Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coaching językowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coaching językowy. Pokaż wszystkie posty
Pisząc ten post zastanawiałam się kto będzie nim najbardziej zainteresowany - czy osoby uczące się języków, czy lingwiści - językowcy, nauczyciele czy coachowie językowy, który myślą o obraniu podobnej ścieżki zawodowej. I na ten moment nie wiem. Dlatego proszę Cię, gdy skończysz czytać ten tekst - daj znać w komentarzu, co się do niego sprowadziło i skłoniło do przeczytania.

slowlingo, jak się uczyć, nauka języków, języki obce, strategie nauki języków

Dawno, dawno temu...

Od początku mojej pracy zawodowej wiedziałam, że chcę organizować naukę i szkolić. Nie miałam sprecyzowanej ścieżki, ale naturalną siłą rzeczy działałam w językach, bo to od zawsze sprawiało, że czułam się jak ryba w wodzie. Dwie filologie dały początek, a kolejnym etapem była podyplomówka z zarządzania projektami, która wynikła poniekąd samoistnie z pracy przy językowych produktach e-elarningowych.

Kolejne kroki

Zdarzało mi się oddalać nieco od tematyki językowej oraz szkoleniowej, ale zawsze wracałam, nie czując się komfortowo w obszarach niezwiązanych z edukacją. Wiedziałam już, że to pole zawodowe chcę zagospodarować. Ciągnęło mnie jednak zawsze także do aspektów biznesowych, które mocno przebijają w moim podejściu do nauki języka, i o których możesz czytać w całej serii postów "Biznesowo o językach."

Czułam się rozdarta pomiędzy pracą stricte na języka i na kwestiach biznesowych. To był moment, kiedy postanowiłam wystartować z blogiem i zająć się organizacją językowych procesów edukacyjnych. Od krótkiego czasu pracowałam wtedy także na coachingu językowym i idealnie trafiłam z rozdmuchaniem tego pomysłu właśnie na początku działalności blogowej. Po kilku latach coaching językowy wszedł na stałe do mojego wachlarza pomocy edukacyjnych.

Nie tylko języki

Na początku pracowałam tylko na projektach językowych, ale z czasem na rynku wzrosło zapotrzebowanie także na inne projekty rozwojowe. Zgłaszało się do mnie coraz więcej firm zainteresowanych wdrażaniem kompleksowych pomysłów na edukację. Chciano, by od początku do końca zaprojektować i wdrożyć plan nauki, wesprzeć go wszelkimi możliwymi narzędziami, w tym coachingiem i  kursami e-learningowymi.

Języki jako nauczana materia coraz bardziej ustępowały miejsca językom, jako narzędziu do budowania wizerunku oraz relacji z klientami. Mi coraz mniej doskwierał fakt, że nauczanie języków od postaw odchodzi na boczny tor i przeradza się w konwersacje biznesowe (o brandingu, marketingu, FMCG, fotografii, motoryzacji etc.).

Krok (prawie) ostatni

Ostatnie kilkanaście miesięcy (wyszedł z tego grubo ponad rok) skupiałam się mocno na kontaktach B2B - czyli business-to-business - i współpracy z większymi podmiotami prawie wyłącznie nad wspomnianymi powyżej kompleksowymi projektami edukacyjnymi. 

Doba ma tylko 24 godziny, więc mój fokus na jednym typie kontrahentów oznaczał rezygnację z innego, niestety. Wraz ze wzrostem liczby dużych zobowiązań, musiałam rezygnować z mniejszych, indywidualnych.

Szalony koniec roku 2018

Bardzo dużo zadziało się pod koniec roku, wspominałam o tym we wcześniejszym poście. To właśnie wtedy zaproponowano mi współpracę na wyłączność jako strategowi edukacyjnemu przy sporym projekcie edukacyjnym. Było to bardzo ciekawe wyzwanie, ale w pełnym wymiarze. Zdecydowałam się więc zawiesić pomniejsze współprace i zaryzykować. Na razie jestem bardzo zadowolona, jednak zawsze, taka współpraca na wyłączność i zastopowanie innych działań wiążą się z ryzykiem. To, co zyskałam, to brak konieczności zabiegania o kolejne, nowe kontakty i możliwość skupienia się na rozwijaniu umiejętności i budowie własnej marki (tak, wiem, brzmi to modnie). 

Języki wykorzystuję na co dzień, uczę się aktywnie dalej hiszpańskiego i niemieckiego, właśnie ponownie aktywowałam konto busuu premium i stawiam pierwsze kroki w arabskim (😎).

Języki na pierwszym miejscu

Języki  nadal są na pierwszym miejscu w mojej edukacji i zawodowej pracy. To dzięki nim znajduję i mogę podejmować kolejne wyzwania. A jak z językami aktualnie stoisz Ty? Podziel się w komentarzu.

Warto znać język obcy! 

Nie będę się rozpisywać i pozwolę tym razem przemówić ruchomemu obrazowi. Zapraszam na krótki vlog z Monachium. We wstępie do vloga wyjaśniam dlaczego warto znać język nawet wybierając się jedynie na dwudniowy wypad typu city-break, nocując u znajomych i mając osobistego przewodnika 💚. W kilku słowach - zawsze można nie ogarnąć sytuacji, zgubić się, nabroić, pomylić coś i wtedy dobrze móc się dogadać i wyjaśnić. Po szczegóły zapraszam poniżej.


slowlingo, nauka języków, niemiecki, jak się uczyć


Kolejne narzędzie biznesowe

Chcę dzisiaj powrócić do tematu narzędzi biznesowych, które z powodzeniem możemy wykorzystać w planowaniu i zarządzeniu nauką języków obcych. Narzędzie, które chcę zaproponować dzisiaj to tak zwana analiza PESTAnaliza PEST to narzędzie stosowane w biznesie do kreślenia ogólnego obrazu i szerokiej perspektywy danej sytuacji, możliwości oraz zagrożeń polityczno-ekonomiczno-społecznych. Więcej o niej możecie znaleźć m.ni tutaj.

slowlingo, nauka języków, podróż, PEST


Jak to się ma do nauki języków? Wciąż bardzo często dostaję prośby o radę na temat tego, jaki wybrać język obcy i czy znajomość danego języka się opłaca. Dzieje się tak mimo wielokrotnego podkreślania z mojej strony, że decyzję o tym każdy musi podjąć samodzielnie według indywidualnych potrzeb. Oznacza to jednak, że moi czytelnicy mają świadomość, że nauka języka i poznanie go w stopniu pozwalającym znaleźć satysfakcjonującą pracę (zagranicą lub w Polsce) wiąże się z ogromną ilością pracy. 

Bardzo mnie to cieszy, gdyż oznacza, że rozumiesz wagę wysiłku, jakiego nauka i opanowanie języka tak naprawdę wymagają. Nie chcesz tracić oddechu na takie działania, które nie przyniosą Ci satysfakcji oraz korzyści! To znaczy, że moja działalność blogowa przynosi wymierne rezultaty! Dzisiejszy post da Ci kolejne narzędzie, które pomoże Ci samodzielnie uporać się z tym aspektem nauki języka.

