pytań były te o motywację do nauki oraz jak rozpocząć po przerwie. Pokazuje to jak ważne w nauczaniu języków są elementy cochingowe, które pomagają znaleźć w sobie siłę do działania. 

Inne pytania dotyczące konkretnych problemów poruszały m.in. naukę mówienia samemu oraz przełamanie bariery wypowiedzi czy sposoby na pisanie. Oba te tematy poruszyłam już wcześniej na blogu, zachęcam Was zatem serdecznie do lektury tutaj oraz tutaj.

Magiczny sposób na naukę języków

Głównym przesłaniem webinaru było to, że nie istnieje żaden magiczny sposób na naukę. Po prostu trzeba przysiąść, zebrać się w sobie i stosować takie triki pamięciowe, które lubi nasz mózg. To o nich opowiadałam podczas webinaru. Skupiłam się na tym, dlaczego nauka wymaga czasu i jak ugryźć zarządzanie nim. 

Zaznaczyłam także jaki sposób nauki działa, a jakie techniki jedynie tworzą iluzję uczenia się. Zwróciłam również uwagę na rolę testów w procesie uczenia się. Wcześniej pisałam o tym także tutaj.

Jeżeli nie udało Ci się uczestniczyć w webinarze, nie martw się. Za kilka tygodni zorganizuję kolejne wydarzenie o podobnym charakterze. Tym czasem zachęcam do lektury bloga oraz do zapisu na newsletter (na pasku po prawej ⇒), który zawsze na czas poinformuje Cię i przypomni o nadchodzących wydarzeniach.


Obejrzyj krótką prezentację, podsumowującą webinar.




Do zobaczenia w kolejnym tekście.
Dziś wracam z postem dla graczy i miłośników gier. Ostatni post o tej tematyce powstał w maju, kiedy to opisywałam jak można zastosować typy graczy według Richarda Bartle w uczeniu się języków. Tym razem zapraszam na kolejny wpis z serii "Zagraj w język". Pozostałe znajdziecie tutaj.

Ouija - klimatyczna tablica

Głównym bohaterem dzisiejszego wpisu jest Ouija. Jeśli nie kojarzycie czym jest Ouija, to już spieszę wyjaśnić. Ouija to (zazwyczaj) drewniana plansza-tablica służąca, jeśli w to wierzyć, do komunikacji z duchami. Z tego względu znana jest także jako spirit board albo talking board (ang. tablica duchówmówiąca tablica). Nazwa ouija, z kolej, wywodzi się prawdopodobnie z francuskich i niemieckich słów oznaczających "tak". Na planszy znajdują się z litery alfabetu, cyfry od 0 do 9 oraz słowa: tak, nie, do widzenia. W klasycznym wykorzystaniu tablicy należy zadać duchowi pytanie, a on w odpowiedzi poprowadzi nasze ręce po literach, tworząc wyraz(y).

Ale my oczywiście nie będziemy się tu dzisiaj zajmować wywoływaniem duchów, ale inną formą komunikacji ze światem paranormalnym. Pokażę Wam jak można wykorzystać samą planszę do gier językowych.

Jeśli nie przepadanie za kwestiami nadprzyrodzonymi, to najprawdopodobniej moja dzisiejsza propozycja wykorzystania tej właśnie planszy nie przypadnie Wam do gustu. Jeżeli jednak lubcie tę tematykę lub macie do niej neutralny stosunek, zdecydowanie polecam wykorzystanie Ouija.

Jak grać w język z Ouija?

Przede wszystkim - językowa gra nabierze ciekawego charakteru i klimatu. Moja Ouija jest specjalną edycją, związaną z serialem Supernatural, o którym pisałam już wcześniej. Tak się składa, że jest to także ubiegłoroczny prezent gwiazdkowy dla mnie 😃😃😃, więc ten post wpisuje się także w świąteczny klimat.

slowlingo, zagraj w język, supernatural, ouija, nauka języków
Tak, wiem - brakuje "z". To powszechny problem z tą edycją, można spotkać wiele komentarzy i pytań na ten temat.
Oto moja propozycja gry językowej z Ouija. Zagrajcie w większej grupie, będzie ciekawiej. Zabawa językowa polegać będzie na wypisywaniu słów z wylosowanych liter. Przed grą należy: 
  • przygotować tablicę/planszę  punktów uwzględniającą wszystkich graczy,
  • przypisać punktowe wartości poszczególnym literom - na przykład: 
    • a,b, c, l - 1 pkt.
    • q - 3 pkt.
    • etc.
Kroki w rozgrywce:

  1. Jedna osoba nie patrząc na tablicę losuje literę wskaźnikiem załączonym do planszy. Planszę ma przed sobą albo właściwie albo do góry nogami. Planszę do losowania litery każdorazowo układają pozostali uczestnicy, by zapewnić losowość.
  2. Po wylosowaniu reszta osób - każdy indywidualnie lub w małych zespołach - w ciągu 30 sekund musi wypisać jak najwięcej słów w języku obcym zaczynających się na tę literę.
  3. Każdy potem spisuje, ile punktów zdobył w danej rundzie według wcześniej ustalonych wartości punktowych.
  4. Potem następuje kolejna runda i kolejna osoba losuje w ciemno literę, a reszta wypisuje słowa.
  5. W przypadku ponownego wylosowania wcześniej wykorzystanej litery, reszta graczy zgłasza, że litera już padła, ale nie mówi która konkretnie. Gracz losuje ponownie.
  6. Zagrywkę można powtórzyć kilka razy, ale tak by każdy miał szansę losować literę i równą liczbę szans na wypisanie słów.
  7. W przypadku wylosowania cyfry należy powtórzyć losowanie odwracając planszę. Wartość wylosowanej wcześniej cyfry liczy się jako bonusowe punkty do uzyskanych z wypisanych słów.
  8. Po zakończeniu wszystkich rund następuje runda finałowa. Z wszystkich wylosowanych wcześniej liter trzeba ułożyć maksymalnie wiele słów. Uwaga - kombinacje dowolne - słowa mogą składać się tylko z tych liter, albo po prostu je zawierać. Na to zadanie gracze mają minutę. Osoba, która wypisze najwięcej słów otrzymuje bonusowe 100 punktów, które dodaje do swojej puli. 
  9. Na końcu następuje podliczenie wszystkich punktów, które wyłoni zwycięzcę.
Dzięki takiemu zastosowaniu tablicy Ouija można w interesujący sposób odświeżyć i ugruntować słownictwo w języku obcym. Co myślicie o takim wykorzystaniu planszy?

Nie lubię Duolingo

Jeżeli piszę o dobrych narzędziach do nauki online, pomijam Duolingo. Jeśli o nim wspominam, to dlatego, by stwierdzić, że nie rozumiem jego idei nauczania oraz braku metodyki. I zawsze zastanawiają mnie te okrzyki zachwytu nad ta aplikacją. Jej główną zaletą wydaje się być fakt, że jest darmowa. Ale czy na pewno?

Genialny model biznesowy

Nie zastanawia Cię, dlaczego serwis oferujący usługi językowe jest darmowy? W dzisiejszych czasach dość naiwne zdaje się być myślenie, że biznesy nie mają ukrytej agendy i celu w oferowaniu darmowych treści. To zawsze chodzi o zdobycie potencjalnego klienta lub bezpośrednie zarobienie pieniędzy. Jedni robią to w bardziej, inni w mniej elegancki sposób, ale zawsze sprowadza się to do kwestii finansowych.

slowlingo, nauka języków, skuteczna nauka
Nauka czy praca z Duolingo?

Czytanie jako (skuteczna) metoda nauki języków?

Czytanie uchodzi za jedną z najskuteczniejszych metod nauki języka, nie tylko obcego, ale także, a może przede wszystkim, rodzimego. Wydaje się, że czytanie jest dla naszego mózgu naturalnym sposobem na przyswajanie nowych i utrwalanie znanych już treści. Nie jest to jednak do końca prawdą. 

Nasz mózg musi wykonać sporą pracę konwertując pojedyncze znaki - litery - w słowa i znaczenia. Następnie znaczenia musi przekonwertować w bardziej dla siebie zrozumiały ciąg ruchomych obrazów (jakby film odgrywany w naszej głowie). Ostatecznie dopiero tekst przetłumaczony na znaczenia i obrazy może zostać zinterpretowany i zanalizowany.

slowlingo, nauka języka, język obcy, angielski, czytać, czytanie, kindle

Czy zatem czytanie jest faktycznie tak skuteczne w nauce? Odpowiedź na to pytanie brzmi: tak. Co prawda gotowe obrazy przemawiają do naszego mózgu o wiele bardziej niż goły tekst, gdy już z tekstu powstaną znaczenia dzieje się magia. Ale jak to wygląda krok po kroku?

