Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mózg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mózg. Pokaż wszystkie posty

Skąd się wzięła Głowa do liczb?

Mogę śmiało powiedzieć, że lektura tej książki w oryginale kilka lat temu przyczyniła się do ukierunkowania mnie w stronę strategii uczenia się, jako głównej ścieżki zawodowej. W 2014 roku wzięłam udział w kursie dr Barbary Oakley i wtedy też przeczytam "A Mind for Numbers" po raz pierwszy. Z jednej strony książka omawiała wiele rzeczy, które podświadomie czułam i stosowałam w nauczaniu, a jednocześnie doskonale zebrała wszystkie wątki w spójną całość. Od tamtej pory praktykowałam przedstawione w niej założenia i przekazywałam wiedzę dalej. 

Po latach wróciłam do tej pozycji ponownie, tym razem ją w języku polskim. Na mojej liście "do przeczytania" była od dawna, jednak ze względu na fakt, że już ją wcześniej czytałam miała dość niski priorytet. 

Jednakże ostatnie zamieszanie spowodowane wydaniem polskiej propozycji o metodach uczenia się, "Włam się do mózgu" Radka Kotarskiego (recenzje znajdziesz tutaj) sprawiło, że postanowiłam już teraz odświeżyć wiedzę i przybliżyć Wam "Głowę do liczb", jak głosi polskie tłumaczenie tytułu.

Niech nie zwiedzie Was tytuł. Książka co prawda skupia się na nauce przedmiotów ścisłych, głównie  matematyki, ale prezentuje ogólne strategie uczenia się, jakie są skuteczne z punktu widzenia mózgu. Z powodzeniem można zastosować je w nauce czegokolwiek, szczególnie języków obcych.  


slowlingo, głowa do liczb, jak się uczyć, skuteczna nauka, język obcy

Głowa do liczb - więcej niż spis treści 

"Głowa do liczb" jest w mojej ocenie książką wyjątkową. Nie dlatego, że prezentuje jakieś fenomenalne, nowe i wcześniej nieznane sposoby na efektywną naukę języka. Ta książka wyróżnia się, ponieważ w genialnym sposób syntezuje rożne informacje i w bardzo płynnie podchodzi do opisywanych zagadnień. Doskonale pokazuje zależności pomiędzy rożnymi trikami. Autorka zgrabnie przeplata cechy mózgu i to, jak lubi się uczyć, z przykładami z życia praktyków. 

Mimo, iż w książce omawianych jest bardzo wiele metod, wtóruje im jedna myśl przewodnia. Tą myślą jest zmiana sposobu postrzegania nauki i uczenia się. Kluczem do skutecznej nauki jest bowiem podejście do procesu. Dla mnie ta mieszanka - informacji naukowych i praktycznych - ma idealne proporcje. Co więcej, w każdym rozdziale zaproponowane są ćwiczenia, odzwierciedlające daną technikę. Można na własnej skórze odczuć i odkryć, jak ta metoda działa. 

Niezwykle ważnym elementem w tej książce jest także wprowadzenie do technik zarządzania czasem i unikania prokrastynacji - wielkiego wroga efektywności. Te tematy nie są stricte powiązane z samym uczeniem się, ale odnoszą się do zachowań mózgu w kwestii wykonywania nieprzyjemnych zadań. Nie czarujmy się - nauka bywa często postrzegana jako zło konieczne, które nasz mózg chętnie zamknąłby w małej szufladce gdzieś daleko, daleko od teraźniejszości. "Głowa co liczb" wprowadza strategie radzenia sobie z wiecznym odkładaniem na później. I to w moim odczuciu jest ogromna zaleta tej książki. Jej kompleksowość pozwala spojrzeć na uczenie się jak na fascynujący, wymagający, ale jakże satysfakcjonujący projekt, dodający pikanterii naszemu życiu. Sama uwierzyłam, że mogłabym nieźle radzić sobie z matematyką, z którą obecnie się nie lubimy.

Co takiego ma w sobie "Głowa do liczb"? Jakie zagadnienia poruszane są w książce? Najważniejsze to:
  • Rola czasu w procesie uczenia się,
  • Testowanie się i powtórki,
  • Iluzje uczenia się - czego nie robić,
  • Synteza informacji i skupienie,
  • Unikanie rozpraszaczy i zarządzanie czasem. 

Czy warto przeczytać tę książkę? 

Z całych sił krzyczę: TAK! Według mnie to jedna z najlepiej opracowanych pozycji, jeśli chodzi przedstawiane  treści, sposób prezentacji - prosty, ale nie banalny język komunikacji.

Jedyne, co mogłabym zarzucić tej publikacji to jej szata graficzna. O ile okładka jest bardzo pomysłowa i wspaniale oddaje ideę "Głowy do liczb", o tyle wnętrze wystawia na próbę miłośników ciekawego i jednolitego layout'u (ang. - układ), a przeciwników Times New RomanTym nie mniej, zdecydowanie polecam tę lekturę każdemu.


slowlingo, głowa do liczb, jak się uczyć, skuteczna nauka, język obcy

Głowa do liczb a inne książki

Na to porównanie czekają na pewno wszyscy, którzy czytali moją recenzję "Włam się do mózgu". Jeżeli jednak spodziewacie się, że jednoznacznie powiem "wybierzcie tę jedną jedyną książkę", to muszę Was rozczarować. Żadna nie jest lepsza, są po prostu inne. 

Warto czytać wiele źródeł. Każde spojrzy na temat z innej perspektywy, dostarczając nie tylko cennego wkładu, który nasz mózg lepiej przyswoi, ale także świeżego spojrzenia. Gdybym miała jednak polecić, co przeczytać najpierw, to zdecydowanie wskażę "Głowę do liczb" jako podstawę, a "Włam się do mózgu" jako uzupełnienie.

Podobnie sprawa się ma z polecaną przeze mnie wielokrotnie "Brain Rules". Dla mnie genialna książka, ale zdaję sobie sprawę, że naukowe podejście do tematu może przytłaczać, dlatego zasugerowałabym ją także jako uzupełnienie.

Pod postem o "Włam się do mózgu" pojawiło się ostatnio pytanie, czy poza "Głową do liczb" polecam coś jeszcze w języku polskim. Ostatnio wertowałam książkę "Myśleć efektywnie" autorstwa Arta Markmana i ona wydaje się mieć podobny wydźwięk do "głowy". Nie czytałam jej jednak jeszcze, więc póki co, to tylko czyste spekulacje.

