Skąd się wzięła Głowa do liczb?

Mogę śmiało powiedzieć, że lektura tej książki w oryginale kilka lat temu przyczyniła się do ukierunkowania mnie w stronę strategii uczenia się, jako głównej ścieżki zawodowej. W 2014 roku wzięłam udział w kursie dr Barbary Oakley i wtedy też przeczytam "A Mind for Numbers" po raz pierwszy. Z jednej strony książka omawiała wiele rzeczy, które podświadomie czułam i stosowałam w nauczaniu, a jednocześnie doskonale zebrała wszystkie wątki w spójną całość. Od tamtej pory praktykowałam przedstawione w niej założenia i przekazywałam wiedzę dalej. 

Po latach wróciłam do tej pozycji ponownie, tym razem ją w języku polskim. Na mojej liście "do przeczytania" była od dawna, jednak ze względu na fakt, że już ją wcześniej czytałam miała dość niski priorytet. 

Jednakże ostatnie zamieszanie spowodowane wydaniem polskiej propozycji o metodach uczenia się, "Włam się do mózgu" Radka Kotarskiego (recenzje znajdziesz tutaj) sprawiło, że postanowiłam już teraz odświeżyć wiedzę i przybliżyć Wam "Głowę do liczb", jak głosi polskie tłumaczenie tytułu.

Niech nie zwiedzie Was tytuł. Książka co prawda skupia się na nauce przedmiotów ścisłych, głównie  matematyki, ale prezentuje ogólne strategie uczenia się, jakie są skuteczne z punktu widzenia mózgu. Z powodzeniem można zastosować je w nauce czegokolwiek, szczególnie języków obcych.  


slowlingo, głowa do liczb, jak się uczyć, skuteczna nauka, język obcy

Głowa do liczb - więcej niż spis treści 

"Głowa do liczb" jest w mojej ocenie książką wyjątkową. Nie dlatego, że prezentuje jakieś fenomenalne, nowe i wcześniej nieznane sposoby na efektywną naukę języka. Ta książka wyróżnia się, ponieważ w genialnym sposób syntezuje rożne informacje i w bardzo płynnie podchodzi do opisywanych zagadnień. Doskonale pokazuje zależności pomiędzy rożnymi trikami. Autorka zgrabnie przeplata cechy mózgu i to, jak lubi się uczyć, z przykładami z życia praktyków. 

Mimo, iż w książce omawianych jest bardzo wiele metod, wtóruje im jedna myśl przewodnia. Tą myślą jest zmiana sposobu postrzegania nauki i uczenia się. Kluczem do skutecznej nauki jest bowiem podejście do procesu. Dla mnie ta mieszanka - informacji naukowych i praktycznych - ma idealne proporcje. Co więcej, w każdym rozdziale zaproponowane są ćwiczenia, odzwierciedlające daną technikę. Można na własnej skórze odczuć i odkryć, jak ta metoda działa. 

Niezwykle ważnym elementem w tej książce jest także wprowadzenie do technik zarządzania czasem i unikania prokrastynacji - wielkiego wroga efektywności. Te tematy nie są stricte powiązane z samym uczeniem się, ale odnoszą się do zachowań mózgu w kwestii wykonywania nieprzyjemnych zadań. Nie czarujmy się - nauka bywa często postrzegana jako zło konieczne, które nasz mózg chętnie zamknąłby w małej szufladce gdzieś daleko, daleko od teraźniejszości. "Głowa co liczb" wprowadza strategie radzenia sobie z wiecznym odkładaniem na później. I to w moim odczuciu jest ogromna zaleta tej książki. Jej kompleksowość pozwala spojrzeć na uczenie się jak na fascynujący, wymagający, ale jakże satysfakcjonujący projekt, dodający pikanterii naszemu życiu. Sama uwierzyłam, że mogłabym nieźle radzić sobie z matematyką, z którą obecnie się nie lubimy.

Co takiego ma w sobie "Głowa do liczb"? Jakie zagadnienia poruszane są w książce? Najważniejsze to:
  • Rola czasu w procesie uczenia się,
  • Testowanie się i powtórki,
  • Iluzje uczenia się - czego nie robić,
  • Synteza informacji i skupienie,
  • Unikanie rozpraszaczy i zarządzanie czasem. 

Czy warto przeczytać tę książkę? 

Z całych sił krzyczę: TAK! Według mnie to jedna z najlepiej opracowanych pozycji, jeśli chodzi przedstawiane  treści, sposób prezentacji - prosty, ale nie banalny język komunikacji.

Jedyne, co mogłabym zarzucić tej publikacji to jej szata graficzna. O ile okładka jest bardzo pomysłowa i wspaniale oddaje ideę "Głowy do liczb", o tyle wnętrze wystawia na próbę miłośników ciekawego i jednolitego layout'u (ang. - układ), a przeciwników Times New RomanTym nie mniej, zdecydowanie polecam tę lekturę każdemu.


slowlingo, głowa do liczb, jak się uczyć, skuteczna nauka, język obcy

Głowa do liczb a inne książki

Na to porównanie czekają na pewno wszyscy, którzy czytali moją recenzję "Włam się do mózgu". Jeżeli jednak spodziewacie się, że jednoznacznie powiem "wybierzcie tę jedną jedyną książkę", to muszę Was rozczarować. Żadna nie jest lepsza, są po prostu inne. 