Gramatyka a słownictwo

Widząc tekst jako reprezentację struktur języka, wiedzę o tej dziedzinie przyswajamy skuteczniej. Dzieje się tak, ponieważ uczymy się słownictwa funkcyjnego i struktur gramatycznych w ich faktycznej, wizualnej/graficznej reprezentacji. Mózg wciąż musi wykonać kodowanie: litery → znaczenie → obraz (funkcja), ale następny krok jest już dużo prostszy. Zapamiętujemy nie tyle znaczenie słów, ale przede wszystkim "fizyczne" rozmieszczenie w zdaniu. Gramatyka jest zatem dosłownie zobrazowana w tekście.

Tak sprawy się mają z gramatyką, ale jak to jest ze słownictwem? Ze słownictwem wracamy niestety do punku wyjścia. Oznacza to, że poza pisownią, trudniej nam będzie przyswoić słownictwo niż ma to miejsce w przypadku gramatyki. Dlaczego? Dlatego, że graficzna reprezentacja słowa (litery) nie jest jednoznaczna ze znaczeniem. Poznamy kontekst występowania słowa i być może podświadomie podchwycimy jego znaczenie. Jeśli jednak tak się nie stanie, nadal czeka nas praca kodowania znaczenia i utrwalania go w pamięci. To oczywiście trwa.

Czy zatem istnieje sposób na uproszczenie procesu kodowania i skrócenie czasu potrzebnego na nauczenie się nowego, przeczytanego słownictwa? Tak. Z pomocą może nam przyjść technologia.

Ułatw sobie życie - czytaj po angielsku na Kindle

W kwestii czytania tekstów w języku obcym pojawia się jeszcze jeden, dodatkowy element. Wielokrotnie uczniowie pytają mnie, czy czytając tekst powinni na bieżąco sprawdzać słówka, których nie rozumieją, czy nie.

Teorie uczenia się głoszą, że lepiej nie sprawdzać na bieżąco, ponieważ powinno się kierować ogólnym kontekstem, by słowo zrozumieć; dodatkowo sprawdzanie na bieżąco wybija z rytmu i traci się wątek. Ma to jednak zastosowanie tylko do sytuacji, w których brak znajomości danego słowa nie paraliżuje naszego rozumienia tekstu. Jeśli brakuje nam kluczowego słowa, a kontekst nie jest dla nas jasny, to oczywiście powinniśmy sprawdzić dany zwrot. Skalę trudności musimy ocenić sami.

Zdecydowanie z pomocą w tej materii przyjdzie nam czytnik książek elektronicznych - Kindle. Czytając tekst możemy na bieżąco sprawdzać znaczenie słów, dzięki dwóm rozwiązaniom - Word Wise oraz wbudowanemu słownikowi.

Word Wise to funkcja pozwalająca na czytanie tekstu już z widocznymi podpowiedziami znaczeń trudniejszych wyrazów i zwrotów, ale dostępna jest tylko dla wybranych książek z Amazon. 

Jeśli natomiast nie chcemy się rozpraszać i interesuje nas tylko okazjonalne sprawdzanie pojedynczych słów, idealnie sprawdzi się tu wbudowany słownik, Oxford Dictionary oraz inne. Mając połączenie z internetem możemy dodatkowo wyszukać znaczenia np. w Wikipedii. Aby sprawdzić słowo, wystarczy przytrzymać je chwilę (na czytnikach dotykowych), aż do momentu pojawienia się definicji i/lub tłumaczenia. Zaznaczone słowo automatycznie doda się do listy słownictwa. 

Kindle posiada także funkcję Vocabulary BuilderFunkcja ta pozwala nam ćwiczyć dodane powyżej słowa w systemie fiszkowym, bezpośrednio na czytniku. Zwroty podpowiadają się w kontekście, w którym pojawiły się w danej książce i dzięki temu możemy skuteczniej je kodowaćVocabulary Builder dostępny jest dla czytników od modelu Paperwhite w górę.

Obszerniej wszystkie funkcje opisane są w poście Świata Czytników, który znajdziecie tutaj.

Papier, czy e-papier?

Wiem - ten post nie jest wcale odkrywczy i osoby korzystające z Kindle na co dzień z pewnością doskonale znają te funkcje. Wiem także, że nie każdy ma przekonanie do e-booków i papieru elektronicznego. Być może jednak możliwości, jakie daje korzystanie z technologii w kwestii czytania sprawią, że Ci mniej entuzjastycznie nastawieni zmienią jednak zdanie i choćby w celu usprawnienia procesu nauki sięgną po czytnik i książki elektroniczne. Polecam i zachęcam do stosowania takiego rozwiązania.

A czy Wy już czytanie na Kindlu?