---

A czy Wy czytaliście te książki? Jakie są Wasze wrażenia i przemyślenia?

Po prawie miesięcznej przerwie w pisaniu wracam z nowymi tekstami. Zapraszam serdecznie na najnowszy wpis.

Webinar dla pasjonatów skutecznej nauki języków

W piątek 12 stycznia 2018 odbył się webinar dotyczący zasad skutecznej nauki języków. Ponad setka uczestników miała możliwość skonfrontować skuteczne metody uczenia ze swoimi zwyczajami i praktykami. Poznali 10 podstawowych, ogólnych zasad, które sprawiają, że uczony materiał zostaje w pamięci, a czas poświęcony na naukę nie idzie na marne.

jak się uczyć języków, skuteczna nauka, język obcy, slowlingo

Oprócz omawianych 10 podstawowych zasad uczestnicy webinaru mieli możliwość usłyszeć odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Mogli je zadać podczas zapisu na webinar. Wśród najpopularniejszych pytań były te o motywację do nauki oraz jak rozpocząć po przerwie. Pokazuje to jak ważne w nauczaniu języków są elementy cochingowe, które pomagają znaleźć w sobie siłę do działania. 

Inne pytania dotyczące konkretnych problemów poruszały m.in. naukę mówienia samemu oraz przełamanie bariery wypowiedzi czy sposoby na pisanie. Oba te tematy poruszyłam już wcześniej na blogu, zachęcam Was zatem serdecznie do lektury tutaj oraz tutaj.

Magiczny sposób na naukę języków

Głównym przesłaniem webinaru było to, że nie istnieje żaden magiczny sposób na naukę. Po prostu trzeba przysiąść, zebrać się w sobie i stosować takie triki pamięciowe, które lubi nasz mózg. To o nich opowiadałam podczas webinaru. Skupiłam się na tym, dlaczego nauka wymaga czasu i jak ugryźć zarządzanie nim. 

Zaznaczyłam także jaki sposób nauki działa, a jakie techniki jedynie tworzą iluzję uczenia się. Zwróciłam również uwagę na rolę testów w procesie uczenia się. Wcześniej pisałam o tym także tutaj.

Jeżeli nie udało Ci się uczestniczyć w webinarze, nie martw się. Za kilka tygodni zorganizuję kolejne wydarzenie o podobnym charakterze. Tym czasem zachęcam do lektury bloga oraz do zapisu na newsletter (na pasku po prawej ⇒), który zawsze na czas poinformuje Cię i przypomni o nadchodzących wydarzeniach.


Obejrzyj krótką prezentację, podsumowującą webinar.




Do zobaczenia w kolejnym tekście.

Włam się do mózgu!

Gdy tylko napisałam i pokazałam Wam, że czytam "Włam się do mózgu" Radka Kotarskiego, od razu dostałam mnóstwo pytań o opinię. Przed zakupem sama byłam bardzo ciekawa, czy to "dobra książka" i zastanawiałam się, jak odnosi się do metod uczenia.

Reklama i zamieszanie wokół książki były oczywiście jednym z powodów zakupu (więcej o tym znajdziecie tutaj). Innym było to, że według zapowiedzi ta pozycja powinna opisywać dokładnie te metody, które ja także od początku promuję na blogu. Na końcu była nadzieja, że na polskim rynku wreszcie pojawi się książka, która w jednym miejscu zbierze i w konkretny sposób opisze skuteczne metody uczenia się. Książka, która zrewolucjonizuje podejście do nauki. 

slowlingo, skuteczna nauka języków, języki obce, jak się uczyć

Sandra Bullock zmienia swoje życie

Przy okazji tego tematu - sen a nauka języków - przychodzi mi na myśl oryginalny tytuł filmu "Ja Cię kocham a Ty śpisz" - "While You Were Sleeping", czyli dosłownie "kiedy ty spałeś/spałaś." To romantyczna komedia z Sandrą Bullock i Billem Pullmanem, którzy zakochują się w sobie i mimo kilku przeciwności losu udaje im się w końcu być razem... Zaraz, a gdzie ten sen?


slowlingo, nauka języków, sen a nauka, jak się uczyć

No właśnie, gdzie? W filmie prawie wszystko dzieje się poza tytułowym bohaterem, który jest w śpiączce (to właśnie on śpi) i fabuła filmu faktycznie odbiega od myślowych procesów oraz snu jako tako. Pomimo tego, film doskonale obrazuje to, jak wiele rzeczy wydarza się właśnie gdy śpimy. Jeśli jeszcze go nie widzieliście to polecam, miła lekka rozrywka. 

Kiedy Ty śpisz...

Dywagując o roli snu w naszym życiu przychodzą do głowy następujące pytania:
Co dzieje się w naszej głowie, gdy śpimy? Jakie mniej lub bardziej szalone procesy kognitywne zachodzą w naszym mózgu? Jakie to ma znaczenie dla jakości naszej nauki języków? 
O roli i wadze snu w kontekście ogólnie rozumianego zdrowego stylu życia mówi się od bardzo dawna. Niewyspani nie możemy się skoncentrować, jesteśmy rozdrażnieni, mamy spowolnione reakcje. Zmęczenie i brak snu wpływa zatem bezpośrednio  na nasze reakcje motoryczne.

Sen ma jednak także kluczowe znaczenie w procesie przyswajania informacji. O tym, że brak snu skutecznie przeszkadza w efektywnej nauce języków pisałam także w moim bezpłatnym mailowym kursie "5 kroków do skutecznej nauki języków". Możecie się na niego zapisać tutajAle co dokładnie dzieje się w naszym mózgu podczas snu? Dlaczego jest on aż tak istotny w uczeniu się? 

Z pewnością doskonale znacie stwierdzenie, by przespać się z problemem czy zagwozdką, a rano z pewnością wyda ona się mniej uciążliwa, a być może nawet pojawi się rozwiązanie. Tak faktycznie się dzieje. Z czego to wynika?

To właśnie podczas snu nasz mózg procesuje nowe informacje i przekazuje je z hipokampu (części mózgu odpowiedzialnej za pamięć i konsolidowanie informacji właśnie) do kory nowej (odpowiedzialnej m.in. za przechowywanie starszych informacji oraz funkcje językowe).