W jednym z wcześniejszych postów pisałam o tym, jakie kraje i miasta (a co za tym także idzie języki) są popularnymi miejscami do życia. Analiza ta uwzględniała także warunki biznesowe. Dziś spojrzymy szerzej. Proponowane przeze mnie dziś analiza PEST pozwoli Ci przyjrzeć się aspektom politycznym i społecznym kraju, którego języka chcesz się uczyć. Dogłębna analiza pomoże świadomie zdecydować, czy nauka tego konkretnego języka, z myślą o pracy w danym kraju lub o kontaktach biznesowych z przedstawicielami obcej kultury jest dla Ciebie korzystna i czy Ci odpowiada.

Czym jest analiza PEST?

Przejdźmy zatem do zdefiniowania czym jest analiza PEST. Jest to akronim od pierwszych liter następujących czynników:
  • politycznych (political)
  • ekonomicznych (economic)
  • społecznych (socio-cultural)
  • oraz technologicznych  (technological)
Czasami dodaje się również elementy:

  • środowiskowe oraz (environmental)
  • prawne (legal)
Powstaje wtedy twór PESTEL.

Analiza ta doskonale pomaga zidentyfikować szanse oraz zagrożenia w analizie biznesowej. Zazwyczaj stosuje się ją przy określaniu potencjału nowego rynku. Nie ma jednak żadnych przeciwwskazań, by zastosować tę analizę także w kontekście wyboru języka do nauki.

PEST a język obcy i kraj

Jak stosować PEST w określaniu potencjału języka? Odpowiedz sobie na następujące pytania:

➣ Czynniki polityczne:
  1. Czy sytuacja polityczna w danym kraju jest stabilna (wojna, zamieszki, zamachy)?
  2. Czy władze wspierają pracowników z zagranicy?
  3. Czy potrzebna mi wiza pracownicza?
  4. Czy władze przychylnie patrzą na międzykulturowe i międzynarodowe kontakty biznesowe?
➣ Czynniki ekonomiczne:
  1. Czy gospodarka sprzyja wymienianie kontaktów międzynarodowych?
  2. Czy płace są korzystne? 
  3. Jak wygląda bezrobocie?
  4. Jakie są trendy w zatrudnianiu oraz na rynku pracy?
  5. Ile wynosi PKB?
  6. Czy łatwo zbudować wykwalifikowaną kadrę?
  7. Jak globalizacja wpływa na gospodarkę kraju?
➣ Czynniki społeczno-kulturowe:
  1. Czy populacja kraju starzeje się, czy jest młoda (ma to wpływ na czynniki ekonomiczne)?
  2. Jakie jest podejście do zatrudnienia i pracy?
  3. Jakie jest podejście do zdrowia, wykształcenia, mobilności społecznej?
  4. Jakie jest podejście do kwestii społecznych (liberalne, konserwatywne), czy są jakieś społeczne tabu?
  5. Jak wyglądają kwestie religijne?
  6. Jakie są znaczące różnice komunikacyjne?
➣ Czynniki technologiczne:
  1. Czy istnieje odpowiednia infrastruktura technologiczna (być może niezbędna do twojej pracy)?
  2. Czy rozwój technologiczny jest wspierany?
  3. Czy istnieją tak zwane huby technologiczne?
Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć od razu na te pytania, po prostu poszukaj tych informacji. Da Ci to szeroki ogląd sytuacji w danym obszarze językowym. 

Po co analiza PEST?

Wiedza o tym, jak wygląda życie w danym kraju naprawdę jest istotna. Często może podobać Ci się język, ale gdy poznasz bliżej kulturę kraju okazuje się, że kompletnie się w niej nie odnajdziesz i nie popierasz rozwiązań społecznych. Różnice te stają się nie do przezwyciężenia. Ma to szczególnie często miejsce w przypadku kultur bardzo egzotycznych i odmiennych od naszej.

slowlingo, nauka języków, podróże

Bywa także odwrotnie. Na pierwszy rzut ucha język wcale nie wydaje się pociągający, ale porywająca kultura Cię kusi. Ze mną tak było w przypadku języka niderlandzkiego. Zaczęłam się go uczyć trochę z przypadku, a trochę z ciekawości kultury. Początkowo język nie wydawał mi się atrakcyjny. Do tej pory nie uważam, że jest wyjątkowo ponętny, ale znajomość sprawia, że nie zwracam już uwagi na ten aspekt.


slowlingo, nauka języków, podróże

Jeśli zatem chcesz podejść na nauki języka zupełnie logicznie i zdroworozsądkowo, ta analiza jest dla Ciebie doskonałym narzędziem. Ciekawa jestem, czy wcześniej, decydując się na naukę języków, również zdarzało Ci się rozważać powyższe czynniki? Jak ważne są dla Ciebie te aspekty? Daj znać w komentarzu.

Nauka dorosłych - moja i nie moja

Kilka tygodni temu podzieliłam się z Tobą moimi problemami z nauką języków ogólnie oraz z problemami uczenia się dorosłych konkretnie na przypadku języka niderlandzkiego.

Dziś zapraszam Cię na przejażdżkę po różnych trudnościach z nauką języków jakie ogólnie towarzyszą dorosłym. Odpowiem dziś na pytanie skąd się biorą i jak można sobie z nimi radzić. Zapraszam serdecznie.

Problemy w uczeniu się języków dorosłych

Trudności w uczeniu się języków można podzielić na dwie grupy czynników. Pierwsza z nich dotyczy tego, co nazwałam "efektem dorosłego życia", a druga czynników biologiczno-fizjologicznych.


slowlingo, nauka języków, jak się uczyć, angielski, niemiecki, hiszpański

"Szewc bez butów chodzi", ale czy na pewno?

Pisząc o moich planach  na nadchodzący rok zdałam sobie sprawę, że nigdy nie pisałam o moich trudnościach z uczeniem się języków. W pierwszej chwili przyszły mi do głowy powiedzenia takie jak "szewc bez butów chodzi", czy "lekarz nie powinien leczyć sam siebie", ale przecież one kompletnie nie mają tu zastosowania, bo znam metody uczenia się i je stosuję. Ba! Sama się nawet czasem coachuję, szczególnie testując nowe rozwiązania na sobie.

slowlingo, coaching, problem z nauką, język obcy, jak się uczyć

Czy to oznacza, że nie mam lub nie powinnam mieć z racji tego problemów z nauką języka? Bynajmniej. Mam prawo do takich samych trudności, jak Ty. Pytanie, jakie się pojawia, to jak sobie z nimi radzę. To tak kwestia jest tu najistotniejsza. 

Łatwość w nauce języków




Zabrzmi to dość przewrotnie, ale ja generalnie nie mam problemów z nauka języków. "Hola, hola - pomyślisz - to po co ten post?" Już wyjaśniam o co mi chodzi. 

Nie mam problemów z nauką języków jako tako, ani z zapamiętywaniem słówek, ani z rozumieniem gramatyki. Bardzo lubię gramatykę, dla mnie jest (zazwyczaj) bardzo logiczna. I tak przerzucanie czasownika na koniec zdania w szyku całkowicie przestawnym, czy rozdzielenie przedrostka w czasowniku rozdzielnie złożonym to dla mnie pikuś. 

