Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

Niemiecki - wracam do gry

Kilka dni temu na InstaStory dałam znać, że wracam do nauki niemieckiego. Wreszcie, oficjalnie. Ogłosiłam to publicznie, więc teraz głupio będzie się wycofać 😅. 

slowlingo, niemiecki, nauka języka

Kilka faktów - cel SMART

  • W ciągu roku (12-16 miesięcy) planuję dojść do poziomu C1 w języku niemieckim i zdać certyfikat (jaki? - jeszcze nie wiem).
  • W lipcu oraz sierpniu 2018 planuję powtórkę gramatyki (do poziomu B1/B2) oraz, jeśli starczy czasu, powtórkę słownictwa - praca na gramatykach zbiorczych (ćwiczenia + teoria) oraz słownikach tematycznych. 
  • Od września 2018 chcę pracować na konkretnych podręcznikach i przerabiać materiał krok po kroku, powoli dochodząc do poziomu C1. 

slowlingo, niemiecki, nauka języka

slowlingo, niemiecki, nauka języka

Oprócz pracy na materiałach książkowych i podręcznikowych planuję:

  • słuchanie podcastów,
  • oglądanie seriali, 
  • czytanie prasy,
  • oglądanie YouTube,
po niemiecku oczywiście.

Projekt niemiecki - plan pracy

Chcę pracować zgodnie z metodą nauki języka 3x3, która bardzo dobrze sprawdza mi się przy pracy z niderlandzkim. Będę na bieżąco weryfikować postępy i aktualizować obciążenie oraz tempo pracy. Wiadomo - różnie w życiu bywa. Tu przydaje się wiedza z zarządzania projektami 😏.

W kolejnych etapach rozpocznę zajęcia z lektorem, który pomoże mi doszlifować język, a ostatecznie będę przygotowywać się do egzaminu. Nie planuję nauki w szkole językowej, gdyż kompletnie się tam nie odnajduję. Do certyfikatu z języka hiszpańskiego przygotowałam się wyłącznie poprzez zajęcia online i pracę własną.

Budżet

Budżet mam minimalny - prawdopodobnie aktywuję członkostwo busuu.com na 2 lata - koszt ok 160-200 zł. Zajęcia z lektorem planuję dopiero na przyszły rok, więc nie przewiduję jeszcze tak daleko. Zakładając jednak bezpiecznie, jedynie przygotowanie do egzaminu, min. 20 godzin, to około 1000 zł, w wersji optymistycznej. 

Postępy

Raz w tygodniu planuję na InstaStory podsumować osiągnięcia. Raz w miesiącu planuję krótki post z podsumowaniem. Trzymajcie kciuki!

A jakie są Wasz plany i wyzwania językowe?

Skąd się wzięła Głowa do liczb?

Mogę śmiało powiedzieć, że lektura tej książki w oryginale kilka lat temu przyczyniła się do ukierunkowania mnie w stronę strategii uczenia się, jako głównej ścieżki zawodowej. W 2014 roku wzięłam udział w kursie dr Barbary Oakley i wtedy też przeczytam "A Mind for Numbers" po raz pierwszy. Z jednej strony książka omawiała wiele rzeczy, które podświadomie czułam i stosowałam w nauczaniu, a jednocześnie doskonale zebrała wszystkie wątki w spójną całość. Od tamtej pory praktykowałam przedstawione w niej założenia i przekazywałam wiedzę dalej. 

Po latach wróciłam do tej pozycji ponownie, tym razem ją w języku polskim. Na mojej liście "do przeczytania" była od dawna, jednak ze względu na fakt, że już ją wcześniej czytałam miała dość niski priorytet. 

Jednakże ostatnie zamieszanie spowodowane wydaniem polskiej propozycji o metodach uczenia się, "Włam się do mózgu" Radka Kotarskiego (recenzje znajdziesz tutaj) sprawiło, że postanowiłam już teraz odświeżyć wiedzę i przybliżyć Wam "Głowę do liczb", jak głosi polskie tłumaczenie tytułu.

Niech nie zwiedzie Was tytuł. Książka co prawda skupia się na nauce przedmiotów ścisłych, głównie  matematyki, ale prezentuje ogólne strategie uczenia się, jakie są skuteczne z punktu widzenia mózgu. Z powodzeniem można zastosować je w nauce czegokolwiek, szczególnie języków obcych.  


slowlingo, głowa do liczb, jak się uczyć, skuteczna nauka, język obcy

Głowa do liczb - więcej niż spis treści 

"Głowa do liczb" jest w mojej ocenie książką wyjątkową. Nie dlatego, że prezentuje jakieś fenomenalne, nowe i wcześniej nieznane sposoby na efektywną naukę języka. Ta książka wyróżnia się, ponieważ w genialnym sposób syntezuje rożne informacje i w bardzo płynnie podchodzi do opisywanych zagadnień. Doskonale pokazuje zależności pomiędzy rożnymi trikami. Autorka zgrabnie przeplata cechy mózgu i to, jak lubi się uczyć, z przykładami z życia praktyków. 

Mimo, iż w książce omawianych jest bardzo wiele metod, wtóruje im jedna myśl przewodnia. Tą myślą jest zmiana sposobu postrzegania nauki i uczenia się. Kluczem do skutecznej nauki jest bowiem podejście do procesu. Dla mnie ta mieszanka - informacji naukowych i praktycznych - ma idealne proporcje. Co więcej, w każdym rozdziale zaproponowane są ćwiczenia, odzwierciedlające daną technikę. Można na własnej skórze odczuć i odkryć, jak ta metoda działa. 