W praktyce oznacza to, że podczas snu nasz mózg łączy nowe informacje z istniejącymi już, tworząc logiczne powiązania. Często, na podstawie wcześniejszych doświadczeń, wyszukuje i podpowiada rozwiązania do nowych problemów. Stąd rozwiązanie trudności pojawiające się rano.

Przeprowadzono szereg badań, które udowodniły, że sen wspiera rozwiązywanie trudnych problemów oraz podejmowanie decyzji (analogicznie - podczas snu analizowane są opcje na podstawie poprzednich doświadczeń i łatwiej nam zdecydować w trudnej kwestii). 

Ok, to wiemy już jak to działa. Ale jak dokładnie przekłada się to na naukę języków?

Główka pracuje... kiedy śpi

Informacje, które przyswoimy za dnia, są przetwarzane oraz analizowane podczas nocnego snu. Nowe wiadomości, na przykład słówka, czy zawiłości gramatyczne są wiązane ze wcześniej przepracowanymi treściami. 

Nowe słownictwo jest kojarzone w tym już znanym i w ten sposób przyswajane - trochę na zasadzie mnemotechniki. Gramatyka jest analizowana i również przekładana na znane schematy znaczeniowe, dzięki czemu nie do końca jasne koncepty stają się bardziej zrozumiałe, bo mózg odwołuje się do już znanych, nieuświadomionych mechanizmów strukturalnych. 

Dlatego tak ważne jest, by nowo nauczony materiał powtarzać przed snem. Gdy zaśniemy, mózg przetwarza te najświeższe informacje i pracuje nad nimi. 

Uwaga: sposób, w jaki powtarzamy materiał też ma znaczenie. Pamiętajcie by unikać iluzji uczenia się i powtarzać materiał aktywnie przywołując go.

Kąpiel dla mózgu

Samo procesowanie informacji to nie wszystko, co dzieje się w mózgu podczas nocnego snu. Niezwykle istotny jest proces oczyszczania się mózgu z toksyn, które wytworzyły się z nim podczas dnia. Brak lub niewystarczająca ilość snu powodują, że mózg funkcjonuje gorzej. Stąd także , poza zwykłym zmęczeniem, wspomniane wcześniej problemy z koncentracją i procesami kognitywnymi. 

Gdy uświadomię sobie, że przez niewysapanie w mojej głowie zalegają jakieś paskudne toksyny, od razu mam ochotę położyć się spać, a Wy?

Ile snu?

To kontrowersyjne pytanie. Znam osoby, które twierdzą, że wystarczą im 4 godziny snu nocnego i funkcjonują w miarę normalnie. Znam osoby, które próbowały spać według snu polifazowego i nie kojarzyły co się dzieje - taki sen stosowany na dłuższą metę upośledza funkcje poznawcze i reakcje.

Najczęściej pisze się o minimum 7 godzinach nieprzerwanego snu nocnego. Taki sen umożliwia maksymalne wykorzystanie potencjału naszego mózgu i jest najzdrowszy. Osobiście  w tym momencie nie udaje mi się wyegzekwować tylu godzin snu i czasem odczuwam skutki jego braku. Liczę jednak, że wkrótce uda mi się spać po 8 godzin bez zakłóceń, jestem na dobrej drodze 😼.

Krok po kroku

Co zatem zrobić, by skutecznie wykorzystać sen do nauki języków:

  1. Zapewnij sobie komfortowe warunki do spania: przewietrz pokój etc.
  2. Wypij szklankę wody, by nawodnić organizm.
  3. Przed pójściem spać powtórz słówka, zwroty, gramatykę, ewentualnie wprowadź nowy materiał językowy. Pamiętaj - przywołuj, nie czytaj.
  4. Nie rób już potem nic innego i spróbuj się wyciszyć - pomedytuj lub posłuchaj muzyki relaksacyjnej.
  5. Po przebudzeniu rano spróbuj wykorzystać i użyć uczony materiał językowy - napisz esej, przygotuj prezentację, nagraj podcasty lub video.
A jak to u Was wygląda? Udaje Wam się wyspać? Zauważyliście poprawę / pogorszenie jakości nauki w związku ze zmianą ilości snu? 

Więcej ciekawych informacji o roli snu dla prawidłowego funkcjonowania mózgu znajdziecie w książce "Brain Rules", autorstwa Johna Mediny (wielokrotnie przeze mnie polecanej.
slowlingo, cognitive bias, przekonania, coaching językowy

slowlingo, supermemo, anki, forgetting curve, krzywa zapominania, nauka języków

Pamiętam, dopóki nie zapomnę

Dla tych z Was, którzy interesują się tematem pamięci i zapamiętywania kwestia krzywej zapominania (zwanej także krzywą Ebbinghausa) na pewno jest znana. Mówiąc w (ogromnym) skrócie: krzywa prezentuje zależność między ilością i jakością przechowywanej w pamięci danej informacji, a upływem czasu, jaki minął od momentu jej zapamiętania. Im dłuższa przerwa, tym gorzej pamiętamy daną informację.

Ebbinghaus forgetting Curve PL


Czy zatem istnieje sposób, by pokonać naturalną tendencję mózgu do zapominania? Oczywiście, że tak! Badania Ebbinghausa były podwaliną do dalszych badań nad zapamiętywaniem i utrwalaniem informacji. Jaki był ich wniosek? Trzeba powtarzać!

Jak zapamiętać wszystko, czego się kiedykolwiek nauczymy?

To hasło pojawia się bardzo często w kontekście nauki języków. Ebbinghaus prowadził badania nad zapamiętywaniem bezsensownych, przypadkowych sylab. Zauważył, że pamiętamy i zapamiętujemy lepiej rzeczy, co do których mamy stosunek bardziej emocjonalny, niż przypadkowe, nic dla nas nie znaczące elementy. W ten sposób powinniśmy budować znaczące dla nas skojarzenia i umiejscawiać je na np. fiszkach. O skojarzeniach i fiszkach wspominałam krótko w tekście "5 zasad skutecznej nauki języków".