Słówek z kolei uczę się z list i raczej bezproblemowo buduję skojarzenia, nie mam większych problemów z zapamiętywaniem ich. Zazwyczaj, jak na rasowego wzrokowca przystało, pamiętam dokładnie gdzie to słówko było zapisane i w jakim kontekście. 

Znam (oczywiście) strategie skutecznej nauki, stosuję je od zawsze, optymalizuję proces i czas. Nie potrzebuję wyjątkowej zachęty ani motywacji do nauki, jak mam się nauczyć, to się uczę. Można to nazwać talentem lub wyjątkową predyspozycją językowa. Napisawszy to wszystko chcę Ci powiedzieć, że ja także mam trudności z uczeniem się języków? Jak to? A tak to.

Moje problemy z nauką języków

Moje problemy z uczeniem się języków wynikają z czegoś innego niż nieefektywne metody uczenia się, czy nieumiejętność zarządzania czasem. W moim przypadku szyki psuje mi... problem z priorytetami i chęć robienia wszystkiego na raz. Mam z tym prawdziwy problem. 

slowlingo, nauka języków, jak radzić sobie z problemami, problemy w nauce, jak się uczyć

Zazwyczaj biorę sobie na głowę zbyt dużo na raz: 



  • zrobienie raportów z zajęć dla kursantów i przygotowanie zajęć,
  • tym samym dalsze uczenie się angielskiego / niderlandzkiego (oba te języki znam w stopniu zaawansowanym, i uczę ich, na bieżąco na nich pracuję i traktuję ten element jako naukę/szlifowanie)
  • zaplanowanie postów,
  • napisanie nowych postów,
  • przygotowanie nowego kursu dla lektorów,
  • przygotowanie mailingów,
  • opracowanie kampanii marketingowej,
  • zaplanowanie postów na facebooka,
  • ogarnięcie spraw administracyjnych,
    ---
  • czytanie książek branżowych i innych,
  • ćwiczenie jogi,
  • wyspanie się...
Te zajęcia to to, co absolutnie muszę zrobić, by mój biznes się kręcił (oraz bym nie zwariowała i nie padła z zmęczenia - patrz 3 ostatnie pozycje). Zostaje mi niewiele czasu na dodatkowe, niekonieczne działania, jak nauka języka tylko dla przyjemności, co ma miejsce w moim przypadku dla hiszpańskiego czy niemieckiego.

Mój problem polega na tym, że nie potrafię odpuścić niektórych rzeczy, przez co wszystko to, co nie jest bezwzględnie niezbędne spada na ostatnie miejsce długiej listy priorytetów, a często wręcz z niej spada. W konsekwencji czasem nie zostaje zrealizowane. 

Nie zrozum mnie źle. To nie tak, że uczę innych jak zarządzać nauką, a sama nie potrafię. Jak wspomniałam wcześniej, potrafię 😎. Gdy mam konkretny cel językowy, mogę przeznaczyć na naukę kilka(naście) godzin w tygodniu i nie mam trudności z organizacją czasu. Po prostu mam pełną świadomość tego, co akurat jest ważne. Na ten moment ważniejsze są jedne rzeczy, przez co pozwalam sobie na odpuszczenie w innych dziedzinach. Świadomie wybieram to, co chcę robić, nie pozwalam, tym samym, chwilowym słabościom wpłynąć na moje decyzje dotyczące alokacji czasu i uwagi. Jeśli nauka kolejnego języka będzie dla mnie odpowiednio ważna i wyprze inne działania, znajdę czas na te naukę.

Ty też masz prawdo sobie odpuścić, jeśli akurat masz coś ważniejszego do zrobienia. O ile to naprawdę jest ważniejsze. 

Jak radzę sobie z problemami w nauce języków?

Gdy miałam jasny i konkretny cel językowy - przygotować się do certyfikatu, czy egzaminu - siadałam, uczyłam się, zdawałam i byłam z siebie dumna. Teraz czasem naprawdę wolę się wyspać, niż zarwać nockę. Priorytety się zmieniają i to jest normalne. Przyznam jednak szczerze, że nie czuję się dobrze z tym, że czasem odpuszczam  końcówkę listy priorytetów. Dlatego od kilku miesięcy uczę się minimalizować i eliminować wszystko co zbędne, by zyskać więcej czasu na to, co ważne. Dotyczy to także kwestii zawodowych. 

Potrzeba reorganizacja sprawia, że zaczynam zmieniać postrzeganie tego, co ważne, uczę się akceptować to co jest (i jest niedoskonałe) i dzięki temu łatwiej mi odpuszczać. Krok po kroku przebudowywuję mój tryb i sposób pracy, rezygnuję z niektórych jej aspektów, by zwolnić i na spokojnie, bez stresu i wyrzutów sumienia móc oddać się nauce języków i rozwojowi osobistemu. Nie jest łatwy proces i wymaga ode mnie dużo pracy nad sobą. Widzę jednak ogromne korzyści z tego i daje mi to kopa do dalszego działania. W poprzednim poście zadeklarowałam, że wreszcie chciałabym znaleźć czas (czytaj = nadąć odpowiedni priorytet) nauce niemieckiego, bo bardzo mi tego brakuje. Uczę się alokować działania gdzie indziej. 

Również w moim przypadku trudności z nauką nie wynikają z faktu, że język, którego się uczę jest zły, trudny, a ja nie mogę sobie poradzić z nauką. Źródło problemów organizacyjnych zazwyczaj leży gdzie indziej.

A Ty?

A jaki jest Twój problem z nauka języków? Czy to tez kwestia priorytetów, organizacji, a może przekonania o słuszności celu językowego? Podziel się w komentarzach!

Z okazji urodzin...

W tym roku urodzinowo ponownie zapraszam na post osobisty. Tym razem zmieniam konwencję - nie będzie faktów (ani mitów), ale konkretne plany na najbliższe 12 miesięcy. Lubię robić podsumowanie właśnie w okolicach urodzin, a nie Nowego Roku dlatego, że daje mi to lepszy ogląd na to, co udało mi się zrealizować w kolejnym roku mojego życia.  

slowlingo, plany na 2018, nauka języka, podróże, slow
A co TY zrobisz w ciągu najbliższych 12 miesięcy?

Co chcę zrobić  w ciągu najbliższych 12 miesięcy?