Niezwykle ważnym elementem w tej książce jest także wprowadzenie do technik zarządzania czasem i unikania prokrastynacji - wielkiego wroga efektywności. Te tematy nie są stricte powiązane z samym uczeniem się, ale odnoszą się do zachowań mózgu w kwestii wykonywania nieprzyjemnych zadań. Nie czarujmy się - nauka bywa często postrzegana jako zło konieczne, które nasz mózg chętnie zamknąłby w małej szufladce gdzieś daleko, daleko od teraźniejszości. "Głowa co liczb" wprowadza strategie radzenia sobie z wiecznym odkładaniem na później. I to w moim odczuciu jest ogromna zaleta tej książki. Jej kompleksowość pozwala spojrzeć na uczenie się jak na fascynujący, wymagający, ale jakże satysfakcjonujący projekt, dodający pikanterii naszemu życiu. Sama uwierzyłam, że mogłabym nieźle radzić sobie z matematyką, z którą obecnie się nie lubimy.

Co takiego ma w sobie "Głowa do liczb"? Jakie zagadnienia poruszane są w książce? Najważniejsze to:
  • Rola czasu w procesie uczenia się,
  • Testowanie się i powtórki,
  • Iluzje uczenia się - czego nie robić,
  • Synteza informacji i skupienie,
  • Unikanie rozpraszaczy i zarządzanie czasem. 

Czy warto przeczytać tę książkę? 

Z całych sił krzyczę: TAK! Według mnie to jedna z najlepiej opracowanych pozycji, jeśli chodzi przedstawiane  treści, sposób prezentacji - prosty, ale nie banalny język komunikacji.

Jedyne, co mogłabym zarzucić tej publikacji to jej szata graficzna. O ile okładka jest bardzo pomysłowa i wspaniale oddaje ideę "Głowy do liczb", o tyle wnętrze wystawia na próbę miłośników ciekawego i jednolitego layout'u (ang. - układ), a przeciwników Times New RomanTym nie mniej, zdecydowanie polecam tę lekturę każdemu.


slowlingo, głowa do liczb, jak się uczyć, skuteczna nauka, język obcy

Głowa do liczb a inne książki

Na to porównanie czekają na pewno wszyscy, którzy czytali moją recenzję "Włam się do mózgu". Jeżeli jednak spodziewacie się, że jednoznacznie powiem "wybierzcie tę jedną jedyną książkę", to muszę Was rozczarować. Żadna nie jest lepsza, są po prostu inne. 

Warto czytać wiele źródeł. Każde spojrzy na temat z innej perspektywy, dostarczając nie tylko cennego wkładu, który nasz mózg lepiej przyswoi, ale także świeżego spojrzenia. Gdybym miała jednak polecić, co przeczytać najpierw, to zdecydowanie wskażę "Głowę do liczb" jako podstawę, a "Włam się do mózgu" jako uzupełnienie.

Podobnie sprawa się ma z polecaną przeze mnie wielokrotnie "Brain Rules". Dla mnie genialna książka, ale zdaję sobie sprawę, że naukowe podejście do tematu może przytłaczać, dlatego zasugerowałabym ją także jako uzupełnienie.

Pod postem o "Włam się do mózgu" pojawiło się ostatnio pytanie, czy poza "Głową do liczb" polecam coś jeszcze w języku polskim. Ostatnio wertowałam książkę "Myśleć efektywnie" autorstwa Arta Markmana i ona wydaje się mieć podobny wydźwięk do "głowy". Nie czytałam jej jednak jeszcze, więc póki co, to tylko czyste spekulacje.

---

A czy Wy czytaliście te książki? Jakie są Wasze wrażenia i przemyślenia?

Włam się do mózgu!

Gdy tylko napisałam i pokazałam Wam, że czytam "Włam się do mózgu" Radka Kotarskiego, od razu dostałam mnóstwo pytań o opinię. Przed zakupem sama byłam bardzo ciekawa, czy to "dobra książka" i zastanawiałam się, jak odnosi się do metod uczenia.

Reklama i zamieszanie wokół książki były oczywiście jednym z powodów zakupu (więcej o tym znajdziecie tutaj). Innym było to, że według zapowiedzi ta pozycja powinna opisywać dokładnie te metody, które ja także od początku promuję na blogu. Na końcu była nadzieja, że na polskim rynku wreszcie pojawi się książka, która w jednym miejscu zbierze i w konkretny sposób opisze skuteczne metody uczenia się. Książka, która zrewolucjonizuje podejście do nauki. 

slowlingo, skuteczna nauka języków, języki obce, jak się uczyć

Czytanie jako (skuteczna) metoda nauki języków?

Czytanie uchodzi za jedną z najskuteczniejszych metod nauki języka, nie tylko obcego, ale także, a może przede wszystkim, rodzimego. Wydaje się, że czytanie jest dla naszego mózgu naturalnym sposobem na przyswajanie nowych i utrwalanie znanych już treści. Nie jest to jednak do końca prawdą. 

Nasz mózg musi wykonać sporą pracę konwertując pojedyncze znaki - litery - w słowa i znaczenia. Następnie znaczenia musi przekonwertować w bardziej dla siebie zrozumiały ciąg ruchomych obrazów (jakby film odgrywany w naszej głowie). Ostatecznie dopiero tekst przetłumaczony na znaczenia i obrazy może zostać zinterpretowany i zanalizowany.

slowlingo, nauka języka, język obcy, angielski, czytać, czytanie, kindle

Czy zatem czytanie jest faktycznie tak skuteczne w nauce? Odpowiedź na to pytanie brzmi: tak. Co prawda gotowe obrazy przemawiają do naszego mózgu o wiele bardziej niż goły tekst, gdy już z tekstu powstaną znaczenia dzieje się magia. Ale jak to wygląda krok po kroku?