Załóżmy, że mamy już zbudowane skojarzenia i gotowe fiszki. To jednak jeszcze nie koniec. Teraz czas na powtórki zoptymalizowane pod nasz indywidualny mechanizm pamiętania, czyli wspomniane wcześniej powtarzanie. Metody te zakładają powtarzanie danej informacji w momencie, kiedy nasz mózg najprawdopodobniej wyśle ją w niepamięć. Powtarzamy tylko to, co właśnie mamy zapomnieć. Dzięki temu unikamy nieskutecznego nadmiernego uczenia się (deliberate practice), dającego jedynie złudzenie wiedzy i pamiętania.

Z pomocą w opanowaniu materiału przychodzą nam metody powtórek - spaced repetitions. Możemy stosować narzędzia analogiczne, np. metodę Leitnera lub odwołać się do narzędzi elektronicznych stosujących optymalizujące algorytmy nauki, które za nas obliczają moment zapomnienia danej informacji. Możecie spotkać się z wieloma aplikacjami chwalącymi się stosowaniem metod powtórek, ale według mnie na uwagę zasługują jedynie dwie, a właściwie jedna: wspomniane przeze mnie wcześniej ANKI oraz SuperMemo. Na bazie krzywej zapominania powstała metoda SuperMemo, a ANKI bazuje na jednej z pierwszych wersji metody SuperMemo właśnie. 

Dodatkowo, na stronie SuperMemo znajdziecie wiele artykułów dotyczących krzywej zapominania i przeprowadzanych badań, na podstawie których powstała własnie metoda SuperMemo. Zapaleńców zachęcam do lektury.

Nie muszę się już wysilać?

Czy takie metody zoptymalizowanych powtórek oznaczają, że nie musimy się już wysilać w nauce? Absolutnie nie! Skojarzenia musimy zbudować sami, przywołać z pamięci również, to jest wysiłek. Ale możemy oszczędzić czas i zoptymalizować to, co powinniśmy powtarzać. Warto!

Jakie są Wasze doświadczenia z metodami powtórek? Znacie, stosujecie? Działają?
/

Każdy uczy się inaczej

To święta prawda. Każdy z nas uczy się nieco inaczej. Różni nas tempo nauki, ilość pracy, którą musimy włożyć w naukę, to jakie skojarzenia zostają w naszej pamięci. Jest jednak kilka ogólnych naukowo udowodnionych zasad, które pozwalają zmaksymalizować efektywność naszej nauki. Jakie to zasady?

slowlingo, nauka języków, skuteczna nauka
Źródło:pixabay.com

5 zasad skutecznej nauki języków1

Te zasady pozwolą Ci zoptymalizować proces zapamiętywania uczonych informacji. Zapamiętasz szybciej, skuteczniej i na dłużej oraz nie zmarnujesz czasu na niepotrzebne powtórki.
  1. Ucząc się nowych treści (słówek czy gramatyki) buduj osobiste skojarzenia. Każde nowe wyrażenie połącz z przeżyciem, które masz już za sobą. Buduj kolejne połączenia neuronowe.
    Odpowiedz sobie na przykład na takie pytania: "Kiedy miałem/am ostatnio styczność z... (
    wstawić obce słówko)"?, "Jakie znaczenie w moim życiu ma... (wstawić obce słówko)"?
    Np: "Jakie znaczenie w moim życiu ma desarrollo personal"? (hiszp.: rozwój osobisty)
  2. Gdy uczysz się jakiejś frazy, od razu spróbuj przywołać ją z pamięci (ang: tzw. recall). Nie sugeruj się tylko tym, że dopiero przecztałeś/aś ją. Natychmiastowe przywoływanie z pamięci daje dużo lepsze rezultaty w zapamiętywaniu treści, niż dłuższe "studiowanie" danej treści bez wysiłku przypomnienia jej sobie.
  3. Nie ucz się za dużo - brzmi interesująco? ;-) Nie ma sensu jedynie pozornie uczyć się więcej niż mózg potrzebuje do zapamiętania treści. Jeśli przywołując dany element z pamięci pamiętasz go, przejdź dalej. 
  4. Stosuj metody powtórek - tzw. spaced repetitions. Dzięki temu będziesz powtarzać tylko te zwroty i zasady, które są bliskie zapomnieniu. Oszczędzisz czas i nie przetrenujesz mózgu, powtarzając tylko to, co faktycznie tego wymaga. Możesz korzystać w wersji analogowych (np. metoda Leitnera) lub elektronicznych (np ANKI).
  5. Przy każdej powtórce wzmacniaj skojarzenia i dodawaj nowe informacje. Gdy po raz kolejny powtarzasz dany element językowy od nowa "przepisujesz' jego historię w Twoim życiu. Być może wydarzyły się nowe rzeczy, które możesz dodać do tego elementu? Może desarrollo personal oznacza teraz dla Ciebie dodatkowe kursy zawodowe, naukę kolejnego języka lub ukończenie wymarzonego szkolenia.
Traktując uczone elementy językowe w ten sposób, zwiększasz swoje szanse na skuteczniejszą naukę języka. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o poszczególnych krokach, koniecznie śledź bloga, wkrótce pojawi się więcej szczegółowych informacji. Serdecznie zapraszam.


1 W bardzo przystępny sposób opisuje te elementy Gabriel Wyner w książce "Fluent Forever"

Jak uczyć się języków w święta?

Dziś krótko i konkretnie. Jak uczyć się języków w święta, gdy wkoło bliscy, jedzenie i lenistwo? Nie uczyć się! Oczywiście, kontakt z językiem, którego  się uczysz dobrze jest mieć cały czas, ale w święta warto zrobić sobie przerwę od aktywnej nauki pozwolić mózgowi nieco odpocząć. O wartości odpoczynku w nauce pisałam już wcześniej tutaj.

Co warto robić?

Same przyjemne rzeczy: poczytać obcojęzyczną książkę czy prasę, posłuchać audiobooka w oryginale, obejrzeć film bez napisów czy ulubiony kanał na YouTube. Ok, ok, trochę oszukuję, bo jednak namawiam do nauki. Biernej bo biernej, ale jakby nie patrzeć - nauki. Taka forma nauki języków jest doskonała właśnie gdy chcesz odpocząć, ale nie do końca chcesz rezygnować z nauki. 
nauka języków, relaks, slowlingo
Źródło:pixabay.com
Ja co prawda nie planuję ograniczać się tylko do nauki biernej (Kindle już czeka!), ale mam zamiar dodatkowo nadrobić trochę językowych zaległości z busuu :-) Dla mnie to również odpoczynek i relaks.