Jest co robić, więc nie ma na co czekać, zabieram się do pracy.
  1. Przede wszystkim kontynuować praktykę minimalizmu. Od ponad pół roku konsekwentnie pozbywam się zbędnych rzeczy i wymieniam kiepskie na te, lepszej jakości. Bardzo mi dobrze z tą filozofią i uczę się dzięki temu odpuszczać.
  2. Nadrobić podróże. Ostatnie 3 lata dość mocno trzymały mnie na miejscu. Teraz jest czas na nowe podróżnicze podboje. W tym roku Grecja, Utrecht i Monachium, a na początku przyszłego moje wymarzone, ukochane, wyczekiwane od ponad 20 lat Peru. To spora wyprawa, dlatego przygotowania zaczynam już teraz. Obecnie przeglądam oferty różnych biur podróży (jeśli coś polecasz, daj znać), w kolejnym etapie będzie odświeżanie hiszpańskiego, a na końcu kompletowanie ekwipunku i garderoby.
  3. Wreszcie - wrócić do niemieckiego. Odkładam to od roku, bo dzieją się inne rzeczy, zabierające temu priorytet. A że chcę to zrobić dla przyjemności, a nie z konieczności, do tej pory wybierałam absolutnie konieczne rzeczy. Teraz mogę zwolnić. W przyszłości chciałabym zamieszkać w Berlinie, do tego zaawansowana znajomość języka jest jak najbardziej wskazana. Nie jest to coś co absolutnie muszę zrobić w tym roku, ale chciałabym zacząć. Na wiosnę zawsze czuję ochotę by uczyć się nowych języków, a szczególnie właśnie niemieckiego oraz hiszpańskiego.
  4. Więcej czytać. W ubiegłym roku jakimś cudem udało mi się czytać całkiem sporo. Część książek przeczytanych stanowiły książki blogerskie. Większością byłam pozytywnie zaskoczona. W tym roku chcę skupić się na biografiach i książkach zakresu psychologii.
  5. Zorganizować czas dla siebie. W ostatnim roku bardzo dużo czasu poświęcałam na rozwój firmy, i siebie jako profesjonalisty, ale mniej czasu miałam na rzeczy, które są dla mnie ważne poza pracą. Dlatego planuje regularnie ćwiczyć jogę, i znaleźć więcej czasu na moje języki oraz szkolenia niekoniecznie związane z moja pracą.
  6. Tym samym chcę pójść w nowym kierunku z firmą i bardziej skupić się na blogowaniu, udziale w konferencjach i warsztatach jako prelegent oraz na szkoleniach indywidualnych.
  7. Czuję, że wracają mi siły, by realizować różne plany i marzenia i zamierzam całą energię i zasoby kierować właśnie ku temu. Będę działać i podejmować więcej inicjatyw!
Od początku 2018 roku czułam, że będzie dobry. Jak na razie, wszystko zdaje się to potwierdzać. Ale przede wszystkim znów mocno czuję, że to wszystko zależy ode mnie, i że to ja kształtuję "zrządzenia losu". Dotyczy to wszystkiego i wszystkich. Ty także możesz przejąć kontrolę nad Twoja nauką i sprawić, że będzie efektywniejsza i przyjemniejsza. Wystarczy zdecydować i zrobić pierwszy krok. To jak będzie? 💋💋💋

Czym jest uważność?

Dziś wracam z miękkim tematem coachingowym. Postaram się przedstawić Wam, jak można stosować uważność do skuteczniejszej nauki języków. 

uważność, mindfulness, slow, slowlingo, nauka języków, język obcy

Czym jest uważność (ang. mindfulness)? Jest to względnie młode pojęcie wywodzące się z dziedziny medytacji. Polega na świadomym przeżywaniu każdej chwili, skupieniu się na "tu i teraz" i głębszym doświadczaniu wszystkiego. Takie odczuwanie rzeczywistości pozwala redukować stres i czuć satysfakcję. Nie jest to proste, ale uważność można wyćwiczyć. O tym jak ćwiczyć i stosować uważność na co dzień pisze m.in. Katarzyna Kędzierska z bloga simplicite.pl. O zastosowaniu uważności w pracy przeczytacie także w Harvard Business Review

Co możesz zrobić czy być uważnym? Pokrótce - należy skupić się na każdym małym elemencie danej czynności, smaku, zapachu, etc., i świadomie go analizować. Wymaga to praktyki, ale da się osiągnąć. Szczególnie uważność ma sprawdzać się w redukowaniu napięcia i stresu. Mnie się jeszcze nie udało, ale pracuję nad tym.

Uważność a nauka języków

Kluczowe w nauce języków, jak w nauce wszystkiego z resztą, jest skupienie. Dzięki niemu łatwiej rozumiemy, analizujemy i przyswajamy informacje. Z tego względu, przed każdą sesja nauki w czasie wysokiej jakości powinniśmy wykonać kilka ćwiczeń uważności, by się skupić i skuteczniej wykorzystać czas nauki języka.

Przykładowe ćwiczenie uważności na skupienie:
Usiądź wygodnie i zamknij oczy. Wykonaj 3 głębokie wdechy i wydechy. Skup się na uczuciu, jakie towarzyszy tej czynności. Poczuj, jak z każdym wydechem się rozluźniasz.

Zastanów się co czujesz w opuszkach palców. Przeanalizuj miejsce, gdzie położyłeś/aś dłonie. Jakie wrażenie czujesz w tym miejscu? Poczuj włosy na skórze głowy, ich ciężar.
Możesz powtórzyć ćwiczenie dla różnych części ciała. Gdy poczujesz się gotowy/a i skupiony/a, przejdź do nauki.
Wydawać by się mogło, że korzystając z nauki w czasie niskiej jakości, nie zdążymy się wprawić w odpowiedni tryb. Faktycznie może być nieco mniej czasu na pełen relaks i koncentrację, ale z powodzeniem uważność można zastosować także w tym przypadku. Jak to zrobić? 

Przerabiając czy powtarzając materiał językowy lub chłonąc treści (audio lub video), maksymalnie skup się na jednym elemencie. Może to być brzmienie słów, powtarzająca się fraza lub struktura gramatyczna. Dokładnie przeanalizuj okoliczności wystąpienia tego elementu. Zrozum jego istotę. Nie rozpraszaj się na inne kwestie. Zobaczysz, że dysponując nawet niewielka ilością czasu, możesz skutecznie przetworzyć dane element materiału językowego. 

Powyższe rozwiązanie można oczywiście zastosować także podczas nauki w czasie wysokiej jakości, ale proponuję zacząć od czasu niskiej jakości, by zobaczyć, jak wiele można "wycisnąć" także z niego. Jest to tym bardziej skuteczne w przypadku osób zabieganych, dla które dysponują niewielką ilością czasu.

Co więcej, polecam to ćwiczenie szczególnie kursantom, którzy są na zaawansowanym poziomie językowym i mają wrażenie, że nie uczą się nowych rzeczy, co czasem działa demotywująco. Ćwiczenie uważności w takim przypadku pozwala zauważyć, że faktycznie robią postęp w nauce. 

A czy Ty trenujesz już uważność? Widzisz pozytywne skutki?
slowlingo, cognitive bias, przekonania, coaching językowy

Wszystkie rodzaje blokad, jeden strach

Blokad psychicznych w stosowania języka obcego jest wiele. wynikają one z projekcji naszych obaw na nasze przyszłe losy. Obawiamy się, że to, co hipotetycznie może się wydarzyć, i że będzie nas prześladować przez lata. Budujemy sobie kolejną historię i narrację terroru. To zupełnie nasza wizja świata, nie do końca zgodną z rzeczywistością. Funkcjonujemy w naszej osobistej, szczelnej strefie komfortu, a wyjście poza nią traktujemy jak zło konieczne.

slowlingo, strefa komfortu, nauka języków, coaching językowy
Życie zaczyna się na granicy naszej strefy komfortu
Wyrwanie się z tego błędnego kręgu naszych własnych przekonań jest trudne. Często potrzeba, by ktoś z zewnątrz wrócił nam uwagę na rzeczy, które okazują się dla nas oczywiste. Przeżywamy wtedy tzw. "moment: Aha!" i dostrzegamy rzeczy z innej perspektywy - mniej strasznej.

