Zmiana planów

Planowałam na dziś inny post, ale wczorajszy seans "Szybkich i wściekłych 8", których akcja rozpoczyna się w Hawanie sprawił, ze zmieniłam plan publikacji. Do tego zabierałam się od wielu miesięcy, może nawet od roku. W końcu się zmobilizowałam.

Zapraszam dziś na post o tym, jak wygląda zderzenie z rzeczywistością, gdy dociera się do kraju, który od dawna jest na szczycie listy "miejsc do zobaczenia". I o tym, jakie znaczenie ma znajomość języka w takiej sytuacji.

Większość z Was ma pewnie takie listy i takie miejsca. Moim była Kuba. Dlaczego? Słyszałam kiedyś, że najpiękniejszy hiszpański jest właśnie na Kubie. To w Hawanie mieszkał przez wiele lat Ernest Hemingway. Kolory, muzyka, stare samochody, cygara. Mistycyzm tego zapomnianego przez współczesne udogodnienia kraju był kuszący. 

Kuba, kraj odwrócony

znajomość języka, podróże, slowlingo, hiszpański
Hawana centrum
Zanim opiszę mój pobyt i wrażenia z Kuby, muszę zaznaczyć, że moja wizyta miała miejsce w 2014 roku. Teraz wiele rzeczy zapewne się zmieniło. Mi udało się dotrzeć tam jeszcze przed zmianami polityczno-ekonomicznymi, prawdopodobnie w ostatnim momencie, gdy Kuba była jeszcze "bardziej kubańska". Mimo tego, że pierwsze wrażenie mówiło, że czas tam stanął w miejscu, już wtedy czuć i widać było zmiany ku komercjalizacji i konsumpcjonizmowi. 

znajomość języka, podróże, slowlingo, hiszpański
Widok na centrum z Zamku Morro
Zanim wybraliśmy się na Kubę, przygotowaliśmy się: obejrzeliśmy wiele filmików na YouTube, przeczytaliśmy posty blogowe o tym co i jak przygotować przed wyjazdem i czego się spodziewać. Mieliśmy komplet informacji. Ja, przez 3 miesiące, intensywnie uczyłam się języka, by opanować podstawy. 

Po powrocie czułam się jednak oszukana wizją idyllicznej krainy pełnej słońca, tańca i uśmiechniętych, mimo biedy, ludzi, wizją którą zaserwowały mi powyższe media. Nasz pobyt na Kubie był niesamowitym doświadczeniem, nie pozbawionym jednak nieprzyjemnych sytuacji, obaw o bezpieczeństwo i ostrożności na każdym kroku.

Wyprawa do innego świata

Od początku wiedzieliśmy, że nie chcemy wykupywać organizowanych wycieczek, że chcemy zaplanować i zarezerwować wszystko sami. Kwaterę prywatną wyszukałam w TripAdvisor. Spodobał mi się gospodarz (przemiły człowiek, serdecznie polecam pobyt właśnie u niego), więc po pobieżnym przejrzeniu innych ofert nie szukaliśmy dalszych opcji. Mieliśmy określony budżet i trzymaliśmy się go.

Taka postawa miała swoją czarną stronę. Kuba nie była tak tania, jak przestawiali ją turyści z USA czy Europy zachodniej. Gdy kalkulowaliśmy wydatki i targowaliśmy się ze sprzedawcami, przestawało być miło, czasem robiło się agresywnie.

Z jednej strony jest to zrozumiałe. Kubańczycy są biedni, więc szukają zarobku na każdym kroku, nie zawsze legalnie. Niejasne opłaty w restauracjach, wysokie taryfy za taksówki, naciągnie turystów na fałszywe występy Buena Vista Social Club, czy podbieranie lokatorów sąsiadom były nagminne. Każdego dnia działo się coś, co negatywnie markowało nasz pobyt.

znajomość języka, podróże, slowlingo, hiszpański
Uliczka w dzielnicy Habana Vieja

Nie zrozumcie mnie źle. Kolory, muzyka i zabawa, zapierająca dech przyroda, bogactwo kultury i architektury kolonialnej: to wciąż można było spotkać na Kubie. Ale stało to w ogromnym kontraście z szarą rzeczywistością Kubańczyków. Mieszkaliśmy w dzielnicy nieturystycznej (Cerro), ale nie tylko tam widać było problemy ekonomiczne. Ludzie rezydowali w walących się budynkach, bez szyb w oknach, z prowizorycznymi instalacjami elektrycznymi. 

znajomość języka, podróże, slowlingo, hiszpański
Hawana, Centrum

znajomość języka, podróże, slowlingo, hiszpański
Konkurs skoków do wody

znajomość języka, podróże, slowlingo, hiszpański
Plaża Santa Maria

znajomość języka, podróże, slowlingo, hiszpański
Widok z Camara Oscura, Plaza Vieja

znajomość języka, podróże, slowlingo, hiszpański
La Floridita, tu Daiquiri pijał Ernest Hemongway. Na każdym roku spotkacie Fiata 126p.
znajomość języka, podróże, slowlingo, hiszpański
Domino i baseball - ulubione rozrywki Kubańczyków

znajomość języka, podróże, slowlingo, hiszpański
Malecón

znajomość języka, podróże, slowlingo, hiszpański
Zagłębie czarnego tytoniu - Dolina Viñales

Znajomość języka

Mój hiszpański wtedy był na poziomie ok A2 - podstawowym. Zawsze uważałam, i teraz również podtrzymuję to zdanie, że wyjeżdżając zagranicę na wakacje, warto poznać choćby podstawy języka. Podróżując po Europie zachodniej, czy USA, lub mając pakiet all-inclusive w zamkniętym kurorcie jest łatwiej, ale nie wyobrażam sobie jechać na własną rękę na przykład do Ameryki Łacińskiej, nie znając i nie rozumiejąc słowa po hiszpańsku. I nie chodzi mi o to, by móc sobie zamówić kawę, taksówkę czy drinka i być z siebie dumnym. Chodzi mi o kwestie bezpieczeństwa.