Przy tej okazji życzę Wam wszystkim wspaniałych świat, pełnych pozytywnych emocji i wspaniałych inspiracji. 

Superwarsztat

W niedzielę 9 października 2016 odbył się pierwszy "Język z jogą", superwarsztat łączący pracę nad strategiami nauki języków z jogowymi elementami i relaksu i koncentracji. 

Warsztat odbył się w studio JogaWita w Poznaniu. Pracowaliśmy przez ponad 4 godziny i wynieśliśmy dużo pozytywnej energii oraz mnóstwo użytecznej wiedzy oczywiście. Spotkanie podzielone było na część językową - warsztaty ze strategii nauki języków, oraz jogową - ćwiczenie relaksu, koncentracji i skupienia, oddechu.

Joga

Rozpoczęliśmy od jogi, by wyciszyć umysł i przygotować się do intensywnej pracy nad strategiami nauki. Joga w formie relaksu zakończyła też nasze spotkanie. W trakcie warsztatu ćwiczenia jogi pomogły przywrócić stan skupienia po przewie.

Język

Podczas części merytorycznej warsztatu uczestnicy uczyli się wyznaczać cel językowy, określać ograniczenia i planować prace nad nimi. Ta część oparta była o moją autorską metodę BALL*, o której więcej możecie poczytać tutajPonadto uczestnicy poznali podstawowe strategie nauki języków w odniesieniu do tego, jak uczy się mózg. Wszystko zgodnie z ideą slow oraz filozofią "Nauka języków jest stylem życia".

Zapraszam na krótką fotorelację z wydarzenia!




Przeczytaj, co o warsztacie powiedziała jedna z uczestniczek, Lidka, autorka bloga Dwie Papugi:
To co uważam za bardzo wartościowe z warsztatów to uświadomienie sobie i nazwanie lub wręcz spisanie celu nauki. Zachęciłam się także do poszukiwania nowych przyjemnych metod, jak np. oglądanie seriali. Jak tylko będę miała więcej czasu - zacznę wdrażać:). Bardzo podobała mi się atmosfera na warsztatach - było luźno, serdecznie, a jednocześnie bardzo merytorycznie. Karolina, jesteś zdecydowanie specjalistką w tym co robisz:).

;-)


Wkrótce kolejne edycje! Śledźcie bloga i koniecznie zapiszcie się na newsletter, by być na bieżąco. 

Kolejny powód, by uczyć się języków

Ten post chodził za mną od miesięcy. Czułam, że coś jest na rzeczy, że reagując na otoczenie w językach obcych, reaguję inaczej, niż w moim języku ojczystym. W języku angielskim zawsze czuję, że mogę wyrazić myśli bardziej precyzyjnie. Bez problemu znajduję potrzebne słowa, które oddają dokładnie to, co chcę przekazać. Podejmowanie decyzji wydaje się prostsze... Teraz dostałam mocne potwierdzenie moich przeczuć. Badanie naukowe opisane w El País pokazują, że myślimy inaczej w językach obcych niż w języku natywnym, szczególnie, jeśli chodzi o podejmowanie trudnych decyzji. To kolejny powód, by uczyć się języków.

Różne pryzmaty języka

O tym, że różnie widzimy świat w różnych językach pisałam już wcześniej w mini-recenzji książki Guy'a Detscher'a "Through The Language Glass" tutaj. Kontekst kulturowy i środowisko, w którym istniejemy, determinują konieczność występowania i opisywania pewnych pojęć w danym języku. Nie jest to jednak tożsame z badaniami dotyczącymi podejmowania decyzji.

decyzje, język obcy, nauka języka, badanie
Źródło: pixabay.com

Musisz podjąć decyzję? Zrób to w języku obcym

Okazuje się, że proces podejmowania decyzji przebiega inaczej w języku obcym niż w naszym języku ojczystym. Dowodzi tego szereg badań przeprowadzonych m.in. w Hiszpanii. 

Albert Costa z Uniwersytetu Pompeu Fabra w Barcelonie na podstawie m.in. "dylematu tramwaju" (wrzucenie pod tramwaj jednej osoby celem uratowania życia pięciu innych) przedstawia różnice w podejmowanie trudnych moralnie decyzji w języku ojczystym i obcym. 

Okazuje się, że w języku obcym (sytuacja przedstawiana jest w języku obcym) decyzje te są bardziej racjonalne, pozbawione emocji. Wynika to najprawdopodobniej z faktu, że w języku obcym informacje przetwarzamy nieco wolniej i bardziej pragmatycznie. Często zastanowimy się dwa razy nim ostatecznie podejmiemy decyzję. 

Nastawienie na rezultat

Podejmowanie decyzji w języku obcym nastawione jest na rezultat, konkretny wynik. Alberto Costa jako inne przykłady różnych decyzji przytacza także zwiększoną tolerancję ryzyka podczas planowania podróży czy akceptację innowacji biotechnologicznych. W obu przypadkach, pomimo wątpliwości natury etycznej czy emocjonalnej, wygrywa racjonalny rezultat - ciekawa podróż i duży zysk. Ponadto, mniej uderzają w nas obelgi i przykre sytuacje, ponieważ jesteśmy od nich bardziej zdystansowani, a emocjonalna reakcja (rezultat) jest dla nas niekorzystna.

Według innych badań, przeprowadzonych przez Janet Geipel z Uniwersytetu w Trento, waga rezultatu o wiele przewyższa intencje (dobre intencje - zły rezultat; złe intencje - dobry rezultat).

Osobiście...

również przełączam się na angielski, gdy  muszę ze sobą przedyskutować problematyczne kwestie. Wszystkie argumenty łatwiej układają się w całość i prościej mi je grupować.

Bardzo ciekawa jestem Waszych doświadczeń, szczególnie w przypadku innych niż angielski języków. Czy na przykład złożony system gramatyczny języka niemieckiego wpłynie jeszcze bardziej na racjonalność decydowania?

A dla tych mniej zdecydowanych polecam poniższą pozycję książkową. Pięćdziesiąt modeli myślenia strategicznego w "The Decision Book".

foto: własne

Te wszystkie Internety

Dziś post z jednej z moich ulubionych kategorii - neurodydaktyki ;-). Temat szalenie ciekawy - wpływ, jaki ma Internet na naszą pamięć i zachowania związanie z przywoływaniem informacji.