Kto się śmieje, ten... Nie pamięta

Tak jak wspomniałam, blokady językowe są różne, mają rożne podłoże i konsekwencje. Zazwyczaj jednak dotyczą one swobodnego publicznego wypowiadania się i szeroko rozumianej komunikacji. Pojawiają się obawy: 
  • Co, jeśli popełnię błąd?
  • Nie mogę przecież popełnić błędu.
  • Co, jeśli będą się śmiać?
  • Ośmieszę się i już zawsze będzie mnie to prześladować.
To prawda, może się zdarzyć, że popełnisz błąd. Może się tak zdarzyć, że ktoś się zaśmieje. Może się także zdarzyć, że anegdoty o Twoim zabawnym przejęzyczeniu będą krążyć przez kilka lat. Tylko co z tego? Bardzo lubimy stawiać nas samych w centrum wszechświata i żyć w przekonaniu, że wszystkich w koło tak bardzo interesuje to, co właśnie popełniliśmy. To jedno z naszych podstawowych błędnych przekonań. A prawda jest taka, że mało kto bardziej niż my sami przejmie się tym, że źle odmieniliśmy czasownik, czy przekręciliśmy wymowę danego słowa. Ok, może poza naszym nauczycielem języka. 

Wracając do błędu - ucząc się języka musimy popełniać błędy. To naturalny etap całego procesu uczenia się. Błędy są dobre.

Jak pokonać lęk i przełamać blokadę 

Każdy z moich kursantów oraz coachingowych klientów jest ekspertem w jakiejś dziedzinie. W tej dziedzinie czuje się pewnie, swobodnie i nie ma blokad przed użytkowaniem wiedzy z tego zakresu. Jest to rezultat i wynik lat ćwiczeń, praktyki i dobrego przygotowania. Wszystko to jest podszyte jest wiedzą merytoryczną. 

Jaki z tego morał? Jeśli chcesz swobodnie używać języka obcego musisz się do tego przygotować, jak do wszystkiego innego. Jeśli chcesz być dobrym kierowcą i czuć się pewnie na drodze, musisz sporo ćwiczyć i jeździć, jeździć, jeździć. To wiem z własnego doświadczenia.

Jeśli opanujesz problematyczne kwestie językowe, wyćwiczysz i zautomatyzujesz struktury oraz słownictwo, lęk przed błędem zmaleje lub nawet zniknie. Po prostu będziesz dobrze przygotowany/a do używania tego konkretnego narzędzia - języka. Musisz ćwiczyć. To, jak poradzić sobie z blokadą przed mówieniem opisuję szczegółowo tutaj

Krok po kroku

Ważne jest też, żeby przyjąć metodę małych kroków. Nie zmuszaj się do wystąpień publicznych już w pierwszym etapie przełamywania blokady. Daj sobie czas, by przygotować się. Zacznij od tego, co Cię interesuje, by poczuć się komfortowo. Pamiętaj, że język ma być dla Ciebie środkiem do celu, zacznij go używać od początku właśnie ku realizacji Twojego celu. Poczujesz i zobaczysz faktyczny sens i wymierne efekty. To także doda Ci pewności siebie i będzie kopem motywującym do dalszego działania i podejmowania trudniejszych kroków. Byle zacząć.

A Tobie co się udało? Podziel się Twoimi sukcesami w wychodzeniu poza strefę komfortu językowego.
Dawno nie poruszałam tematu z życia wziętych przykładów coachingowych. Dziś wracam to tej tematyki, gdyż ostatnio zebrało się sporo świeżych doświadczeń. Tym razem piszę trochę bardziej z perspektywy coacha i nie skupiam się tylko na kliencie. Lektorzy zainteresowani coachingiem z pewnością znajdą tu kilka inspiracji. Zapraszam.

Chcę, ale nie chcę...

Tymi słowami mogę podsumować typ klienta, który dziś opisuję. Na 10 osób, które zgłaszają się do mnie w kwestii coachingu językowego, średnio dwie tak naprawdę nie chcą zmiany

slowlingo, coaching języków, nauka języków

Zdarza się, że przed rozpoczęciem coachingu przez kilka tygodni próbuję ustalić z potencjalnym klientem na czym miałby polegać coaching w tym konkretnym przypadku. Klient zgłasza się do mnie, dość dokładnie opisuje swoją sytuację i problem z językiem. Zazwyczaj to strach przed mówieniem, brak postępów w nauce, albo niechęć do nauki konkretnego języka. 

Najpierw klient jest bardzo zainteresowany. Potem trochę się waha czy potrzebuje aż takiej zmiany w życiu jak swoje podejście i nastawienie. Ostatecznie stwierdza, że w sumie to nie potrzebuje zmieniać się wcale i najlepiej jeśli od razu zaczniemy pracę nad samym językiem. Jako lektor i coach nie podejmuję się nauczania, jeśli wiem, że gdzieś tam leży grubszy problem, który będzie przeszkadzał w skutecznej pracy. Obstaję przy przynajmniej kilku sesjach coachingowych. Czasem klient się nie zgadza, czasem chce się "wreszcie uczyć języka". Bywa, że kontakt nagle zupełnie się urywa.

Nie jest to oczywiście przyjemne. Zawsze też zastanawiam się, czy dana osoba poradzi sobie z językowymi problemami, które często zakorzenione są głębiej niż sama znajomość języka.

Co robić, gdy klient (nie) chce?

Jeżeli jednak kontakt się nie urywa i klient twierdzi, że chce, to w takiej sytuacji często i tak nie dochodzi ostatecznie do współpracy. Zdarzyło się, że podziękowałam. Być może pomyślicie, że to dziwne, odrzucić klienta albo, że jako coach powinnam podjąć wyzwanie. I oba stwierdzenia są w teorii słuszne. Ale ja bardzo cenię swój czas i umiejętności. Jeśli na początku współpracy czuję, że będzie nieowocna dla obu stron, jeśli po kilku tygodniach nie udało nam się nawet porządnie rozpocząć, a potencjalny klient zwodzi i zbywa, decyduję ukierunkować moje umiejętności na kogoś innego. 

Nie z każdym trzeba pracować, nie zawsze jest chemia. I to jest w porządku, zdarza się. 

Jak pomóc klientowi, który nie chce

Można próbować. Na początku mojej drogi za wszelką cenę starałam się przekonać klienta, że powinien jednak spróbować. Szeroko rysowałam korzyści płynące ze zmian. Czasem działało na krótką chwilę. Po kilku sesjach jednak oboje stawaliśmy przed murem, za którym kryło się stwierdzenie:
Jednak  nie chcę, nie czuję potrzeby zmian, mój problem na pewno leży gdzie indziej.
I rozstawaliśmy się. Teraz już nie próbuję tak usilnie, gdy na początkowym etapie coś nie działa, to wiem, że już nie zadziała. Wtedy pasuję.