Uważam, że wtedy znałam język hiszpański nie dość dobrze, by móc zupełnie spokojnie cieszyć się wyjazdem. Nie rozumiałam niektórych sytuacji. Ponadto, gdybym, jak amerykańscy i kanadyjscy turyści, których spotkać można było na każdym kroku, chętnie i bez głębszego zastanowienia wydała peso convertible, zapewne byłoby spokojniej. 

Znajomość języka oznaczała ciekawość, dociekliwość i weryfikację. Gdy przyglądałam się bliżej Kubańczykom i ich codziennym praktykom, gdy analizowałam językowe niuanse, spod kolorowej fasady życia w rytmie salsy wyłaniały się smutne twarze i codzienna walka o zawartość portfela turysty. Gdybym nie rozumiała co się dzieje, zapewne byłoby spokojniej.


Teraz Ty

Teraz Twoja kolej ocenić, czy znajomość języka zawsze bezwarunkowo pomaga w pobycie zagranicą. Taka wiedza i umiejętności otwierają oczy i drzwi, choć czasem niektóre wolelibyśmy pozostawić zamknięte.

Ja nie przestanę uczyć się języków przed wyjazdami. Mam jednak świadomość, że mogę dowiedzieć się za dużo. A Ty?

Najlepszy podręcznik do nauki angielskiego?

Post dotyczący najlepszego według mnie podręcznika do nauki angielskiego - serii Enterprise - cieszył się Waszym ogromnym zainteresowaniem, to jeden z najpopularniejszych postów na blogu. Dziś chcę Wam przybliżyć inny polecany przeze mnie podręcznik do nauki angielskiego, tym razem na poziomie zaawansowanym C1.

O ile Enterprise doskonale prowadzi nas od poziomu początkowego - elementary do średnio-zaawansowanego - intermediate, o tyle na poziomie C1 ciężko znaleźć dobry podręcznik, który nie skupia się stricte na egzaminach Cambridge.

Dość późno, bo dopiero pod koniec mojej drogi akademickiej natrafiłam na świetny podręcznik na poziomie C1 właśnie, który co prawda nawiązuje do formuły egzaminacyjnej Cambridge, ale w dla mnie genialny sposób grupuje i systematyzuje słownictwo oraz gramatykę. O czym mowa? O Paths to Proficiency, wydawnictwa Longman. 


slowlingo, proficiency, nauka języka, książka

Paths to Proficiency

Paths to Proficiency, autorstwa Helen Naylor i Stuarta Haggera, to propozycja dawnego wydawnictwa Longman, wykupionego później przez Pearson. Mój egzemplarz pochodzi z 1992 roku, i został wydrukowany we Włoszech. Mimo archaicznego układu i grafik, jego treści wciąż są dla mnie doskonałym źródłem odniesienia (ang.: reference).

Zacznę tym razem od wad podręcznika. Ma 25! lat przez co jest może być nieco przestarzały i trzeba się trochę natrudzić, by go zdobyć. Problem jest także z nagraniami, które, dostępne kiedyś na kasetach, dziś są praktycznie nie do dostania. Reszta to same pozytywy. 


Treści w podręczniku podzielone są na działy według umiejętności: czytania, pisania, słuchania, mówienia, gramatyki. Ostatni dział stanowią dwa zestawy egzaminacyjne.

Bardzo wartościowe jest dla mnie to, że przez wszystkie powyższe działy przeplata się słownictwo na poziomie B2+ i wyżej, według różnych kategorii tematycznych (podróże, emocje, zdrowie, polityka, pogoda etc., etc.). Dodatkowo, podręcznik uwzględnia: tematyczne idiomy, kombinacje czasowników, specjalistyczne słownictwo.



Nie ma w nim owijania w bawełnę i "słodzenia", tylko konkret językowy, tak jak lubię. Temat do dyskusji, powiązane słownictwo.

Wszystkie frazy, słówka i zwroty są praktyczne i używane w codziennej mowie oraz pisowni. W mojej ocenie są bardzo pragmatyczne, a nie absurdalnie wyszukane, na zasadzie: 
pokażmy im czego jeszcze nie wiedzą.
Również gramatyka potraktowana jest bardzo rzeczowo. Na tym poziomie znajomości języka, gramatyka powinna już być solidnie opanowana. Podręcznik skupia się więc na podsumowaniu, przypomnieniu i skonsolidowaniu najważniejszych kwestii gramatycznych.

Dla kogo ten podręcznik?

Uważam, że z nauki z Paths to Proficiency skorzysta każdy. Pracuję na nim z zaawansowanymi studentami i wszyscy są zachwyceni. Jeden z moich studentów nawet specjalnie zamówił podręcznik z zagranicy, ponieważ ciężko dostać go w Polsce, ze względu na jego wiek.

Alternatywa?

Miałam ostatnio okazję przejrzeć podręczniki Pearsona i mają bardzo dobre treści oraz wysoki poziom, jednak jak dla mnie układ jest zbyt chaotyczny. Być może wkrótce pojawi się także recenzja właśnie podręczników Pearsona.

A Ty z czego uczysz się na poziomie zaawansowanym? Co innego polecasz? Podziel się uwagami w komentarzach.

Lubisz energię spotkań i warsztatów live...

... to serdecznie zachęcam Cię do zapisu na listę informacyjną dotyczącą warsztatu na żywo, na którym na własnej skórze doświadczysz efektywności metody BALL - czyli zastosowania narzędzi biznesowych do optymalizowania nauki języków.

