Case study - czyli coachingowe studium językowego przypadku. Część pierwsza

Dość często dostaję od Was, moich czytelników, zapytania dotyczące Waszych trudności w nauce języków. Piszecie, że próbowaliście już wszystkiego, nic nie działa, a Wy wciąż nie możecie opanować języka odpowiednim poziomie.

Niestety nie jestem w stanie na podstawie maili odpowiadać na wszystkie zapytania indywidualnie. Dlatego postanowiłam wystartować z nowym cyklem postów: Case studies, czyli coachingowe studium językowego przypadku. Raz w miesiącu będę opisywać przypadki osób, które zgłosiły się do mnie z językowym problemem. 

Przedstawię jak za pomocą prostych metod coachingowych udało nam się zdiagnozować źródło trudności z nauką, jakie rozwiązanie przyjęliśmy oraz jaki jest tego rezultat. Wszystkie osoby opisane w postach z tej serii wyraziły zgodę na wykorzystanie ich przypadków. Zapraszam dziś na część pierwszą

Studium językowego przypadku

"Nie mogę się nauczyć" - tak zazwyczaj opisują swój problem z nauką języka osoby szukające u mnie jego rozwiązania. Nie da się ukryć, że taki nazwany problem jest dość szeroki i generyczny. Przyczyn trudności może być wiele i pierwsze, co trzeba zrobić, to znaleźć ich źródło. Często leży ono w zupełnie innym miejscu, niż się spodziewamy. 


slowlingo, nauka języków, coaching językowy
Źródło:pixabay.com
Dziś przedstawię Wam przypadek Przemka, 31-letniego inżyniera, który "od zawsze" uczył się   angielskiego i wciąż stał w miejscu na poziomie średnio-zaawansowanym, a w jego produkcji notorycznie pojawiały się błędy gramatyczne i leksykalne. Przemek planował wkrótce zmienić pracę i wyjechać za granicę, więc poczuł silną motywację, by wreszcie uporać się z problemami językowymi. Tak oto przebiegał jego proces coachingowy. 

Z Przemkiem odbyłam kilka sesji coachingowych online. Już podczas pierwszej udało się wstępnie ustalić, co tak naprawdę stoi na przeszkodzie temu, by nauka języka angielskiego była skuteczna. Przemek tak opisał swoje doświadczenia z nauką angielskiego i tak przedstawił problem ze swojej perspektywy:
Angielskiego uczyłem się od podstawówki. W szkole nie musiałem się wysilać. Na studiach także nie wymagali od nas zbyt wiele. Uważałem, że mój angielski jest na wysokim poziomie, ale zweryfikowała to pierwsza rozmowa rekrutacyjna. Odpadłem z rekrutacji właśnie przez słabą, jak się okazało, znajomość angielskiego. Trochę się załamałem, ale pomyślałem "co to dla mnie", i że na pewno dam radę. Zapisałem się na intensywny wakacyjny kurs do szkoły językowej. Po tym kursie języka znów byłem pewny siebie, rozmowy kwalifikacyjne szły przyzwoicie i w końcu dostałem pracę, która mi odpowiadała. Stwierdziłem, że jest ok i nie muszę się już dalej aktywnie uczyć angielskiego, bo i tak mam kontakt z językiem w pracy. I to faktycznie wystarczało, dopóki nie stanąłem przed możliwością zmiany pracy i wyjazdu zagranicę. Pomyślałem, że po raz kolejny przysiądę do nauki i będzie dobrze. Niestety tym razem nie poszło tak gładko. Wydawało mi się, że mam motywację, że mi zależy, ale jak podchodziłem do nauki to czułem, że mnie to męczy i nie mam ochoty się uczyć, bo przecież znałem angielski. Nie pomagał też fakt, że nie robiłem postępów, czułem, że stoję w miejscu. Zajęcia w szkole językowej stały się męczarnią: dojazdy po pracy, niedopasowany poziom. Zacząłem się frustrować, nauka nie szła, a wizja nowej pracy powoli się oddalała.

"Co przez to rozumiesz"?, czyli pytania coachingowe

Historia Przemka jest standardowym przykładem skutków, ale bardzo różnie bywa z przyczynami problemów. Gdy Przemek się do mnie zgłosił ogólny opis jego problemu brzmiał mniej więcej tak: 
Nauka nie wychodzi mi, a powinna, bo zawsze się udawało. Uczę się przecież non-stop od kilku lat, a wciąż mam to B1, robię błędy i się męczę. Wszyscy wkoło mówią gorzej ode mnie i się tym nie przejmują. To niesprawiedliwe i wkurzające. Nie chcę się już uczyć. Chcę wreszcie umieć. Chcę znać język.
Poniżej znajduje się lista pytań, które zadałam Przemkowi podczas naszych pierwszych sesji. Był nimi szczerze zaskoczony, bo wydawały się oczywiste, ale jeszcze bardziej zaskoczyły go jego własne odpowiedzi:
  • Chcesz znać język? Co to znaczy?
  • Chcesz znać język dobrze? Czyli jak? Chcesz kupić bułki na wakacjach, czy rozwiązać problem w międzynarodowym zespole w pracy?
  • Co to dla Ciebie oznacza, że nauka Ci nie wychodzi? Skąd to wiesz?
  • Dlaczego zakładasz, że "powinno Ci wychodzić"?
  • Czy postrzegasz Twoją sytuację jako porażkę?
  • Jaki jest Twój największy językowy sukces?
  • Co rozumiesz przez naukę? Opisz Twój proces nauki.
  • Uczysz się cały czas? Cały dzień? W każdej wolnej chwili?
  • Irytuje Cię poczucie pewności językowej u innych? Dlaczego?
  • Dlaczego nie chcesz się uczyć?
  • Czy nauka jest dla Ciebie pracą?
  • Po co się uczysz? Jaki jest Twój cel?
  • Kiedy chcesz go osiągnąć?
  • Co zrobisz jak już się "nauczysz"?
  • Jaką konkretną korzyść widzisz w nauce angielskiego?
  • Czym jest dla Ciebie znajomość angielskiego?
  • Co się stanie, jeśli sobie odpuścisz?
  • Dlaczego angielski?
  • Skąd wiesz, że naprawdę Ci zależy?

Proste pytania, proste odpowiedzi

Bardzo zaskoczony Przemek odpowiadając sobie szczerze na powyższe pytania zrozumiał kilka rzeczy:
  1. Uczył się nieefektywnymi metodami, nie przyswajał materiału, tracił czas i, ergo, frustrował się. Tym samym nie wykorzystywał czasu wysokiej jakości optymalnie.
  2. Gdy Przemek uczył się nowych rzeczy, nie powtarzał ich, w efekcie szybko je zapominał. 
  3. Jego cel językowy był niejasny. Chciał zmienić pracę i to była jego korzyść, ale naukę języka postrzegał jako zło konieczne (powód - patrz pkt. pierwszy ↑↑↑). Określił sobie jasny cel.
  4. Przemek to książkowy przykład nastawienia stałego (fixed mindset) - zawsze mu się udawało, więc uważał, że nie musi się starać, bo i tak da radę. Koniec końców nie pracował, ale stwarzał przed samym sobą takie złudzenie.
  5. Spojrzał na angielski jak na narzędzie, nie różniące się zbytnio od tych, które na co dzień stosował i przestał idealizować jego znajomość. Zaczął myśleć praktyczniej.
  6. Zauważył, że zawsze brakowało mu jasnego planu nauki, terminów i regularnego sprawdzania postępów w nauce.
Przy następnych sesjach wyszło jeszcze kilka rzeczy. Przemek co prawda przesypiał całe noce i jego mózg mógł wtedy pracowicie przetwarzać nauczone informacje, ale za to za dnia faszerował się jedzeniem tak śmieciowym, że dziw, że nie nabawił się wrzodów żołądka. Przemek postanowił nieco zmienić dietę by wspomóc pracę mózgu w nauce.

Kolejnym krokiem było zaplanowanie procesu nauki, z dokładnym wyznaczeniem celu i terminu jego realizacji. Indywidualne preferencje Przemka w nauce - nauka z podręcznikiem, ręczne notatki, dużo pisania, nauka głównie rano, w ciągu dnia powtórki (w czasie niskiej jakości) i dużo "pilnowania" po mojej stronie - zostały oczywiście uwzględnione. Rozpoczęliśmy serię zajęć. Przemkowi początkowo trudno było wpasować się w sztywne reguły pracy, ale po kilku tygodniach przyzwyczaił się i zaczął dostrzegać rezultaty. Zamiany skomentował tak:
Byłem na siebie zły, bo mogłem już dawno zabrać się za siebie i uczyć się dużo sprawniej, a nie brnąć w zaparte. To nie było trudne. Na początku coaching wydawał mi się idiotycznym pomysłem, ale w sumie wcale nie czułem się "analizowany". W pewnym momencie Karolina wyjaśniła mi, że coaching polega na "zerwaniu wewnętrznych historii, czy opowieści". I w moim przypadku tak właśnie było. Zafiksowałem się na problemie, którego nie było i nie widziałem faktycznych trudności.

By mieć ostatnie słowo...

Obecnie Przemek za sobą zostawia niemiłe wspomnienia problemów z nauką angielskiego. Postanowił wstrzymać się ze zmianą pracy kilka miesięcy, by poświęcić się szlifowaniu języka. Krok po kroku udaje mi się także zaszczepić w nim ideę, że nauka języka jest stylem życia 😉.

Bardzo się cieszę, że wreszcie ruszyłam z tą serią postów. Pokazuje ona na żywym organizmie, jak ważne są elementy coachingowe w nauce języków i ile dzięki temu można zyskać. Mam nadzieję, że przypadek Przemka będzie dla Was inspirujący i pokaże Wam, że naprawdę łatwo pokonać trudności w nauce, o ile przed samymi sobą przyznamy się do słabości.

Jestem szczerze ciekawa Waszych historii. Podzielcie się w komentarzach albo napiszcie do mnie. A za kilka tygodni zapraszam na kolejne studium przypadku

2 komentarze:

  1. Karolina WOW! Wreszcie super podejście do sprawy! Muszę podesłać Twój artykuł znajomym! Brawo!

    OdpowiedzUsuń