Klient odrzucony?

Mimo ewidentnego braku chemii klient był zaskoczony, gdy kończyłam współpracę. Nawet po kilku takich mało udanych sesjach, zostawiam klienta z zestawem narzędzi, które może wykorzystać, gdy tylko będzie gotowy. Dwa razy zdarzyło się także, że klient wrócił po kilku miesiącach z nowym podejściem i udało się z sukcesem wznowić współpracę. Klient nigdy nie jest odrzucony.

Jak wyglądają Wasze doświadczenia z niezdecydowanymi klientami? Jestem niezmiernie ciekawa Waszych komentarzy.

"Nie lubię niemieckiego"

slowlingo, nauka języków, metoda



Nawet nie wiesz, jak często słyszę lub czytam to stwierdzenie. Osobiście mnie to boli, to ja ten język uwielbiam, jednak nie samo zamiłowanie do niemieckiego jest sednem tego artykułu. Dzisiaj przedstawiam inną formę serii Coachingowe studium językowego przypadku. Opisuję kolejny problem z nauką języka. Problem który urósł do rangi mitu. Do sedna.

"Bo nie lubię..."

Zdarza mi się na różnych forach lub w grupach na facebooku obserwować i czasem uczestniczyć w dyskusjach dotyczących nauki języków. Często jest merytorycznie, ale częściej krew trochę mi się gotuje. Fakt, że bzdurnymi radami służą osoby niemające pojęcia o uczeniu się języków, zostawię na inną okazję. Dziś przytoczę jeden z najczęściej powtarzanych mitów dotyczących uczenia się języków, który w takich dyskusjach regularnie się przewija. Pominęłam go w moim zestawieniu 6 mitów o nauce języków, gdyż ten temat zasługuje na osobny post. Dziś przytaczam mit:
Nie lubię języka, to się go nie nauczę. To oczywista oczywistość.
Stwierdzenie to padło ostatnio właśnie na fejsbukowej grupie w kontekście języka niemieckiego. Wywiązała się dyskusja, podczas której obalałam mit, że nie można się nauczyć nielubianego języka. Jedna z dyskutujących pań podała analogię do całowania faceta, który nam się nie podoba: jak się nie podoba, to się z nim nie całuje. Ciekawe porównanie, niestety mało trafne. 

Inna pani napisała, że próbowała uczyć się niemieckiego ze względu na świetną propozycję pracy, jednak nie dała rady się nauczyć, bo nie lubi języka. Serio? Masz perspektywę wymarzonej pracy i nie podejmiesz trudu zdobycia kluczowej, niezbędnej dla niej umiejętności, bo ci się nie podoba? 

Mówisz: "Nie lubię". A ja się pytam: "I co z tego"? To nie jest ŻADEN argument opowiadający się przeciw nauce. ŻADEN. Jest to za to doskonała wymówka. Nie musimy szaleć za wszystkimi czynnościami w naszym życiu (np.: zmywaniem naczyń), co nie oznacza, że są nie są one konieczne i/lub nie wzbogacają naszego życia. Zawsze, pewnie do znudzenia, podaję przykład języka włoskiego w moim przypadku. Powiedzieć, że mi się nie podoba, to eufemizm. Ale wizja fascynującej pracy lub wypoczynku nad jeziorem Garda z pewnością zmotywowałyby mnie odpowiednio do nauki. Języka nadal bym nie lubiła, ale wymiatałabym po włosku.

Przyczyny trudności z nauczeniem się nielubianego języka zawsze leżą gdzie indziej. Albo wcale nam nie zależy na potencjalnej korzyści, albo boimy się tego, co nastąpi gdy faktycznie już ją osiągniemy. Lubimy się poddawać, przerzucać odpowiedzialność na innych i sabotować nasze wysiłki, bo tak jest łatwiej.

Co zrobić, gdy nie lubię języka?

Warto potraktować język jako narzędzie ułatwiające życie, dające możliwości i konkretną korzyść. Trzeba spojrzeć na niego jak na kluczową umiejętność. Kochać ani lubić danego języka nie trzeba. Ale jeżeli dobrze popracuje się nad celem i metodami nauki i dobierze optymalne techniki uczenia się, nauka nawet nielubianego języka nie będzie męczarnią. 

Jest jednak jeden haczyk: musisz zgodzić się na zmianę swojego nastawienia. Jeśli powiesz sobie "nie, bo nie", to faktycznie szanse na powodzenie są małe. Jeśli znajomość języka jest naprawdę Ci potrzebna, nauczysz się go wykorzystując odpowiednie metody. Ale jeżeli nie chcesz się go uczyć, bo nie ma takiej konieczności i go nie lubisz, to po prostu się go nie ucz!

OK, jest jeszcze jeden haczyk: jeśli uczysz się nielubianego języka, by dostać pracę i to Cię chwilowo napędza, musisz pamiętać, że najprawdopodobniej konieczne będzie dalsze używanie tego języka, gdy tę pracę już zdobędziesz. To nie jest na chwilę. Pamiętaj jednak o korzyściach, jakie każdego dnia serwuje znajomość danego  języka.

Nie lubiłam... polubiłam

Przyznam się teraz do czegoś. Ja też kiedyś nie lubiłam niemieckiego! Zaczęło się to zmieniać wraz moją znajomością języka. Najpierw podłapałam go trochę z satelity. Systematycznie zaczęłam się go uczyć w liceum. Pokochałam go na studiach. 

Gdy już zaczniesz się uczyć języka, zmienia się Twoja perspektywa i percepcja. Gdy rozumiesz i możesz przekazywać treści, nagle warstwa "zewnętrzna" języka przestaje mieć znaczenie. Zyskujesz nową umiejętność i możesz robić zupełnie nowe rzeczy. 

"Nie lubię" jest doskonałą wymówką. Możesz oczywiście się nią mamić. Nie zmieni to jednak faktu, że to jedynie wymówka, a nie prawidłowość. Chcesz coś zmienić? Poszukaj korzyści, działaj, ale nie szukaj wymówek 😉.

Lekko, łatwo i przyjemnie - inspiracje (nie stricte) językowe

Tuż przed majowym weekendem zapraszam Was na krótką listę inspiracji językowych. Zbierałam się do napisania tego posta od kilku tygodni i tak z inspiracji początku roku zrobiły się inspiracje całego pierwszego kwartału, a potem po prostu inspiracje (bo już dawno po kwartale 😂).

nauka języków, slowlingo, inspiracje


Dlaczego inspiracje a nie ulubieńcy? Pisząc "inspiracje językowe" nie mam na myśli materiałów do nauki języka, a głównie idee sprzyjające nauce języków, inspirujące do podejmowania działań i motywujące do zmian postawy. 

Mózg, etos pracy i manbox*

Zacznę od kilku książek które szalenie mnie inspirują. Na początku roku wreszcie dosiadłam się do Brain Rules. Słyszałam o niej już dawno, ale zawsze było coś innego do czytania. Jednakże wyprzedaż na Amazonie i redukcja ceny do $2 były decydującym czynnikiem. Kupiłam, przeczytałam, pokochałam.
Jak działa mózg? Jak zmaksymalizować jego potencjał? Jak się uczyć jeszcze skuteczniej? Co zrobić, by mózg był sprawny jak najdłużej? Odpowiedzi na te i inne pytania wraz z krótką historią badań nad mózgiem znajdują się właśnie w książce, a wszystko podane w super przyjaznej formie. 💕 Polecam!