Inspiracją do tego postu był artykuł Using the Internet to access information inflates future use of the Internet to access other information, opublikowany w czasopiśmie naukowym Memory.

Zachęcam Was do przejrzenia szczegółów badania osobiście, ale przedstawię Wam pokrótce podstawowe założenia. Badanie analizowało to, jak bardzo używanie Internetu do wyszukiwania informacji wpływa na powtórzenie tego zachowania w przyszłości.

Internet, pamięć, google, nauka języków
Źródło:pixabay.com

Eksperyment 1

Przeprowadzono dwa eksperymenty, podczas których jednej grupie badanych kazano używać Google do sprawdzenia odpowiedzi testowych nawet, jeśli je znali; drugiej grupie kazano odpowiadać na pytania z pamięci. Eksperyment powtórzono, dając tym razem obu grupom opcję użycia Google do sprawdzenia informacji. Grupa, która przy pierwszej próbie korzystała  Internetu, chętniej posiłkowała się nim również podczas drugiej próby. 

Przeprowadzono również wariant eksperymentu, w którym  w pierwszej próbie uczestnicy w jednej grupie mogli korzystać z Google, a komputer był przed nimi. W drugiej grupie odpowiadano z pamięci przy pierwszej próbie. 

W drugiej próbie uczestnicy musieli podejść do komputera (podnieść się z wygodnej kanapy) lub mogli użyć iPoda Touch pierwszej generacji (niewygodny w użytkowaniu z dzisiejszej perspektywy). Wynik tego eksperymentu był taki sam jak poprzedniego, chociaż skłonność do korzystania z Internetu w sytuacji wymagającej wysiłku była niższa.

Eksperyment 2

Kolejny eksperyment przebiegał podobnie jak Eksperyment 1, tyle, że uczestnikom kazano mierzyć czas, pomiędzy usłyszeniem pytania, a podjęciem decyzji o skorzystaniu z Google do znalezienia odpowiedzi. Jak nietrudno się domyślić, czas do podjęcia decyzji o skorzystaniu z Internetu był niższy dla grupy, która pierwotnie korzystała z pomocy Google.

I co to wszystko znaczy?

Badanie nie tyle analizuje bezpośredni wpływ Internetu na naszą pamięć, co na zachowania związanie z zapamiętywaniem i przywoływaniem informacji. Porusza istotne kwestie: dziś Internet służy nam jako partner w pamięci transaktywnej (to rodzaj połączonej pamięci zbiorczej, często spotykany w rodzinach i związkach, wynikający z bliskich relacji, więcej naukowych informacji znajdziecie tutaj). Zamiast pamiętać informacje i przechowywać je na naszym wewnętrznym dysku, pamiętamy gdzie ich szukać. Jest to forma kognitywnego odciążenia. Ilość informacji, jaką jesteśmy codziennie bombardowani sprawia, że czujemy się przytłoczeni jej nadmiarem (ang.: information overload). Nic dziwnego, że uciekamy od tego obciążenia.

Internet a języki

Nie zdziwi Was zapewne, jeśli powiem, że języków trzeba się uczyć z wykorzystaniem własnej pamięci. O ile w procesie nauki możemy, a nawet powinniśmy, wspomagać się np. Google, to tylko po to, by wszelkie informacje skuteczniej trafiły do naszej pamięci długotrwałej. Dzięki nauce języków wyćwiczymy nasz mózg, by nie musiał non-stop odwoływać się do treści Internetu.

Absolutnie warto rozgraniczyć te informacje, które możemy sobie odpuścić, a które powinniśmy mieć na zawołanie dostępne w naszej głowie.

Pamiętajmy, że w komunikacji liczy się wiele czynników - szybkość reakcji, język ciała, ton głosu. Jeżeli jesteśmy w stanie szybko, własnymi siłami odpowiedzieć i przekazać informację zwrotną, komunikacja jest naturalna i skuteczniejsza. Posiłkując się Internetem tracimy czas i tym samym wartość natychmiastowej interakcji. Google jest super, ale nasz mózg potrzebuje stałego ćwiczenia.

A Wy jak bardzo polegacie na Internecie na co dzień? Piszcie w komentarzach! Pozdrawiam!

Minimalizm jest... 


...modny. Nie od dziś, nie od wczoraj. Minimalizm towarzyszy nam od wieków. Minimalizm jest slow... 

Minimalizm zakłada, między innymi, umiar w posiadaniu i ograniczenie naszych dóbr do rzeczy niezbędnych, uniwersalnych i użytecznych. Wszystko po to, by nie zaśmiecać naszego metaforycznego podwórka. Czy zatem minimalizm oznacza powstrzymanie się od kupna kolejnej podobnej torebki, pary butów czy figurki bohatera akcji z limitowanej edycji do kolekcji? Owszem, ale nie tylko!


nauka języków, minimalizm, jak się uczyć
Źródło:pixabay.com

Minimalizm a nauka języków

Minimalizm w nauce języków powinien funkcjonować na kilku płaszczyznach.  

  1. Minimalizm w życiu. Gdy w naszym życiu panuje porządek i spokój, a naszych myśli nie zaprzątają kwestie zbędne, jak np. porządkowe
    "gdzie ja położyłam ten kupon lotto...?", "znów muszę sprzątać ten zagracony garaż..."  etc, etc.
    możemy spokojniej i świadomiej podejść do nauki języków. Możemy poświecić 100% naszej uwagi.

  2. Minimalizm w otoczeniu. Gdy się uczymy, miejsce  w którym przebywamy powinno być uporządkowane i ubogie w zbędne przedmioty. Podobnie jak w życiu. Taka niezagracona przestrzeń pomaga utrzymać koncentrację, a tym samym nauka jest efektywniejsza. Stwórz jedno komfortowe miejsce, które jest przyjemne i relaksujące. Tam trzymaj uporządkowane materiały do nauki.
    Często nasze indywidualne preferencje w nauce języków i modele absorpcji wymagają zastosowania różnych narzędzi, metod i zasobów. Może powstać z tego galimatias i mętlik. W takich sytuacjach koniecznie trzeba mocno uporządkować wszystkie dostępne zasoby. Jeżeli korzystamy z podręczników, magazynów i gazet, fiszek, zeszytów, kolorowych karteczek i zakreślaczy nie ma innej opcji jak porządek! Osobiście trzymam część z tych rzeczy w teczkach. Na jednej półce mieszczę aktualne materiały do nauki dwóch języków (słownik, podręcznik, gramatykę, ćwiczenia, moje notatki). Całą resztę materiałów (a trochę ich jest) trzymam w szafie, gdzie nie zaprzątają moich oczu ani myśli.

  3. Minimalizm w zasobach do nauki. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo utrzymać minimalizm w zasobach do nauki. W jednym elektronicznym urządzeniu możesz mieć wszystko: materiały per se, słowniki, aplikacje do ćwiczeń dające natychmiastową informację zwrotną, narzędzia do kontaktu z lektorem, native speakerem etc. zasoby audio i video, które jak nigdy wcześniej ułatwiają naukę i udostępniają język obcy. To wszystko jest na wyciągnięcie ręki, o ile lubisz e-learning. A nawet jeśli nie przepadasz za elektronicznym podaniem podręcznikowych treści, to i tak zapewne chętnie skorzystasz choćby ze słownika online, czy z zainteresowaniem obejrzysz śmieszny filmik na YouTube. Ale uwaga! Tu także trzeba zachować minimalizm i umiar, szczególnie w przypadku korzystania z social media ;-).

Podsumowując 

Minimalizm jest zdrowy, korzystny i w rytmie slow. Zachęcam Was serdecznie do odświeżenia wpisu z serii Artykułowe Love z marca, w którym polecałam artykuł o minimalizmie właśnie. Znajdziecie go tutaj.
A poniżej sponsor dzisiejszego postu: moja szafa z "całą resztą do nauki języków". To panujący tam nieład twórczy zainspirował ten post oraz porządki. Sukcesywnie wyprzedaję pieczołowicie i przez lata zbierane słowniki i kupione okazyjnie podręczniki. Jeśli jesteście zainteresowani przygarnięciem, dajcie znać!




Ewolucje... rewolucje...

Nie wiem w sumie, czy to, co się teraz dzieje to wynik powolnej ewolucji, czy raczej rewolucyjna zmiana. Ale dzieje się i zmienia się.

nowości slowlingo, nauka języków, blog


Blog zdecydowanie ewoluował przez ponad dwa lata swojego istnienia. Ja też dojrzałam do tego, by zaangażować się w niego jeszcze bardziej i przekuć pasję w etatowe zajęcie. Powoli zmierzam w tym kierunku.

Rewolucyjne jest to, że wreszcie podjęłam wyzwanie prowadzenia własnej firmy i stworzenia własnej marki. To właśnie się dzieje. Chciałabym zaprosić Was na "premierę". 

Nowy kierunek

Kierunek, w którym zmierzam nie różni się bardzo od dotychczasowego. To wciąż strategie uczenia się języków, metody i modele absorpcji. Zwiększy się jednak nacisk kładziony na aspekt nauki języków jako stylu życia. Zgodnie z tym hasłem nauka języków jest nie tylko celem, ale też środkiem ku pełniejszemu korzystaniu z życia, poprzez sprawniejszy mózg, lepszą pamięć i rozwinięte umiejętności poznawcze, ale też dbanie o ciało i otoczenie. 

Mam szczerą nadzieję, że ta zapowiedź Was zainteresuje. Jesteście ciekawi szczegółów? Już w środę (10.08.2016) wszystkiego się dowiecie. By być na bieżąco, dołączcie do wydarzenia tutaj

Zapraszam serdecznie!

Jak dieta wpływa na naukę

W ubiegłym tygodniu poznaliście podstawowe fakty, dotyczące wpływu żywności na (nie)prawidłowe funkcjonowanie naszego mózgu, a tym samym na nasze zdolności poznawcze (tekst znajdziecie tutaj). Wiecie już czego nie jeść. 

Dziś zgłębiamy temat tego, co powinniśmy spożywać, by nasz mózg działał w pełni swoich możliwości, a co za tym idzie, by nauka języków była efektywniejsza.

Paulina Majkutewicz, "Dieta a nauka", część druga:

Co zrobić, aby mózg lepiej pracował?

Amerykański neurolog David Perlmutter, autor książki „Grain Brain”, wskazuje na 5 podstawowych zasad, które sprzyjają poprawie stanu zdrowia mózgu.
  1. Znajdź czas na przygotowanie posiłków – podstawowa zasada każdego zdrowego trybu życia. Jeśli nie zadbamy o odpowiednią jakość posiłków, możemy być pewni, że w pośpiechu sięgniemy po cokolwiek, byle zaspokoić głód – drożdżówkę (cukier, oczyszczona pszenica, tłuszcze trans, składniki w proszku i dodatki piekarskie), mleko z płatkami kukurydzianymi lub czekoladowymi (przetworzone zboża, cukier i/lub syrop glukozowo-fruktozowy, sól spożywcza, składniki E), gotowe jedzenie do podgrzania w mikrofali, itp.
    żywienie dla mózgu, nauka języków
    Źródło:pixabay.com
    Wszystkie te gotowe i szybkie produkty bazują na zbożach, tłuszczach roślinnych (także przetworzonych, stymulujących proces zapalny) i cukrze, czyli tych składnikach, które nie są przyjazne dla mózgu. Odpowiedni plan posiłków na kilka dni w przód (a przynajmniej na dzień następny) umożliwi dostarczyć organizmowi wartościowej żywności.
  2. Wybieraj jak najbardziej naturalną żywność – produkty z długą datą przydatności, idealne warzywa i owoce, mogące leżeć tygodniami, żywność pozostająca nienaruszona przez długi czas po otwarciu nie będzie wpływać korzystnie na zdrowie. Co do tego nie masz zapewne intuicyjnie wątpliwości. Prosta żywność, najlepiej kupiona u lokalnego rolnika bądź z bio bazarów, ma najwyższą jakość odżywczą. W supermarketach wybieraj produkty świadomie, rezygnując z przetworzonej żywności i takiej, która zawiera podejrzane i dziwnie brzmiące składniki. Pojedyncze składniki to najlepszy zakup. Korzystaj także ze sklepów internetowych bądź znajdź małe lokalne sklepy/ warzywniaki, zorientuj się wśród rodziny i znajomych czy mają dostęp do żywności ze znanego źródła.
  3. Wzbogać swoją dietę w najlepsze produkty poprawiające pamięć: awokado, olej kokosowy, wołowinę hodowaną naturalnie (tzw. grass-fed). O plusach oleju kokosowego można pisać wiele, ale jak dla mnie najważniejsze są tłuszcze krótkołańcuchowe odżywiające nabłonek jelit i zawartość kwasu laurynowego, który pozytywnie wpływa na układ nerwowy oraz właściwości przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze. Awokado to źródło dobrych tłuszczy (w tym kwasu oleinowego wpływającego pozytywnie na układ krążenia, co wiąże się nie tylko z sercem).
    Ponadto te zielone owoce są źródłem substancji biologicznie czynnych jak likopen, luteina i zeaksantyna, witamin C, E, A i z grupy B. Wołowina jest dobrym źródeł witamin z grupy B (przede wszystkim witaminy B12), które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania układu neurologicznego.
  4. Wypij dobrą kawę dla zdrowia swojego mózgu – dobra kawa czyli z dobrych ziaren (kawa jest rośliną najbardziej pryskaną pestycydami, dlatego należy wybierać ziarna ekologiczne), najlepiej pić ją z dodatkiem oleju kokosowego i przypraw (cynamon, kardamon). Istnieją dowody pozytywnego wpływu kawy na pamięć (zmniejszenie ryzyka wystąpienia demencji), a także pomaga zwalczać stres oksydacyjny w organizmie, działając zatem przeciwzapalnie. Pamiętajmy o dodatkowym nawodnieniu przy wypiciu filiżanki kawy.

    żywienie dla mózgu, nauka języków
    Źródło:pixabay.com
  5. Zadbaj o odpowiednią podaż kwasów DHA w ciągu dnia – kwasy tłuszczowe DHA są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania mózgu. Organizm jest w stanie tylko częściowo „wytworzyć” je w organizmie, dlatego należy zadbać o dostarczenie ich z zewnątrz, jedząc np. ryby morskie – dzikie, nie hodowlane i/lub suplementując je (DHA z alg). Zalecana jest dawka 1000mg dziennie.
Ile z tych punktów udaje Ci się zrealizować w tym momencie? Co stoi na przeszkodzie, aby je zrealizować? Co musiałoby się stać, abyś zaczął/ zaczęła te punkty realizować? [oto dobry przykład pytań coachingowych - komentarz: LinguaModel]

Nieskomplikowane, oparte o zasady zdrowego stylu życia. Małymi krokami uda Ci się na pewno lepiej zadbać o Twój mózg. Nie należy również zapominać o probiotykach i prebiotykach. 

A co z tym glutenem?

Dieta bezglutenowa jest modna, ale za tą modą kryją się konkretne fakty, o których zapomina wiele osób, nawet tych sięgających po produkty bezglutenowe. Współcześnie nie jesteśmy w stanie strawić i prawidłowo wydalić glutenu. Cały proces, dlaczego tak się dzieje, opisał dr Allesio Fasano w swojej nowej książce „Wolni od glutenu”. Dawniej pomagały nam w tym mikroby, obecnie wiele czynników działających niszcząco na florę jelitową sprawiają, że ta współzależność zanikła. W związku z tym gluten stał się bardziej, jak to było wcześniej obserwowane, problematyczny. 


żywienie dla mózgu, nauka języków
Źródło:pixabay.com

Istnieją badania potwierdzające negatywny wpływ glutenu na układ nerwowy, a w szczególności na mózg. Można to zaobserwować m.in. u niektórych dzieci autystycznych. W mojej opinii (po przestudiowaniu wielu badań, obserwacji pracy naukowców w dziedzinie glutenu i chorób z autoagresji) - osoby, mające problem z pamięcią i koncentracją, depresję, schizofrenię i chorobę dwubiegunową, autyzm czy natręctwa powinny zostać przebadane pod kątem występowania celiakii i nadwrażliwości na gluten, a następnie wypróbować dietę bezglutenową, obserwując symptomy chorobowe i samopoczucie. 

Osoby zdrowe, aby zadbać lepiej o zdrowie, powinny zrezygnować chociaż z pszenicy (tak, istnieją dowody świadczące u negatywnym wpływie pszenicy na jelita u osób zdrowych), na rzecz zbóż bezglutenowych jak amarantus, komosa ryżowa, teff, gryka i proso, które są o wiele bardziej wartościowe niż pszenica, a obecnie powszechnie dostępne.

Osobiście gluten powoduje u mnie depresję, zmęczenie, problemy z koncentracją, wahania nastroju, PMS oraz obrzęki. Nie ma zdrowego mózgu bez zdrowych jelit (i odwrotnie).

Podsumowując: Żywienie dla mózgu jest oparte na warzywach, dobrych tłuszczach (olej kokosowy, awokado, orzechy i nasiona, masło), mięsie wołowym i dzikich ryb, jajkach, owocach, produktach fermentowanych i wspomagających rozwój dobrej flory bakteryjnej jelit (czosnek, cebula, cykoria). 
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
koniec części drugiej
Serdecznie dziękuję Paulinie za przygotowanie dla Was (i dla mnie) tego artykułu. Zachęcam wszystkich z Was, a w szczególności tych cierpiących na problemy z koncentracją, rozdrażnienie oraz nadmierny stres do wypróbowania rozwiązań proponowanych przez Paulinę. Zobaczycie ogromną różnicę! Kolejnym krokiem będzie efektywniejsza nauka języków obcych!

'Ludzki mózg to komputer'

Dziś temat specjalny: Dieta a nauka? Co jeść, by utrzymać nasz mózg w dobrej kondycji i wspierać naukę języków obcych (i nie tylko).
dieta dla mózgu, nauka języków
Źródło:pixabay.com
Temat ten jest wstępem do przemiany, której ulega ten blog i filozofia LinguaModel. Wkrótce dowiecie się więcej, ale dzisiejszy tekst jest przedsmakiem nowego kierunku, w którym zmierzam. 

Moim gościem na blogu i autorką tekstu jest Paulina Majkutewicz, dietetyk medyczny diet eliminacyjnych, autorka bloga Don't Be So Sugar. Od ponad roku współpracuję z  Pauliną przy moim żywieniu, które potrzebowało liftingu, nie tylko ze względu na mózg ;-).
Blog Pauliny znajdziecie tutaj.