Warto czytać wiele źródeł. Każde spojrzy na temat z innej perspektywy, dostarczając nie tylko cennego wkładu, który nasz mózg lepiej przyswoi, ale także świeżego spojrzenia. Gdybym miała jednak polecić, co przeczytać najpierw, to zdecydowanie wskażę "Głowę do liczb" jako podstawę, a "Włam się do mózgu" jako uzupełnienie.

Podobnie sprawa się ma z polecaną przeze mnie wielokrotnie "Brain Rules". Dla mnie genialna książka, ale zdaję sobie sprawę, że naukowe podejście do tematu może przytłaczać, dlatego zasugerowałabym ją także jako uzupełnienie.

Pod postem o "Włam się do mózgu" pojawiło się ostatnio pytanie, czy poza "Głową do liczb" polecam coś jeszcze w języku polskim. Ostatnio wertowałam książkę "Myśleć efektywnie" autorstwa Arta Markmana i ona wydaje się mieć podobny wydźwięk do "głowy". Nie czytałam jej jednak jeszcze, więc póki co, to tylko czyste spekulacje.

---

A czy Wy czytaliście te książki? Jakie są Wasze wrażenia i przemyślenia?

Po prawie miesięcznej przerwie w pisaniu wracam z nowymi tekstami. Zapraszam serdecznie na najnowszy wpis.

Webinar dla pasjonatów skutecznej nauki języków

W piątek 12 stycznia 2018 odbył się webinar dotyczący zasad skutecznej nauki języków. Ponad setka uczestników miała możliwość skonfrontować skuteczne metody uczenia ze swoimi zwyczajami i praktykami. Poznali 10 podstawowych, ogólnych zasad, które sprawiają, że uczony materiał zostaje w pamięci, a czas poświęcony na naukę nie idzie na marne.

jak się uczyć języków, skuteczna nauka, język obcy, slowlingo

Oprócz omawianych 10 podstawowych zasad uczestnicy webinaru mieli możliwość usłyszeć odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Mogli je zadać podczas zapisu na webinar. Wśród najpopularniejszych pytań były te o motywację do nauki oraz jak rozpocząć po przerwie. Pokazuje to jak ważne w nauczaniu języków są elementy cochingowe, które pomagają znaleźć w sobie siłę do działania. 

Inne pytania dotyczące konkretnych problemów poruszały m.in. naukę mówienia samemu oraz przełamanie bariery wypowiedzi czy sposoby na pisanie. Oba te tematy poruszyłam już wcześniej na blogu, zachęcam Was zatem serdecznie do lektury tutaj oraz tutaj.

Magiczny sposób na naukę języków

Głównym przesłaniem webinaru było to, że nie istnieje żaden magiczny sposób na naukę. Po prostu trzeba przysiąść, zebrać się w sobie i stosować takie triki pamięciowe, które lubi nasz mózg. To o nich opowiadałam podczas webinaru. Skupiłam się na tym, dlaczego nauka wymaga czasu i jak ugryźć zarządzanie nim. 

Zaznaczyłam także jaki sposób nauki działa, a jakie techniki jedynie tworzą iluzję uczenia się. Zwróciłam również uwagę na rolę testów w procesie uczenia się. Wcześniej pisałam o tym także tutaj.

Jeżeli nie udało Ci się uczestniczyć w webinarze, nie martw się. Za kilka tygodni zorganizuję kolejne wydarzenie o podobnym charakterze. Tym czasem zachęcam do lektury bloga oraz do zapisu na newsletter (na pasku po prawej ⇒), który zawsze na czas poinformuje Cię i przypomni o nadchodzących wydarzeniach.


Obejrzyj krótką prezentację, podsumowującą webinar.




Do zobaczenia w kolejnym tekście.
Dziś wracam z postem dla graczy i miłośników gier. Ostatni post o tej tematyce powstał w maju, kiedy to opisywałam jak można zastosować typy graczy według Richarda Bartle w uczeniu się języków. Tym razem zapraszam na kolejny wpis z serii "Zagraj w język". Pozostałe znajdziecie tutaj.

Ouija - klimatyczna tablica

Głównym bohaterem dzisiejszego wpisu jest Ouija. Jeśli nie kojarzycie czym jest Ouija, to już spieszę wyjaśnić. Ouija to (zazwyczaj) drewniana plansza-tablica służąca, jeśli w to wierzyć, do komunikacji z duchami. Z tego względu znana jest także jako spirit board albo talking board (ang. tablica duchówmówiąca tablica). Nazwa ouija, z kolej, wywodzi się prawdopodobnie z francuskich i niemieckich słów oznaczających "tak". Na planszy znajdują się z litery alfabetu, cyfry od 0 do 9 oraz słowa: tak, nie, do widzenia. W klasycznym wykorzystaniu tablicy należy zadać duchowi pytanie, a on w odpowiedzi poprowadzi nasze ręce po literach, tworząc wyraz(y).

Ale my oczywiście nie będziemy się tu dzisiaj zajmować wywoływaniem duchów, ale inną formą komunikacji ze światem paranormalnym. Pokażę Wam jak można wykorzystać samą planszę do gier językowych.

Jeśli nie przepadanie za kwestiami nadprzyrodzonymi, to najprawdopodobniej moja dzisiejsza propozycja wykorzystania tej właśnie planszy nie przypadnie Wam do gustu. Jeżeli jednak lubcie tę tematykę lub macie do niej neutralny stosunek, zdecydowanie polecam wykorzystanie Ouija.

Jak grać w język z Ouija?

Przede wszystkim - językowa gra nabierze ciekawego charakteru i klimatu. Moja Ouija jest specjalną edycją, związaną z serialem Supernatural, o którym pisałam już wcześniej. Tak się składa, że jest to także ubiegłoroczny prezent gwiazdkowy dla mnie 😃😃😃, więc ten post wpisuje się także w świąteczny klimat.

slowlingo, zagraj w język, supernatural, ouija, nauka języków
Tak, wiem - brakuje "z". To powszechny problem z tą edycją, można spotkać wiele komentarzy i pytań na ten temat.
Oto moja propozycja gry językowej z Ouija. Zagrajcie w większej grupie, będzie ciekawiej. Zabawa językowa polegać będzie na wypisywaniu słów z wylosowanych liter. Przed grą należy: 
  • przygotować tablicę/planszę  punktów uwzględniającą wszystkich graczy,
  • przypisać punktowe wartości poszczególnym literom - na przykład: 
    • a,b, c, l - 1 pkt.
    • q - 3 pkt.
    • etc.
Kroki w rozgrywce:

  1. Jedna osoba nie patrząc na tablicę losuje literę wskaźnikiem załączonym do planszy. Planszę ma przed sobą albo właściwie albo do góry nogami. Planszę do losowania litery każdorazowo układają pozostali uczestnicy, by zapewnić losowość.
  2. Po wylosowaniu reszta osób - każdy indywidualnie lub w małych zespołach - w ciągu 30 sekund musi wypisać jak najwięcej słów w języku obcym zaczynających się na tę literę.
  3. Każdy potem spisuje, ile punktów zdobył w danej rundzie według wcześniej ustalonych wartości punktowych.
  4. Potem następuje kolejna runda i kolejna osoba losuje w ciemno literę, a reszta wypisuje słowa.
  5. W przypadku ponownego wylosowania wcześniej wykorzystanej litery, reszta graczy zgłasza, że litera już padła, ale nie mówi która konkretnie. Gracz losuje ponownie.
  6. Zagrywkę można powtórzyć kilka razy, ale tak by każdy miał szansę losować literę i równą liczbę szans na wypisanie słów.
  7. W przypadku wylosowania cyfry należy powtórzyć losowanie odwracając planszę. Wartość wylosowanej wcześniej cyfry liczy się jako bonusowe punkty do uzyskanych z wypisanych słów.
  8. Po zakończeniu wszystkich rund następuje runda finałowa. Z wszystkich wylosowanych wcześniej liter trzeba ułożyć maksymalnie wiele słów. Uwaga - kombinacje dowolne - słowa mogą składać się tylko z tych liter, albo po prostu je zawierać. Na to zadanie gracze mają minutę. Osoba, która wypisze najwięcej słów otrzymuje bonusowe 100 punktów, które dodaje do swojej puli. 
  9. Na końcu następuje podliczenie wszystkich punktów, które wyłoni zwycięzcę.
Dzięki takiemu zastosowaniu tablicy Ouija można w interesujący sposób odświeżyć i ugruntować słownictwo w języku obcym. Co myślicie o takim wykorzystaniu planszy?

Nie lubię Duolingo

Jeżeli piszę o dobrych narzędziach do nauki online, pomijam Duolingo. Jeśli o nim wspominam, to dlatego, by stwierdzić, że nie rozumiem jego idei nauczania oraz braku metodyki. I zawsze zastanawiają mnie te okrzyki zachwytu nad ta aplikacją. Jej główną zaletą wydaje się być fakt, że jest darmowa. Ale czy na pewno?

Genialny model biznesowy

Nie zastanawia Cię, dlaczego serwis oferujący usługi językowe jest darmowy? W dzisiejszych czasach dość naiwne zdaje się być myślenie, że biznesy nie mają ukrytej agendy i celu w oferowaniu darmowych treści. To zawsze chodzi o zdobycie potencjalnego klienta lub bezpośrednie zarobienie pieniędzy. Jedni robią to w bardziej, inni w mniej elegancki sposób, ale zawsze sprowadza się to do kwestii finansowych.

slowlingo, nauka języków, skuteczna nauka
Nauka czy praca z Duolingo?

Czym jest uważność?

Dziś wracam z miękkim tematem coachingowym. Postaram się przedstawić Wam, jak można stosować uważność do skuteczniejszej nauki języków. 

uważność, mindfulness, slow, slowlingo, nauka języków, język obcy

Czym jest uważność (ang. mindfulness)? Jest to względnie młode pojęcie wywodzące się z dziedziny medytacji. Polega na świadomym przeżywaniu każdej chwili, skupieniu się na "tu i teraz" i głębszym doświadczaniu wszystkiego. Takie odczuwanie rzeczywistości pozwala redukować stres i czuć satysfakcję. Nie jest to proste, ale uważność można wyćwiczyć. O tym jak ćwiczyć i stosować uważność na co dzień pisze m.in. Katarzyna Kędzierska z bloga simplicite.pl. O zastosowaniu uważności w pracy przeczytacie także w Harvard Business Review

Co możesz zrobić czy być uważnym? Pokrótce - należy skupić się na każdym małym elemencie danej czynności, smaku, zapachu, etc., i świadomie go analizować. Wymaga to praktyki, ale da się osiągnąć. Szczególnie uważność ma sprawdzać się w redukowaniu napięcia i stresu. Mnie się jeszcze nie udało, ale pracuję nad tym.

Uważność a nauka języków

Kluczowe w nauce języków, jak w nauce wszystkiego z resztą, jest skupienie. Dzięki niemu łatwiej rozumiemy, analizujemy i przyswajamy informacje. Z tego względu, przed każdą sesja nauki w czasie wysokiej jakości powinniśmy wykonać kilka ćwiczeń uważności, by się skupić i skuteczniej wykorzystać czas nauki języka.

Przykładowe ćwiczenie uważności na skupienie:
Usiądź wygodnie i zamknij oczy. Wykonaj 3 głębokie wdechy i wydechy. Skup się na uczuciu, jakie towarzyszy tej czynności. Poczuj, jak z każdym wydechem się rozluźniasz.

Zastanów się co czujesz w opuszkach palców. Przeanalizuj miejsce, gdzie położyłeś/aś dłonie. Jakie wrażenie czujesz w tym miejscu? Poczuj włosy na skórze głowy, ich ciężar.
Możesz powtórzyć ćwiczenie dla różnych części ciała. Gdy poczujesz się gotowy/a i skupiony/a, przejdź do nauki.
Wydawać by się mogło, że korzystając z nauki w czasie niskiej jakości, nie zdążymy się wprawić w odpowiedni tryb. Faktycznie może być nieco mniej czasu na pełen relaks i koncentrację, ale z powodzeniem uważność można zastosować także w tym przypadku. Jak to zrobić? 

Przerabiając czy powtarzając materiał językowy lub chłonąc treści (audio lub video), maksymalnie skup się na jednym elemencie. Może to być brzmienie słów, powtarzająca się fraza lub struktura gramatyczna. Dokładnie przeanalizuj okoliczności wystąpienia tego elementu. Zrozum jego istotę. Nie rozpraszaj się na inne kwestie. Zobaczysz, że dysponując nawet niewielka ilością czasu, możesz skutecznie przetworzyć dane element materiału językowego. 

Powyższe rozwiązanie można oczywiście zastosować także podczas nauki w czasie wysokiej jakości, ale proponuję zacząć od czasu niskiej jakości, by zobaczyć, jak wiele można "wycisnąć" także z niego. Jest to tym bardziej skuteczne w przypadku osób zabieganych, dla które dysponują niewielką ilością czasu.

Co więcej, polecam to ćwiczenie szczególnie kursantom, którzy są na zaawansowanym poziomie językowym i mają wrażenie, że nie uczą się nowych rzeczy, co czasem działa demotywująco. Ćwiczenie uważności w takim przypadku pozwala zauważyć, że faktycznie robią postęp w nauce. 

A czy Ty trenujesz już uważność? Widzisz pozytywne skutki?

Włam się do mózgu!

Gdy tylko napisałam i pokazałam Wam, że czytam "Włam się do mózgu" Radka Kotarskiego, od razu dostałam mnóstwo pytań o opinię. Przed zakupem sama byłam bardzo ciekawa, czy to "dobra książka" i zastanawiałam się, jak odnosi się do metod uczenia.

Reklama i zamieszanie wokół książki były oczywiście jednym z powodów zakupu (więcej o tym znajdziecie tutaj). Innym było to, że według zapowiedzi ta pozycja powinna opisywać dokładnie te metody, które ja także od początku promuję na blogu. Na końcu była nadzieja, że na polskim rynku wreszcie pojawi się książka, która w jednym miejscu zbierze i w konkretny sposób opisze skuteczne metody uczenia się. Książka, która zrewolucjonizuje podejście do nauki. 
slowlingo, skuteczna nauka języków, języki obce, jak się uczyć

Czytanie jako (skuteczna) metoda nauki języków?

Czytanie uchodzi za jedną z najskuteczniejszych metod nauki języka, nie tylko obcego, ale także, a może przede wszystkim, rodzimego. Wydaje się, że czytanie jest dla naszego mózgu naturalnym sposobem na przyswajanie nowych i utrwalanie znanych już treści. Nie jest to jednak do końca prawdą. 

Nasz mózg musi wykonać sporą pracę konwertując pojedyncze znaki - litery - w słowa i znaczenia. Następnie znaczenia musi przekonwertować w bardziej dla siebie zrozumiały ciąg ruchomych obrazów (jakby film odgrywany w naszej głowie). Ostatecznie dopiero tekst przetłumaczony na znaczenia i obrazy może zostać zinterpretowany i zanalizowany.

slowlingo, nauka języka, język obcy, angielski, czytać, czytanie, kindle

Czy zatem czytanie jest faktycznie tak skuteczne w nauce? Odpowiedź na to pytanie brzmi: tak. Co prawda gotowe obrazy przemawiają do naszego mózgu o wiele bardziej niż goły tekst, gdy już z tekstu powstaną znaczenia dzieje się magia. Ale jak to wygląda krok po kroku?

Gramatyka a słownictwo

Widząc tekst jako reprezentację struktur języka, wiedzę o tej dziedzinie przyswajamy skuteczniej. Dzieje się tak, ponieważ uczymy się słownictwa funkcyjnego i struktur gramatycznych w ich faktycznej, wizualnej/graficznej reprezentacji. Mózg wciąż musi wykonać kodowanie: litery → znaczenie → obraz (funkcja), ale następny krok jest już dużo prostszy. Zapamiętujemy nie tyle znaczenie słów, ale przede wszystkim "fizyczne" rozmieszczenie w zdaniu. Gramatyka jest zatem dosłownie zobrazowana w tekście.

Tak sprawy się mają z gramatyką, ale jak to jest ze słownictwem? Ze słownictwem wracamy niestety do punku wyjścia. Oznacza to, że poza pisownią, trudniej nam będzie przyswoić słownictwo niż ma to miejsce w przypadku gramatyki. Dlaczego? Dlatego, że graficzna reprezentacja słowa (litery) nie jest jednoznaczna ze znaczeniem. Poznamy kontekst występowania słowa i być może podświadomie podchwycimy jego znaczenie. Jeśli jednak tak się nie stanie, nadal czeka nas praca kodowania znaczenia i utrwalania go w pamięci. To oczywiście trwa.

Czy zatem istnieje sposób na uproszczenie procesu kodowania i skrócenie czasu potrzebnego na nauczenie się nowego, przeczytanego słownictwa? Tak. Z pomocą może nam przyjść technologia.

Ułatw sobie życie - czytaj po angielsku na Kindle

W kwestii czytania tekstów w języku obcym pojawia się jeszcze jeden, dodatkowy element. Wielokrotnie uczniowie pytają mnie, czy czytając tekst powinni na bieżąco sprawdzać słówka, których nie rozumieją, czy nie.

Teorie uczenia się głoszą, że lepiej nie sprawdzać na bieżąco, ponieważ powinno się kierować ogólnym kontekstem, by słowo zrozumieć; dodatkowo sprawdzanie na bieżąco wybija z rytmu i traci się wątek. Ma to jednak zastosowanie tylko do sytuacji, w których brak znajomości danego słowa nie paraliżuje naszego rozumienia tekstu. Jeśli brakuje nam kluczowego słowa, a kontekst nie jest dla nas jasny, to oczywiście powinniśmy sprawdzić dany zwrot. Skalę trudności musimy ocenić sami.

Zdecydowanie z pomocą w tej materii przyjdzie nam czytnik książek elektronicznych - Kindle. Czytając tekst możemy na bieżąco sprawdzać znaczenie słów, dzięki dwóm rozwiązaniom - Word Wise oraz wbudowanemu słownikowi.

Word Wise to funkcja pozwalająca na czytanie tekstu już z widocznymi podpowiedziami znaczeń trudniejszych wyrazów i zwrotów, ale dostępna jest tylko dla wybranych książek z Amazon. 

Jeśli natomiast nie chcemy się rozpraszać i interesuje nas tylko okazjonalne sprawdzanie pojedynczych słów, idealnie sprawdzi się tu wbudowany słownik, Oxford Dictionary oraz inne. Mając połączenie z internetem możemy dodatkowo wyszukać znaczenia np. w Wikipedii. Aby sprawdzić słowo, wystarczy przytrzymać je chwilę (na czytnikach dotykowych), aż do momentu pojawienia się definicji i/lub tłumaczenia. Zaznaczone słowo automatycznie doda się do listy słownictwa. 

Kindle posiada także funkcję Vocabulary BuilderFunkcja ta pozwala nam ćwiczyć dodane powyżej słowa w systemie fiszkowym, bezpośrednio na czytniku. Zwroty podpowiadają się w kontekście, w którym pojawiły się w danej książce i dzięki temu możemy skuteczniej je kodowaćVocabulary Builder dostępny jest dla czytników od modelu Paperwhite w górę.

Obszerniej wszystkie funkcje opisane są w poście Świata Czytników, który znajdziecie tutaj.

Papier, czy e-papier?

Wiem - ten post nie jest wcale odkrywczy i osoby korzystające z Kindle na co dzień z pewnością doskonale znają te funkcje. Wiem także, że nie każdy ma przekonanie do e-booków i papieru elektronicznego. Być może jednak możliwości, jakie daje korzystanie z technologii w kwestii czytania sprawią, że Ci mniej entuzjastycznie nastawieni zmienią jednak zdanie i choćby w celu usprawnienia procesu nauki sięgną po czytnik i książki elektroniczne. Polecam i zachęcam do stosowania takiego rozwiązania.

A czy Wy już czytanie na Kindlu?


Problematyczny cel

Bardzo wiele osób pyta mnie o to, jak właściwie budować cele językowe. To właśnie ten element warsztatów ze strategii nauki języków, które prowadzę, jest najbardziej problematyczny. Okazuje się, że niewiele osób potrafi taki cel sprecyzować. Wynika to z tego, że uczestnicy nie do końca wiedzą, czego tak naprawdę chcą w nauce języków. Nie są także świadomi, co mogą osiągnąć. Dodatkowo to, jak się faktycznie zabrać do realizacji stanowi kolejną trudność. 

slowlingo, nauka języków, cele językowe, SMART

W dzisiejszym poście pokażę kilka przykładowych celów oraz to, jak zacząć je realizowaćO wykorzystaniu metodyki SMART w wyznaczaniu celów pisałam wcześniej tutaj. Nie będę dziś powtarzać zasad analizy oraz budowy celu, które możecie znaleźć w tamtym poście, ale skupię się na konkretnych przykładach. Zapraszam.

Cel językowy - dlaczego jest ważny?


W ramach krótkiego przypomnienia wspomnę, dlaczego właściwy cel jezykowy jest tak ważny. Realizacja celów może być skuteczna wtedy, gdy dokładnie wiemy dokąd zmierzamy. Jeżeli nasz cel nie jest sprecyzowany i jest ogólnikowy, np.: 

"chcę znać język", "chcę się dogadać", "chcę się porozumiewać", 

to jest on na tyle niejasny, że nie będziemy w stanie wyznaczyć drogi do tego celu, ani konkretnego planu nauki. Nie określimy tego, gdzie jesteśmy i czy ten cel tak naprawdę osiągnęliśmy.

To co jest niezwykle ważne w wyznaczaniu celu to zastanowienie się czy cel, który myślimy, że chcemy osiągnąć, to jest ten cel który tak naprawdę chcemy osiągnąć, ten który przyniesie nam wymierne korzyści. 

Pamiętajmy, że ponadto cel powinien być określony w czasie, mierzalny, realistyczny. Jeżeli tak określimy nasz cel, będzie on na tyle motywujący, że będziemy dążyć do jego realizacji cały czas i nie stracimy go z oczu. 

Jeżeli natomiast nie określimy powyższych, po jakimś czasie osiągnięcie celu nie będzie już tak atrakcyjne i po prostu przestanie nas interesować. Nie będziemy w stanie również mierzyć naszych postępów.

Jak powinny zatem wyglądać cele językowe? Opiszę kilka przykładów. Niektóre z nich to cele z życia wzięte - przykłady moich kursantów, studentów.

Przykładowe cele

  • W czerwcu 2018 podczas zagranicznej konferencji akademickiej chcę wygłosić referat po niemiecku. (Mój obecny poziom to B2+, w pół roku jestem w stanie dojść do poziomu C1 i wyszlifować słownictwo akademickie, ucząc się ok godzinę dziennie. Udział w tej konferencji otworzy mi wiele zawodowych drzwi).
  • Za miesiąc podczas wakacji w Grecji chcę samodzielnie komunikować się po grecku w podstawowych sytuacjach codziennych (zakupy, transport miejski, atrakcje turystyczne). (Poziom A1 turystyczny potwierdzony testem online. Na naukę mogę poświęcić ok. 2 godziny dziennie. Pobyt jest długo wyczekiwanym urlopem. Znajomość języka pozwoli mi zachować niezależność, którą bardzo cenię).
  • Za 3 miesiące chcę opublikować artykuł po angielsku w specjalistycznym magazynie marketingowym. Artykuł musi być napisany na poziomie zaawansowanym [C1] (Mój obecny poziom to B2, sprawnie poruszam się po gramatyce na tym poziomie, muszę poćwiczyć pisanie. Mogę pisać 3 eseje na tydzień w ramach ćwiczeń. Ta publikacja sprawi, że zyskam nowych klientów.)
  • Za rok muszę zdać certyfikat językowy na poziomie B2, żeby móc podjąć naukę na uczelni we Francji, a następnie zacząć staż zawodowy w Paryżu. (Mój obecny poziom to A2+, zapiszę się na intensywny kurs językowy przygotowujący do zdania certyfikatu na tym poziomie.)
  • Chcę przełamać blokadę w mówieniu po angielsku. Daję sobie 3 miesiące. (Blokada uniemożliwia mi rozwój osobisty i zawodowy. Chcę to zmienić i jestem mocno zdeterminowany i poznaję narzędzia, które pomogą mi nad sobą pracować. Dodatkowo polecono mi coacha językowego, który wesprze mnie w tym procesie).

Podsumowując - cel może być dowolny, długo- i krótkoterminowy - im krótszy termin, tym lepiej dla realizacji - mózg lubi zajmować się tym, co niedalekie. Ponadto, może ważyć na przyszłości lub po prostu ułatwiać wakacyjne przygody. Ważne, by był dla nas istotny. Chcecie się podzielić celem? Zapraszam do komentowania!

Sandra Bullock zmienia swoje życie

Przy okazji tego tematu - sen a nauka języków - przychodzi mi na myśl oryginalny tytuł filmu "Ja Cię kocham a Ty śpisz" - "While You Were Sleeping", czyli dosłownie "kiedy ty spałeś/spałaś." To romantyczna komedia z Sandrą Bullock i Billem Pullmanem, którzy zakochują się w sobie i mimo kilku przeciwności losu udaje im się w końcu być razem... Zaraz, a gdzie ten sen?


slowlingo, nauka języków, sen a nauka, jak się uczyć

No właśnie, gdzie? W filmie prawie wszystko dzieje się poza tytułowym bohaterem, który jest w śpiączce (to właśnie on śpi) i fabuła filmu faktycznie odbiega od myślowych procesów oraz snu jako tako. Pomimo tego, film doskonale obrazuje to, jak wiele rzeczy wydarza się właśnie gdy śpimy. Jeśli jeszcze go nie widzieliście to polecam, miła lekka rozrywka. 

Kiedy Ty śpisz...

Dywagując o roli snu w naszym życiu przychodzą do głowy następujące pytania:
Co dzieje się w naszej głowie, gdy śpimy? Jakie mniej lub bardziej szalone procesy kognitywne zachodzą w naszym mózgu? Jakie to ma znaczenie dla jakości naszej nauki języków? 
O roli i wadze snu w kontekście ogólnie rozumianego zdrowego stylu życia mówi się od bardzo dawna. Niewyspani nie możemy się skoncentrować, jesteśmy rozdrażnieni, mamy spowolnione reakcje. Zmęczenie i brak snu wpływa zatem bezpośrednio  na nasze reakcje motoryczne.

Sen ma jednak także kluczowe znaczenie w procesie przyswajania informacji. O tym, że brak snu skutecznie przeszkadza w efektywnej nauce języków pisałam także w moim bezpłatnym mailowym kursie "5 kroków do skutecznej nauki języków". Możecie się na niego zapisać tutajAle co dokładnie dzieje się w naszym mózgu podczas snu? Dlaczego jest on aż tak istotny w uczeniu się? 

Z pewnością doskonale znacie stwierdzenie, by przespać się z problemem czy zagwozdką, a rano z pewnością wyda ona się mniej uciążliwa, a być może nawet pojawi się rozwiązanie. Tak faktycznie się dzieje. Z czego to wynika?

To właśnie podczas snu nasz mózg procesuje nowe informacje i przekazuje je z hipokampu (części mózgu odpowiedzialnej za pamięć i konsolidowanie informacji właśnie) do kory nowej (odpowiedzialnej m.in. za przechowywanie starszych informacji oraz funkcje językowe).

W praktyce oznacza to, że podczas snu nasz mózg łączy nowe informacje z istniejącymi już, tworząc logiczne powiązania. Często, na podstawie wcześniejszych doświadczeń, wyszukuje i podpowiada rozwiązania do nowych problemów. Stąd rozwiązanie trudności pojawiające się rano.

Przeprowadzono szereg badań, które udowodniły, że sen wspiera rozwiązywanie trudnych problemów oraz podejmowanie decyzji (analogicznie - podczas snu analizowane są opcje na podstawie poprzednich doświadczeń i łatwiej nam zdecydować w trudnej kwestii). 

Ok, to wiemy już jak to działa. Ale jak dokładnie przekłada się to na naukę języków?

Główka pracuje... kiedy śpi

Informacje, które przyswoimy za dnia, są przetwarzane oraz analizowane podczas nocnego snu. Nowe wiadomości, na przykład słówka, czy zawiłości gramatyczne są wiązane ze wcześniej przepracowanymi treściami. 

Nowe słownictwo jest kojarzone w tym już znanym i w ten sposób przyswajane - trochę na zasadzie mnemotechniki. Gramatyka jest analizowana i również przekładana na znane schematy znaczeniowe, dzięki czemu nie do końca jasne koncepty stają się bardziej zrozumiałe, bo mózg odwołuje się do już znanych, nieuświadomionych mechanizmów strukturalnych. 

Dlatego tak ważne jest, by nowo nauczony materiał powtarzać przed snem. Gdy zaśniemy, mózg przetwarza te najświeższe informacje i pracuje nad nimi. 

Uwaga: sposób, w jaki powtarzamy materiał też ma znaczenie. Pamiętajcie by unikać iluzji uczenia się i powtarzać materiał aktywnie przywołując go.

Kąpiel dla mózgu

Samo procesowanie informacji to nie wszystko, co dzieje się w mózgu podczas nocnego snu. Niezwykle istotny jest proces oczyszczania się mózgu z toksyn, które wytworzyły się z nim podczas dnia. Brak lub niewystarczająca ilość snu powodują, że mózg funkcjonuje gorzej. Stąd także , poza zwykłym zmęczeniem, wspomniane wcześniej problemy z koncentracją i procesami kognitywnymi. 

Gdy uświadomię sobie, że przez niewysapanie w mojej głowie zalegają jakieś paskudne toksyny, od razu mam ochotę położyć się spać, a Wy?

Ile snu?

To kontrowersyjne pytanie. Znam osoby, które twierdzą, że wystarczą im 4 godziny snu nocnego i funkcjonują w miarę normalnie. Znam osoby, które próbowały spać według snu polifazowego i nie kojarzyły co się dzieje - taki sen stosowany na dłuższą metę upośledza funkcje poznawcze i reakcje.

Najczęściej pisze się o minimum 7 godzinach nieprzerwanego snu nocnego. Taki sen umożliwia maksymalne wykorzystanie potencjału naszego mózgu i jest najzdrowszy. Osobiście  w tym momencie nie udaje mi się wyegzekwować tylu godzin snu i czasem odczuwam skutki jego braku. Liczę jednak, że wkrótce uda mi się spać po 8 godzin bez zakłóceń, jestem na dobrej drodze 😼.

Krok po kroku

Co zatem zrobić, by skutecznie wykorzystać sen do nauki języków:

  1. Zapewnij sobie komfortowe warunki do spania: przewietrz pokój etc.
  2. Wypij szklankę wody, by nawodnić organizm.
  3. Przed pójściem spać powtórz słówka, zwroty, gramatykę, ewentualnie wprowadź nowy materiał językowy. Pamiętaj - przywołuj, nie czytaj.
  4. Nie rób już potem nic innego i spróbuj się wyciszyć - pomedytuj lub posłuchaj muzyki relaksacyjnej.
  5. Po przebudzeniu rano spróbuj wykorzystać i użyć uczony materiał językowy - napisz esej, przygotuj prezentację, nagraj podcasty lub video.
A jak to u Was wygląda? Udaje Wam się wyspać? Zauważyliście poprawę / pogorszenie jakości nauki w związku ze zmianą ilości snu? 

Więcej ciekawych informacji o roli snu dla prawidłowego funkcjonowania mózgu znajdziecie w książce "Brain Rules", autorstwa Johna Mediny (wielokrotnie przeze mnie polecanej.

Z czym się je Pomodoro?

Skąd tu to Pomodoro, zapytasz? Przecież to technika zarządzania czasem, a nie metoda nauki języków. I tak i nie. Owszem, Pomodoro ma związek z zarządzaniem czasem, ale de facto służy do lepszego zarządzania zadaniami, które mamy do wykonania i można ja zaaplikować do wszystkiego. Praca w blokach według metody Pomodoro daje świetne efekty i pozwala zrealizować więcej.

Jeśli zatem chcesz skuteczniej zarządzać nauką języka i tym samym lepiej się uczyć to koniecznie przeczytaj ten post. Zapraszam.

slowlingo, pomodoro, nauka języka, nauka samodzielna

Metoda Pomodoro

W ramach krótkiego przypomnienia: metoda Pomodoro, której nazwa pochodzi od minutnika w kształcie pomidora, zakłada intensywną pracę w 25-minutowych blokach, po których następuje 5 minut przerwy na relaks i nagrodę/przyjemność. W czasie takiego bloku skupiamy się tylko i wyłącznie na zadaniu do wykonania, wyłączamy wszelkie rozpraszacze, nie reagujemy na nic, za wyjątkiem pożaru. Obowiązkowa jest także przerwa i przyjemność.

Istnieją wariacje na temat metody, które zamiast 25 minut proponują inne bloki czasowe. Nie ma to większego znaczenia. Dopasuj blok czasu do siebie. Ważne, by potem odbyła się przerwa i z nagrodą i by nic nie rozpraszało Cię w trakcie pracy. Ustaw także jakiś minutnik - może być kuchenny lub elektroniczny, ale pamiętaj, by nie dać się wciągnąć w "pierdoły", gdy korzystasz z czasomierza w telefonie.

W tak ustalone ramy czasowe doskonale można wbić zajęcia językowe. Oto jak.

Pomodoro a nauka języków

Na naukę możesz przeznaczyć tyle czasu, ile chcesz. Ja zaproponuję Ci podział nauki języka w trzech 25-minutowych cyklach, czyli przez 1,5 godziny. Zobacz jak można uczyć się słownictwa oraz gramatyki.

SŁOWNICTWO

1. 25 minut
  • powtórka ok. 10 słówek,
  • krótka wypowiedź z wykorzystaniem powtórzonych słówek,
  • ćwiczenia gramatyczno-leksykalne (online lub z podręcznikiem/ćwiczeniami),
  • jeśli zostanie Ci czas w ramach tego bloku, przejdź do kolejnego cyklu słówek/wypowiedzi/ćwiczeń.

2. 25 minut
  • nowy materiał: czytanie, oglądanie video etc. (ok. 7-10 minut).
  • sprawdzanie nowych słówek i zwrotów, budowa zdań - ćwiczenie,
  • przypisanie słownictwu i zwrotom własnych doświadczeń, zbudowanie własnych skojarzeń,
  • (jeśli zostanie czas) ponowne czytanie/oglądanie.

3. 25 minut
  • (jeśli nie udało się zrobić tego w poprzednim cyklu) ponowne czytanie/oglądanie,
  • powtórzenie nowych słówek i zwrotów,
  • odtworzenie treści (czyli mówienie - może być do siebie) z czytanego tekstu albo video.

GRAMATYKA

1. 25 minut
  • powtórka zasad danego zagadnienia z przykładami, kilka ćwiczeń (online lub z podręcznikiem/ćwiczeniami),
  • krótka wypowiedź z zastosowaniem danej struktury.
2. 25 minut

  • nowy materiał gramatyczny w kontekście: czytanie, oglądanie video (ok 7-10 minut),
  • przykłady plus wyjaśnienie nowych struktur,
  • przypisanie własnych doświadczeń danym sytuacjom gramatycznym.
3. 25 minut
  • ćwiczenia gramatyczne.
!Pamiętaj, to tylko propozycja. Możesz dowolnie układać materiał nauki w ramach jednego 25-minutowego cyklu oraz wybrać inny czas trwania cyklu. 

Ważne jest, by starać się zamknąć w jednym cyklu jakąś całość - zadanie. W mojej propozycji jest to albo kompleksowe powtórzenie partii materiału albo przyswojenie nowej porcji. 

Mam nadzieję, że i Ty stosując Pomodoro będziesz jeszcze efektywniej się uczyć. Masz inne pomysły, by wykorzystać moc Pomodoro? Podziel się w komentarzu!