Post udostępniony przez Karolina Roziewicz (@slowlingo)

Jeśli śledzicie mnie na Instagramie, wiecie także zapewne, że mam słabość do Karla Lagerfelda. Na urodziny dostałam "Świat według Karla", która również zalegała na mojej książkowej wish-liście. 



Karla można kochać lub nienawidzić, ale nie można mu odmówi etosu pracy i wielkiego kunszt wszystkiego, czego się podejmuje! Czytając jego wypowiedzi czułam bijącą z nich determinację i wezwanie do działania. Dla Karla dążenie do celu i praca ku temu jest czymś absolutnie naturalnym. Urzekły mnie m.in. te cytaty:

  • Uważam, że praca to SPOKÓJ, OPANOWANIE, ORGANIZACJA. Nienawidzę histeryzowania.
  • Nienawidzę wakacji! Są dla ludzi, którzy  robią wciąż to samo, wciąż w tym samym miejscu. Ja spędzam czas między Mediolanem, Paryżem i Nowym Jorkiem [...].
  • Nie mam żadnych problemów. To prawdziwie cudowny wymiar mego życia. Nie ma problemów, są tylko rozwiązania - dobre albo złe.
  • Nie ma nic gorszego niż wspominanie "starych dobrych czasów". W moich uszach brzmi to jak jednoznaczne przyznanie się do porażki.
  • Kiedy już coś robię, robię to na sto procent, do końca. Jak zawodowy morderca.
  • Jedno kocham na tym świecie: uczyć się.
Ostatnią książką na liście inspiracji jest "Dlaczego Zalando" (*manbox występuje w obecnych spotach reklamowych Zalando). Uwielbiam analizować rozmaite modele biznesowe. Książka bardziej skupia się na historii e-commerce'u w Niemczech i Europie niż na szczegółach modelu Zalando. Mimo tego motywuje mnie zawarta w publikacji idea propagowana przez założycieli firmy, żeby podążać na swoimi przekonaniami, dawać z siebie wszystko i robić to naprawdę porządnie. Jak w nauce języków - trzeba się przykładać i solidnie pracować, a efekty będą na pewno.

Ogarnięty blog

Inspiracją również biznesową jest dla mnie blog Oli - Englishake. Blog i fanpage są dość młode, ale rozwijają się bardzo prężnie. Jestem pod wrażeniem jasnej i spójnej strategii Oli - regularne posty, ładna i konsekwentna oprawa graficzna no i ciekawe treści! Do takiego blogowania i tworzenia angażujących treści koniecznie trzeba dążyć! Anglofilom i nie tylko polecam serdecznie.

To by było na tyle

To tyle moich inspiracji. Wszystkie przedstawione inspiracje skupiają się na motywowaniu i przypominaniu, że warto dążyć do realizacji planów. Podkreślają także, jak ważna jest systematyczna, ciężka praca. Bez tego nauka języków nie będzie skuteczna ani długotrwała. 

Planuję w kolejnych miesiącach kontynuować wpisy i być może uczynić z nich serię. Oby takich inspiracji było jak najwięcej. A co Was inspiruje do podejmowania trudów nauki?

Nowy przypadek

Kilka tygodni temu opisałam pierwszy coachingowy przypadek. Dziś zapraszam na kolejny, nieco inny niż poprzedni. Coraz więcej osób zgłasza się do mnie z problemem, który krótko można by ująć stwierdzeniem "chcę mieć wszystko!" Na czym polega? Zapraszam na case study.

I want it all! - czyli chcę mieć wszystko

Znasz to? Uczysz się jednego języka, idzie Ci dobrze, ale po jakimś czasie zaczynasz się nudzić i czujesz potrzebę powiewu świeżości. Sprawnie przeskakujesz zatem na kolejny. Uczysz się go, idzie Ci dobrze, ale po jakimś czasie zaczynasz się nudzić i czujesz potrzebę powiewu świeżości... i tak w kółko.

Zjawisko to określam mianem "chcę mieć wszystko!" Osoby, które w ten sposób uczą się języków cierpią na coś, co nazwałabym syndromem niedoszłego poligloty. Według mnie wynika z presji na znajomość języków, "im więcej, tym lepiej (mniejsza o jakość!)". O kulcie poligloty pisałam w ubiegłym tygodniu, zachęcam do zapoznania się z tekstem tutaj.

Studium językowego przypadku

slowlingo, nauka języków online, obieżyświat
pixabay.com
Dzisiejszy przypadek to Agata, młoda wolontariuszka, obieżyświat i zagorzała wielbicielka seriali kryminalnych. Z racji swojej miłości do podróży i pracy wolontariackiej na całym świecie, Agata kocha także uczyć się nowych języków, by móc porozumiewać się z ludźmi, którym pomaga.
To najbardziej niesamowite uczucie, gdy mogę komuś zaoferować pomoc w jego własnym języku. Od razu zyskuję zaufanie takiej osoby, otwiera się przede mną i łatwiej jej pomóc. Ale potem wyjeżdżam w inne miejsce i uczę się już innego języka. Niedosyt po poprzednim pozostaje, ale jednocześnie czuję ekscytację nowości. Gdy wracam do domu z kolei czuję frustrację, tyle porozpoczynanych przedsięwzięć językowych i żadne nieukończone. Uczyłam się już (oprócz angielskiego i niemieckiego) hiszpańskiego, portugalskiego, suahili i zulu, afrikaans. W każdym porozumiem się w podstawowych sytuacjach, ale nic więcej. Teraz chcę trochę odpocząć i przygotować się do samodzielnej wyprawy po Azji. Nie chcę by pozostałe języki "uciekły", bo włożyłam w naukę tych podstaw wiele serca i wiąże się z nimi wiele wspomnień. Ale przecież muszę nauczyć się podstaw innych, nowych języków azjatyckich. Jestem trochę rozdarta, nie wiem jak to zrobić, czuję się przytłoczona. 
Tak opisuje swoją sytuację Agata. Kluczową kwestią nie jest brak motywacji, czy zapału do nauki, bo tego Agacie nie brakuje wcale. Podstawowym problemem jest niezdecydowanie i brak jasnego celu w nauce. To bardzo powszechny problem.