Gramatyka a słownictwo

Widząc tekst jako reprezentację struktur języka, wiedzę o tej dziedzinie przyswajamy skuteczniej. Dzieje się tak, ponieważ uczymy się słownictwa funkcyjnego i struktur gramatycznych w ich faktycznej, wizualnej/graficznej reprezentacji. Mózg wciąż musi wykonać kodowanie: litery → znaczenie → obraz (funkcja), ale następny krok jest już dużo prostszy. Zapamiętujemy nie tyle znaczenie słów, ale przede wszystkim "fizyczne" rozmieszczenie w zdaniu. Gramatyka jest zatem dosłownie zobrazowana w tekście.

Tak sprawy się mają z gramatyką, ale jak to jest ze słownictwem? Ze słownictwem wracamy niestety do punku wyjścia. Oznacza to, że poza pisownią, trudniej nam będzie przyswoić słownictwo niż ma to miejsce w przypadku gramatyki. Dlaczego? Dlatego, że graficzna reprezentacja słowa (litery) nie jest jednoznaczna ze znaczeniem. Poznamy kontekst występowania słowa i być może podświadomie podchwycimy jego znaczenie. Jeśli jednak tak się nie stanie, nadal czeka nas praca kodowania znaczenia i utrwalania go w pamięci. To oczywiście trwa.

Czy zatem istnieje sposób na uproszczenie procesu kodowania i skrócenie czasu potrzebnego na nauczenie się nowego, przeczytanego słownictwa? Tak. Z pomocą może nam przyjść technologia.

Ułatw sobie życie - czytaj po angielsku na Kindle

W kwestii czytania tekstów w języku obcym pojawia się jeszcze jeden, dodatkowy element. Wielokrotnie uczniowie pytają mnie, czy czytając tekst powinni na bieżąco sprawdzać słówka, których nie rozumieją, czy nie.

Teorie uczenia się głoszą, że lepiej nie sprawdzać na bieżąco, ponieważ powinno się kierować ogólnym kontekstem, by słowo zrozumieć; dodatkowo sprawdzanie na bieżąco wybija z rytmu i traci się wątek. Ma to jednak zastosowanie tylko do sytuacji, w których brak znajomości danego słowa nie paraliżuje naszego rozumienia tekstu. Jeśli brakuje nam kluczowego słowa, a kontekst nie jest dla nas jasny, to oczywiście powinniśmy sprawdzić dany zwrot. Skalę trudności musimy ocenić sami.

Zdecydowanie z pomocą w tej materii przyjdzie nam czytnik książek elektronicznych - Kindle. Czytając tekst możemy na bieżąco sprawdzać znaczenie słów, dzięki dwóm rozwiązaniom - Word Wise oraz wbudowanemu słownikowi.

Word Wise to funkcja pozwalająca na czytanie tekstu już z widocznymi podpowiedziami znaczeń trudniejszych wyrazów i zwrotów, ale dostępna jest tylko dla wybranych książek z Amazon. 

Jeśli natomiast nie chcemy się rozpraszać i interesuje nas tylko okazjonalne sprawdzanie pojedynczych słów, idealnie sprawdzi się tu wbudowany słownik, Oxford Dictionary oraz inne. Mając połączenie z internetem możemy dodatkowo wyszukać znaczenia np. w Wikipedii. Aby sprawdzić słowo, wystarczy przytrzymać je chwilę (na czytnikach dotykowych), aż do momentu pojawienia się definicji i/lub tłumaczenia. Zaznaczone słowo automatycznie doda się do listy słownictwa. 

Kindle posiada także funkcję Vocabulary BuilderFunkcja ta pozwala nam ćwiczyć dodane powyżej słowa w systemie fiszkowym, bezpośrednio na czytniku. Zwroty podpowiadają się w kontekście, w którym pojawiły się w danej książce i dzięki temu możemy skuteczniej je kodowaćVocabulary Builder dostępny jest dla czytników od modelu Paperwhite w górę.

Obszerniej wszystkie funkcje opisane są w poście Świata Czytników, który znajdziecie tutaj.

Papier, czy e-papier?

Wiem - ten post nie jest wcale odkrywczy i osoby korzystające z Kindle na co dzień z pewnością doskonale znają te funkcje. Wiem także, że nie każdy ma przekonanie do e-booków i papieru elektronicznego. Być może jednak możliwości, jakie daje korzystanie z technologii w kwestii czytania sprawią, że Ci mniej entuzjastycznie nastawieni zmienią jednak zdanie i choćby w celu usprawnienia procesu nauki sięgną po czytnik i książki elektroniczne. Polecam i zachęcam do stosowania takiego rozwiązania.

A czy Wy już czytanie na Kindlu?


Co było pierwsze? Jajko czy kura?

Osobiście nie mogę się zdecydować: Czy postanowiłam uczyć się języka, by zrozumieć kulturę, czy uczę się kultury by lepiej poznać język? A jak było z Tobą?

Nie da się ukryć, że zarówno język bez kultury, jak i kultura bez języka funkcjonować nie może i nie będzie. Na co dzień korzystając z języka możesz zgłębiać kulturę. I o to właśnie chodzi, to daje Ci znajomość języka - dostęp do obcojęzycznych zasobów.

slowlingo, nauka języków, kultura

Dziś krótko i rzeczowo. Poniżej znajduje się lista zwycięzców rozdania. 

slowlingo, PONS, rozdanie, nauka języków

  • Kasia Cygan - "Jedziemy do.. Francji"
  • Agnieszka Chojnacka - "Rozmówki obrazkowe - francuski"
  • Martyna Sobala - "Jedziemy do... Włoch"
  • Kasia Proć -"Rozmówki obrazkowe - angielski"
  • Anna Kaczmarek - "Jedziemy do... Hiszpanii"
  • Robert Kawala - "Jedziemy do Anglii" 
  • Monika Kuźniar - "Rozmówki obrazkowe - hiszpański"
Serdecznie gratuluję zwycięzcom. Odpowiedzi znajdziecie pod poprzednim postem oraz filmikiem YT (niektórzy się wyłamali i komentowali gdzie indziej 😃).

W najbliższych dniach skontaktuję się z Wami mailowo w celu przekazania wybranych przez Was rozmówek.

Jeszcze raz dziękuję za udział w rozdaniu i wkrótce zapraszam na kolejne.

Najlepszy podręcznik do nauki angielskiego?

Post dotyczący najlepszego według mnie podręcznika do nauki angielskiego - serii Enterprise - cieszył się Waszym ogromnym zainteresowaniem, to jeden z najpopularniejszych postów na blogu. Dziś chcę Wam przybliżyć inny polecany przeze mnie podręcznik do nauki angielskiego, tym razem na poziomie zaawansowanym C1.

O ile Enterprise doskonale prowadzi nas od poziomu początkowego - elementary do średnio-zaawansowanego - intermediate, o tyle na poziomie C1 ciężko znaleźć dobry podręcznik, który nie skupia się stricte na egzaminach Cambridge.

Dość późno, bo dopiero pod koniec mojej drogi akademickiej natrafiłam na świetny podręcznik na poziomie C1 właśnie, który co prawda nawiązuje do formuły egzaminacyjnej Cambridge, ale w dla mnie genialny sposób grupuje i systematyzuje słownictwo oraz gramatykę. O czym mowa? O Paths to Proficiency, wydawnictwa Longman. 


slowlingo, proficiency, nauka języka, książka

Paths to Proficiency

Paths to Proficiency, autorstwa Helen Naylor i Stuarta Haggera, to propozycja dawnego wydawnictwa Longman, wykupionego później przez Pearson. Mój egzemplarz pochodzi z 1992 roku, i został wydrukowany we Włoszech. Mimo archaicznego układu i grafik, jego treści wciąż są dla mnie doskonałym źródłem odniesienia (ang.: reference).

Zacznę tym razem od wad podręcznika. Ma 25! lat przez co jest może być nieco przestarzały i trzeba się trochę natrudzić, by go zdobyć. Problem jest także z nagraniami, które, dostępne kiedyś na kasetach, dziś są praktycznie nie do dostania. Reszta to same pozytywy. 


Treści w podręczniku podzielone są na działy według umiejętności: czytania, pisania, słuchania, mówienia, gramatyki. Ostatni dział stanowią dwa zestawy egzaminacyjne.

Bardzo wartościowe jest dla mnie to, że przez wszystkie powyższe działy przeplata się słownictwo na poziomie B2+ i wyżej, według różnych kategorii tematycznych (podróże, emocje, zdrowie, polityka, pogoda etc., etc.). Dodatkowo, podręcznik uwzględnia: tematyczne idiomy, kombinacje czasowników, specjalistyczne słownictwo.



Nie ma w nim owijania w bawełnę i "słodzenia", tylko konkret językowy, tak jak lubię. Temat do dyskusji, powiązane słownictwo.

Wszystkie frazy, słówka i zwroty są praktyczne i używane w codziennej mowie oraz pisowni. W mojej ocenie są bardzo pragmatyczne, a nie absurdalnie wyszukane, na zasadzie: 
pokażmy im czego jeszcze nie wiedzą.
Również gramatyka potraktowana jest bardzo rzeczowo. Na tym poziomie znajomości języka, gramatyka powinna już być solidnie opanowana. Podręcznik skupia się więc na podsumowaniu, przypomnieniu i skonsolidowaniu najważniejszych kwestii gramatycznych.

Dla kogo ten podręcznik?

Uważam, że z nauki z Paths to Proficiency skorzysta każdy. Pracuję na nim z zaawansowanymi studentami i wszyscy są zachwyceni. Jeden z moich studentów nawet specjalnie zamówił podręcznik z zagranicy, ponieważ ciężko dostać go w Polsce, ze względu na jego wiek.

Alternatywa?

Miałam ostatnio okazję przejrzeć podręczniki Pearsona i mają bardzo dobre treści oraz wysoki poziom, jednak jak dla mnie układ jest zbyt chaotyczny. Być może wkrótce pojawi się także recenzja właśnie podręczników Pearsona.

A Ty z czego uczysz się na poziomie zaawansowanym? Co innego polecasz? Podziel się uwagami w komentarzach.

Cudowne jest życie bloggera...

Cudowny jest ten moment w życiu bloggera, gdy może współpracować z jedną ze swoich ulubionych marek. Ja również mam dziś tę przyjemność. Wraz z marką i wydawnictwem PONS zapraszam na serię postów, które ukażą się na blog.slowlingo.pl w maju oraz czerwcu. Oprócz informacji dotyczących wybranych produktów PONS, zaproszę Cię także do wzięcia udziału w rozdaniach, w których możesz zdobyć m.in. najnowsze wydania wakacyjnych rozmówek ilustrowanych. 

produktów PONS korzystam od lat (chyba już... 15?), kilkakrotnie pisałam już o nich na blogu (linki w poście) i regularnie rozbudowuję o nie moją językową biblioteczkę 📖📚. Samouczki i słowniki PONSa (do niemieckiego i hiszpańskiego w moim przypadku) stanowią w niej sporą część kolekcji językowych materiałów drukowanych. Jeśli chcesz uczyć się języków samodzielnie i offline, to produkty marki PONS będą dla Ciebie świetną propozycją. 

Zapraszam na do przejrzenia moich wieloletnich, PONSowych zbiorów. Niestety niektóre z nich nie są już dostępne, ale mają nowe, odświeżone wersje. Jeśli jeszcze nie masz nic PONSa, to najwyższa pora to nadrobić.

PONS, slowlingo, nauka języków, kolekcja, samouczki
moja kolekcja PONS

Prosto. Prościej. PONS

Jeżeli do tej pory, jakimś cudem, udało Ci się nie natrafić na produkty wydawnictwa, przybliżę je w kilku słowach. PONS, spółka córka wydawnictwa Klett, jest jednym z wiodących wydawnictw językowych w Europie, działającym na wielu rynkach starego kontynentu. Od 1978 roku rozwija słowniki i materiały do samodzielnej nauki języków na najwyższym poziomie. Charakterystyczne, zielone okładki materiałów językowych są symbolem publikacji językowych PONS. 

Swoje produkty PONS kieruje do wszystkich adeptów i pasjonatów nauki języków. Oferuje szeroki wybór produktów językowych: od klasycznych książek i kursów językowych dla 32 różnych języków, w tym arabskiego i węgierskiego, przez ponad 400 aplikacji językowych, po bezpłatny słownik online w 20 językach. 

Portal językowy i słownik online www.pons.com to usługi, z których korzysta ponad pół miliona Polaków w ciągu miesiąca (według informacji od wydawnictwa). To naprawdę imponujący wynik. Widać, że nie tylko ja cenię sobie jakość i ofertę PONS.

Każdy wybierze coś dla siebie – zarówno osoby pragnące szybko poznać język, jak i te, którym zależy na pogłębionej znajomości języka. 

Moje 99 kroków do niemieckiego

Pamiętam wrażenie, jakie zrobiła na mnie pierwsza książka wydawnictwa, wtedy pod flagą Klett International. Była to gramatyka niemiecka "Klip und Klar: Übungsgrammatik Grundstufe Deutsch in 99 Schritten", którą wygrałam w konkursie językowym w liceum, w roku... 2002... 2003? Od razu zachwycił mnie prosty układ materiału: teoria po lewej, ćwiczenia po prawej. Z postu o podręczniku do angielskiego wiesz, że uwielbiam porządek graficzny w podręcznikach językowych. Dokładnie to oferował mi "Klip und Klar". Ordnung muss sein, jak mawiają. 

Gramatykę tę mam do dziś i bardzo chętnie wracam do niej, gdy poplączą mi się jakieś oczywiste i podstawowe kwestie z niemieckiej gramatyki.

PONS, klip und klaar, slowlingo, nauka języków,
Klip und Klar

Hiszpański w 3 miesiące?

Jeszcze zanim wyjechałam do Hiszpanii na Erasmusa, postanowiłam pouczyć się hiszpańskiego, ot tak, bez zobowiązań. Wybrałam wtedy zastaw "Hiszpański w 3 miesiące", kurs z nagraniami dla początkujących (już niedostępny, ale być może zainteresuje Cię ten kurs?). Po rozpakowaniu wielkiej paki, po raz kolejny urzekł mnie prosty, merytorycznie napakowany podręcznik i przystępne przedstawienie materiału. Dodatkowo bardzo spodobał mi się sposób narracji w podręczniku, z historią biznesową w tle, a kulturowe elementy przybliżyły mi kraj, w którym wkrótce miałam spędzić pół roku. 

PONS, slowlingo, hiszpański w miesiąc, nauka języków
Hiszpański w 3 miesiące
Gdy w kolejnych latach kontynuowałam naukę hiszpańskiego już na polskiej ziemi i przygotowywałam się do DELE, także sięgnęłam po kilka propozycji przygotowanych przez wydawnictwo Klett. "Via Rápida" oraz "Gramática básica del estudiante de español (GBE)" to polskie wydania materiałów do języka hiszpańskiego pod patronatem wydawnictwa Klett. Pomogły mi uporządkować i odświeżyć wiedzę do poziomu  B1.

PONS, slowlingo, via rapida, nauka języków, podręcznik
Via Rápida
Teoria gramatyczna w GBE teorią, ale trochę brakowało mi obszerniejszego zestawu ćwiczeń, bardziej dostosowanego do "polskiego myślenia". Po żmudnych poszukiwaniach i godzinach w księgarniach wybrałam "250 ćwiczeń z gramatyki z kluczem". Było tym merytorycznym i korzystnym cenowo rozwiązaniem, które podawało treści w dokładnie taki sposób, jak lubię. Dodatkowo upolowałam tablice gramatyczne z czasami i odmianami czasowników. Dzika radość każdego gramatykofila.

PONS, slowlingo, hiszpański, samouczek, nauka języków
250 ćwiczeń z gramatyki z kluczem
O powyższych książkach pisałam już wcześniej tutaj, w poście dotyczącym mojej nauki hiszpańskiego. 

Mój PONSowy niezbędnik do niemieckiego

Jeśli myślisz, że moja kolekcja PONSowych pomocy do nauki języka niemieckiego zakończyła się na etapie "Klip und Klar", to Cię rozczaruję 😆. W tak zwanym międzyczasie na studiach, gdy rozkwitła moja miłość do niemieckiego (historię tej miłości przedstawiam we vlogu z Berlina), zaopatrzyłam się także w "Duży Słownik niemiecko-polski, polsko-niemiecki". Na przestrzeni kolejnych lat dokupiłam jeszcze "Słownik Tematyczny" i "Aktywny Słownik Języka Niemieckiego", a ostatnio, wraz z materiałami do hiszpańskiego, "250 ćwiczeń z gramatyki z kluczem" do niemieckiego. 
PONS, niemiecki, slowlingo, nauka języków, słownik
Duży Słownik
Ufff... ubierało się tego sporo. Przyznam, że z papierowego słownika korzystam już nieco rzadziej (jak w każdym języku), ale resztę zawsze mam na podorędziu. Uwielbiam uczyć się z wszystkimi pomocami pod ręką. Dlatego ucząc się w czasie wysokiej jakości wyglądam jak bibliotekarka przy ladzie, obłożona książkami. 

Od zawsze chodził mi także po głowie słownik obrazkowy, ale jeszcze się w niego nie zaopatrzyłam.

Co takiego ma w sobie PONS?

Dlaczego marka PONS? Co takiego mają w sobie akurat propozycje tego konkretnego wydawnictwa? Dlaczego do tej pory wybieram głównie produkty PONS? Zalet tych materiałów językowych jest kilka:
  • Jakość i merytoryczna poprawność,
  • Doświadczenie i zaplecze jednego z największych europejskich wydawców edukacyjnych: wydawnictwa Klett, 
  • Przywiązanie klientów świadczące o jakości i użyteczności,
  • Plan i strategia wydawnicza i produktowa. Dla mnie to bardzo ważna kwestia. Oznacza, że wydawnictwo doskonale wie, dokąd zmierza z produktami i do kogo je kieruje. Jednocześnie sprawnie reaguje na zmieniające się potrzeby rynku. 
  • Wygodny i przejrzysty układ materiału i neutralna szata graficzna w publikacjach oraz prostota korzystania z nich,
  • Doskonały stosunek jakość - cena,
  • Te publikacje się nie starzeją. Fakt, że ja wciąż je trzymam świadczy o tym, jak są dobre, jak bardzo je cenię.
Czy PONSowe publikacje mają wady? Żaden produkt nie jest doskonały. Komuś może nie odpowiadać szata graficzna, zakres materiału, czy sposób podania. Osobiście nie widzę większych "wad" w produktach PONS. Zdarzały się drobne błędy w druku, ale po pracy w wydawnictwie, nie robi to na mnie wrażenia. Ja każdorazowo jestem bardzo zadowolona z zakupu i nigdy nie spotkałam się ze skargami na ich temat. 

Dla kogo marka PONS? 

Tak naprawdę dla każdego. Jeśli lubisz uczyć się analogowo, z książką (💛), to zdecydowanie jest opcja dla Ciebie. A jeśli wolisz e-learning (💚), w publikacjach PONS odnajdziesz doskonałe referencje gramatyczne czy leksykalne. 

W szkole, w pracy, w podróży lub po prostu w swoim wolnym czasie, zawsze, gdy potrzebujesz rzetelnych materiałów do nauki, możesz spokojnie i z zaufaniem sięgnąć po propozycje wydawnictwa. Jeżeli szukasz samouczków, szczególnie do nauki niemieckiego i hiszpańskiego, z ręką na sercu polecam PONS. Ba! Nawet jeśli uczysz się z lektorem i masz zagwarantowaną jego merytoryczną opiekę nad Twoim procesem nauki, także polecam Ci PONSa, do poduszkę, do torebki, do poczekalni 🕒.

A Ty?

Napisz koniecznie, jakie są Twoje doświadczenia z publikacjami. Z czego korzystasz najchętniej? 



------------------------------
Post powstał we współpracy z marką PONS.
---------------------------







Rozmówki? A co to takiego?

Piszę tego posta niejako z nostalgią dla spraw straconych, bo trochę tak ma się sytuacja rynku książek, ale stwierdziłam, że mimo wszystko warto zaproponować Ci to nieco inne podejście do nauki.

Pamiętasz jeszcze w ogóle rozmówki? Wiesz co to? W czasach aplikacji mobilnych (które polecam i uwielbiam) oraz wszech-dostępnego internetu warto czasem wrócić do rozwiązań analogowych: błyszczącego papieru, ładnych zdjęć i wolności od rozładowanej baterii lub słabego zasięgu.

Na dobry analogowy początek: rozmówki

Zastanawiasz się czasem od czego zacząć naukę języka obcego? Nie masz jeszcze pewności, czy chcesz inwestować czas i pieniądze, nie wiesz, czy język Ci się spodoba. A może Twój cel to dogadać się w hotelowej recepcji, w barze, w taksówce. W takiej sytuacji idealnym rozwiązaniem dla Ciebie będą rozmówki. Ale uwaga, nie byle jakie. Wybór tych odpowiednich wcale nie jest banalny.

slowlingo, nauka języków, rozmówki, jak się uczyć?

Rozmówki to nie wszystko

Nie chodzi wcale o to, by z księgarnianej półki chwycić pierwsze lepsze rozmówki. Z zasady surowa forma rozmówek sama w sobie nie zachęca do nauki. Warto poszukać czegoś, co zaoferuje nam więcej niż jedynie dwa tematyczne rzędy słówek z zapisem fonetycznym.

Co lepsze rozmówki są praktycznie mini-podręcznikami, zawierają objaśnienia leksykalne i gramatyczne, zdjęcia, grafiki, ciekawostki. 

Pokażę Wam dziś 3 typy rozmówek, opiszę ich wady oraz zalety a gdzieś w treści postu umieszczę niespodziankę 😄- tylko dla dokładnych i wytrwałych czytelników 📖. Do dzieła.

Rozmówki na wypasie

Rozmówki, które widzisz poniżej, reprezentują 3 różne poziomy atrakcyjności, funkcjonalności oraz przydatności.

slowlingo, nauka języków, rozmówki, jak się uczyć?
  • Harald G - najprostsze, rozmówki ze słowniczkiem.
  • Pons - Rozmówki ilustrowane niderlandzkie - słowniczek, objaśnienia, zdjęcia i ilustracje
  • Wiedza i Życie - Hiszpania - Rozmawiaj bez tłumacza (już niedostępne) - pełen zestaw: ciekawostki kulturowe wraz z ilustracjami, objaśnienia gramatyczne i leksykalne no i oczywiście zwroty typowo rozmówkowe.
➽➽➽➽➽➽➽➽➽➽➽➽

➤➤➤
Na pierwszy ogień idą najprostsze i najbardziej tekstowe rozmówki  - szwedzkie. To rozmówki "w starym stylu" - czyli prezentujące słówka oraz frazy wraz z polskimi tłumaczeniami i wymową. Proste i słownikowe. Czy dobre? To zależy. Uważam, że ten styl wydawania czegokolwiek już przeminął, nie jest obecnie ani atrakcyjny, ani szczególnie pomocny przy uczeniu się języków. Może sprawdzić się jako mini słownik na drogę, ale nie jako materiał do nauki.


slowlingo, nauka języków, rozmówki, jak się uczyć?
rozmówki szwedzkie (Harald G - góra) oraz niderlandzkie (Pons - dół)
➤➤➤
Kolejne na liście są rozmówki niderlandzkie (powyżej). To wydanie jest już dużo ciekawsze i o wiele bardziej atrakcyjne. Oprócz fraz zawiera zdjęcia wraz z objaśnieniami i jest graficznie przyjemniejsze, ale używając go wciąż pamiętamy, że to rozmówki. Polecam? Tak, jest to dobre źródło i przyjemnie się z niego korzysta. Moje serce skradła jednak ostatnia propozycja.

slowlingo, nauka języków, rozmówki, jak się uczyć?
rozmówki hiszpańskie, Wiedza i Życie





➤➤➤

Moje serce należy do rozmówek Wiedzy i Życia. Sam tytuł tej publikacji nie nawiązuje bezpośrednio do rozmówek, ale do korzyści, jakie się osiąga korzystając z nich - można opanować podstawy języka i porozumiewać się bez tłumacza. To faktyczny mini-podręcznik codziennych sytuacji.

Rozmówki ogólnie: zalety i wady

Rozmówki mimo, iż ich papierowej formie można zarzucić przestarzałość, mają kilka zalet. Oto one:
  • nie potrzebują prądu ani internetu - przydatne w niektórych miejscach na globie 🌏.
  • mają tematyczne działy 🍶
  • format mini-podręcznika 📕- reprezentacja graficzna, która pozwala lepiej zapamiętać materiał i jest miła dla oka.
  • są przyjazne dla wzrokowców i miło się je trzyma w ręku ✋. Zwiedzanie z rozmówkami w ręku jest może staroświeckie, ale pełne uroku.
 Mają także wady:
  • gdy czegoś w nich nie ma, to nie ma, koniec.
  • chyba już nie są "trendy".

A gdy rozmówek zabraknie...

Niestety, rynek rozmówek powoli umiera, a szkoda, bo to fajna alternatywa dla niektórych sytuacji. Oby były z nami jak najdłużej. Pomimo mojej całej sympatii do papierowych rozmówek, jeśli nie przemawiają do Ciebie, jako elektroniczną alternatywę serdecznie polecam kursy turystyczne oferowane przez busuu w ramach konta premium. Ta rekomendacja chyba nikogo już nie zaskoczy.

Na koniec bonusik: poniżej zdjęcie rozmówek hiszpańskich, które przed wieloma laty były moim pierwszym kontaktem z językiem hiszpańskim (oper mydlanych nie licząc). Rok wydania: 1981 😏 

slowlingo, nauka języków, rozmówki, jak się uczyć?
rozmówki hiszpańskie, wydanie z 1981 roku
Jakie są Twoje doświadczenia z rozmówkami? Podziel się nimi w komentarzu.

Czas na prezenty

Święta Bożego narodzenia zbliżają się wielkimi krokami. To ostatni moment, by zdobyć prezenty dla najbliższych. Chcę dziś zaproponować prezenty językowe dla już uczących się lub dopiero planujących naukę języków obcych.

nauka języków, slowlingo, co na gwiazdkę
Źródło:pixabay.com

Językowe prezenty - co dla początkujących?

W zależności od stopnia zaawansowania znajomości języka dobrze jest rozróżnić grupy, dla których wybieramy prezent.

Zacznę od grupy najbardziej oczywistej: osobom dopiero zaczynającym możemy sprawić ciekawe materiały do nauki. Wybór na rynku jest ogromny i ciężko ograniczyć się do zaledwie kilku propozycji. Warto jednak kierować się następującymi kryteriami w wyborze: 
  • Wybieraj solidne wydawnictwa, 
  • Dowiedz się, czy osoba dla której robisz prezent jest słuchowcem, wzrokowcem czy może kinestetykiem i dobierz materiał pod tym kątem: nagrania dla słuchowców, materiały obrazkowe dla wzrokowców, etc.,
  • Dodatkowo ustal, czy dana osoba woli uczyć się z książek / druku, czy może chętnie poeksperymentuje z kursem e-learningowym lub aplikacją mobilną.
Co możesz wybrać? Standardowe materiały do nauk, np. fiszki, gramatykę obrazkową lub właśnie dostępy do ciekawych kursów e-learningowych.

Językowe prezenty dla zaawansowanych

Dla bardziej zaawansowanych spektrum opcji nietypowych związanych z nauką języka jest dużo szersze. Może to być na przykład:
  • Książka w wybranym języku, np. ulubionego autora,
  • Wspólny seans filmowy, możecie nawet porzucić napisy i w całości oddać się pięknu języka,
  • Prenumerata dobrego magazynu / czasopisma / dziennika obcojęzycznego,
  • Gra planszowa w danym języku, np. z motywem z ulubionego serialu czy filmu (Monopoly, Clue[do], Ouija, Alcatraz i inne),
  • Gra komputerowa, np. RPG, gdzie jest sporo dialogów i precyzja językowa ma wpływ na akcję,
  • Zaawansowany kurs e-learningowy, etc.

Pomóż zrealizować cel

Doskonałym prezentem będzie pomoc w osiągnięciu korzyści i realizacji językowego celuNajważniejsze jest, by wspieraćJeśli ktoś uczy się języka, by kiedyś odbyć daleką podróż możesz delikatnie pchnąć jego lub ją w tym kierunku, np. rezerwując termin wycieczki lub dając inną namiastkę takiej wyprawy. Na przykład, zamiast organizować skomplikowaną i drogą wyprawę do Tokio, zorganizuj spotkanie z grupą Japończyków, albo wypad do japońskiego muzeum, itp.

Ważne jest także, by po prostu pozwolić się uczyć i pomóc zorganizować tak cenny czas na naukę. To czasem najlepszy prezent.

Gdy język to nie problem

Innym typem prezentów są te związane z przełamaniem wewnętrznych barier w nauce. Jeżeli ktoś, komu chcesz sprawić prezent ma problemy z nauką, np. od zawsze próbuje się nauczyć, ale "nie wychodzi", ciekawą opcją może być pakiet coachingu językowego. Coaching taki nie tylko pozwoli przełamać podstawowe bariery i w pewnych kwestiach wyjść poza strefę komfortu, ale także dobrać odpowiednie metody nauki, które będą bardziej skuteczne. 

Osobiście chętnie skorzystałabym z rezerwacji terminu wycieczki do Peru ❤✈ A jakie prezenty językowe Wam się marzą? 
Często dostaję pytania dotyczące tego, jaki podręcznik do angielskiego polecam. Zgodnie z modelami absorpcji nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Dla każdego z nas może to być co innego. 

Co poza merytoryką?
Na to czy podręcznik nam odpowiada, poza warstwą merytoryczną oczywiście, wpływ ma wiele czynników: 
  • ilość i zakres materiału (ogólne słownictwo czy specjalistyczne), 
  • podział materiału (leksyka, wymowa, gramatyka - przemieszane czy podzielone), 
  • szata graficzna (szalone czy stonowane kolory, zdjęcia czy tekst), 
  • papier (błyszczący, kolorowy, gruby, czy cienki, matowy) 
  • etc. 
Na moim hiszpański przykładzie: pisałam Wam już tutaj, że szata graficzna podręcznika do hiszpańskiego, który wybrałam do nauki (Prisma) była dla mnie średnio atrakcyjna. Jednak przeważyły wartości merytoryczne, zakres materiału i podejście do gramatyki.

Angielski
Na swojej drodze miałam do czynienia z wieloma podręcznikami do nauki angielskiego, ale żaden nie dorównał w mojej ocenie temu, z którego uczyłam się w liceum - serii Enterprise wydawnictwa Express Publishing. Dla mnie to do dziś najlepiej zorganizowane i najbogatsze w słownictwo publikacje.



Muszę jednak zaznaczyć, że wpisują się one w moje model absorpcji: lubię porządek na stronie i rozdział materiału na słownictwo i gramatykę. To właśnie zapewniały mi podręczniki Enterprise. Mój egzemplarz ze zdjęcia ma 15 lat i zostanie ze mną kolejnych kilkanaście, mam nadzieję. 

Ucząc innych przerabiałam różne inne publikacje, m. in. Headway, face2face, Insideout. Najgorzej z nich wspominam face2face: totalny chaos, mało wartościowych treści, w mojej ocenie. 

Ostatnio miałam w rękach SpeakOut, wydawnictwa Pearson. I o ile merytorycznie to bardzo dobry podręcznik, zupełnie nie mogłam odnaleźć się w układzie materiału: mówienie, słownictwo, gramatyka, wymowa, wszystko wymieszane. Jeśli chciałabym się do czegoś odnieść lub wrócić, wyszukanie nie byłoby proste ani intuicyjne dla mnie.

Zachęcam Was do przeglądania różnych podręczników, zobaczcie, który do Was przemawia. Merytorycznie raczej nie musicie się obawiać, że któryś będzie gorszy, o ile celujecie w duże rzetelne wydawnictwa. 

Chętnie poczytam o Waszych podręcznikowych doświadczeniach! Komentujcie!
Pryzmat języka
Książkę "Through The Language Glass" przeczytałam ponad roku temu i od tamtej pory jest dla mnie ciągłą inspiracją. Zawartość kontrowersyjna (o czym świadczą podlinkowane poniżej recenzje), ale mimo wszystko warta lektury. Na pewno jest interesującą pozycją, która zachęci do dalszego eksplorowania tej dziedziny lingwistyki.


Podstawową kwestią, która pojawia się w głowie w trakcie lektury jest pytanie: Czy język kształtuje rzeczywistość, czy tylko ją opisuje? Przyznam, że do tej pory nie mogę się zdecydować na opinię w tej sprawie.

Kolory, płeć, kierunki świata
Autor, Guy Deutscher, poświęca sporo (nawet nieco za dużo) miejsca w pierwszej części książki na opisywanie znaczenia, postrzegania i rozwoju kolorów w społeczeństwie i języku. Mimo przydługawych rozważań, w mojej ocenie warto przebrnąć przez tę część, ponieważ te dywagacje o kolorach uruchamiają bardziej krytyczny sposób myślenia o tym, jak język odzwierciedla naszą rzeczywistość.

W drugiej części książki robi się zdecydowanie ciekawiej. Pojawiają się przykłady różnic w płci gramatycznej pomiędzy językami oraz kwestie orientacji w terenie. Z tej części wynika, że nasze doświadczenia wpływają na to jak definiujemy (opisujemy) naszą rzeczywistość, ale według mnie nie oznacza to bezspornie, że w takim razie rzeczywistość nie definiuje języka.

Recenzje
Jeżeli przed lekturą chcecie zasięgnąć jeszcze opinii innych załączam też linki dwóch ciekawych recenzji: 
Polecam?
Zdecydowanie tak. Mimo, iż powyższe recenzje dość dokładnie opisują treść książki, dopiero dokładna własna analiza case studies przedstawionych w książce, testy na sobie i przefiltrowanie informacji przez własne doświadczenia, pozwoli wyrobić sobie opinię, zarówno o książce, jak i opisanych ideach. Serdecznie polecam i zabieram się do czytania "Unfolding of language", również autorstwa Deutschera.