O tym wykorzystaniu narzędzi biznesowych do nauki języków rozpisuję się od kilku lat. Teraz wychodzę o krok dalej i rozpoczynam serię warsztatów na żywo. Super sprawa. 


slowlingo, metoda BALL, nauka języków, skuteczna nauka języków

Czego nauczę się podczas warsztatu?

Podczas warsztatu nauczysz się wyznaczać dokładne cele językowe, organizować czas na naukę, planować kolejne kroki i stosować metody uczenia się, które lubi nasz mózg. Brzmi ciekawie? No ba!
Zapisz się na listę informacyjną i oczekuj więcej informacji już wkrótce.



Pozdrawiam i do zobaczenia na żywo!
Niedawno przypomniałam temat stosowania narzędzi biznesowych w zarządzaniu swoją nauką języka. Ponownie przedstawiłam zalety i korzyści płynące z odpowiedniego przygotowania się do całego przedsięwzięcia oraz ze zoptymalizowania . Dziś wracam z postem dotyczącym planowania samych już kroków z użyciem roadmapy. Co to takiego? Już spieszę wyjaśnić. 


slowlingo, roadmapa, nauka języków

Czym jest roadmapa?

Roadmap (ang. - mapa drogowa) to pojęcie wywodzące się zarządzania produktami, z działki R&D (research and development). To nic innego jak (wizualny) plan tego, w jaki sposób produkt będzie ewoluował: jakie nowe funkcjonalności mu przybędą, co się zmieni. Roadmapy stosuje się dziś już nie tylko do planowania produktów, ale także usług, procesów i zmian. 

Dlaczego roadmapa?

Roadmapa jest świetnym narzędziem do planowania naszej nauki języków. Jest lepsza niż standardowe kroki milowe stosowane w zarządzaniu projektami, bo nie ma praktycznie ograniczeń co do formy, jaką przyjmiemy. Może być:
  • tekstowa
  • wizualna
  • mieszana
  • fizyczna
  • elektroniczna
  • etc, etc.
Co ująć w roadmapie? Każdy etap, który wnosi coś nowego do naszej nauki, np.:
  • start nauki,
  • test albo egzamin,
  • podjęcie nauki z lektorem, 
  • dodanie lub zmiana materiałów do nauki,
slowlingo, metoda BALL, roadmapa
wstępny szkic roadmapy
Często stosowane formaty:
  • diagram Gantta - z podejścia projektowego - według mnie nudny wizualnie i mało czytelny,
  • diagram Ishikawy (rybich ości) - pracowałam kiedyś na nim, uważam, za jedno z lepszych rozwiązań linearnych,
  • KANBAN - maksymalnie prosty, co do zrobienia, co trwa, co zostało zrobione. O KANBANie pisałam już wcześniej tutaj.

Co wybrać?

Biorąc pod uwagę fakt, że większość populacji to wzrokowcy, zawsze proponuję jednak wybranie opcji maksymalnie obudowanej obrazem i robionej ręcznie (coś dla kinestetyków). Tutaj możesz zobaczyć rozmaite przykłady roadmap. 

Przygotowanie roadmapy własnoręcznie - tworzenie etapów nauki poprzez np. rysowanie "trasy", przyklejanie czy dodawanie znaczników, symboli etc. - sprawia, że bardziej utożsamiamy się z całym procesem uczenia się języka. To namacalny efekt  naszej pracy. Po stworzeniu roadmapy warto powiesić ją w widocznym miejscu. Będzie nie tylko przypominać o celu, ale i o czekających nas krokach. W każdej chwili będziemy mogli zweryfikować nasze postępy językowe. No i to przednia zabawa.

Weryfikacja

Ja zazwyczaj, nawet na szybko, rozrysowuję po prostu na kartce kolejne etapy prac nad projektem językowym. Często zdarza mi się kreślić i zmieniać daty czy kroki. Tu jest mały haczyk: gdy zaczniemy się rozpisywać, często okazuje się, że nasze plany są dużo szersze niż nasze możliwości czasowe. Jest to także doskonałe ćwiczenie pozwalające zweryfikować nasze plany. 
Czy na pewno chcę opanować język z poziomu B1 AŻ do poziomu C1 specjalistycznego (finanse? prawo?) w 3 miesiące? Czy liczba kroków, które muszę w tym celu wykonać da się upchnąć w 12 tygodni?
slowlingo, metoda BALL, roadmapa

Jak tworzyć językowe roadmapy - zadanie - wyzwanie!

Ty także już teraz możesz stworzyć własną roadmapę językową. Aby wykonać to zadanie będzie Ci potrzebne:
  • ustalenie celu metodą SMART, które opisałam tutaj,
  • miejsca na wielkim stole lub podłodze,
  • duży arkusz papieru, np. z flipcharta,
  • kolorowe flamastry,
  • karteczki samoprzylepne,
  • nalepki - symbole - możesz wykorzystać wzory dostępne np. tutaj lub tutaj i wydrukować je na folii samoprzylepnej,
  • 30 minut spokoju i ciszy, ewentualnie ulubionej muzyki w tle.
Tylko 30 minut wystarczy by rozplanować swoją naukę języka i zbudować wizualną roadmapę. Ograniczenie czasowe sprawi, że skupimy się na zadaniu. Możesz wykorzystać wszelkie dowolne materiały, które uznasz za wartościowe.


slowlingo, roadmapa, nauka języków, metoda BALL

Roadmapa krok po kroku:
  1. Na kartce napisz swój cel językowy. Powinien znaleźć się gdzieś przy krawędzi kartki, by łatwiej można było do niego "dotrzeć" etapami. 
  2. Na przeciwległym końcu zaznacz moment startu Twojej nauki. 
  3. Teraz reszta jest już w Twoich rękach: najpierw na karteczkach samoprzylepnych wypisz etapy nauki wraz z datami realizacji i rozmieść je na mapie. 
  4. Zobaczysz, czy wypisane etapy krok po kroku doprowadzą Cię do celu.
  5. Zastanów się, czy wszystko ma sens: czy z każdy etap prowadzi do kolejnego, czy przerwy czasowe pomiędzy planowany etapami są odpowiednie. To właśnie krok weryfikacji.
  6. Gdy stwierdzisz, że wszystko się zgadza, możesz przepisać etapy na stałe na papier i dorysować lub dokleić symbole: książki, zeszytu, słuchawek, lektora, egzaminu, wakacji etc, etc.

Podejmij wyzwanie, Przygotuj i podziel się swoją językową roadmapą w  komentarzach lub na facebooku! Zmotywuj siebie i innych.

Tego się nie spodziewałam...

Tego postu kompletnie nie planowałam! Mimo, że piszę bloga już ponad 3 lata i gdzieś z tyłu głowy uważam się za blogerkę, to jednak w pierwszej kolejności widzę siebie jako eksperta od edukacji językowej i e-learningu oraz trenera językowego. W końcu jednak zebrałam się w sobie i wybrałam na wielki "event branżowy" - Blog Conference Poznań, który odbył się w miniony weekend w Poznaniu.

slowlingo. blogger
Oto ja!

To moja pierwsza blogerska konferencja i bardzo się cieszę, że udało mi się wreszcie na nią dotrzeć, bo wybierałam się już od trzech lat. Dlaczego wybrałam się na tę konferencję? Zrobiłam to, by zweryfikować moje obserwacje i skonfrontować doświadczenia.

Pomimo lekkiego rozczarowania pierwszym dniem wystąpień, w niedzielne popołudnie opuściłam konferencję zainspirowana i bogatsza o masę pomysłów.

Pitu pitu o blogowaniu

Gdy zaczynałam pisać bloga miałam różne obawy. Czułam się niepewnie myśląc, że "każdy bloguje" i "każdy może stać się pseudo-ekspertem". Zastanawiałam się, czy jest dla mnie miejsce na blogerskim rynku. Dziś nie mam już tych wątpliwości. 

Wiecie zapewne, że dziś blogowanie to już nie pisanie o tym, co się jadło na obiad i kogo się spotkało na spacerze z psem (no ok, o tym także, ale nie tylko). Blogowanie to dzielenie się wiedzą ekspercką, ale także ogromny kop motywacyjny dla samego blogera, aby się rozwijać, badać nowe ścieżki oraz wciąż dostarczać czytelnikom i klientom innowacyjne narzędzia. Blogowanie to super-ciekawy dialog z czytelnikiem-klientem i szukanie wspólnych rozwiązań. 

Dziś wiem to z własnego doświadczenia, ale także usłyszałam to od każdego blogera, z którym udało mi się zamienić słowo na konferencji. Podkreślali to także wszyscy prelegenci. A było kilka naprawdę znaczących nazwisk, nie tylko w blogosferze, ale dziś już polskiej popkulturze, na przykład Tomek Tomczyk.

#BCPoznań Czy było warto?

Nie brałam udziału w żadnym specjalistycznym warsztacie, uczestniczyłam jedynie w ogólnych panelach i wystąpieniach, ale jestem szalenie zadowolona i ogromnie zainspirowana. Poznałam fantastyczne osoby i spłynęło na mnie kilka refleksji. Efekty tych inspiracji zaobserwujecie pewnie wkrótce na blogu i mojej ofercie szkoleniowej.

Zapraszam na mikro-foto-relację!

Lunch we Francuskim Łączniku w doborowym towarzystwie z: Grzegorz Grabowski, Michał Jaworski, Justyna Jaworska oraz Agata Jarzębowska

Janina Daily, slowlingo, bałagan kontrolowany
Moje nowe guru słowa pisanego - Janina (w środku). Kto nie zna, MUSI poznać!

slowlingo, konferencja, bloger
Przemawiał ktoś szalenie ciekawy ;-)



No to tyle ;-)

Cudowne jest życie bloggera...

Cudowny jest ten moment w życiu bloggera, gdy może współpracować z jedną ze swoich ulubionych marek. Ja również mam dziś tę przyjemność. Wraz z marką i wydawnictwem PONS zapraszam na serię postów, które ukażą się na blog.slowlingo.pl w maju oraz czerwcu. Oprócz informacji dotyczących wybranych produktów PONS, zaproszę Cię także do wzięcia udziału w rozdaniach, w których możesz zdobyć m.in. najnowsze wydania wakacyjnych rozmówek ilustrowanych. 

Z produktów PONS korzystam od lat (chyba już... 15?), kilkakrotnie pisałam już o nich na blogu (linki w poście) i regularnie rozbudowuję o nie moją językową biblioteczkę 📖📚. Samouczki i słowniki PONSa (do niemieckiego i hiszpańskiego w moim przypadku) stanowią w niej sporą część kolekcji językowych materiałów drukowanych. Jeśli chcesz uczyć się języków samodzielnie i offline, to produkty marki PONS będą dla Ciebie świetną propozycją. 

Zapraszam na do przejrzenia moich wieloletnich, PONSowych zbiorów. Niestety niektóre z nich nie są już dostępne, ale mają nowe, odświeżone wersje. Jeśli jeszcze nie masz nic PONSa, to najwyższa pora to nadrobić.

PONS, slowlingo, nauka języków, kolekcja, samouczki
moja kolekcja PONS

Prosto. Prościej. PONS

Jeżeli do tej pory, jakimś cudem, udało Ci się nie natrafić na produkty wydawnictwa, przybliżę je w kilku słowach. PONS, spółka córka wydawnictwa Klett, jest jednym z wiodących wydawnictw językowych w Europie, działającym na wielu rynkach starego kontynentu. Od 1978 roku rozwija słowniki i materiały do samodzielnej nauki języków na najwyższym poziomie. Charakterystyczne, zielone okładki materiałów językowych są symbolem publikacji językowych PONS. 

Swoje produkty PONS kieruje do wszystkich adeptów i pasjonatów nauki języków. Oferuje szeroki wybór produktów językowych: od klasycznych książek i kursów językowych dla 32 różnych języków, w tym arabskiego i węgierskiego, przez ponad 400 aplikacji językowych, po bezpłatny słownik online w 20 językach. 

Portal językowy i słownik online www.pons.com to usługi, z których korzysta ponad pół miliona Polaków w ciągu miesiąca (według informacji od wydawnictwa). To naprawdę imponujący wynik. Widać, że nie tylko ja cenię sobie jakość i ofertę PONS.

Każdy wybierze coś dla siebie – zarówno osoby pragnące szybko poznać język, jak i te, którym zależy na pogłębionej znajomości języka. 

Moje 99 kroków do niemieckiego

Pamiętam wrażenie, jakie zrobiła na mnie pierwsza książka wydawnictwa, wtedy pod flagą Klett International. Była to gramatyka niemiecka "Klip und Klar: Übungsgrammatik Grundstufe Deutsch in 99 Schritten", którą wygrałam w konkursie językowym w liceum, w roku... 2002... 2003? Od razu zachwycił mnie prosty układ materiału: teoria po lewej, ćwiczenia po prawej. Z postu o podręczniku do angielskiego wiesz, że uwielbiam porządek graficzny w podręcznikach językowych. Dokładnie to oferował mi "Klip und Klar". Ordnung muss sein, jak mawiają. 

Gramatykę tę mam do dziś i bardzo chętnie wracam do niej, gdy poplączą mi się jakieś oczywiste i podstawowe kwestie z niemieckiej gramatyki.

PONS, klip und klaar, slowlingo, nauka języków,
Klip und Klar

Hiszpański w 3 miesiące?

Jeszcze zanim wyjechałam do Hiszpanii na Erasmusa, postanowiłam pouczyć się hiszpańskiego, ot tak, bez zobowiązań. Wybrałam wtedy zastaw "Hiszpański w 3 miesiące", kurs z nagraniami dla początkujących (już niedostępny, ale być może zainteresuje Cię ten kurs?). Po rozpakowaniu wielkiej paki, po raz kolejny urzekł mnie prosty, merytorycznie napakowany podręcznik i przystępne przedstawienie materiału. Dodatkowo bardzo spodobał mi się sposób narracji w podręczniku, z historią biznesową w tle, a kulturowe elementy przybliżyły mi kraj, w którym wkrótce miałam spędzić pół roku. 

PONS, slowlingo, hiszpański w miesiąc, nauka języków
Hiszpański w 3 miesiące
Gdy w kolejnych latach kontynuowałam naukę hiszpańskiego już na polskiej ziemi i przygotowywałam się do DELE, także sięgnęłam po kilka propozycji przygotowanych przez wydawnictwo Klett. "Via Rápida" oraz "Gramática básica del estudiante de español (GBE)" to polskie wydania materiałów do języka hiszpańskiego pod patronatem wydawnictwa Klett. Pomogły mi uporządkować i odświeżyć wiedzę do poziomu  B1.

PONS, slowlingo, via rapida, nauka języków, podręcznik
Via Rápida
Teoria gramatyczna w GBE teorią, ale trochę brakowało mi obszerniejszego zestawu ćwiczeń, bardziej dostosowanego do "polskiego myślenia". Po żmudnych poszukiwaniach i godzinach w księgarniach wybrałam "250 ćwiczeń z gramatyki z kluczem". Było tym merytorycznym i korzystnym cenowo rozwiązaniem, które podawało treści w dokładnie taki sposób, jak lubię. Dodatkowo upolowałam tablice gramatyczne z czasami i odmianami czasowników. Dzika radość każdego gramatykofila.

PONS, slowlingo, hiszpański, samouczek, nauka języków
250 ćwiczeń z gramatyki z kluczem
O powyższych książkach pisałam już wcześniej tutaj, w poście dotyczącym mojej nauki hiszpańskiego. 

Mój PONSowy niezbędnik do niemieckiego

Jeśli myślisz, że moja kolekcja PONSowych pomocy do nauki języka niemieckiego zakończyła się na etapie "Klip und Klar", to Cię rozczaruję 😆. W tak zwanym międzyczasie na studiach, gdy rozkwitła moja miłość do niemieckiego (historię tej miłości przedstawiam we vlogu z Berlina), zaopatrzyłam się także w "Duży Słownik niemiecko-polski, polsko-niemiecki". Na przestrzeni kolejnych lat dokupiłam jeszcze "Słownik Tematyczny" i "Aktywny Słownik Języka Niemieckiego", a ostatnio, wraz z materiałami do hiszpańskiego, "250 ćwiczeń z gramatyki z kluczem" do niemieckiego. 
PONS, niemiecki, slowlingo, nauka języków, słownik
Duży Słownik
Ufff... ubierało się tego sporo. Przyznam, że z papierowego słownika korzystam już nieco rzadziej (jak w każdym języku), ale resztę zawsze mam na podorędziu. Uwielbiam uczyć się z wszystkimi pomocami pod ręką. Dlatego ucząc się w czasie wysokiej jakości wyglądam jak bibliotekarka przy ladzie, obłożona książkami. 

Od zawsze chodził mi także po głowie słownik obrazkowy, ale jeszcze się w niego nie zaopatrzyłam.

Co takiego ma w sobie PONS?

Dlaczego marka PONS? Co takiego mają w sobie akurat propozycje tego konkretnego wydawnictwa? Dlaczego do tej pory wybieram głównie produkty PONS? Zalet tych materiałów językowych jest kilka:
  • Jakość i merytoryczna poprawność,
  • Doświadczenie i zaplecze jednego z największych europejskich wydawców edukacyjnych: wydawnictwa Klett, 
  • Przywiązanie klientów świadczące o jakości i użyteczności,
  • Plan i strategia wydawnicza i produktowa. Dla mnie to bardzo ważna kwestia. Oznacza, że wydawnictwo doskonale wie, dokąd zmierza z produktami i do kogo je kieruje. Jednocześnie sprawnie reaguje na zmieniające się potrzeby rynku. 
  • Wygodny i przejrzysty układ materiału i neutralna szata graficzna w publikacjach oraz prostota korzystania z nich,
  • Doskonały stosunek jakość - cena,
  • Te publikacje się nie starzeją. Fakt, że ja wciąż je trzymam świadczy o tym, jak są dobre, jak bardzo je cenię.
Czy PONSowe publikacje mają wady? Żaden produkt nie jest doskonały. Komuś może nie odpowiadać szata graficzna, zakres materiału, czy sposób podania. Osobiście nie widzę większych "wad" w produktach PONS. Zdarzały się drobne błędy w druku, ale po pracy w wydawnictwie, nie robi to na mnie wrażenia. Ja każdorazowo jestem bardzo zadowolona z zakupu i nigdy nie spotkałam się ze skargami na ich temat. 

Dla kogo marka PONS? 

Tak naprawdę dla każdego. Jeśli lubisz uczyć się analogowo, z książką (💛), to zdecydowanie jest opcja dla Ciebie. A jeśli wolisz e-learning (💚), w publikacjach PONS odnajdziesz doskonałe referencje gramatyczne czy leksykalne. 

W szkole, w pracy, w podróży lub po prostu w swoim wolnym czasie, zawsze, gdy potrzebujesz rzetelnych materiałów do nauki, możesz spokojnie i z zaufaniem sięgnąć po propozycje wydawnictwa. Jeżeli szukasz samouczków, szczególnie do nauki niemieckiego i hiszpańskiego, z ręką na sercu polecam PONS. Ba! Nawet jeśli uczysz się z lektorem i masz zagwarantowaną jego merytoryczną opiekę nad Twoim procesem nauki, także polecam Ci PONSa, do poduszkę, do torebki, do poczekalni 🕒.

A Ty?

Napisz koniecznie, jakie są Twoje doświadczenia z publikacjami. Z czego korzystasz najchętniej? 



------------------------------
Post powstał we współpracy z marką PONS.
---------------------------







Biznesowo o językach - powtórka

Już 2 lata temu rozpoczęłam serię "Biznesowo o językach", która pokazuje jak stosować podejście oraz narzędzia biznesowe w nauce języków. Do tej pory przedstawiłam już kilka bardzo użytecznych narzędzi: matrycę celów SMART, analizę SWOT, matrycę Eisenhowera i zasadę Pareto, pomagające zarządzać czasem. Przybliżyłam także beczkę i jakość czasu, opisane pierwotnie przez Olle Linge. Pokazałam również kilka aplikacji i metod pozwalających planować i zarządzać działaniami. Dziś wracam z kolejnymi narzędziami biznesowymi, które rozwiną temat planowania oraz pozwolą lepiej dobrać i określić Twoje preferencje w nauce. Zanim jednak przejdę do rozszerzania serii w kolejnych postach, przypomnij sobie kilka powodów, dla których warto te narzędzia biznesowe stosować.

slowlingo, nauka języków, biznesowo o językach

6 powodów, dla których warto stosować podejście i narzędzia biznesowe w nauce języków

Nauka języka obcego wymaga od nas bardzo wiele wysiłku. Nie chodzi mi tylko i o mentalny proces zapamiętywania i późniejszego odtwarzania informacji. Dobre zorganizowanie nauki jest także nie lada wyzwaniem. Czas, metoda, zasoby... to wszystko trzeba "ogarnąć" i rozplanować. Już na początku drogi zatrzymaj się na chwilę i przemyśl swoją strategię nauki. zastanów się jak chcesz zarządzać sobą i czasem, jakie masz dodatkowe zasoby, jaką taktykę przyjmiesz. Jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości, co do zasadności tych działań, koniecznie przeanalizuj poniższe punkty.
  1. Nauka języków jest projektem i trzeba ją dobrze zaplanować, przypisać zasoby, wyznaczyć cel i termin realizacji. Zastosuj metodę SMART.
  2. Dobre zarządzanie czasem to bolączka współczesnego człowieka. Prokrastynacja dotyczy każdego z nas. Można nauczyć się z nią walczyć stosując np. metodę Pomodoro. Jeśli opanujemy metodę priorytetyzacji i delegowanie zadanie będzie jeszcze prostsze.
  3. Mamy jeszcze wiele innych słabszych stron, które negatywnie wpływają na naukę. Warto je zawczasu zidentyfikować i zminimalizować ich wpływ.  Nasze silne strony, z kolei, wymagają uwypuklenia i wzmocnienia. Tu pomoże analiza SWOT.
  4. W codziennym natłoku zajęć łatwo zapomnieć się i odpuścić naukę języków. Niezbędne w tym celu jest zbudowanie rutyn i nawyków oraz stałe ich przestrzeganie.
  5. Droga do celu nie będzie łatwa. Koniecznie trzeba zaplanować poszczególne kroki i etapy wraz z oczekiwanymi rezultatami. Idealnym rozwiązaniem będzie tu roadmapa - o tym więcej już za tydzień.
  6. Moodboard z kolei, będzie Cię wprawiać w dobry nastrój i inspirować do dalszej pracy z językiem. W pewnym sensie będzie osobistym motywatorem i uszczęśliwiaczem! O tym jak budować i stosować moodboardy w nauce języków więcej także już wkrótce.
Czy stosujesz już podeście biznesowe? Który powód/narzędzie najbardziej przypada Ci do gustu? Dlaczego? Podziel się w komentarzach!

Maj, matura, studia

Maj.... maj... Czas podejmowania zdawania pierwszych życiowych egzaminów i podejmowania życiowych wyborów. W kwestii matur się nie wypowiadałam, bo sama maturę zdawałam dawno temu i przyznam, że nie bardzo już wiem z czym to się teraz je. Wiem natomiast doskonale, z czym się je studiowanie filologii i jakie to studiowanie daje perspektywy życiowe. Zapraszam na tekst.


slowlingo, filologia, czy warto? studia, książki

Umiłowanie słowa czyli nie-kurs językowy

"Umiłowanie słowa" - to własnie znaczy "filologia". Jeśli liczysz na szybki i darmowy kurs językowy, możesz się przeliczyć. Znam osoby, które z takim podejściem rozpoczynały studia językowe, jednak rzeczywistość szybko weryfikowała ich mylne założenie. Filologia bowiem to całość: język, kultura, literatura i jeszcze kilka innych mniej fascynujących rzeczy.

Zależy Ci tylko na języku, a resztę chcesz sobie odpuścić? Owszem, można sobie tak postudiować rok. Końcowe egzaminy będą jednak bezlitosne. U mnie w grupie była osoba, która, w przekonaniu o własnej wyższości i braku konieczności uczenia się, bo przecież "wszystko już wie", nie zdała ŻADNEGO egzaminu. ŻADNEGO. Jeśli więc nie chcesz odnieść takiej sromotnej klęski, zastanów się, czy filologia jest dla Ciebie. A zatem...

Dla kogo filologia?

Jeśli jesteś pasjonatem lub pasjonatką literatury, kultury, sztuki etc. etc., to z pewnością odnajdziesz się na studiach filologicznych. Oczywiście język też musisz lubić, bo bez tego ani rusz, jak można się spodziewać.

Z drugiej strony, jeśli interesuje Cię teoria języka, filologia również powinna przypaść Ci do gustu, jeśli postanowisz skupić się na językoznawstwie. Ale uwaga - i tym razem musisz przynajmniej trawić literaturę, kulturę, sztukę itp. bo te przedmioty także trzeba zdać.


slowlingo, filologia, czy warto? studia, praca


Bez względu na to co wybierzesz, pracy będzie sporo. I niestety zazwyczaj najwięcej z tych przedmiotów, które akurat mniej Cię interesują, więc musisz mieć to na uwadze.

Filologia jest zatem dla pracusiów, zafascynowanych językiem i kulturą. Wszyscy inni pragnący jedynie nauczyć się języka, powinni zainwestować czas i pieniądze w odpowiednie kursy językowe, ze względu na szacunek dla samych siebie, wykładowców i innych studentów.

slowlingo, filologia, czy warto? studia, notatki

Co po filologii?

Ok, decydujesz się i kończysz filologię. Znasz język, kulturę, dzieła literatury i sztuki. Niekoniecznie chcesz uczyć i nie masz (już) ambicji by zostać na uczelni. Czy sama filologia wystarczy? 

Zależy co chcesz robić. Jeśli znasz jakiś bardziej "egzotyczny" (czytaj "nie-angielski") język, prawdopodobnie od ręki znajdziesz pracę w którymś z wielu centrów BSC (Business Shared Services, obsłudze klienta, etc.) Mam na swoim koncie epizod na takim stanowisku, który generalnie wspominam dość źle. Zdecydowanie nie jest to praca dla mnie. Z inną pracą i samym językiem wcale nie jest już tak różowo.

To, co zdecydowanie polecam, to jeszcze w trakcie studiów językowych lub tuż po nich rozpocząć drugie studia o zabarwieniu biznesowym. Nie musisz koniecznie zapisywać się na pełne studia licencjackie o tematyce: zarządzanie, marketing czy finanse. Warto rozważyć studia podyplomowe. Ja żałuję, że wcześniej, właśnie jeszcze w trakcie studiów dziennych, nie podjęłam podyplomówki. Zrobiłam to dopiero kilka lat później. 


slowlingo, filologia, czy warto? studia, biznes


Kierunków jest sporo i na pewno znajdziesz coś dla siebie. Takie połączenie kompetencji da Ci zdecydowanie przewagę na rynku i pozwoli wybierać ciekawsze oferty pracy, a może nawet założyć własną firmę. 

Sporo o narzędziach biznesowych piszę w serii postów "Biznesowo o językach". Wkrótce powrócę z nowymi narzędziami i ich zastosowaniem w nauce języków. Przygotowuję także nową wersję postu o tym, dlaczego podejście biznesowe jest tak ważne w nauce języków.

Czy już to czujesz?

Czujesz już, czy filologia jest kierunkiem studiów dla Ciebie? Ja nie żałuję podjęcia tych właśnie studiów. Tak jak wspomniałam, żałuję nieco, że wcześniej nie dobrałam czegoś bardziej treściwego. Rozwijać się trzeba zawsze i nigdy nie jest za późno, by do filologii coś dołożyć. Polecam jednak wcześniej, niż później.

A jak Ty postrzegasz studia językowe? Czy według Ciebie wystarczą, by wybić się na rynku? Bo nie ma się co oszukiwać, że aspekt finansowy jest ważny. Idee ideami, ale cos jeść trzeba 😄.

Zagrajmy!

Czy zainteresował Cię tytuł tego postu? Mam taką nadzieję! W nauce języka z powodzeniem zastosować można wiele patentów z innych dziedzin życia, by zwiększyć efektywność nauki. Dziś zapraszam na wykorzystanie typologii graczy według Richarda Bartle. Sprawdź, którym typem gracza jesteś i jak możesz to wykorzystać w nauce by była. Jeszcze efektywniejsza. Zagrajmy!

nauka języków, typy graczy, Bartle, slowlingo
gracz

Richard Bartle i typy graczy

Być może Richard Bartle jest Ci znany. Jeśli jednak nie, przedstawię go w kilku słowach. Bartle jest współtwórcą teorii typów graczy gier video MMORPG (taksonomia graczy wg Bartle). Taksonomia graczy powstała na podstawie jego pracy opublikowanej w 1996 r. Od czasu powstania teoria była aplikowana do projektowania gier, choć nie zawsze ma tam zastosowanie. Nie będę jednak dziś skupiać się na tym aspekcie, bo jest on tu nieistotny.

Bartle dzieli graczy według zachowań w grze. Wyróżnia 4 typy, które zbudowane są na szkielecie zależności pomiędzy działaniem i interakcją, oraz skupieniem na ludziach vs skupieniu na świecie. Oto one:

slowlingo, Bartle Taxonomy, player types, typy graczy, nauka języka
typy graczy wg Richards Bartle


  • killers (zabójcy) - współzawodniczą, wykorzystują dostępne zasoby by siać zniszczenie w grze i utrudniać ją innym graczom,
  • socializers (społecznicy) - skupiają się na ludziach i interakcjach w grze, cenią komunikację i współpracę,
  • achievers (nastawieni na cele) - dążą do realizacji celów, które często sami wyznaczają, skupiają się na gromadzeniu skarbów i zasobów,
  • explorers (odkrywcy) - badają i odkrywają, świat gry, chcąc dowiedzieć się o nim jak najwięcej, na dalszych etapach gry eksperymentują z jej mechaniką.

Typy graczy a nauka języka

"Świetnie, ale jak to się wszystko ma do nauki języków?", zapytasz. Doskonałe pytanie. Odkrywając jakim typem gracza jesteś, możesz skuteczniej dobrać odpowiednie dla Ciebie metody nauki języków. 

Jeśli jesteś aktywnym graczem gier video, pewnie już wiesz, którym typem jesteś. Jeśli nie, możesz mieć trudność z określeniem tego, jak zachował(a)byś się w grze. Spróbuj przeanalizować to, czy zależy Ci bardziej na interakcjach ze światem (odkrywca) czy ludźmi (społecznik), a może wolisz działać przeciw innym (zabójca) albo działać w ramach dostępnego świata (nastawiona/y na cele). Alternatywnie, możesz wykonać ten test, jednak nie ma gwarancji, że dobrze Cię określi. Gdy już wiesz, oto jak możesz tę wiedzę wykorzystać do optymalizacji nauki języków.

ODKRYWCA
Jeżeli jesteś odkrywcą doskonale najlepiej będzie, jeśli pozwolisz sobie na samodzielne eksplorowanie języka. Potrzebujesz czasu i "mapy" w postaci wszystkich zasobów, które możesz na spokojnie przeanalizować. Gdy odkryjesz wszystkie zakamarki, zaczniesz eksperymentować z językiem. Nie zmuszaj się do produkcji, zanim nie poczujesz, że znasz teren.

NASTAWIONY NA CELE
Jako osoba nastawiona na cele również wolisz pracować samodzielnie. Nie masz problemów z motywacją i wiesz dokąd zmierzasz z nauką. Lubisz zdobywać trofea, dlatego dla Ciebie idealnym rozwiązaniem będzie cel w postaci zdanego certyfikatu językowego. To da Ci poczucie spełnienia. Chętnie wypróbowujesz nowe techniki i trendy w nauce w poszukiwaniu . Uważaj jednak, by nie przesadzić w eksperymentowaniu, stawiaj na jakość nauki, nie na ilość (unikaj kultu poligloty!). Dopuść do siebie czasem radę specjalisty.

SPOŁECZNIK
Jako społecznik do efektywnej nauki potrzebujesz ludzi! Doskonale sprawdzą się w Twoim przypadku kursy grupowe. Ważniejsze od samej nauki są dla Ciebie interakcje z innymi i jeśli Twój poziom będzie wyższy niż reszty osób w grupie, tym lepiej. Pomagając innym w nauce sprawdzasz Twoją wiedzę. Stawiaj się często w roli nauczyciela i przekazuj nowo-przyswojoną wiedzę innym. 

ZABÓJCA
Jeśli jesteś zabójcą, możesz zrobić dwie rzeczy: 
  1. unikaj grup i skup się na nauce indywidualnej. Będzie ona efektywniejsza dla Ciebie, mimo iż możesz uważać, że wbijanie szpili Cię napędza. Skieruj swoje (negatywne) działania na lektora, on lub ona poradzi sobie z tym. 
  2. wykorzystaj negatywną postawę, by wyłapywać potknięcia innych w grupie, wyciągaj z nich własne wnioski, ale nie dziel się nimi na forum.

Jak widzisz, nauka języków i inne dziedziny wciąż się przeplatają. Udało Cię się już ustalić, którym typem gracza jesteś? Nie czekaj u wykorzystaj tę wiedzę, by zoptymalizować naukę języka. Czy post był dla Ciebie odkrywczy? Udało Ci się dostrzec nowe możliwości w nauce? Koniecznie podziel się tym w komentarzach!

P.S - ja jestem gdzieś pomiędzy odkrywcą i nastawionym na cel.