"Po co...?", czyli pytania coachingowe

Z Agatą od razu przeszłam do konkretów. Było jasne, że głównym problemem są dla niej nieznane cele. Nie mając celu i nie znając korzyści, kluczyła pomiędzy językami w poszukiwaniu nieokreślonego spełnienia. Zasypałam ja następującymi pytaniami:
  • Co daje Ci nauka języków? Jakie wartości wspiera?
  • Dlaczego uczysz się każdorazowo lokalnego języka?
  • Czy uczysz się lokalnych języków dla tambylców, czy jednak dla siebie?
  • Jak się czujesz ucząc się nowego języka?
  • Co czujesz, gdy porzucasz język?
  • Zrób listę za i przeciw nauce każdego języka, który znasz, porównaj listy. Jakie są Twoje wnioski?
  • Wypisz po 5 korzyści dla Ciebie z nauki każdego z języków. Patrz w przyszłość.
  • Czy uważasz, że jesteś w stanie uczyć się kilku języków na raz?
  • Jaki masz plan dla każdego z języków? Gdzie chcesz go wykorzystać? Jak chcesz go pielęgnować?
  • Za czym naprawdę gonisz? Czego chcesz w życiu? Opisz dokładnie jak się widzisz za 4,5 roku od teraz: co robisz o tej porze dnia, w tym dniu tygodnia, gdzie jesteś, co masz na sobie etc.
  • Co stracisz, jeśli odpuścisz?
  • Dlaczego nie potrafisz odpuścić?

Totalne zaskoczenie

Agacie udało się spisać listy za i przeciw nauce języków, nawet wypisać korzyści. Z trudem, ale także udało jej się "wykombinować" plan nauki. 

Najbardziej zaskoczyły ją jednak ostatnie trzy pytania. Przez chwilę milczała, po czym odpowiedziała, że musi się zastanowić. I zastanawiała się dość długo, bo odkładała naszą kolejną sesję ponad 3 tygodnie. Pozwolę jej samej skomentować to, co wypracowała. Gdy spotkałyśmy się ponownie powiedziała:
Nie żałuję nauki żadnego z języków. Znajomość ich dała mi bardzo dużo. Nie zamierzam także w tym momencie rezygnować z nauki kolejnych, by komunikować się podczas podróży marzeń po Azji. Ale zdałam sobie sprawę, że nie stracę nic, jeśli nie wrócę do afrykańskich języków. I nie czuję już żalu, że je odpuszczę. To były narzędzia, których potrzebowałam. I to jest ok, teraz ich nie potrzebuję. Wizualizacja przyszłości, taka szczegółowa, uświadomiła mi, że za podróżą do Azji kryje się mój cel życia. Chcę pracować charytatywnie w Tajlandii i dzielić się tym na blogu lub na kanale (YouTube)! Za te 4 lata o tej porze (dnia/tygodnia) widzę siebie z kawą, przed komputerem, opisującą kolejną fascynującą osobę, którą poznałam i której pomogłam. Moim językowym celem jest teraz więc język tajski. Dlaczego tak trudno było mi odnaleźć ten cel? Ta wyprawa i wizja przyszłości to coś, na czym bardzo mi zależy. Chyba bałam się do tego przyznać. Bałam się, że coś się nie uda, że nie dam rady. I chyba właśnie dlatego rzucałam się w wir innych przygodnych języków. Teraz czuję... spokój.
Dla mnie to szalenie inspirująca historia, a Agata jest niezwykle inspirującą osobą. Bardzo się cieszę, że miałam przyjemność z nią pracować.

Czy Ty także uczysz się kolejnego i kolejnego języka, ale zawsze czujesz niedosyt? A wiesz dlaczego tak jest? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Wiosna, wiosna...

Wiosna zbliża się wielkimi krokami i jest to według mnie idealny czas, by podjąć naukę języka. Okoliczności są jeszcze bardziej sprzyjające niż Nowy Rok i szum postanowień, bo jest więcej słońca, jest cieplej i po zimie zaczyna nam się wreszcie chcieć!

Ten czas również osobiście kojarzę mocno z nauką języków: przygotowania do matury z angielskiego i niemieckiego, późniejsza nauka niemieckiego i rozkwit mojej miłości do tego języka na studiach (sprawka Xaviera Naidoo + moja historia z niemieckim w tle → tutaj od 15:25.). Dalej nauka hiszpańskiego na Erasmusie w Vigo (Galicja, Hiszpania) i intensywne przygotowania do DELE kilka lat później. Wszystko to działo się na wiosnę. A! No i certyfikaty językowe z niderlandzkiego uplasowały się o tej porze roku. 

Jeżeli Ciebie również kusi nauka nowego języka na wiosnę i szukasz inspiracji, ten post Ci je dostarczy. Zapraszam.

Nie samym angielskim człowiek żyje

Uwielbiam język angielski i doceniam to, w jaki sposób jego dobra znajomość wpływa każdego dnia na jakość mojego życia. Pomimo tego, nie uważam wcale, że każdy musi angielski znać na zaawansowanym poziomie, czy nawet lubić ten konkretny język. Więcej na ten temat napisałam w gościnnym artykule opublikowanym przez Blogi językowe i kulturowe na początku lutego. Nie będę zatem rozwijać tego tematu tutaj, ale zachęcam Cię gorąco do przeczytania oryginalnego postu.

Jak wybrać język? 

Z dużym prawdopodobieństwem masz swoje preferencje i wiesz, jakiego języka chcesz się uczyć. Ale jeśli wciąż się zastanawiasz nauka jakiego język wniosłaby powiew świeżości do Twojego życia, warto rozważyć kilka czynników. 

Inspiracją może być chociażby wybór nowego mniej lub bardziej egzotycznego miejsca zamieszkania, zmiana pracy czy cel wakacyjnych podróży. I o ile to ostatnie jest relatywnie mało skomplikowanym wyborem życiowym o niewielkich konsekwencjach, o tyle przeprowadzka na dłużej/na stałe do innego kraju ma dużo dalej idące skutki. W tym przypadku trzeba się dobrze zastanowić.

slowlingo, nauka języków, niderlandzki
Amsterdam: pixabay.com
Ciekawym kryterium wyboru  nowej lokalizacji może być poziom jakości życia. Ostatnio pojawia wiele analiz tego aspektu. Na licznych listach "najprzyjaźniejszych miast świata" przewijają się zazwyczaj te same metropolie. Przodują tam (w różnej kolejności):
  • Kopenhaga
  • Berlin
  • Toronto
  • Vancouver (podobno najpiękniejsze miasto Kanady)
  • Amsterdam
  • Rotterdam
  • Wiedeń
  • Sztokholm
  • Melbourne
⇰ Dodatkowo ciekawa jest także lista krajów, w których najlepiej prowadzić biznes. Znajdują się tu m.in.:
  • Skandynawia - Dania na 1. miejscu
  • Nowa Zelandia*
  • Hong Kong
  • Singapur
  • Holandia
  • Wielka Brytania
  • Australia
  • Włochy (Mediolan)
* Nowa Zelandia mocno promuje się biznesowo, oferując nawet pokrycie kosztów wakacji o ile weźmie się udział w rekrutacji w Wellington. Brzmi baaardzo kusząco, prawda?

Jakich (innych) języków warto się uczyć?

slowlingo, nauka języków, kantońsi, mandaryński
sztuka chińska: pixabay.com
Podsumowując powyższe zestawienie stawiam na następujące języki (oprócz angielskiego):
  • niemiecki ♡
  • włoski
  • chiński (kantoński, mandaryński)
  • duński
  • szwedzki
  • niderlandzki ♡

Czy któryś z tych języków jest na Twojej liście? Jakie są Twoje powody, by rozpocząć wiosenną przygodę z nauką języka? Podziel się w komentarzu.

_______________________________________
Źródła: